Magdalena Krause-Pietkiewicz: Z Tomkiem Sobczykiem spotykam się tuż po zakończeniu Biegu Solidarności we Wrocławiu (sobota, 7 września), w którym nasz trener uplasował się na wysokim 5. miejscu. Rozmawiamy o tym, jak przygotować organizm do wysiłku w tygodniu poprzedzającym start we wrocławskim maratonie.

Maratończyk.PL, Magdalena Krause-Pietkiewicz: Tomku, jak się czujesz po biegu?

Tomasz Sobczyk: - Czuję się fantastycznie. To była moja najlepsza „piątka” w tym roku. Czas 15:25 pokazuje, że obóz w górach przyniósł świetne efekty. Teraz czuję się mocny. I bardzo liczę na to, że 15 września w moim ukochanym Wrocławiu uda mi się zrobić życiówkę. Trzymaj za mnie kciuki.

Maratończyk.PL: Do startu Wrocław Maratonu pozostało kilka dni. Jaki trening zalecasz biegaczom na tej ostatniej prostej?

TS: - W ostatnim tygodniu przygotowań maratońskich należy wykonać jeszcze jeden akcent przed startem. Należy to zrobić najpóźniej we czwartek. Przebiegnijmy od 4 do 6 km w tempie, w jakim chcemy pokonać dystans we Wrocławiu. A później następuje akumulacja, odpoczynek i w niedzielę start.

Maratończyk.PL: A jaką Twoim zdaniem zastosować dietę?|

TS: - Należy dużo się nawadniać. W diecie powinny znaleźć się węglowodany, aby w trakcie wysiłku po 30 km organizm mógł skorzystać z nadmiaru zgromadzonego tłuszczu.

Maratończyk.PL: A co ze snem?

TS: - Trzeba jak najwięcej wypoczywać. Sen jest bardzo ważny dla maratończyka. Zadbajmy o to, aby się wysypiać. Mała drzemka (ok. 1 godz.)
w ciągu dnia jest również wskazana.

Maratończyk.PL: Jak rozłożyć siły na trasie, by szczęśliwie dotrzeć do mety?

TS: - Taktyka jest prosta. Pierwsze 10 km należy pobiec ok. 2, 2,5 min wolniej od własnego rekordu życiowego na 10 km. Po tych 10 km powinniśmy się czuć tak, jak byśmy mieli trening w formie drugiego zakresu, czyli BC2. Natomiast później, w miarę wydłużania dystansu, należy starać się utrzymywać tempo. Nie wolno przyspieszać za szybko, bo gdy pierwszą część dystansu pobiegniemy bardzo mocno, za szybko, powyżej zakładanych czasów, to w drugiej części dystansu możemy stracić nawet 10 – 12 min w stosunku do zakładanego czasu. Zasada jest taka, że pierwszą część dystansu biegnie się wolniej, żeby dobrze rozłożyć siły w drugiej części po 30 km, bo wówczas często pojawia się ogromne zmęczenie, wręcz niechęć do biegania. Pamiętajmy, że do biegu na dystansie ponad 42 km musimy być dobrze przygotowani. A bieganie to praca głowy, serca i nóg.

Maratończyk.PL: A co zrobić, gdy zabraknie nam sił i zobaczymy przed sobą „ścianę”?

TS: - Należy korzystać z punktów nawadniania, napojów energetycznych i izotonicznych. Trzeba też sięgać po banany i czekoladę. Złapiemy wtedy trochę energii i dociągniemy do mety.

Maratończyk.PL: A co zjeść na śniadanie?

TS: - Moje śniadanie składa się z herbaty bez cukru i 2 bułek z dżemem i miodem. Zawsze je zjadam w domu na dwie godziny przed startem.

Maratończyk.PL: Podsumujmy, o czym absolutnie nie wolno zapomnieć, przygotowując się do startu w maratonie?

TS: - Ważne jest przetestowanie butów. Nie można ich kupować w przeddzień imprezy, bo można nabawić się odcisków i obtarć. Trzeba pamiętać o tym, aby się dobrze wyspać przed startem a potem zjeść lekkostrawne śniadanie. Rozgrzewkę najlepiej zrobić w miejscu, gdzie jest spokojnie. Samotność pozwala nam się wyciszyć i skoncentrować na najważniejszym celu – ukończeniu maratonu w założonym czasie.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy podium we Wrocławiu
Magdalena Krause-Pietkiewicz



{moscomment}