Maratony zagraniczne



Organizatorzy 44. BMW Berlin Marathon przygotowali bardzo ciekawy materiał pokazujący maraton jako wspaniałe widowisko dla kibiców i świetną zabawę dla uczestników. Zobaczyć możemy emocje, ciekawe przebrania, flagi i stroje pochodzące z różnych państw. Niekonwencjonalne podejście do biegania zaprezentował uczestnik przebrany za Bramę Brandenburską. Nie zabrakło również naszych rodaków. Nas zaciekawił biegacz biegnący z własnym "napojem izotonicznym" w postaci wielkiego kufla piwa... ciekawe czy u nas byłby za to mandat?

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

W Berlinie najlepsi maratończycy zawsze walczą o zwycięstwo, chwałę i pieniądze, ale tradycyjnie też atakują rekord świata. Patrząc na stawkę można było przypuszczać, że rekord świata sprzed trzech lat ustanowiony nie gdzie indziej jak w Berlinie przez Dennis Kimetto (2:02.57)  może być zagrożony. Na starcie stanęli: mistrz olimpijski Eliud Kipchoge, były rekordzista świata (z Berlina) Kenijczyk Wilson Kipsang, ubiegłoroczny zwycięzca Etiopczyk Kenenisa Bekele. Nie dojechał tylko Patrick Makau z powodu nieważnego paszportu. Jak informowała nas Irina Hulanicka uczestnicząca w konferencji prasowej, wszyscy byli "wyluzowani" i w bardzo dobrych humorach.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
 
Marcin Dulnik: W tym roku odbyło się już 5 z 7 biegów wchodzących w skład RunCzechRunningLeague. W maratonie i półmaratonie w Pradze oraz w biegach na dystansie 21,097km w Karlowych Warach, Czeskich Budziejowicach i Ołomuńcu, łącznie wzięło udział prawie 70 tysięcy biegaczy z całego świata, w tym ponad 300 z Polski. Największą popularnością wśród Polaków cieszył się półmaraton w Ołomuńcu, w którym wystartowało 74 zawodników z naszego kraju. Ostatnim akordem tegorocznej edycji RunCzechRunningLeague będzie półmaraton w Usti nad Labem, który odbędzie się 16 września.

Czechy to kierunek, który coraz częściej obierają polscy biegacze chcący urozmaicić swój kalendarz startów. Powodem rosnącego zainteresowania Polaków bieganiem zapołudniową granicą jest głównie bliskie położenie miast, w których odbywają się biegi. Biegaczy przyciąga również wysoki poziom organizacyjny imprez – wszystkie biegi RunCzech odbywają się w randze IAAF Gold Label, którą posiadają tylko nieliczne biegi na świece.

Każdego roku w biegach RunCzech startuje około 500 biegaczy z Polski. To wciąż niewielka grupa, jeśli spojrzymy na imponujące statystyki czeskiego organizatora. W ubiegłym roku biegi RunCzech ukończyło ponad 82 tysiące biegaczy, w tym roku ich liczba powinna przekroczyć 85 tysięcy!Najwięcej zawodników przyjeżdża do Czech na biegi ze Słowacji, Francji, Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Polski, Szwecji, USA i Chin.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
 
Organizator:  Bieganie w Czechach w ostatnich latach zdobyło sobie popularność na podobnym poziomie co w Polsce. W wielu imprezach limity wyczerpują się już na wiele miesięcy wcześniej. Dlatego dajemy Wam "cynk": jeżeli chcielibyście wystartować w przyszłym roku u naszych południowych sąsiadów - bądźcie czujni!

Rejestracja do biegów biorących udział w cyklu RunCzech Running League 2018 ruszy 20 sierpnia 2017 roku, czyli za niecałe trzy tygodnie.

Prezentujemy terminarz imprez biegowych w Czechach wchodzących w skład tego najbardziej prestiżowego cyklu wydarzeń:

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Marcin Dulnik: Kibice. Wszędzie kibice. Szczelnie obstawiają trasę nie bacząc na piekielny upał, który tak mocno daje się we znaki biegaczom. Część osób stoi, niektórzy bardziej zapobiegliwi wynieśli z domu stołki i taborety i siedząc z nich prowadzi doping. Są również kibice, którzy zajęli dachy budynków i stamtąd zagrzewają do walki. Wszyscy dopingują! I to jak! Na pełnej petardzie! To jest doping prawdziwy, niewymuszony, bardzo żywiołowy! Z ulicy dla biegaczy płynie nie tylko wsparcie w postaci okrzyków i oklasków, ale ze względu na panujący skwar również dodatkowej wody z prywatnych szlauchów. Dodatkowej, bo na trasie nie brakuje kurtyn wodnych ustawionych przez organizatora. Gdzie tak gorąco dopingują? W położonym o nieco ponad 120 km od polskiej granicy Ołomuńcu na półmaratonie Mattoni Olomuc Half Marathon!

Dlaczego biegam za granicą?


Jak wiecie, jestem fanem biegania za granicą. Lubię te starty w innych krajach ze względu na inny klimat imprez, dobrą organizację (nie odbieram przy tym nic w tym względzie polskim organizatorom) i ten rodzaj biegowej przygody. Przygodę z bieganiem rozpocząłem w 2009 roku, a od 2013 roku maratony biegam poza Polską. Zawsze dwa rocznie, jeden na wiosnę, drugi na jesieni.  Biegłem już w kilku bardzo dużych biegach m.in. w Berlinie, Paryżu czy Barcelonie więc tłumy kibiców na trasie nie powinny robić na mnie wielkiego wrażenia.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Reprezentacja Polski Wojskowych była faworytem 49. mistrzostw świata, rozgrywanych podczas 43. Maratonu w Ottawie (The 49th CISM World Military Marathon Championship). Przypomnijmy, że w zeszłym roku w Turynie zdobyliśmy pięć medali, w tym trzy złote. Faworyci nie zawiedli i odnieśli jeszcze bardziej okazały sukces zdobywając wszystko co można było, czyli sześć medali indywidualnie i dwa złote drużynowo. Taka sztuka uała się naszej reprezentacji również trzy lata temu.   

Po drugi tytuł mistrzowski z rzędu sięgnął Arkadiusz Gardzielewski - 2:13:43, pokonując Mariusza Giżyński - 2:15:17 i Henryka Szosta - 2:17:51. Z Polaków startował jeszcze Błażej Brzeziński, który osiągnął rezultat 2:21:18. Warto zauważyć, że polscy maratończycy zdobyli złoty medal drużynowo w MŚ wojskowych już po raz piąty z rzędu.

Wśród pań najszybsza była Iwona Bernardelli, która po tytuł sięgnęła po raz trzeci, uzyskując wynik 2:34:47. Srebrny medal wywalczyła Monika Stefanowicz 2:38:34, a brąz przypadł Aleksandrze Lisowskiej - 2:40:12.   

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 Niebawem obszerna galeria  - 3 000 zdjęć!
 
 


W sobotę odbył się 5. Mattoni Półmaraton w Karlowych Warach (Czechy) posiadający odznakę IAAF Gold Label będący częścią projektu RunCzech.

Redakcja naszego portalu została zaproszona do Karlowych Warów przez organizatorów tego wyjątkowego półmaratonu. Mieliśmy możliwość zarówno uczestniczyć w tej pięknej imprezie, ale także wykonaliśmy mnóstwo zdjęć, aby przybliżyć Wam jak niezwykłe jest to miejsce. Nie będziemy ukrywać Karlowe Wary nas urzekły. Największe czeskie uzdrowisko położone jest w górach u podnóża szczytów Lasu Sławkowskiego, u zbiegu rzek Ohrzy i Teplej. Dolina pełna jest urokliwych pejzaży, przepięknej architektury i miejsc, z którymi związane są ciekawe opowieści.

Tutaj odbywa się jeden z ważniejszych festiwali filmowych, na którym nagrody odbierali tacy twórcy jak Milos Forma czy Danny DeVito. Czuć luksus i światowy rozmach. Na ulicach, ku naszemu zdziwieniu, słychać najczęściej język rosyjski. Jak nam powiedział nasz przewodnik, nowobogaccy Rosjanie są posiadaczami około 40 % nieruchomości w luksusowej części miasta. Wystarczy wspomnieć, że Grand Hotel Pupp “zagrał” Hotel Splendide w bondowskim “Casino Royale” (2006).

Druga część Karlowych Warów zamieszkała jest jednak przez „zwykłych” mieszkańców, ze sporym udziałem cygańskiej społeczności. Półmaraton przebiega przez całe miasto, więc możemy dokładnie obejrzeć sobie te kontrasty. Na koniec koniecznie trzeba skosztować słynnego ziołowego trunku  - Beherovki ponieważ to właśnie w Karlowych Warach znajduje się jej fabryka. Gdyby następnego dnia bolała nas głowa, to możemy napić się wody z gorących źródeł, których liczne ujęcia znajdują się na uliczkach miasteczka. Zostaliśmy zapewnieni, że skład wody to idealne lekarstwo tzw. „the day after”.

Napisz komentarz (3 Komentarze)
 
 
 Maraton w Londynie to impreza, która zawsze elektryzuje świat biegowy. To tam padają rekordy świata i zjeżdża się prawdziwa elita maratońska. Tym razem cały splendor spłynął na kobiety, zwłaszcza na Mary Keitany, która od samego startu wzbudzała mnóstwo emocji. Zawodniczka z Kenii zaczęła bardzo mocno. W trakcie biegu uzyskała najszybszy półmaratoński czas w historii – 1:06.54 (w trakcie biegu maratońskiego) i pobiła "po drodze" rekord świata na 30 km. Ukończyła maraton z wynikiem 2:17:01 ustanawiając nowy rekord świata w maratonie w biegu bez udziału mężczyzn. Pokonała w ten sposób dotychczasową mistrzynię świata Paulę Radcliffe, która w 2005 roku, a więc aż 12 lat temu uzyskała czas 2:17:42.  

Rewelacyjnie spisała się na trasie bardzo młoda, 23-letnia pacemakerka Caroline Chepkoech, która prowadząc Mary Keitany, biła kolejno swoje rekordy życiowe na 10, 15, 20 km oraz w półmaratonie, bo do tego momentu prowadziła zwyciężczynię. Od połowy dystansu Keitany kontynuowała już bieg samotnie.

Na drugim i trzecim miejscu przybiegły zawodniczki z Etiopii -  Tirunesh Dibaba  z także rewelacyjnym czasem 2:17:56 i Aselefech Mergia z rezultatem 2:23:08. Tirunesh Dibaba, stała się trzecią zawodniczką w historii, która zeszła poniżej czasu 2:18.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Irina Hulanicka koresponduje z Londynu - przed maratonem:  23 kwietnia 2017 w Londynie rusza Virgin Money London Marathon - jeden z najważniejszych i największych maratonów Świata. W tym roku przebieg maratonu może być ciekawy i może paść rekord świata (2:02:57) w maratonie u mężczyzn. Tak deklaruje zawodnik elity - Kenenisa Bekele, który w 2016 roku w Berlinie otarł się o rekord świata. Poza Bekele są także inni mocni biegacze: Tesfaye Abera (2:04:24), Feyisa Lilesa (2:04:52) – wszyscy z Etiopii, Abel Kirui (2:05:04), Daniel Wanjiru (2:05:21) i debiutujący Bedan Karoki z życiówką 26:52 na 10 000 m - wszyscy z Kenii. Pogoda zapowiada się wyśmienita - +14 stopni Celsjusza, małe zachmurzenie i zimny poranek, kiedy odbywać się będzie start maratonu. Zatem na konferencji prasowej humor zawodnikom dopisywał.

U kobiet też mocna ekipa. Mary Keitany (2:18:37), Florence Kiplaga (2:19:44), debiutująca Vivian Cheruiyot mistrzyni olimpijska w biegu na 5000 m - wszystkie z Kenii, Aselefech Mergia (2:19:31), Mare Dibaba (2:19:52), Aberu Kebede (2:20:30), Tirunesh Dibaba (2:20:35) – wszystkie z Etiopii. O współpracy na trasie nie ma mowy, każda ma swój plan. Na konferencji prasowej padało pytanie o ostatniej wpadce dopingowej zawodniczki z Kenii i o nabieganych kilometrach podczas przygotowań do maratonu. Odpowiedzi były różne od 2 tyś. kilometrów do "nie liczę, ja po prostu biegam".

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona imprezy
Dział - Maratony zagraniczne

W Wielkanocny poniedziałek 17.04.2017 odbyła się 121. edycja Maratonu w Bostonie. Zwyciężył niespodziewanie mało znany Goeffrey Kirui, który ukończył bieg w czasie 02:09:37. Kenijczyk nie był wymieniany w gronie faworytów, jednak to jego dyspozycja tego dnia okazała się najlepsza. Goniący go zawodnik z USA Galen Rupp nie dał rady, stracił do Kenijczyka 21 sekund i na metę wbiegł na drugim miejscu z czasem 2:09:58. Na trasie maratonu w Bostonie od 30 do 33,5 km znajduje się spory podbieg i to tam tak naprawdę okazało się, kto będzie walczył na ostatnich kilometrach. Kenijczyk i Amerykanin zachowali najwięcej sił i na podbiegu odskoczyli od reszty stawki. Najwięcej jednak Kirui nad Ruppem nadrobił na zbiegu. Trzeci na mecie był Japończyk Suguru Osako z czasem 2:10:28.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona imprezy
Wyniki

Dział - Maratony zagraniczne





Maraton Paryski (41.Schneider Electric Paris Marathon - 09.04.2017) zakończył się zwycięstwem kenijskiego małżeństwa: 23-letniej Prurity Rionoripo (2:20:55) i jej rok starszego męża Paula Lonyangata (2:06:10).

Bardzo dobry wynik osiągnęła Katarzyna Kowalska zajmując siódme miejsce z czasem 2:30:24. Polka bliska była pobicia swojego rekordu życiowego z Berlina (2:29.41, 2015). Zabrakło niestety 43 sekund, ale i tak uzyskała minimum PZLA na mistrzostwa świata w Londynie  wynoszące 2:30:45.  Kowalska była też najszybszą z Europejek. Dzięki temu jej finisz mogliśmy zobaczyć podczas relacji w Eurosporcie (filmik powyżej, od 2:10:12 ). Anglojęzyczny komentator stacji przez moment myślał nawet, że realizatorzy pokazują pierwszą Francuzkę.

Dwa dni przed maratonem pani Katarzyna obchodziła swoje 32. urodziny, dlatego składamy jej najserdeczniejsze życzenia.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 
Ania Heneczkowska: Długo zwlekałam ze startem w półmaratonie, o maratonie nawet nie było mowy. Do czasu. Gdyby nie przegrany zakład, pewnie dalej nie wiedziałabym jakie to uczucie - być MARATONKĄ.
 
Jak to się zaczęło

Z myślą o przebiegnięciu tego morderczego dystansu (przynajmniej tak wtedy myślałam) oswajałam się od lipca, kiedy to miał miejsce nieszczęsny zakład. Może to dziwne, ale nie bariera fizyczna stawała mi na przeszkodzie. Wcześniej 9 lat wyczynowo trenowałam triathlon, więc do wysiłku byłam przyzwyczajona. Prawie każda osoba zaczynająca uprawiać tę dyscyplinę ma gdzieś z tyłu głowy marzenie, by kiedyś wystartować w IronManie (najbardziej prestiżowych zawodach triathlonowych), ale nie ja, co to, to nie! Tyle godzin morderczego wysiłku? Nigdy w życiu! I to właśnie bariera psychiczna była moim diabełkiem. Bałam się tego dystansu. Czasami na rowerze nie chciało mi się jechać tyle kilometrów, a tu przecież była mowa o biegu. Jednak się założyłam? Musiałam dotrzymać słowa.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Półmaraton Berlinski to jedna z najbardziej prestiżowych imprez w roku na tym dystansie.   W niedzielę (02.04.2017) podczas już 37. edycji, zwyciężali Gilbert Masai – 59:57 i Joan Melly – 1:08:45 (oboje Kenia). Co ciekawe dzień wcześniej odbywał się półmaraton w czeskiej Pradze i tam padły lepsze rezultaty (piszemy o tym poniżej). Wystarczy wspomnieć, że Joan Melly ze swoim wynikiem nie udałoby się w stolicy naszych południowych sąsiadów, nawet stanąć na podium,. Jednak pod względem popularności imprezy, nic nie jest w stanie pobić Berlina. Na starcie stanęło ponad 34 tys. biegaczy, ze 106 krajów.

Po biegu Gilbert Masai miał pretensje do swojego pacemakera Vincent Kipchumba, który szybko zrezygnował ze swojej powinności. Interesujące jest, że Kipchumba nie zszedł z trasy… tylko dobiegł na drugim miejscu z nowym rekordem życiowym – 1:00:32. Po biegu tłumaczy się w ten sposób: „Nikogo nie było za mną, a ponieważ byłem drugi to postanowiłem biec dalej”. Masai chyba nie był zadowolony z tego tłumaczenia. Trzecie miejsce zajął Kenijczyk Reuben Limaa – 1:01:43.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Podczas maratonu w Pradze - Sportisimo Prague Half Marathon (01.04.2017) – padł nowy rekord świata kobiet w półmaratonie. Ustanowiła go Kenijka Joyciline Jepkosgei, osiągając wynik 1:04.52. Poprzedni rekordowy rezultat był o 14 sekund gorszy i został ustanowiony niespełna dwa miesiące temu przez inną Kenijkę Peres Jepchirchir - 1:05:06 (Ras al-Chajma, Zjednoczone Emiraty Arabskie). Komentator czeskiej telewizji powiedział „to je fantazje” i chyba jest to najlepsze podsumowanie tego bardzo szybkiego biegu. Wystarczy wspomnieć, że pierwsze 5 km panie pokonały ze średnią około 2:58 na kilometr!  „Po drodze” Joyciline Jepkosgei poprawiła też najlepsze w historii wyniki na 10 km - 30:05 i 15 km - 45:37).

Pozostałe miejsca na podium również zajęły Kenijki z rezultatami jakie pozwoliłyby zwyciężyć w wielu prestiżowych maratonach. Druga była Violah Jepchumbę (1:05:22), a trzecia Fancy Chemutai 1:06.58. Dodajmy tylko, że w miniony weekend odbywał się Półmaraton w Berlinie. Tam  Kenijka Joan Melly wygrała z czasem - 1:08:45.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Nasz londyński korespondent – Radek Wypych przekazał nam bardzo ciekawą informację. Środowiska antybrexitowe prowadzą wiele akcji na rzecz zmiany decyzji większości społeczeństwa Wielkiej Brytanii. Z refenderalnego werdyktu nie są zadowoleni mieszkańcy Londynu i…organizatorzy Virgin Money London Marathon 2017. W związku z tym prowadzą różne kampanie popierające pozostanie w Unii Europejskiej. Jak wiadomo w Maratonie Londyńskim wystartować jest bardzo trudno. Trzeba być wylosowanym w loterii i jeszcze sporo zapłacić (ok. 80 funtów). Bogatym jest łatwiej, bo pakiet bez losowania, tzw. Charity (datki na cele charytatywne), to koszt około tysiąca funtów.

Organizatorzy maratonu postanowili w oryginalny sposób zaprotestować przeciwko Brexitowi. Obywatele polscy będący kołem zamachowym brytyjskiej gospodarki, zostaną dopuszczeni do startu bezpłatnie i to bez losowania. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tej wspaniałomyślnej decyzji.

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne
 

 

Grzegorz Dulnik: Już jutro w Pradze odbędzie się 19. edycja SportisimoPrague Half Marathon. Do stolicy Czech tradycyjnie przyjadą biegacze z całego świata, w tym liczna grupa z Polski. Limit uczestników wynoszący 11 500 biegaczy został osiągnięty już kilkanaście tygodni temu. Praski półmaraton to jeden z najsilniej obsadzonych biegów na świecie, na starcie możemy spodziewać się bardzo mocnej grupy biegaczy elity. Wśród nich znajdzie się czołowy polski biegacz długodystansowy Arkadiusz Gardzielewski, który do Pragi jedzie z nadziejami na poprawienie swojego rekordu życiowego wynoszącego obecnie 1:03:28.

Wśród faworytów 19. edycji wymieniani są m.in. rekordzista świata na dystansach 10km i 15km Leonard Patrick Komon oraz trzech innych biegaczy, którzy dotąd przynajmniej raz pokonali półmaraton poniżej 60 minut: BarseliusKipyego, Geoffrey Yegon oraz Vincent Yator. W elicie znajdują się również medaliści olimpijscy z Rio TamiratTola z Etiopii oraz Amerykanin Galen Rupp.

W grupie elity pobiegnie również Arkadiusz Gardzielewski, m.in. mistrz Polski w maratonie z 2013 roku oraz półmaratonie z 2012, który tak skomentował swoje przygotowania do jutrzejszego startu:

„Przygotowania do Półmaratonu w Pradze przebiegały niemal bez zakłóceń. Dwa starty kontrolne na 10km we Wrocławiu oraz w Mistrzostwach Polski w Biegach Przełajowych pokazały, że jestem w stanie powalczyć o rekord życiowy. Na wynik składa się jednak wiele czynników, więc czekam cierpliwie na to, co przyniesie start. Niestety w ostatnim okresie trochę się przeziębiłem, ale mam jednak nadzieję, że w miarę łagodny przebieg infekcji nie osłabił zbytnio organizmu. W Pradze wystartuję po raz drugi. Rok temu przez zbyt długie przygotowania w Kenii pobiegłem znacznie poniżej oczekiwań. W tym roku jadę z dużymi nadziejami ponieważ czuję się dobrze i na treningu również wyglądam bardzo dobrze. Prawdopodobnie będzie druga grupa biegnąca w tempie 2'59"/2'58"/km, z którą będę chciał się zabrać. Właśnie ta grupa była głównym powodem wyboru stolicy Czech na miejsce startu. Tylko w takich warunkach można pokusić się o naprawdę dobry wynik.”

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona imprezy
Dział - Maratony zagraniczne 

 

Grzegorz Dulnik: W Polsce organizowanych jest coraz więcej imprez biegowych, ale biegaczez naszego kraju coraz częściej interesują się biegami organizowanymi za granicą. Postanowiliśmy porozmawiać Andrzejem Kaźmierczykiem z Będzina i Waldemarem Kołodziejem z Górek pod Opolem, uczestnikami ubiegłorocznej edycji półmaratonuMattoni Olomouc Half Marathon, który w tym roku odbędzie się 24 czerwca w Ołomuńcu oddalonym od polsko-czeskiej granicy o zaledwie nieco ponad 100 km.

Panowie, w czerwcu ubiegłego roku startowaliściew Mattoni Olomouc Half Marathon. Skąd pomysł, aby na start w półmaratonie wybrać akurat połówkę w Ołomuńcu?

Waldemar: W moim przypadku było kilkaprzyczyn. Po pierwsze, był to już kolejny mój bieg w zawodach organizowanych przez RunCzech. Po drugie, odbywał się w dzień moich urodzin, a wreszcie po trzecie pobiegłem razem z żoną, dla której  zeszły rok  to pierwszy sezon biegania dłuższych dystansów. 

Andrzej: Można powiedzieć, że jestem już stałym bywalcem na półmaratonie w Ołomuńcu, bo w ubiegłym rokupobiegłemtam już po raz czwarty. Startowałem od 2013 roku w każdej edycji i jestem już także zapisany na bieg w 2017 roku. Pierwszy wyjazd w 2013 roku był trochę przypadkowy, teraz świadomie wracam tam co roku, ponieważ Ołomuniec to piękne miasto, jego atutem jest bez wątpienia położenie - jedynie 2 godziny jazdy samochodem z mojego rodzinnego Będzina.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona imprezy
Dział - Maratony zagraniczne
 

Z soboty na niedzielę 29.01.2017, o godzinie 4:00 czasu polskiego, wystartował maraton w Osace (Osaka Women’s Marathon). Była to 36 edycja maratonu, w którym tradycyjnie startują tylko kobiety.

Zawody wygrała ze świetnym czasem Japonka  Risa Shigemoto 2:24.22. Drugie i trzecie miejsce także wywalczyły Japonki:  Misato Horie – (Japonia) 2:25.44 - drugie miejsce i Hanae Tanaka (Japonia) – 2:26.19 - trzecie miejsce. Horie i Tanaka ustanowiły życiówki. W pierwszej dziesiątce znalazła się rewelacyjna Iwona- Lewandowska Bernardelli, która po raz pierwszy wystartowała pod nowym nazwiskiem i od razu zrobiła minimum na Mistrzostwa Świata w Londynie. Iwona ukończyła maraton na 7 miejscu z czasem  2:29.37.

Za komentarz niech posłuży wpis Iwony Bernardelli na FB

- Zawsze podchodzę do startu z wielkim respektem i jednocześnie z wielką ekscytacją. Tym razem nic się w tym względzie nie zmieniło. Jedynie przygotowania wyglądały zupełniej inaczej. Nie przeszłam pełnego cyklu treningowego. Można by rzec, że był to eksperyment. Dlatego nie nastawiałam się na żaden konkretny wynik. Trener powiedział, że jak złamię 2:30 to będzie cud. No i stało się!

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 

Rekrutacja do Spiropharm Marathon Project przedłużona do końca roku!   

Marcin Dulnik: Spiropharm Marathon Project przedłuża do końca roku termin nadsyłania zgłoszeń biegaczy zainteresowanych startem w przyszłorocznym 121. Boston Marathon lub Virgin Money London Marathon. Organizatorzy projektu wyłonią dwie osoby, które otrzymają pakiet startowy na wybrany maraton, pełne przygotowanie merytoryczne, badania wydolnościowe, suplementację, wsparcie trenerskie, a także sprzęt sportowy. Ponadto Spiropharm pokryje koszty podróży oraz pobytu na miejscu. Zgłoszenia kandydatów, również osób głuchych i niedosłyszących, przyjmowane są na stronach internetowych www.boston.spiropharmmarathon.pl oraz www.london.spiropharmmarathon.pl. Do Bostonu lub Londynu polecą autorzy najbardziej inspirujących historii, uzasadniających spełnienie marzenia o starcie w maratonie z cyklu Abbott World Marathon Majors.

Spiropharm Marathon Project to pierwszy na polskim rynku biegowym projekt, w ramach którego uczestnicy mają szansę pobiec w jednym z największych maratonów na świecie z cyklu Abbott World Marathon Majors. W skład tego cyklu wchodzą Tokyo Marathon, Boston Marathon, Virgin Mobile London Marathon, BMW Berlin Marathon, Bank of America Chicago Marathon oraz TCS New York City Marathon. W ramach Spiropharm Marathon Project możliwość startu w najbardziej prestiżowych i największych maratonach świata otrzymały już 4 osoby, które zrealizowały swoje marzenia o maratonie w Tokio, Berlinie i Chicago.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)


Rekordzista Polski w maratonie - Henryk Szost, po raz czwarty startował w Fukuoka Marathon (04.12.2016) i podobnie jak w poprzednich latach zanotował wartościowy rezultat na koniec roku. Wynik 2:10:53 pozwolił zająć mu w Fukuoce szóste miejsce, ale jest też jest najlepszym tegorocznym rezultatem jaki osiągnęli polscy maratończycy. Tym samym Henryk Szost potwierdził miano najlepszego polskiego biegacza na królewskim dystansie. Warto jednak pamiętać, że w bezpośredniej walce przegrał z Arturem Kozłowskim (Orlen Marathon, Igrzyska w Rio de Janeiro).

Maraton w Fukuoce to bardzo prestiżowa impreza, w której tradycyjnie uczestniczą tylko mężczyźni, i to legitymujący się odpowiednim poziomem sportowym. Trzeba mieć ukończone 19 lat i w dorobku maraton w czasie poniżej 2:27 lub półmaraton poniżej 1:05. W tym roku, 70-tą jubileuszową edycję imprezy ukończyło 306 zawodników. Ostatni na mecie Japończyk Ryuya Okazaki, osiągnął wynik 2:45:19.

Start i meta znajdowały się na stadionie Heiwadai. Zwyciężył Etiopczyk Yemane Tsegay (2:08:48) pokonując ubiegłorocznego triumfatora Patricka Makau z Kenii (2:08:57) i Japończyka Yuki Kawauchi (2:09:11).

Na powyższym filmiku z japońskiej telewizji możecie zobaczyć ostatnie kilometry maratonu w Fukuoce (około 13:00 finiszuje Henryk Szost ).

Napisz komentarz (9 Komentarzy)
 
 Radosław Wypych: Tym razem padło na Kijów, dwa tygodnie po warszawskim maratonie. Maraton w kolejnej stolicy, można by rzec w kolebce prawosławia  i … samochodów z przyciemnionymi szybami. Wpisowe w czerwcu 560 hrywien (1 hrywna-15 groszy). Można wybrać opcję z koszulką, z kubkiem, z posiłkiem i wtedy jest trochę drożej.

Zakup biletu na przejazd  i rezerwację noclegu zostawiam na ostatnią chwilę. W obecnej sytuacji politycznej nie wiadomo co może się wydarzyć jutro, a co dopiero za kilka miesięcy, a że na szczęście sytuacja się „unormowała” wpadł mi pomysł, jeżeli już tam jadę to może dołożyć 4 dni i pokonać 2 ukraińskie maratony w dwie niedziele. Tydzień przed Kijowem odbywał się maraton w Białej Cerkwi 70km od Kijowa. Były to otwarte mistrzostwa Ukrainy w maratonie. Wpisowe przez Internet 200hr, na miejscu 400. Rejestrując się miałem problem z płatnością. Wysłałem maila do organizatorów z prośbą o numer konta. Otrzymałem odpowiedź: DLA NASZEGO PRZYJACIELA Z POLSKI PODARUNEK- BEZPŁATNY PAKIET. W tej sytuacji nie mam wyjścia, trzeba jechać.

Rezerwuję telefonicznie  nocleg w hotelu Roś- cały zarezerwowany dla maratończyków. Koszt pokoju 2 os. z ciepłą wodą – 32 zł, bez ciepłej wody – 19 zł. Po maratonie, od poniedziałku, była podwyżka o 8 zł za pokój. Hotel pamiętający jeszcze czasy ZSRR, ale pokoje czyste, telewizor, łazienka. Zresztą, za taką cenę nie wymagajmy za dużo. Załatwiam resztę formalności i jadę.

Napisz komentarz (3 Komentarze)
 
 
Andrzej Wojakowski: W tym roku to już drugi raz wziąłem udział w niemieckim maratonie, tym razem w stolicy Bawarii. Dlaczego tam, jest przecież na jesieni dużo maratonów w Niemczech. Zdecydował jednak głównie wolny czas i dogodność połączeń komunikacyjnych. Aktualnie bowiem pracuję czasowo w Niemczech, praca ma charakter mobilny, często nocuję w małych miejscowościach, z których indywidualny wyjazd bez własnego auta jest utrudniony. Ale w ostatni weekend planowo byliśmy w Berlinie (ściśle mówiąc tuż pod Berlinem), a stąd pojechałem do Monachium tanią linią autobusową Flixbus (coś jak Polski Bus, tylko tapicerka na fotelach lepsza, nie przykleja się człowiek). Pracę miałem od b. wczesnych godz. rannych, a od  popołudnia byłem wolny, stąd dosyć starannie przygotowywałem się do maratonu. Biegałem głównie po asfaltowych ścieżkach rowerowych, jest tego b. dużo w Niemczech. Trenowałem w kilku landach, od Dolnej Nadrenii po Turyngię. Poza tym dużo jeździłem na rowerze i kilka razy byłem na basenie.

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Marcin Dulnik: W miniony weekend odbył się 31. SPAR Budapest Marathon, w którym w ciągu 2 dni wzięło udział ponad 28 tysięcy biegaczy. Rywalizacja toczyła się na dystansach od 400 metrów do królewskiego 42,195km. W biegowym festiwalu w stolicy Węgier wzięło udział 4260 biegaczy z zagranicy, w tym ponad 213 biegaczy z Polski. Najszybszym z tej grupy na dystansie maratonu był Paweł Bajran z czasem 2:49:14, a najlepszą biegaczką z Polski była Karolina Barbara Mirek, która do mety dobiegła w 3:32:11.

Niedzielny maraton rozgrywany był przy bardzo sprzyjającej pogodzie. Było słonecznie, ale promienie nie dokuczały mocno biegaczom. Temperatura oscylowała w granicach 13-14 stopni Celsjusza i co najważniejsze było prawie bezwietrznie. Trasa budapesztańskiego maratonu wiodła przez centrum węgierskiej stolicy, biegacze kilkukrotnie przeprawiali się z jednej strony miasta na drugą. Po drodze mogli podziwiać wiele zabytków, z których Budapeszt słynie na całym świecie m.in. budynek Parlamentu, Most Łańcuchowy, Most Wolności, budynek Opery i wiele innych pięknych zakątków miasta. Mimo, że maraton przebiegał głównie po płaskim terenie, to najwięcej czasu biegacze tracili cennych sekund na licznych zakrętach oraz podczas wbiegania na mosty.

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Strona imprezy
Dział - Maratony zagraniczne

Marcin Dulnik: SPAR Budapest Marathon – to wyjątkowa impreza biegowa, która z rou na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem biegaczy. Obecnie to jesienny maraton, ale co ciekawe pierwsza edycja tego biegu odbyła się w kwietniu. Był rok 1984, długo przed biegowym boomem, a uczestnicy maratonu w stolicy Węgier już wtedy otrzymali broszury oraz pamiątkowe koszulki! Dzisiaj to nowoczesny bieg, na który biegacze ściagają z całego świata. To również jeden z najbardziej ulubionych biegów maratońskich dla Polaków. W latach 2009 – 2014 w stolicy Węgier pobiegło prawie 700 biegaczy! Najbliższa edycja tego niezwykłego maratonu już w niedzielę, 9 października! Na liście startowej znajduje się prawie 200 osób z Polski.

W długoletniej historii budapesztańskiego maratonu bieg nie odbył się tylko w 1994 i 1995 roku. Kluczowy jednak był rok 1996, gdy bieg został przeniesiony na termin jesienny, a impreza otrzymała nową energię, która towarzyszy organizatorom do dzisiaj. 

Przez minione ponad 30 lat maraton w Budapeszcie startował z różych części miasta, ale przez kilka edycji rolę startu pełnił miejski park. Ostatnie edycje tego biegu ruszały z Placu Bohaterów, a uczestników było tak wielu, że ostatni biegacze mijali linię startu 10 minut po strzale startera. Jeśli chodzi o trasę tego niezwykego maratonu, to w porównaniu do pierwszych edycji przez lata uległa ona wielu zmianom. Można jednak z czystym sumienem powiedzieć, że biegacze będą mogli podziwiać wiele wspaniałych zabytków węgierskiej stolicy.

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Tradycyjnie już w Berlinie nastąpiła próba ataku na rekord świata w maratonie. Przypomnijmy, że w ciągu ostatnich 18 lat  taka sztuka udała się dziewięć razy. Organizatorzy dbają więc o odpowiednią obsadę, bo tylko rywalizacja pomiędzy aktualnie najlepszymi zawodnikami na świecie, pozwala zbliżyć się do rekordowych wyników. W tym roku emocjonujący pojedynek stoczyli Etiopczyk Kenenisa Bekele (2:03:03) i Kenijczyk Wilson Kipsang (2:03:13).

Zwyciężył Etiopczyk, ale jak sam powiedział ma lekki niedosyt ponieważ obawiając się o finiszowe kilometry pobiegł zbyt asekuracyjnie. Do rekordowego osiągnięcia Dennisa Kimetto (Kenia) sprzed dwóch lat... oczywiście z Berlina, zabrakło jedynie 6 sekund. Bekele musiał zadowolić się, na razie rekordem Etiopii, który odebrał słynnemu Heile Gebrselassie. "Wierzę, że jeszcze tu wrócę i będę miał swoją drugą szansę" - dodał 34-letni Eiopczyk.

Na przeszkodzie do osiągnięcia rekordu świata stanęła też po części pogoda. 12 stopni Celsjusza zanotowane na starcie, to o kilka stopni za dużo, aby mówić o optymalnych warunkach. Drugi Wilson Kipsang, zwracał też uwagę, na słabszą dyspozycję pacemakerów, którzy jego zdaniem mogli poprowadzić bieg dłużej. Stwierdził też, że to on głównie utrzymywał mocne tempo, co pozwoliło Bekele zachować więcej świeżości podczas finiszu. Etiopczyk zaatakował ok. 1200 metrów przed metą.

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Strona imprezy
Dział - Maratony zagraniczne


Berlin Marathon 1986 / 2016

Irina Hulanicka relacjonuje z Berlina i wspomina jak to było 30 lat temu kiedy ukończyła berliński maraton na 6 pozycji!

Irina Hulanicka: 25 września 2016 w niedzielę w Berlinie wystartuje 43 BMW Berlin Marathon. Berlin to miasto gdzie bardzo często są poprawiane rekordy świata w maratonie. Organizatorzy także  w tym roku liczą na poprawienie rekordu trasy. Nic dziwnego, że biegacze elity chcą  wystartować w tym maratonie. Sława maratonu przyciąga też biegaczy amatorów. W tym roku na dystansie 42 km 195 m wystartuje 41 283 biegaczy, 5 445 rolkarzy i 222 wózkarzy ze 122 krajów.

Podobnie jak w poprzednich latach walka o pierwsze pozycje rozegra się pomiędzy zawodnikami z Kenii i Etiopii. Wszyscy liczą na ładną pogodę, ale na współpracę niekoniecznie:). Wśród kobiet nie ma wyraźnej gwiazdy – tu możemy spodziewać się niespodzianki.

Prognoza na 25 września – +24 C i słońce.

Pakiety startowe można już odbierać od czwartku. Ale w tym roku została zmieniona  lokalizacja Expo, zamiast Lotniska Tempelhof, Expo ulokowano w post przemysłowym kompleksie niedaleko Centrum Berlina.

30 lat temu – 28.09.1986 w Berlinie Zachodnim odbył się 13. Kappa Berlin Marathon. W tamtym biegu Polacy byli bardzo widoczną grupą. Wygrał wtedy Polak Bogusław Psujek (2:11:03),  a Zbigniew Pierzynka zajął 5 miejsce (2:13:02) i Paweł Lorens 6 miejsce (2:13:05). Wśród kobiet Renata Kokowska była czwarta 2:36:11), Irina Hulanicka – 6 miejsce (2:39:37). Na starcie stanęło około 12 tysięcy biegaczy i nie było chipów (to znaczy że był tylko czas brutto). Już wtedy jednak były strefy czasowe. Start był usytuowany przed Reichstagiem. Pogoda była słoneczna i dosyć ciepło. Ja pamiętam  tylko start dziewczyn (było nas chyba 8) z Polski. Biegliśmy razem z trenerem Janusz Wąsowskim. Nie pamiętam czy zakładaliśmy na jaki wynik biegniemy. Pamiętam jednak, że ja na 20 km stwierdziłam, że biegniemy za wolno i przyspieszyłam. Trener pobiegł ze mną. Za metą już zgubiliśmy się. Mieszkaliśmy w różnych miejscach Berlina Zachodniego. Wieczorem jeszcze było zakończenie imprezy – to spotkaliśmy się dopiero tam. Tam też odbywały się dekoracje i koncert. Nagrody były finansowe oraz porcelana, którą mam do dziś :). Podczas imprezy poznałam Christoph Koppa – dyrektora Berlińskiego Maratonu odpowiedzialnego za zaproszonych zawodników. W tym roku umówiłam się z nim na wspólne zdjęcie. 30 lat minęło – a my wciąż spotykamy się na tej samej imprezie.

Napisz komentarz (1 Komentarz)