Rozmowa z Markiem Danielakiem, dyrektorem 31. Wrocław Maratonu
 
Marek Danielak postać doskonale znana wszystkim miłośnikom biegania - w swojej karierze zawodowej zorganizował ponad 10 tys. imprez sportowych, w tym 25 wrocławskich maratonów. Nam opowiada o przygotowaniach do 31. edycji Wrocław Maratonu i zdradza przepis na udaną imprezę sportową.

Maratończyk.PL, Magdalena Krause-Pietkiewicz: Na przygotowanie maratonu miał Pan tylko dwa miesiące. Czy w tak krótkim czasie udało się Panu załatwić wszystkie sprawy organizacyjne?

Marek Danielak:
- Wszystkie dokumenty organizacyjno-prawne są już opracowane i umieszczone na naszych stronach internetowych. Złożyliśmy wniosek o zorganizowanie imprezy masowej i czekamy na wydanie decyzji. Powstał już projekt zabezpieczenia trasy maratonu, który został zatwierdzony przez wszystkie służby. W drodze przetargu wyłoniliśmy firmę, która będzie odpowiedzialna za zabezpieczenie trasy. Jestem po rozmowach z policją, strażą miejską, firmami ochrony. Cały czas szukamy sponsorów, by wzbogacić pakiety startowe dla zawodników. Przygotowaliśmy dla naszych gości 200 noclegów bezpłatnych i 800 płatnych w akademikach, a zatem możemy przenocować 1000 osób. To bardzo dużo miejsc. Mogę śmiało powiedzieć, że żadnego zagrożenia nie ma. Teraz trzeba tylko wydrukować materiały dla organizatorów, aby każdy wiedział, co ma robić. A przy maratonie pracuje cała moja załoga, czyli 160 osób. 15 września do obsługi imprezy zaangażowanych będzie aż 1200 osób.

Maratończyk.PL: Po niefortunnym I Nocnym Wrocław Półmaratonie to Panu powierzono zadanie odbudowania zaufania do organizatorów wrocławskiego maratonu. Jaki znalazł Pan pomysł na to?

MD: - Cały czas koresponduję z biegaczami i zapraszam ich do Wrocławia. A ponieważ zawodnicy znają mnie i moje podejście do maratonu, to chętnie z tego zaproszenia korzystają. Pomagają mi też patroni medialni, którym jestem wdzięczny za wszystko, co dla nas robią. Do tej pory do biegu zgłosiło się ponad 3 tys. osób. Liczymy na to, że do 14 września liczba ta zdecydowanie wzrośnie.

Maratończyk.PL: Kogo z elity zobaczymy na starcie wrocławskiego maratonu?

MD: - Do Wrocławia przyjadą bardzo mocni Kenijczycy, Białorusini, Ukraińcy, no i oczywiście Polacy. W tej chwili jest mi trudno wskazać zdecydowanego faworyta. O tym będziemy mogli porozmawiać tuż przed zawodami.

Maratończyk.PL: Łączna wartość nagród finansowych w maratonie to 144 tys. zł. Na jakie nagrody mogą liczyć najlepsi zawodnicy?

MD: - Zwycięzca biegu otrzyma 15 tys. zł. Jeśli pobije on rekord wrocławskiego maratonu (2:13:28), to jego honorarium wzrośnie o 20 tys. zł. Panie za pobicie rekordu trasy (2:37:27) otrzymują dodatkowo 10 tys. zł. Mamy też nagrody rzeczowe dla najlepszej Dolnoślązaczki i najlepszego Dolnoślązaka, najlepszej wrocławianki i najlepszego wrocławianina, najmłodszej uczestniczki i najmłodszego uczestnika, najstarszej uczestniczki i najstarszego uczestnika. Każdy zawodnik, który ukończy bieg otrzyma pamiątkowy medal.

Maratończyk.PL: Mocną stroną wrocławskiego maratonu była zawsze trasa. Jak ona w tym roku przebiega?

MD: - Trasa jest bardzo atrakcyjna i pokrywa się z ubiegłoroczną. Pokazujemy najpiękniejsze miejsca Wrocławia: plac Solny, Rynek, Uniwersytet Wrocławski, Ostrów Tumski. Biegacze patrzą na Stadion Miejski i podziwiają też zabytkowy Stadion Olimpijski. Myślę, że jest to najbardziej malownicza trasa w Polsce.

Maratończyk.PL: A jak radzą sobie uczestnicy piątej edycji programu „I Ty możesz zostać maratończykiem”?

MD: - Nasi podopieczni systematycznie trenują do maratonu. Ostatnia Wrocławska Trzydziestka dała im w kość, bo zawody były rozgrywane w trudnych warunkach przy bardzo wysokich temperaturach, ale mam nadzieję, że wszystkim naszym wychowankom uda się wystartować i ukończyć bieg.

Maratończyk.PL: W ramach maratonu już po raz piąty odbędzie się bieg rodzinny na dystansie mili olimpijskiej. Kiedy ruszają zapisy do tego biegu?

MD: - Mila olimpijska cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. W tym roku spodziewamy się ok. 3 tys. zawodników. W biegu mogą uczestniczyć zarówno tygodniowe maluchy w wózkach, jak i seniorzy. Wszystkich gorąco zapraszamy, a zgłoszenia przyjmujemy od 2 września.

Maratończyk.PL:
15 września wraz z maratończykami na wrocławskie ulice wyruszy sztafeta maratońska „Bieg po nadzieję”, której celem jest zebranie pieniędzy dla podopiecznych Fundacji „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”. Jak można dołączyć do tej sztafety?

MD:
- Już po raz trzeci maraton będzie wspierał fundację i jesteśmy dumni z tego, że możemy dać coś od siebie dla tych ciężko chorych dzieci. Zebrane podczas akcji charytatywnej środki finansowe w całości zostaną przekazane na zakup kosztownych leków ratujących życie, zabiegi medyczne, rehabilitację, sprzęt diagnostyczny i terapeutyczny. Zgłoszenia udziału w imprezie przyjmowane są do 6 września poprzez specjalny formularz, który znajduje się na stronie www.wroclawmaraton.pl.

Maratończyk.PL:
Wrocławski maraton to wielkie święto biegania w mieście. Jakie atrakcje czekają na uczestników tego wydarzenia?

MD: - Na kibiców czekają ogromne emocje sportowe, ale i też festyn o charakterze rekreacyjno-sportowym. Będziemy prezentować dyscypliny nieolimpijskie, aby przybliżyć wrocławianom zbliżające się WORLD GAMES, które odbędą się w naszym mieście za cztery lata. Dla najmłodszych przygotowaliśmy gry i zabawy.

Maratończyk.PL: Jest Pan twórcą wrocławskiego maratonu i jego wieloletnim dyrektorem. Jakie wydarzenia z przeszłości wspomina Pan najmilej?

MD: - Najcieplej wspominam pierwszy bieg z Sobótki do Wrocławia. 1. Maraton Ślężan odbył się 15 maja 1983r. Ukończyło go wówczas 129 zawodników, w tym dwie kobiety. Trasa była przepiękna. Uczestnicy mieli za plecami masyw Ślęży, po prawej i lewej stronie pola rzepakowe. Do tego jeszcze kwitły drzewa owocowe. Atmosfera była cudowna, rodzinna. Te emocje i obrazy, mimo upływu czasu, wciąż są we mnie żywe. Proszę pamiętać, że maraton to moje „dziecko”.

Maratończyk.PL: Czy ma Pan przyjaciół wśród biegaczy?

MD: - Oczywiście. Biegacze chętnie podchodzą do mnie na różnych imprezach biegowych, długo rozmawiamy, wspominamy stare dzieje. Spikerzy zawsze serdecznie mnie witają. A ci, których uczyłem, jak organizować biegi wciąż zwracają się do mnie – panie profesorze. To jest bardzo miłe.

Maratończyk.PL: W środowisku biegaczy uchodzi Pan za mistrza organizacji. Krążą nawet legendy na temat Pana niezwykle opasłego skryptu, zawierającego szczegółowe informacje na temat maratonu. Jaki jest Pana przepis na udaną imprezę biegową?

MD: - Przepis jest prosty – wystarczy tylko chcieć pracować, mieć ułożony plan działania, nie poddawać się emocjom i znaleźć współpracowników, na których można polegać. Muszę pani powiedzieć, że człowiek sam niewiele znaczy. Ja lubię pracować z ludźmi, mam talent do pracy z ludźmi, a co najważniejsze jestem menedżerem z ludzką twarzą. I to jest mój przepis na sukces.

Maratończyk.PL: Czego mogę Panu życzyć tuż przed startem 31. Wrocław Maratonu?

MD: - Na pewno piękniej pogody, bo wtedy atmosfera jest radośniejsza, zakończenie bardziej udane, na ulice wylegają tłumy kibiców, no i sponsorów można lepiej pokazać. Pogoda jest dla nas bardzo ważna. Organizując 25 maratonów, zawsze miałem dobrą pogodę i niech tak będzie dalej.

Dziękujemy za rozmowę
 
 
{moscomment}