Maratony zagraniczne

 
 
Ekipa Szakale Bałut wybrała sie na maraton do Nowej Zelandii. Swoimi przeżyciami będą się dzielić z naszymi czytelnikami :) Zapraszamy do czytania - odc. 3
 
Szymon Drab: Po opuszczeniu krainy gejzerów zatrzymaliśmy się na noc w Taupo, a potem dotarliśmy do Turangi. Oba miasteczka dzieli 50 km., a leżą one na przeciwległych krańcach największego jeziora Nowej Zelandii. Zwie się ono Taupo, więc mieszkańcy Turangi czują się zapewne nieco pokrzywdzeni, ale nie zauważyliśmy, by z tego powodu dochodziło do ulicznych zamieszek.
   
Jeszcze przed Taupo zatrzymaliśmy się, by podziwiać przyrodnicze atrakcje. Najpierw Huka Falls. Rzeka przebija się wąskim skalnym przesmykiem, który kończy się wodospadem, niezbyt wysokim, ale takim, który jest w stanie zademonstrować potęgę wody. Później spacer po Craters of the Moon. Drewnianym chodnikiem kroczy się wśród mniejszych i większych jam w ziemi, z których wydobywają się siarkowe opary. Miejsce niewątpliwie interesujące, choć nie umywa się nawet do atrakcji Rotorua.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Szymon Drab:Rotorua to małe miasto w północnej części nowozelandzkiej Wyspy Północnej. To znany ośrodek turystyczny, prawdziwa kraina zjawisk geotermalnych. Tu Szakale spędziły trzy dni, podziwiając cuda natury i dokonując przedmaratońskiego szlifu formy. Pogoda nas nie rozpieszczała, aczkolwiek w sumie mieliśmy szczęście. Było trochę słońca i świeciło na nas w najważniejszych momentach – przy podziwianiu gejzerów i kolorowych jeziorek oraz podczas głównego treningu – długiego wybiegania. Był też deszcz, prawdziwa nawałnica, z silnym wiatrem i zacinającymi strugami, na szczęście padało wieczorem i w nocy, gdy siedzieliśmy w pokoju.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 
 
Ekipa Szakale Bałut wybrała sie na maraton do Nowej Zelandii. Swoimi przeżyciami będą się dzielić z naszymi czytelnikami :) Zapraszamy do czytania - odc. 1
 
Szymon Drab: Nie jest łatwo dotrzeć do Nowej Zelandii. Nawet jeśli pominąć niemały koszt lotów (i odrzucając podróż statkiem, kajakiem albo balonem), pamiętać należy o tym, że eskapada pochłania sporo czasu i sił. W piątek 7 sierpnia zorganizowaliśmy kolejną edycję Wycia Szakala o Północy, a już nazajutrz rozpoczęliśmy podroż na koniec świata. Na początku dość łagodnie, pierwszego dnia samochodem dotarliśmy do Kudowy, gdzie noc spędziliśmy w osobliwej chacie „Rysiówka” w Czermnej. Na ścianach setki kiczowatych obrazków, na półkach pełno bibelotów, kuchnia zastawiona przetworami – podejrzanie wyglądającymi i pachnącymi. Na szczęście była to tylko jedna noc, która nastawiła nas bojowo, tak że nawet poranna wizyta w Kaplicy Czaszek nie odebrała nam optymizmu.

Wyzwaniem okazała się być sama podróż na praskie lotnisko. Omijaliśmy korek pod Hradec Kralove, a potem szukaliśmy parkingu, który zawczasu zarezerwowaliśmy. Może i Czesi kiedyś nauczą się ustawiać znaki drogowe wskazujące kierunek jazdy...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Marcin Dulnik: Jubileuszowy 30. Budapest Marathon, który odbędzie się 11 października w stolicy Węgier wzbudza spore zainteresowanie biegaczy z całego świata. Na 3 miesiące przed imprezą na liście startowej biegu znajdują się nazwiska ponad 6000 biegaczy z prawie 70 krajów. Polacy tradycyjnie będą jedną z najliczniej reprezentowanych narodowości na budapesztańskim maratonie. Do startu w maratonie zgłosiło się już 210 biegaczy z Polski, co oznacza, że na kilkanaście tygodni przed biegiem chętnych do startu w jubileuszowym biegu jest o ponad 40 osób więcej, niż w ubiegłorocznej edycji Budapest Marathon.

Polacy coraz chętniej wybierają Budapeszt, jako cel wyjazdu na maraton. Dwa lata temu bieg w stolicy Węgier na dystansie 42,195km ukończyło 93 Polaków, w ubiegłym roku do mety dobiegło ponad 169, a do tegorocznej, jubileuszowej edycji imprezy zgłosiło się już 210 biegaczy z Polski.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Fotorelacja (fot. Irina Hulanicka)

Strona zawodów

Dział - Maratony zagraniczne

 

37,5 tys. biegaczy pokonujących trasę z Blackheath do Westminster sprawiło, że jubileuszowa 35. edycja maratonu w Londynie była rekordowa pod względem liczby uczestników. Chętnych do startu było oczywiście kilkakrotnie więcej, ale lista i tak została poszerzona przez organizatorów o około tysiąc zgłoszeń w stosunku do ubiegłych lat.

Zwyciężyli z bardzo dobrymi rezultatami Kenijczyk Eliud Kipchoge (2:04:42) i Etiopka Tigist Tufa (2:23:22). Wynik Kipchoge to najlepsze tegoroczne maratońskie osiągnięcie na świecie. Niewiele gorzej pobiegli jego rodacy - zeszłoroczny zwycięzca i rekordzista trasy Wilson Kipsang (2:04:47) oraz trzeci na mecie obecny rekordzista świata Dennis Kimetto (2:05:50).

Nie mniej ważne dla organizatorów było zakończenie maratońskiej kariery przez rekordzistkę świata Pauli Radcliffe, która swój rekordowy wynik osiągnęła w Londynie w 2003 roku - 2:15:25. 41-letnia Brytyjka w swoim ostatnim starcie na dystansie maratonu zdołała pobiec w dobrym czasie - 2:36:55. Z tego co nam wiadomo to nie jest ostateczny rozbrat z bieganiem i Paula Radcliffe ma jeszcze startować na krótszych dystansach.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

26 kwietnia 2015 w Londynie odbędzie się 35. Virgin Money London Maraton. Nasza korespondentka Irina Hulanicka przekazuje nam krótkie informacje z Londynu.

Irina Hulanicka: Pierwszy maraton wystartował tam 29.03.1981. W tym roku odbędzie się jubileuszowa 35 edycja imprezy. Na starcie organizatorzy spodziewają się 59 tysięcy biegaczy!

Starterami biegu będą zwycięzcy z 1981 roku :) – trzy osoby, triumfatorzy pierwszej edycji. Zwyciężyli wówczas wśród mężczyzn - ex aequo - Dick Beardsley (Stany Zjednoczone) i Inge Simonsen (Norwegia) z czasem 2:11:48. Znajomość obu zawodników przetrwała 35 lat. Na konferencji prasowej Dick Beardsley powiedział „ Byliśmy w kontakcie w ciągu tych lat. Teraz jesteśmy na Facebooku”. :)

Wśród kobiet 35 lat triumfowała wówczas Joyce Smith z Wielkiej Brytanii z czasem 2:29:57, która powtórzyła swój sukces w 1982 roku i ukończyła maraton z czasem 2:29:43.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
   
 
 Sisay Lemma (Etiopia)- zwycięzca maratonu w Wiedniu - fot. Irina Hulanicka
 
W miniony weekend 11-12.04.2015, odbyło się kilka dużych wiosennych maratonów w Europie. Biegacze z całego świata pobiegli w stolicy Austrii – w Wiedniu, w stolicy Francji – w Paryżu oraz w Holandii – w Rotterdamie, we Włoszech – w Mediolanie i w Wielkiej Brytanii – w Brighton. W Paryżu bieg ukończyło ponad 41 tysięcy uczestników, w Wiedniu prawie 43 tysiące, w Rotterdamie ponad 15 tysięcy, w Mediolanie podobnie. Wiedeń i Paryż przyciągają biegaczy ze względu na piękne trasy poprowadzone wśród zabytków i malowniczych ulic miast.

Najszybszym biegiem weekendu okazał się maraton w Paryżu. Pierwsze miejsce wywalczył tam Mark KORIR z Kenii z czasem 2:05:49. Był bardzo zadowolony ze swojego wyniku. Zapowiedział też, że to jeszcze nie wszystko na co go stać. W Wiedniu, ze słabszym wynikiem 2:07.31 wygrał Etiopczyk Sisay Lemma, który w 2013 roku biegał także w naszym kraju wygrywając I Orlen Warsaw Marathon (2.09.02)   W Rotterdamie zwyciężył także zawodnik z Etiopii Abera Kuma z czasem 2:06.46. Nie udało mu się poprawić swojego najlepszego wyniku jaki osiągnął we wrześniu ubiegłego roku w Berlinie - 2:05.56.

W Polsce sezon maratoński dopiero się rozpoczyna. W najbliższy weekend kilka tysięcy biegaczy zmierzy się z dystansem 42,195 km w Łodzi i w Krakowie.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Organizatorzy maratonu w Paryżu (Schneider Electric Marathon de Paris 2015), opublikowali oficjalny film z imprezy będący impresją zawierającą najciekawsze i najbardziej emocjonujące momenty. Jest też polski akcent, który możecie zobaczyć w 31 sekundzie. Paryż to jedna z najatrakcyjniejszych imprez  dla maratońskich turystów. W minioną niedzielę (12.04.2015) na trasie biegu rywalizowało ok. 41 tysięcy biegaczy ze 150 państw. Ponad 40% uczestników to biegaczy innych narodowości niż francuska. Na trasie można podziwiać takie zabytki jak Łuk Triumfalny (Arc de Triomphe), Pola Elizejskie (Champs-Elysées), Plac Zgody (Place de la Concorde), Plac Bastylii (Place de la Bastille), Katedrę Notre Dame i  oczywiście Wieżę Eiffla. Powyżej możecie przeczytać relację uczestniczki biegu Moniki Caban-Benavides.

Niespodziankę sprawił 30-letni Kenijczyk Mark Korir zwyciężając z czasem 2:05:49, lepszym o ponad minutę od jego rekordu życiowego. To największy sukces w karierze Korira. Trudno było się spodziewać tak dobrego wyniku, zwłaszcza że na półmetku prowadząca grupa osiągnęła zaledwie rezultat 1:03:23. Korir powiedział na mecie: "Zupełnie nie spodziewałem się zwycięstwa i sądziłem, że mogę pobiec tak szybko. Wiedziałem jak wielu moich rywali ma rekordy życiowe poniżej 2:07, dlatego ten sukces jest dla mnie ogromną niespodzianką. Około 33 kilometra pomyślałem, że istnieje możliwość, aby odnieść zwycięstwo, ale i tak nadal nie mogę zrozumieć jak pokonałem tylu świetnych zawodników. Po dzisiejszym dniu wierzę, że mogę pobiec jeszcze znacznie szybciej".

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Monika Caban-Benavides: Kwiecień, słońce, Pola Elizejskie, Łuk Triumfalny. Tak zaczyna się dzień, w którym pobiegłam mój 12 maraton.

Maraton paryski jest biegiem masowym w każdym tego słowa znaczeniu. 54 000 zapisanych, bieg ukończyło ponad 40 000, 149 narodowości, 25 0000 widzów.  Rozmach, który towarzyszy imprezie, świetna komunikacja przed biegiem, e-mailowa i na Facebooku (80 000 fanów), fajna koszulka na mecie no i ten medal …. świadczą o tym, że jest to maraton światowy.

Przez miesiąc biłam się z myślami czy biec czy nie (pobolewający Achilles, który po maratonie jakoś cudownie ozdrowiał) i w końcu, dosłownie tydzień przed, zdecydowałam się na start. Ponieważ mieszkam w Brukseli, dla mnie przyjazd do Paryża to rzut beretem, na szczęście mam tam znajomych, którzy mają piękny apartament tuż przy Łuku Triumfalnym, więc ułatwia to logistykę. 

Napisz komentarz (3 Komentarze)
 
Polka ukończyła World Marathon Majors - cykl największych maratonów na świecie, do których zalicza się  Boston, Londyn, Berlin, Chicago i Nowy Jork a od 2013 roku również Tokio. Monika podzielia się z nami swoją relacją.  Zapraszamy do lektury i gratulujemy determinacji :)
 
Monika Caban-Benavides: Kiedy mówię „niebiegaczowi” o tym, to każdy patrzy na mnie jak na UFO. Biegacz wie, a maratończyk to już na 100 procent wie, o co biega.

Zaczęło się niewinnie. Po przebiegnięciu połówki w Berlinie dzwoni telefon. Claudia Amerykanka przyjaciółka biegaczka: Monika, gratulacje! Zakwalifikowałaś sie na maraton w Nowym Jorku! Ja: I co z tego? Ja nie chcę biegać maratonów. Claudia: Nie wiesz o czym mówisz, MUSISZ jechać!

I tak się zaczęła moja przygoda z poważnym bieganiem, 40-ty jubileuszowy maraton ING w Nowym Jorku przebiegłam w listopadzie 2009 jako mój pierwszy. Miałam pietra, bo nie dość, że pierwszy to na dodatek legendarny, najbardziej pożądany na świecie, największy, najlepszy....

Napisz komentarz (8 Komentarzy)

Tradycyjnie na starcie Półmaratonu Berlińskiego stanęło wielu naszych rodaków choć trzeba przyznać, że w tym roku było ich nieco mniej niż w poprzednich latach. Jak wiecie nie jest łatwo uzyskać pakiet w Berlinie, ale może to też być efekt dużej konkurencji imprez krajowych. W wynikach doszukaliśmy się 380 polskich nazwisk - tutaj pełna lista. Najwyższe, 13. miejsce zajęła Andżelika Dzięgiel (KM Truchcik Lubianka) - 1:18:25. Wśród mężczyzn na 84. miejscu finiszował Michał Sowa (AZS Politechnika Gdańska) - 1:13:32. W kategorii wiekowej M55 najlepszy okazał się Piotr Szymański (KM Truchcik Lubianka) - 1:19:44. Bieg ukończyło 32 025 osób ze 106 krajów.

Na ostatnich metrach sprinterski pojedynek stoczyli 21-letni Etiopczyk Birhanu Legese i 30-letni Kenijczyk David Kogei. Obaj wpadli na metę jednocześnie, walcząc ze sobą... i wolniejszymi rolkarzami. Możecie to zobaczyć na naszym filmiku (ok. 2:03). Sami zawodnicy nie wiedzieli kto wygrał. Sędziowie zwycięstwo przyznali Legese - 59:45, który co ciekawe, debiutował na dystansie półmaratonu. Na trzeciej pozycji dobiegł Kenijczyk Abraham Cheroben - 59:49, typowany na głównego faworyta przed zawodami.

Dramatyczne problemy zdrowotne przeżył Arne Gabius - nadzieja biegów maratońskich w Niemczech. W materiale powyżej możecie zobaczyć jak nagle "zgieło go w pół" (ok. 1:08) i z trudem mógł ustać  na nogach. Niemiec jednak pokonał kryzys i "dotruchtał" do mety w czasie powyżej 1:20.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 

Jakub Nowak i Emil Dobrowolski - XXXII Bieg Chomiczówki w Warszawie
 
W miniony weekend Polacy wygrali Dallas Rock’n’ Roll Half Marathon w Stanach Zjednoczonych w Teksasie. Świetny wynik Emila Dobrowolskiego, który pokonał półmaraton w czasie 1:04:41, okazał się jednocześnie jego rekordem życiowym. Zaledwie 18 sekund za nim na mecie pojawił się Jakub Nowak z czasem 1:04:59, który także dla niego okazał się rekordowym wynikiem. Trzeci na mecie w Teksasie, prawie 4 minuty za zwycięzcą był Christian Zamora z Meksyku (1:08:21).

Emil Dobrowolski i Jakub Nowak trenują razem i reprezentują klub „Prefbet Śniadowo Łomża”. Dla Polaków start w  Dallas Rock’n’ Roll Half Marathon  miał być przetarciem przed wiosennymi startami.

W zawodach wystartowało około 2000 zawodników. Trasa nie była płaska, miejscami nawet pagórkowata, tym bardziej cieszą wyniki osiągnięte przez Emila i Jakuba.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 
Asics: Sam wyjazd do Tokio nie był dla mnie stresujący, ponieważ dużo podróżuję poza Europą. Mogłam komfortowo wypocząć, ponieważ ASICS zagwarantował mi wspaniałe warunki hotelowe. Moim największym „zmartwieniem” było to, że miałam problem z aklimatyzacją związaną ze snem. W przeciągu 5 dni ciężko jest się przestawić.

Podróż „w przyszłość”
Będąc w stałym kontakcie online z bliskimi śmialiśmy się, że jestem z przyszłości bo w końcu różniło nas 9 godzin na moją korzyść :) Dzięki temu, że nie musiałam dużo spać a raczej – nie dawałam rady – mogłam poznać Tokio i zwiedzić najważniejsze miejsca.

Napisz komentarz (3 Komentarze)
 
 
Nie po raz pierwszy organizatorzy Maratonu w Tel Awiwie (27.02.2015) mają ten sam kłopot. Wysoka temperatura i związane z nią dramatyczne wydarzenia, spowodowała przerwanie imprezy. Start zaplanowany został wyjątkowo wcześnie, bo o 5:45 rano, ale już wtedy temperatura szybko zaczęła się zbliżać do 30 stopni Celsjusza. O godz. 10:00, kiedy część zawodników była już na mecie, zdecydowano się przerwać imprezę.

Wcześniej doszło do kilku mrożących krew w żyłach wydarzeń. Jeden z biegaczy był nawet reanimowany na scenie. Pomoc udzielono około 75 osobom, z których kilka trafiło do szpitala w ciężkim stanie. Podobna sytuacja była w zeszłym roku i to pomimo wdrożenia wielu procedur ratowniczych, z wieloma patrolami medycznymi na trasie. Dwa lata temu jeden z biegaczy zmarł 100 metrów przed metą. 

Napisz komentarz (3 Komentarze)

Marcin Chabowski wystartował w niedzielę (22.02.2015), w jednej z ważniejszych imprez biegowych w Meksyku - XXIX Medio Maratón Internacional Guadalajara 2015. Na dystansie półmaratonu rywalizowało ok. 7 tysięcy biegaczy. Polak spisał się przyzwoicie zajmując czwarte miejsce z czasem 1:04:07. Zwyciężył reprezentant gospodarzy - Juan Luis Barrios Nieves (1:03:21), który pokonał dwóch Kenijczyków - Kenisi Bundi (1:03:52) i Juliusa Kipyego Keter (1:03:55). Do 14 kilometra, pierwsza czwórka biegła razem (na filmie widać Chabowskiego).

Impreza odbyła się po raz trzeci i jak deklarują organizatorzy, mają ambicje, aby na starcie pojawiło się przynajmniej 10 tys. uczestników. Meksyk jest wspaniałą bazą dla treningów wytrzymałościowych. Wystarczy tylko wspomnieć, że Guadalajara położona jest na wysokości ok. 1600 m n.p.m. Marcin Chabowski najprawdopodobniej wystartuje w tym roku w Maratonie Nowojorskim.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Niezwykła determinacja, wola walki i trzecie miejsce. Kenijska biegaczka Hyvon Ngetich podczas maratonu w Austin w Stanach Zjednoczonych osłabła 50 metrów przed metą. Nie miała sił by biec, była  jednak tak zdeterminowana by ukończyć maraton, że ostatnie  metry pokonała czołgając się na kolanach.

Cały świat podziwia dziś tę dwudziestodziewięcioletnią zawodniczkę, która w ten niecodzienny sposób wywalczyła sobie trzecie miejsce na podium. Nad Hyvon Ngetich w tych ostatnich metrach czuwali medycy, prowadząc wózek inwalidzki, by w razie czego posadzić na nim waleczną maratonkę.  Ona jednak mimo osłabienia i pozdzieranych kolan, dzielnie wyprostowała się na mecie i nie pozwoliła posadzić się na wózku.

Napisz komentarz (5 Komentarzy)
 

 
W minioną niedzielę (15.02.2015) podczas półmaratonu w Barcelonie padły aż trzy rekordy świata... które były dziełem jednej zawodniczki. Kenijka Florence Jebet Kiplagat okazała się najszybsza w "eDreams Mitja Marató de Barcelona", uzyskując wynik 1:05:09. Tym samym poprawiła własny rekord świata w półmaratonie o trzy sekundy, co ciekawe także osiągnięty w Barcelonie podczas zeszłorocznej imprezy.

Tempo biegu było na tyle mocne, że przy okazji padły także nowe rekordy świata na 15 km - 46:14, poprzednią rekordzistką była od 2009 roku Etiopka Tirunesh Dibaba - 46:28, oraz na 20 km - 1:01:54, w tym wypadku Kiplagat poprawiła również swoje osiągniecie z zeszłego roku - 1:01:56.

Taka forma Kenijki zapowiada ogromne emocje w tym sezonie. Kiplagat ma zamiar startować w Maratonie Londyńskim... i podobno jeszcze nie osiągnęła swojej optymalnej formy. 
 
Ten niesamowity sukces potwierdził także, że Barcelona jest bardzo dobrym miastem do bicia rekordów świata. Pogoda, atmosfera, trasa i organizacja na pewno temu sprzyjają. Oczywiście w biegach ulicznych pod względem rekordowych osiągnięć nie ma sobie równych Maraton w Berlinie.

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Tokyo Marathon
Berlin Marathon
Chicago Marathon

Sekcja - maratony zagraniczne

Jedna z naszych czytelniczek nadesłała nam artykuł, który dla wielu z was może być bardzo ciekawy. Ola Mądzik opiasła w nim  koszty wyjazdów na maratony zagraniczne, te bliższe i te dalsze :) Może przyda się kilka podpowiedzi przy planowaniu turystyki biegowej :) Zapraszamy do lektury :)

Ola Mądzik: Co jakiś czas dostaję pytania typu" ile kosztuje pakiet, ile bilet, ile cały wyjazd." Postanowiłam zrobić podsumowanie finansowe takich wojaży i mam nadzieję, że to zachęci a nie zniechęci do startowania w maratonach World Marathon Majors.

TOKYO
Pierwszy duży, zagraniczny maraton i wielka niewiadoma. Dla mnie to był kompletnie obcy kraj i nie miałam pojęcia czego się spodziewać na miejscu a już zupełnie nie wiedziałam jak zabezpieczyć się finansowo. W takiej sytuacji zawsze mam kartę kredytową chociaż w wielu miejscach w Tokio nie można jej użyć. Pierwsze co to poszukiwania biletu. Myślę, że cena w granicach 2200-2400 to dobra cena, ale zdarzają się promocje i można kupić w niższej cenie ( moja koleżanka kupiła za ok. 1700zł :) ) Mój bilet kosztował: 2 322,26 PLN

Jak już miałam bilet to zaczęły się poszukiwania noclegu i tu z pomocą przyszła Marta. Poleciła sprawdzony hotel. Cena noclegu 372$ (44 500 Y) czyli wtedy ok. 190 zł za noc. Hotel:  1 350 PLN

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona cyklu
Sekcja - maratony zagraniczne

Zdenka Pecková: Limit uczestników zarówno na Sportisimo Prague Half Marathon jak i Volkswagen Prague Marathon został wyczerpany już na początku grudnia. Numery startowe na oba biegi były rozchwytywane i rozeszły się w rekordowym czasie - zaledwie w trzy miesiące po rozpoczęciu procesu rejestracji i prawie 4 miesiące przed pierwszym biegiem z cyklu RunCzech2015.

Trasa, która prowadzi biegaczy przez serce stolicy Czech - Pragę przyciąga co roku coraz większą liczbę uczestników z całego kraju, a także z zagranicy. Są jednak limity określające liczbę biegaczy, jaką może pomieścić historyczne centrum miasta. To właśnie dlatego po raz pierwszy w historii organizatorzy ograniczyli liczbę uczestników na pierwsze dwa biegi Ligi Biegów RunCzech, które odbędą się w sezonie 2015 do liczby z poprzedniego roku -  łącznie 12,500 biegaczy weźmie udział w Sportisimo Prague Half Marathon (28 marca), następnie 10,000 na Volkswagen Prague Marathon (3 maja).                                 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Tomasz Domżalski: Jeśli chcesz przeżyć coś więcej niż tylko radość z nowej życiówki, to Florencja wydaje się idealnym do tego miejscem. Należy jednak mieć na uwadze to, iż nazbyt euforyczny zachwyt sztuką osoby o ponad przeciętnej wrażliwości, może warunkować kiepską formę w dniu maratonu. Kiedy tam dotarłem, była 19.30 i – szczerze powiedziawszy – miasto w pierwszym odczuciu nie rzucało na kolana. Ale tylko na początku. Z pozoru – małe miasto, bo niczym chmur „nie drapało”. Wystarczyło jednak wejść w głąb, wplątać się w ciasne i wąskie uliczki, żeby poczuć majestat dawnego imperium, kunszt architekta Filippo Bruneleschi, Michała Anioła, Leonardo i wielu innych, których nie sposób wymienić jednym tchem. Właściwie całą tę relację można by poświęcić temu, co we Florencji można zobaczyć (a można zobaczyć bardzo dużo). Do Florencji wybrałem się jednak ze względu na organizowany tam maraton i o nim poniżej słów kilka.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 


W przededniu jednego z najbardziej "romantycznych" maratonów świata, chcemy Wam zaprezentować niepublikowany dotąd materiał, jaki nakręciliśmy podczas pobytu we Florencji. Na zapraszanie organizatora gościliśmy na jubileuszowym 30. Firenze Marathon. Nasz krótki reportaż jest przede wszystkim próbą oddania atmosfery maratonu, przebiegającego po wyjątkowych miejscach dla rozwoju kultury i sztuki europejskiej. To bardziej filmowa "pocztówka", w której chcieliśmy zamknąć nasze wspomnienia i podzielić nimi z czytelnikami Maratończyka.pl.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
Relacja zdjęciowa z New Yorka Times


Finisz mężczyzn podczas 2014 TCS New York City Marathon

44. Nowojorski Maraton jak zwykle śledził cały biegowy świat. Co prawda blask Nowemu Jorkowi stara się odebrać Berlin (dziewięć rekordów świata w ostatnich szesnastu latach), ale dla wielu to jest maratońska impreza numer jeden na świecie.

Jeszcze przed startem pogoda rozwiała marzenia o dobrym wyniku. Porwisty wiatr zapowiadał, że zawodnicy skupią się głównie na walce o miejsca. Tak było w rzeczywistości. Wyniki nie są rewelacyjne, ale rywalizacja przyniosła mnóstwo emocji i rozstrzygała się dopiero na finiszu.

Wśród mężczyzn walkę stoczyli Etiopczyk Lelisa Desisa i Kenijczyk Wilson Kipsang. Około 150 metrów przed metą zaatakował Etiopczyk. Kipsang pewny swoich możliwości, wydawał się wręcz zdziwiony tym zrywem i dość komicznie odkręcał głowę w kierunku Desisa, praktycznie nie zmieniając rytmu biegu. Po chwili sam tak mocno przyśpieszył, że jedyną reakcją Etiopczyka było także odkręcenie głowy... ale do tyłu aby sprawdzić czy nikt nie zagraża jego drugiej pozycji. Możecie to zobaczyć w relacji powyżej od czasu 1:47.

Ostatecznie zwycięzca osiągnął rezultat 2:10:59, a różnica na mecie wyniosła 7 sekund. Trzecie miejsce wywalczył Etiopczyk Gebregziabher Gebremariam - 2:12.13. Wilson Kipsang tym samym zwyciężył również w klasyfikacji generalnej World Marthon Majors Wilson czyli "Wielkiej Szóstki" zrzeszającej takie imprezy jak Tokio, Boston, London, Berlin, Chicago i Nowy Jork. Nagroda wyniosła pół miliona dolarów.

Napisz komentarz (2 Komentarze)
 
 

Fot. Radosław Wypych - 2011
 
Maraton w Berlinie ukończyło aż 738 biegaczy z Polski. Do Amsterdamu także wybrała się liczna rzesza naszych rodaków, którzy mieli okazję przebiec przez Rijksmuseum gdzie są dzieła m.in. Rembrandta i Vermeera oraz finiszować na Stadionie Olimpijskim. W wynikach na różnych dystansach znajduję się blisko 200 zawodników, którzy wpisali w formularzu zgłoszeniowym narodowość polską. Najwięcej, bo 145 ukończyło maraton. Najwyżej sklasyfikowany jest Jakub Szymankiewicz z Wronek - 79 miejsce - 02:41:25. Ze znanych osób wypatrzyliśmy generała Romana Polko, który osiągnął wynik - 04:04:32. Jak to było w jednej z poprzednich edycji bardzo ciekawie opisał jeden z uczestników maraonu - Radek Wypych. Zapraszamy do lektury i mamy nadzieję, że ktoś opisze swoje wspomnienia z obecnej odycji i prześle je do nas :)

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Niewątpliwą atrakcją maratonu w Amsterdamie jest przebiegnięcie przez Rijksmuseum. Wśród 5 tysięcy obrazów są m.in. dzieła Rembrandta i Vermeera. To możecie zobaczyć na powyższej relacji filmowej od 0:47. Na podziwianie dzieł mistrzów nie było czasu, ale przez chwilę można było "pooddychać" wielką sztuką.
39. edycja maratonu w Amsterdamie zakończyła się dość nieodziewanym sukcesem 28-letniego Kenijczyka - Bernarda Kipyego.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 


Relacja z 29. SPAR Budapest Maraton – 11 października 2014
 
Marcin Dulnik: Sobota, 11 października 2014, Budapeszt.
To był dzień pełen emocji, znaków zapytania i ciężkiej walki na trasie. Dzień, na który czekałem od czerwca, gdy zdecydowałem się na start w 29. SPAR Budapest Maraton. Był to również dzień, o którym myślałem wykonując kolejne jednostki treningowe, mozolnie budując formę biegową. Wielokrotnie odtwarzałem go w myślach wyobrażając sobie, jak będzie wyglądał start, sam bieg oraz finisz. W myślach ukończyłem ten maraton przynajmniej kilka razy. Przyznam jednak, że nigdy nie wizualizowałem sobie tak słonecznego dnia, jak ten, w którym odbywał się tegoroczny maraton w Budapeszcie.

Może podświadomie wypierałem z myśli taki scenariusz mając w pamięci, że dotychczas w biegach, które odbywały się w pełnym słońcu moja forma była daleka od optymalnej? Po prostu nie lubię biegać w wysokich temperaturach i tyle. Nie biegłem jeszcze maratonu w totalnym upale, w kwietniu Paryżu fakt, było ciepło, ale jednak nie aż tak, jak podczas maratonu w Budapeszcie.

Napisz komentarz (2 Komentarze)
 
 
Marcin Dulnik:  W sobotę, 11 października w Budapeszcie odbył się 29.  SPAR Budapest Marathon, który ukończyło prawie 24 tysiące biegaczy, w tym ponad 160 Polaków. Na dystansie głównym 42,195 km rywalizowało ponad 5 tysięcy zawodników. Najszybszym Polakiem był Mariusz Ignacak z Jaworzna (02:49:52), wśród Polek pierwsza była Anna Siebers z Kowalenka Pomorskiego (03:37:36).

Zawody w Budapeszcie rozgrywane były w bardzo wysokiej temperaturze sięgającej w słońcu 29 stopni celsjusza. Warunki pogodowe przełożyły się na nieco słabsze czasy uzyskane przez człowych zawodników na szybkiej trasie poprowadzone w centrum Budapesztu. Podium maratonu należało do reprezentantów gospodarzy – wśród mężczyzn wygrał Tamás János Nagy z czasem 02:27:14, wśród kobiet najszybciej do mety dotarła Simona Juhász-Staicu z czasem 02:51:08.

Napisz komentarz (1 Komentarz)