14. Poznań Maraton na pewno był jedną z najlepiej zorganizowanych imprez w ostatnich latach. Organizatorzy postanowili jeszcze podnieść sobie i tak wysoko zawieszoną poprzeczkę. Wpływ na to miały na pewno tragiczne zdarzenia w trakcie imprezy "Biegnij Warszawo". Największe media w Polsce jak nigdy dotąd wysłały armie redaktorów, licząc na sensacyjne korespondencje. Skorzystali biegacze, którzy jak nigdy byli pod czujną opieką służb medycznych. Dochodziło nawet do wręcz humorystycznych zdarzeń. Jeden z naszych kolegów opowiadał jak chciał poprawić sznurowadła w bucie i dlatego musiał usiąść na chwilę na krawężniku. Po chwili musiał tłumaczyć się medykom, że nic mu nie jest i czuje się bardzo dobrze. Warto dodać, że każdy ze startujących mógł także bezpłatnie przejść badania EKG.

Zacznijmy nasze podsumowanie od analizy trasy. Podobnie jak w zeszłym roku bazą zawodów były "Targi Poznańskie". Tam zlokalizowane były Start i Meta oraz sportowe Expo.

Od zeszłego roku do pokonania jest jedna pętla, co wielu biegaczy uważa za znaczącą zmianę na korzyść. Start miał bardzo uroczystą oprawę z fajerwerkami i muzyką z "Rydwanów ognia". Pierwsza cześć trasy wydawała się dość szybka, z przewagą delikatnych zbiegów. Ostatnie kilometry jednak miały kilka dość męczących podbiegów. We znaki dawał się zwłaszcza 37 kilometr i ok. 40 kilometra długi podbieg po kostce brukowej. Mimo wszystko trasa była dość szybka, a tradycyjnie niska temperatura o tej porze roku na pewno pomagała osiągać wartościowe rezultaty.

Na trasie było zlokalizowanych dużo punktów odżywczych, "zaprojektowanych" optymalnie pod biegaczy a więc ustawiona w kolejności: na początek woda, potem izotonik, przekąska... tu wybór był duży w zależności od preferencji: banany, pomarańcze, czekolada, kostki cukru, na koniec można było jeszcze raz "przepić" izotonikiem i wodą. Naszym zdaniem to optymalne ustawienie punktu odżywczego, które pozwala nawet specjalnie nie zwalniać. Podobnie wyglądała sytuacja na mecie, gdzie można było najeść się do woli. Poza tym posiłek regeneracyjny i piwo serwowane były w nielimitowanych ilościach.

Okazale wyglądały targi sportowe. Ilość wystawców podwoiła się w porównaniu z ubiegłym rokiem. Pojawiły się nawet "egzotyczne" stoiska (oczywiście z biegowego punktu widzenia) jak rowery mtb... i kołdry z wełny. Jak zawsze swoje książki podpisywał Jerzy Skarzyński. Obecny był też maratończyk.pl i nasi czytelnicy mogli uciąć sobie z nami miłą pogawędkę.

Medal  Maratonu Poznańskiego jak zwykle nawiązywał do wydarzeń historycznych, co zawsze bardzo nam się podoba. Tym razem otrzymaliśmy koło zębate z wizerunkiem Hipolita Cegielskiego, upamiętniające 200-tną rocznicę urodzin tego wybitnego działacza społecznego i przemysłowca.

Ostatecznie na mecie zameldowało się 5756 zawodników co jest nowym rekordem imprezy. Najszybsi tradycyjnie byli Kenijczycy, ale tym razem Polacy mocno zaakcentowali swój udział. Zwyciężył się Tarus David Kiptui z czasem 2:13:08, przed swoim rodakiem Edwinem Kirui -2:15:47. Najniższe miejsce na podium, po ambitnej pogoni, wywalczył powracający po kontuzji do wysokiej formy Paweł Ochal - 2:15:58.

Wśród kobiet najlepsze okazały się Białorusinki. Pierwsza finiszowała Maryna Damantsewicz z Białorusi -2:36:02, przed Volhą Rezkają - 2:38:34. Na bardzo dobrym trzecim miejscu uplasowała się najlepsza z Polek - Arleta Meloch - 2:43:00.

Zwycięzcy maratonu nagrodzeni zostali premiami w wysokości 10 tysięcy złotych. Główna nagroda - samochód marki volvo - został rozlosowany wśród wszystkich uczestników imprezy.

Za rok mały jubileusz, czyli 15 edycja Poznańskiego Maratonu. Na pewno warto się pojawić na starcie.
Przy okazji dziękujemy pracownikom Biura Prasowego poznańskiego maratonu. Jak zawsze bardzo profesjonalnego :)
 
Biuro Prasowe i targi EXPO
(fot. Dorota Świderska)
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Stoisko portalu Maratończyk.pl
 

Stoisko portalu Maratończyk.pl
 
 
 
 
 
 
FILM BY Marek Bykowski 
 
    
 
Nadesłane galerie 
 
 fot. Anna Wejman
 
 fot. Tomasz Begierski

 
fot. Na Sportowo
 

   
 
 
 
{moscomment}