Dział poświęcony imprezie
Strona zawodów
Regulamin

Paweł Wichłacz: Wszystkim tym, którzy zastanawiają się co na siebie włożyć w dniu startu (z punktu widzenia warunków atmosferycznych rzecz jasna, a nie estetycznych, bo w tej kategorii nie czujemy się na siłach doradzać) dedykujemy ten krótki tekst.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w tym roku pogoda nie będzie nas rozpieszczać. Wygląda na to, że krem do opalania możemy z czystym sumieniem zostawić w domu. Na trasie biegu prawdopodobnie napotkamy temperaturę rzędu 4–6 ºC, czyli typowo barową, doskonale utwierdzającą nas w przekonaniu, że dokonaliśmy właściwego wyboru na dzisiejszą niedzielę. Dodatkowo będzie wiało z prędkością ok. 20-25 km/h. Choć jest to idealny wiatr do puszczania latawców, to spowoduje, że odczuwalna przez nas temperatura będzie jeszcze niższa niż ta wskazywana przez termometry. Na deser dodajmy możliwy kapuśniaczek siąpiący nam na głowy. Podsumowując... nie jest wcale tak źle, a nawet całkiem dobrze. Pod warunkiem, że będziemy pamiętać o kilku sprawach.

Po pierwsze, nie ma złej pogody do biegania. W przyrodzie spotykany jest tylko źle ubrany do panujących warunków biegacz. Aby nas to nie spotkało, na niedzielę proponujemy ubiór na "lekką" cebulkę. W naszym przypadku niech to będą dwie warstwy odzieży na górną część ciała. Pod koszulkę startową warto ubrać jeszcze jedną warstwę (oddychającą oczywiście), która osłoni naszą skórę przed wścibskim wiatrem. Jeśli chodzi o nogi, to tu możemy być bardziej elastyczni. Jeżeli należymy do grupy "zmarźluchów" to nie zaszkodzi założyć klasycznych biegowych rajtek. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do biegania w krótkich spodenkach, to nie ma przeciwwskazań, aby zaprezentować kibicom nasze zgrabne nogi. Nie zapominajmy jednak o bieliźnie. Zawsze warto pomyśleć o co wrażliwszych miejscach naszej osobowości, a i przyszłe dzieci mogą w przyszłości okazać nam dozgonną wdzięczność za naszą rozwagę i przezorność.

Dobrym pomysłem mogą okazać się również rękawiczki na dłonie i opaska lub lekka czapeczka na głowę. Pamiętajmy, że są to miejsca, które w znacznym stopniu odpowiadają za odczuwanie przez nas chłodu. Jeśli w trakcie biegu zrobi nam się gorąco, zawsze możemy je ściągnąć i porzucić (np. w pobliżu punktu żywieniowego), pod warunkiem, że nie będą to rękawiczki z krokodylej skóry. W tym miejscu praktyczna uwaga, jeśli już zdecydujemy się na rękawiczki, lepiej żeby nie był to model jednopalczasty. Ciężko wtedy złapać banana i kubek z napojem na punkcie. Jeśli chodzi o czapki, tu dowolność jest już pełna. Pomimo badań i dogłębnej analizy uzyskanych wyników, nie stwierdziliśmy korelacji pomiędzy typem nakrycia głowy, a stopniem trudności korzystania z punktów żywieniowych. Choć jeśli można coś sugerować, preferujmy oddychające materiały (tak jak w przypadku wszystkich pozostałych części naszej garderoby).

Podobną metodę, co w przypadku rękawiczek i czapki, możemy rozważyć w przypadku koszulki / bluzy. Jeżeli uznamy, że w trakcie biegu zrobiło nam się za gorąco możemy jedną warstwę zdjąć i na przykład przewiązać w pasie. Z kolei gdy zrobi nam się chłodno możemy ją z powrotem założyć.

Decydując się na ostateczny wybór stroju proszę Was o jedno – nie starajmy się naśladować elity biegu. "Ścigacze" będą mieli na sobie tyle, co nic. Ale oni stanowią osobny gatunek w naszej biegowej rodzinie. Biegną takim tempem, że wytworzoną ilością ciepła mogliby ogrzać średniej wielkości gminę.

Po drugie, miejmy na uwadze, że w niedzielnych warunkach prędzej zagrozi nam wyziębienie niż przegrzanie. Zbyt ostre tempo na początku biegu, nieuchronnie doprowadzi nas do spotkania z legendarnym kryzysem. Ten z kolei wymusi na nas zwolnienie tempa biegu. Jeśli będziemy ubrani tylko w startówki (czyli krótkie spodenki i koszulkę na naramkach), to przy wiejącym tego dnia wietrze temperatura naszych mięśni będzie stygła w tempie w jakim Zagłoba opróżniał dzbany złocistego półtoraka. Z zimna mocno się usztywnimy, komfort biegu spadnie z wysokości orbity okołoziemskiej do poziomu asfaltu, a w najgorszym przypadku wyziębienie organizmu może nawet uniemożliwić kontynuowanie biegu. Dlatego prosimy, pilnujmy się zaraz po starcie. Zacznijmy bieg z wyraźną rezerwą, a nasz organizm odwdzięczy nam się w drugiej połowie trasy świetnym samopoczuciem. Pod wpływem emocji i czystej radości płynącej z doświadczanego biegu, krew będzie aż wrzała w naszych żyłach.

Podsumowując, pakując torbę na zawody warto mieć przygotowaną wersję "długą". Jeśli na rozgrzewce zdecydujemy, że nie jest nam potrzebna zawsze może zostać w szatni. Jeżeli przygotujemy sobie tylko wariant "krótki" może się okazać, że cała przyjemność z biegu zostanie nam odebrana już na linii startu przez uporczywe uczucie zimna, towarzyszące na każdym postawionym kroku. Wówczas, zamiast malowniczej Malty, srebrzystej wstęgi rzeki Warty oraz kolorowych, rozśpiewanych grup kibiców, zapamiętamy z biegu tylko siniejące palce i gęsią skórkę. Cały czas pamiętajmy, że mając dodatkową koszulkę (lub bluzę) w trakcie biegu możemy ją zakładać i ściągać do woli, w zależności od potrzeb. Dodatkowo, pomimo adrenaliny i gorączki panującej na linii startu, nie ruszajmy do biegu jak Usain Bolt. Zostawmy sobie Usaina na finisz. Ta taktyka zapewni nam ogromną satysfakcję i gwarantuje dotarcie do mety w dobrym zdrowiu.

Jeżeli w tą piękną wiosenną niedzielę zdecydujemy się zabrać ze sobą na bieg kibiców, to tych powinniśmy chyba jednak wyposażyć w strój bliższy Świętemu Mikołajowi niż Wielkanocnemu Zajączkowi.
Na zakończenie dywagacji odzieżowych rzucamy mimochodem, że w tym sezonie modne są pastele, jak jasny turkus, czy wyblakły koral, natomiast brązy i łososiowe odcienie są zdecydowanie passé.

Dla spełnienia pogodynkowego obowiązku dodajmy jeszcze, że ciśnienie wyniesie ok. 1006 hPa i... tu proszę o szczególną uwagę... w ciągu dnia będzie rosnąć... Nie wiemy jak dla Was, ale w porównaniu z pozostałymi parametrami brzmi to dość przyjaźnie.

Do zobaczenia na linii startu!
Artykuł za: www.http://halfmarathon.poznan.pl

{moscomment}