Maratony zagraniczne

 
 
RunCzech: Jesteśmy pewni, że słyszeliście o Pradze i Volkswagen Prague Marathon. Czy kiedykolwiek rozważaliście wzięcie udziału w tym słynnym na cały świat maratonie? Jeśli nie, podajemy 10 ważnych powodów, dlaczego nie powinniście przegapić tego biegu!

1.Piękne miasto

Każdy, kto był wcześniej w Pradze, może potwierdzić, że jest to piękne, historyczne miasto. Szczególny rozkwit osiągnęło za rządów Karola IV, który przyczynił się do wielkiej zmiany wyglądu miasta oraz do powstania najpiękniejszych  zabytków, które można podziwiać w dzisiejszej Pradze. Większość z nich znajduje się na trasie maratonu – to Most Karola, Rynek Starego Miasta, zegar astronomiczny i wiele innych.

2. 25 edycja

Podobnie jak wiele innych rzeczy w Republice Czeskiej, także historia powstania międzynarodowego maratonu w Pradze owiana jest legendą. W mglisty zimowy wieczór w 1994 roku Carlo Capalbo i Gelindo Bordin, włoski mistrz olimpijski, popijając piwo w lokalnym pubie na wzgórzach Pragi wpadli na pomysł zorganizowania maratonu na wzór takich jak w Nowym Jorku czy Londynie.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

W niedzielę odbył się jeden z najsławniejszych, o ile nie najsławniejszy maraton na świecie. Ponad 50 tys, biegaczy ze 137 państw stanęło na moście Verazzano Narrows w Nowym Jorku. Na listach startowych znajdowało się blisko 300 tys. chętnych. Większość uczestników uzyskała prawo startu w losowaniu. Opłata za pakiet wynosiła 358 dolarów, choć obywatele USA mieli zniżkę i musieli zapłacić „tylko” 295 dolarów.

W Maratonie Nowojorskim zwyciężyła matka dwojga dzieci, 36-letnia Kenijka Mary Keitany, co więcej uczyniła to po raz czwarty. Poprzednio wygrywała w latach 2014, 2015, 2016. W niedzielę osiągnęła wynik 2:22:48, pokonując wyraźnie swoją rodaczkę Vivian Cheruiyot - 2:26:02 i zeszłoroczną triumfatorkę Amerykankę Shalane Flanagan - 2:26:22. Wśród mężczyzn najszybszy okazał się Etiopczyk Lelisa Desisa – 2:05:59, pokonując swojego rodaka Shurę Kitatę – 2:06:01 i zwycięzcę z ubiegłego roku, Kenijczyka Geoffreya Kamworora – 2:06:26.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

  Film

Rob: Od Maratonu Berlińskiego rekord goni rekord. Można być już niemal pewnym, że kolejny weekend przyniesie jakieś zmiany na światowych listach. Tak też było w Walencji, gdzie po ośmiu latach poprawiony został najlepszy wynik w półmaratonie. 

To właśnie w Hiszpanii rozgrywany jest najszybszy półmaraton na świecie. W ubiegłym roku, na ulicach Walencji Kenijka Joyciline Jepkosgei ustanowiła kobiecy rekord w biegu mieszanym wynikiem 1:04:51. Wiosną, w tym samym mieście odbyły się Mistrzostwa Świata w półmaratonie, a złota medalistka Etiopka Netsanet Gudeta została rekordzistką  tyle, że w biegu bez udziału mężczyzn, uzyskując czas 1:06:11. Hiszpanie uzyskali teraz trzeci, brakujący rekord i z dumą mogą patrzeć na tabele historyczne.    

30-letni Kenijczyk Abraham Kiptum pokonał 21 km i 97,5 m w rewelacyjnym czasie 58:18. Tym samym o  5. sek poprawił wynik należący do znanego Erytrejczyka Zersenay Tadese. Przed startem zawodnik nie był uznawany za głównego faworyta. Jego rekord życiowy 59:09, choć imponujący,  to nie był najlepszy w stawce. Do Walencji ściągnięto bowiem aż 14 zawodników z życiówkami poniżej 60 minut, a tacy zawodnicy jak reprezentant Bahrajnu Abraham Cheroben biegali już w karierze w okolicach 58:40.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Wyniki
Dział - Maratony zagraniczne

Rob: Doskonałe wyniki Japończyków w jesiennych półmaratonach, to już tradycja. Co roku świat obiegają oszałamiające rezultaty i ogromna liczba zawodników łamiąca kolejne bariery. Na myśl przychodzi wtedy cytat  - „ Jak to było zorganizowane? Autobusy jakieś po podstawiali, czy co?”.

W miniony weekend, podczas zawodów Hakone Ekiden Yosenkai aż 284 zawodników pobiegło poniżej 68 minut. Nie na 10 km, tylko w półmaratonie! Żeby uzyskać wynik 1:07:50 trzeba biec ze średnim tempem 3:12 min./km. Wszystko po to, żeby zająć 278 miejsce.

Impreza była kwalifikacją do jednej z najpopularniejszej sztafety maratońskiej - Hakone Ekiden. Walka toczyła się o 10 miejsc. Od lat zmaganiom drużyn towarzyszył też bieg na 20 km. Nietypowy dystans sprawiał, że rywalizacja ta była lubiana przez trenerów jako sprawdzian dla swoich podopiecznych. W tym roku po raz pierwszy w historii rozegrany został już półmaraton, co ma podnieść jego prestiż. Trzeba przyznać, że był to mocny debiut. Start znajdował się na terenie bazy wojskowej w mieście Tachikawa, a meta  w największym tokijskim parku - Showa Kinen.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

 Strona zawodów - Berlin
Strona zawodów - Kopenhaga

Dział - Maratony zagraniczne

Rob: Rekord gonił rekord. Tak można w skrócie opisać to co działo się w wyścigach rozgrywanych w stolicach Niemiec i Danii. Niedzielne wydarzenia były najlepszą promocją biegów ulicznych o jakiej można pomarzyć.

Arcymsitrz, to tytuł nadawany szachistom za wybitne wyniki sportowe. Na takie miano z pewnością zasłużył już Kenijczyk Eliud Kipchoge – mistrz olimpijski z Rio i nowy rekordzista świata w maratonie. Zawodnik triumfował w stolicy Niemiec już po raz trzeci w karierze, co więcej była to jego 11 wygrana w 12 maratonie.

Maratończyk wygraną okrasił fantastycznym wynikiem 2:01:39, poprawiając rekord swojego rodaka Denissa Kimetto z 2014 roku 2:02:57, również z Berlina. Tak znaczący progres rekordu w biegu na 42 km i 195 m miał ostatnio miejsce w latach 60-tych ubiegłego wieku (z 2:12:00 na 2:09:36 – red).  

Kipchoge na półmetku zameldował się z międzyczasem 61:06, co oznacza że drugą część dystansu biegnąc już samotnie pokonał szybciej (60:33). Jego średnie tempo wynosiło 2:53 min/km. Dla porównania Dennis Kimetto podczas swojego rekordowego biegu na 21 km miał czas 61:45.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona wydarzenia
Strona maratonu
Dział - Maratony zagraniczne

Lil:  Dostanie się na listę startową maratonu w Nowym Jorku bywa trudniejsze niż jego ukończenie. W tym roku w drodze losowania wyłoniono 15,640 szczęśliwców, a chętnych było 105,184. Jednak dla tych, którzy planują start w TCS New York City  Marathon 2019 pojawiła się szansa na zagwarantowanie sobie miejsca na liście startowej i to bez wyśrubowanych wyników na koncie. Wystarczyło zgłosić swój udział w wirtualnej wersji biegu, a później czekać na listopad, gdy wszystko się rozstrzygnie i  cieszyć się miejscem wśród 50 tys. uczestników rzeczywistego biegu w przyszłym roku.

Co trzeba było  zrobić? Wirtualny TCS NYC Marathon odbędzie się pomiędzy 1 a 4 listopada. W wybranym przez siebie dniu mieszczącym się w tych datach, trzeba przebiec dystans maratonu. Można to zrobić w dowolnym miejscu na świecie, o ile możliwe jest tam połączenie z nadajnikiem GPS i wgranie całego biegu na swoje konto w systemie Strava. Nawierzchnia i typ trasy nie mają znaczenia, natomiast organizatorzy wykluczyli opcję bieżni mechanicznej. Limit na ukończenie biegu to 6 godzin i 30 minut.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

   Fotorelacja (Fot. Dorota i Wojciech Szota)

 
 
 
  

Mattoni Ołomuniec Półmaraton to impreza cyklu Run Czech zarządzanego przez włoskiego wizjonera Carlo Capalbo. Oprócz niezaprzeczalnych walorów historycznego miasta, świetnej organizacji i gorącej atmosfery, to także bieg o bardzo wysokim poziomie sportowym. 

Jako Maratończyk.pl mieliśmy przyjemność być zaproszonymi przez organizatorów i z bliska podglądać jedną z flagowych imprez, u naszych południowych sąsiadów. W Półmaratonie wzięło udział 6 160 biegaczy, a w towarzyszącym biegu rodzinnym uczestniczyło blisko 4 tys. znakomicie bawiących się miłośników biegania w każdym wieku. To wszystko możecie zobaczyć w naszej relacji zdjęciowej i może skusicie się na start, w jednej z imprez czeskiego cyklu, do czego gorąco zachęcamy.

Ołomuniec leży około 100 kilometrów od polskiej granicy i prowadzi do niego autostrada. Z Warszawy dojazd zajął nam około pięć i pół godziny. Miasto liczy dziś trochę ponad 100 tys. mieszkańców, ale to jego przeszłość nadaję mu dziś wyjątkowy historyczny i artystyczny charakter. Ołomunieckie Stare Miasto jest drugim największym zabytkowym zespołem w Czechach. Dwa potężne rynki w wieloma renesansowymi i barokowymi fontannami, otaczają malownicze kamieniczki. Symbolem miasta jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, kolumna Trójcy Przenajświętszej. Jedna z figur na kolumnie przedstawia Jan Sarkandera świętego pogranicza polsko-czeskiego kanonizowanego przez Jana Pawła II w Ołomuńcu w 1995 roku.  

Krótko mówiąc jest co zwiedzać i delektować się historyczną architekturą. W ratuszu na rynku głównym można otrzymać wiele interesujących materiałów promocyjnych, także w języku polskim. 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Rob: Jeszcze nie tak dawno Brytyjczyk Mo Farah i Amerykanin Galen Rupp byli kolegami z jednej grupy treningowej. Teraz mają stanąć naprzeciw siebie podczas Maratonu Chicagowskiego. Na ten pojedynek wielu sobie ostrzy apetyt.

Jako pierwszy ogłoszony został powrót Galena Ruppa, ubiegłorocznego zwycięzcy imprezy. Cel Amerykanina jest prosty, obronić tytuł. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. W historii Maratonu Chicagowskiego, wygrać dwa razy z rzędu udało się zaledwie piątce zawodników. W 2017 roku triumf podopiecznego trenera Alberto Salazara, dał czas 2:09:20. Nie jest to najlepszy wynik w karierze maratończyka. Wiosną na ulicach czeskiej Pragi uzyskał rezultat 2:06:07, co jest trzecim rezultatem w historii USA.     

W maju, w jednym z wywiadów udzielonych brytyjskim mediom, popularny Mo Farah powiedział, że na swój trzeci maraton w karierze wybrałby chętnie jesienne zawody w USA. Wśród imprez zaliczanych do elitarnego cyklu World Marathon Majors w grę wchodziło tylko Chicago i Nowy Jork. Wielu kibiców i komentatorów czekało wręcz na pojedynek popularnych biegaczy. Stało się.  

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Wyniki
Strona imprezy
Dział - Maratony zagraniczne

 

Rob: W minioną niedziele Amerykanin Galen Rupp zwyciężył 24. Volkswagen Prague Marathon, poprawiając rekord życiowy o ponad 3 minuty. Podopieczny trenera Alberto Salazara zrekompensował sobie z nawiązką nieudany występ podczas 122. Maratonu Bostońskiego.

Ostatnie dwadzieścia dni to dla zawodnika z Portland nie był czeski film, ale spełniający się „amerykański sen”. Jeszcze w połowie kwietnia, w stolicy stanu Massachusetts, biegnący w roli faworyta Galen Rupp schodził z trasy po 30 km. Trzeba przyznać, że wtedy pogoda nie tylko jemu dała się we znaki. Amerykanin nie czekał długo na rewanż. W pierwszy weekend maja popularny zawodnik przyjechał do czeskiej Pragi  odbić sobie tamten start. Ale chyba nikt się nie spodziewał takiego rezultatu.

Nad Wełtawą Galen Rupp wygrał z wynikiem 2:06:07, przepuszczając decydujący atak w okolicy 38 km. W drugiej części dystansu jego tempo starał się utrzymać tylko Etiopczyk Sisay Lemma – zwycięzca Orlen Warsaw Marathon z 2013 roku. Afrykańczyk nie znalazł już wystarczających argumentów w decydującym momencie biegu, żeby nawiązać walkę. 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
W niedzielę 18.02.2018 w Weronie, odbył się słynny półmaraton Romea i Julii. Nasz zawodnik, Arkadiusz Gardzielewski ukończył bieg na 5 pozycji, jako najlepszy z Europejczyków. Swoim wynikiem - 1:03:17 – wybiegał swój nowy rekord życiowy na tym dystansie.

Niestety Arek biegł w pojedynkę co utrudniło mu uzyskanie jeszcze lepszego czasu, na który jak mówi był gotowy. Przed nim biegło czterech Kenijczyków, za nim mocni Włosi, po środku on sam :) Mimo dobrej, bezwietrznej pogody i w miarę dobrych warunków do biegania nie udało się pobiec mocniej.

Przypomnijmy, że niespełna miesiąc temu Arkadiusz Gardzielewski wygrał na warszawskiej Chomiczówce Bieg o Puchar Bielan na dystansie 5 km z bardzo dobrym rezultatem 14:39.  Najbliższy cel naszego zawodnika to uzyskanie minimum w maratonie na sierpniowe mistrzostwa Europy w Berlinie.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Strona imprezy
Wyniki Polaków

Dział - Maratony zagraniczne

11 lutego w Barcelonie, odbył się półmaraton - eDreams Mitja Marató de Barcelona. Ze znakomitym wynikiem 59:44 zwyciężył Mule Wasihun ustanawiając nowy rekord trasy. Etiopczyk jako pierwszy w historii imprezy uzyskał wynik poniżej godziny.Poprzedni rekord trasy sprzed 5 lat należał należał do Kenijczyka Eliud Kipchoge (1:00:04).  

Drugi w Barcelonie był Julien Wanders. 21-letni Szwajcar z czasem 1:00:09, ustanowił nowy rekord swojego kraju. Najniższy stopień podium zajął Moses Kurong z Ugandy, z wynikiem zaledwie o sekundę gorszym od Szwajcara.

Sekunda dzieliła też Etiopki walczące o zwycięstwo w półmaratonie. Lepsza w sprinterskim pojedynku była Tejitu Daba (1:08:36), druga Dibaba Kuma. Trzecia była biegaczka z Rwandy Salomé Nyirarukundo (1:08:48).

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Z Markiem Bogdołem, biegaczem prowadzącym bloga http://www.drogadotokio.pl/ rozmawiamy o czeskich biegach, w których brał udział. O atmosferze, organizacji i o tym, co takiego mają imprezy organizowane przez RunCzech, czego brakuje biegom w Polsce.
 
Marcin Dulnik: Jak to się zaczęło? Skąd pomysł, aby startować w Czechach?

Marek Bogdoł: Tworząc listę startów na 2015 rok przypomniałem sobie o półmaratonie w Ołomuńcu, w trakcie którego doszło do niecodziennej sytuacji. Wilson Kipsang, ówczesny rekordzista świata w maratonie (2:03:23 – Berlin 2013 r.), przegrał z Geoffrey’em Ronohem. Co w tym dziwnego? Ano to, że Geoffrey był jego... pacemakerem. To była ciekawa historia. Pomyślałem od razu: „Jak to? Kipsang biega w Czechach?”. Wydawało się, że na świecie jest wiele ciekawszych miejsc, w których ten znakomity biegacz mógłby zaprezentować swoje możliwości. Zaintrygowany zacząłem interesować się tym biegiem. W ten sposób trafiłem na półmaraton w Ołomuńcu. Po raz pierwszy pobiegłem tam dwa lata temu. Od tego czasu nie wyobrażam sobie sezonu bez przynajmniej jednego biegu organizowanego przez RunCzech.

W ilu biegach RunCzech dotychczas wystartowałeś?


W sumie to już 5 biegów. Do tej pory odwiedziłem 3 miasta. Trzykrotnie startowałem w Ołomuńcu, raz w Pradze i Ujściu nad Łabą. Liczę na to, że w przyszłym roku uda mi się pobiec w Karlowych Warach i Czeskich Budziejowicach. Tym samym odwiedzę wszystkie miasta, które wchodzą w skład ligi biegowej RunCzech.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 
 
Radoslaw Wypych: Jeszcze nie ostygły mięśnie po warszawskim maratonie, a już pakowałem się do nocnego autobusu do Lwowa (cena biletu 52zł). Przede mną kolejny cel - 3 edycja maratonu w Kiszyniowie 1.10.2017. Jeżeli nie będzie opóźnienia, to zdążę na poranny pociąg do Czerniowców (ok. 22zł). Stamtąd jest już niedaleko. Jedna nocna jazda autobusem (54zł za bilet w kasie, u kierowcy ok. 46zł) i jestem na miejscu.

Wszystko zgodnie z planem, oprócz małego incydentu. Nie zdążyliśmy opuścić Polski gdy autobus został zatrzymany przez policję i wyprowadzono jednego z pasażerów. Na szczęście akcja stróżów prawa była szybka i nie spowodowała żadnych konsekwencji czasowych.

Sobota, piąta  rano. Wkoło ciemno, szeroka trzypasmowa ulica, podobno dojechaliśmy do Kiszyniowa. GPS wskazuje, że jestem 4km od centrum, a w pobliżu jest dworzec autobusowy, tylko że nic nie widać. Kieruję więc swoje pierwsze kroki na ziemi mołdawskiej w kierunku niedawno wybudowanego budynku dworcowego i spędzam w nim czas do świtu. Przy dziennym świetle, spacerując po ulicach Kiszyniowa, idę się do biura maratonu, które jest otwarte od godz.10. Miasteczko maratonu to namioty ustawione na placu w samym centrum miasta między budynkiem rządowym a łukiem triumfalnym po drugiej stronie ulicy.

Napisz komentarz (2 Komentarze)


Organizatorzy 44. BMW Berlin Marathon przygotowali bardzo ciekawy materiał pokazujący maraton jako wspaniałe widowisko dla kibiców i świetną zabawę dla uczestników. Zobaczyć możemy emocje, ciekawe przebrania, flagi i stroje pochodzące z różnych państw. Niekonwencjonalne podejście do biegania zaprezentował uczestnik przebrany za Bramę Brandenburską. Nie zabrakło również naszych rodaków. Nas zaciekawił biegacz biegnący z własnym "napojem izotonicznym" w postaci wielkiego kufla piwa... ciekawe czy u nas byłby za to mandat?

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

W Berlinie najlepsi maratończycy zawsze walczą o zwycięstwo, chwałę i pieniądze, ale tradycyjnie też atakują rekord świata. Patrząc na stawkę można było przypuszczać, że rekord świata sprzed trzech lat ustanowiony nie gdzie indziej jak w Berlinie przez Dennis Kimetto (2:02.57)  może być zagrożony. Na starcie stanęli: mistrz olimpijski Eliud Kipchoge, były rekordzista świata (z Berlina) Kenijczyk Wilson Kipsang, ubiegłoroczny zwycięzca Etiopczyk Kenenisa Bekele. Nie dojechał tylko Patrick Makau z powodu nieważnego paszportu. Jak informowała nas Irina Hulanicka uczestnicząca w konferencji prasowej, wszyscy byli "wyluzowani" i w bardzo dobrych humorach.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
 
Marcin Dulnik: W tym roku odbyło się już 5 z 7 biegów wchodzących w skład RunCzechRunningLeague. W maratonie i półmaratonie w Pradze oraz w biegach na dystansie 21,097km w Karlowych Warach, Czeskich Budziejowicach i Ołomuńcu, łącznie wzięło udział prawie 70 tysięcy biegaczy z całego świata, w tym ponad 300 z Polski. Największą popularnością wśród Polaków cieszył się półmaraton w Ołomuńcu, w którym wystartowało 74 zawodników z naszego kraju. Ostatnim akordem tegorocznej edycji RunCzechRunningLeague będzie półmaraton w Usti nad Labem, który odbędzie się 16 września.

Czechy to kierunek, który coraz częściej obierają polscy biegacze chcący urozmaicić swój kalendarz startów. Powodem rosnącego zainteresowania Polaków bieganiem zapołudniową granicą jest głównie bliskie położenie miast, w których odbywają się biegi. Biegaczy przyciąga również wysoki poziom organizacyjny imprez – wszystkie biegi RunCzech odbywają się w randze IAAF Gold Label, którą posiadają tylko nieliczne biegi na świece.

Każdego roku w biegach RunCzech startuje około 500 biegaczy z Polski. To wciąż niewielka grupa, jeśli spojrzymy na imponujące statystyki czeskiego organizatora. W ubiegłym roku biegi RunCzech ukończyło ponad 82 tysiące biegaczy, w tym roku ich liczba powinna przekroczyć 85 tysięcy!Najwięcej zawodników przyjeżdża do Czech na biegi ze Słowacji, Francji, Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Polski, Szwecji, USA i Chin.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
 
Organizator:  Bieganie w Czechach w ostatnich latach zdobyło sobie popularność na podobnym poziomie co w Polsce. W wielu imprezach limity wyczerpują się już na wiele miesięcy wcześniej. Dlatego dajemy Wam "cynk": jeżeli chcielibyście wystartować w przyszłym roku u naszych południowych sąsiadów - bądźcie czujni!

Rejestracja do biegów biorących udział w cyklu RunCzech Running League 2018 ruszy 20 sierpnia 2017 roku, czyli za niecałe trzy tygodnie.

Prezentujemy terminarz imprez biegowych w Czechach wchodzących w skład tego najbardziej prestiżowego cyklu wydarzeń:

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Marcin Dulnik: Kibice. Wszędzie kibice. Szczelnie obstawiają trasę nie bacząc na piekielny upał, który tak mocno daje się we znaki biegaczom. Część osób stoi, niektórzy bardziej zapobiegliwi wynieśli z domu stołki i taborety i siedząc z nich prowadzi doping. Są również kibice, którzy zajęli dachy budynków i stamtąd zagrzewają do walki. Wszyscy dopingują! I to jak! Na pełnej petardzie! To jest doping prawdziwy, niewymuszony, bardzo żywiołowy! Z ulicy dla biegaczy płynie nie tylko wsparcie w postaci okrzyków i oklasków, ale ze względu na panujący skwar również dodatkowej wody z prywatnych szlauchów. Dodatkowej, bo na trasie nie brakuje kurtyn wodnych ustawionych przez organizatora. Gdzie tak gorąco dopingują? W położonym o nieco ponad 120 km od polskiej granicy Ołomuńcu na półmaratonie Mattoni Olomuc Half Marathon!

Dlaczego biegam za granicą?


Jak wiecie, jestem fanem biegania za granicą. Lubię te starty w innych krajach ze względu na inny klimat imprez, dobrą organizację (nie odbieram przy tym nic w tym względzie polskim organizatorom) i ten rodzaj biegowej przygody. Przygodę z bieganiem rozpocząłem w 2009 roku, a od 2013 roku maratony biegam poza Polską. Zawsze dwa rocznie, jeden na wiosnę, drugi na jesieni.  Biegłem już w kilku bardzo dużych biegach m.in. w Berlinie, Paryżu czy Barcelonie więc tłumy kibiców na trasie nie powinny robić na mnie wielkiego wrażenia.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Reprezentacja Polski Wojskowych była faworytem 49. mistrzostw świata, rozgrywanych podczas 43. Maratonu w Ottawie (The 49th CISM World Military Marathon Championship). Przypomnijmy, że w zeszłym roku w Turynie zdobyliśmy pięć medali, w tym trzy złote. Faworyci nie zawiedli i odnieśli jeszcze bardziej okazały sukces zdobywając wszystko co można było, czyli sześć medali indywidualnie i dwa złote drużynowo. Taka sztuka uała się naszej reprezentacji również trzy lata temu.   

Po drugi tytuł mistrzowski z rzędu sięgnął Arkadiusz Gardzielewski - 2:13:43, pokonując Mariusza Giżyński - 2:15:17 i Henryka Szosta - 2:17:51. Z Polaków startował jeszcze Błażej Brzeziński, który osiągnął rezultat 2:21:18. Warto zauważyć, że polscy maratończycy zdobyli złoty medal drużynowo w MŚ wojskowych już po raz piąty z rzędu.

Wśród pań najszybsza była Iwona Bernardelli, która po tytuł sięgnęła po raz trzeci, uzyskując wynik 2:34:47. Srebrny medal wywalczyła Monika Stefanowicz 2:38:34, a brąz przypadł Aleksandrze Lisowskiej - 2:40:12.   

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 Niebawem obszerna galeria  - 3 000 zdjęć!
 
 


W sobotę odbył się 5. Mattoni Półmaraton w Karlowych Warach (Czechy) posiadający odznakę IAAF Gold Label będący częścią projektu RunCzech.

Redakcja naszego portalu została zaproszona do Karlowych Warów przez organizatorów tego wyjątkowego półmaratonu. Mieliśmy możliwość zarówno uczestniczyć w tej pięknej imprezie, ale także wykonaliśmy mnóstwo zdjęć, aby przybliżyć Wam jak niezwykłe jest to miejsce. Nie będziemy ukrywać Karlowe Wary nas urzekły. Największe czeskie uzdrowisko położone jest w górach u podnóża szczytów Lasu Sławkowskiego, u zbiegu rzek Ohrzy i Teplej. Dolina pełna jest urokliwych pejzaży, przepięknej architektury i miejsc, z którymi związane są ciekawe opowieści.

Tutaj odbywa się jeden z ważniejszych festiwali filmowych, na którym nagrody odbierali tacy twórcy jak Milos Forma czy Danny DeVito. Czuć luksus i światowy rozmach. Na ulicach, ku naszemu zdziwieniu, słychać najczęściej język rosyjski. Jak nam powiedział nasz przewodnik, nowobogaccy Rosjanie są posiadaczami około 40 % nieruchomości w luksusowej części miasta. Wystarczy wspomnieć, że Grand Hotel Pupp “zagrał” Hotel Splendide w bondowskim “Casino Royale” (2006).

Druga część Karlowych Warów zamieszkała jest jednak przez „zwykłych” mieszkańców, ze sporym udziałem cygańskiej społeczności. Półmaraton przebiega przez całe miasto, więc możemy dokładnie obejrzeć sobie te kontrasty. Na koniec koniecznie trzeba skosztować słynnego ziołowego trunku  - Beherovki ponieważ to właśnie w Karlowych Warach znajduje się jej fabryka. Gdyby następnego dnia bolała nas głowa, to możemy napić się wody z gorących źródeł, których liczne ujęcia znajdują się na uliczkach miasteczka. Zostaliśmy zapewnieni, że skład wody to idealne lekarstwo tzw. „the day after”.

Napisz komentarz (3 Komentarze)
 
 
 Maraton w Londynie to impreza, która zawsze elektryzuje świat biegowy. To tam padają rekordy świata i zjeżdża się prawdziwa elita maratońska. Tym razem cały splendor spłynął na kobiety, zwłaszcza na Mary Keitany, która od samego startu wzbudzała mnóstwo emocji. Zawodniczka z Kenii zaczęła bardzo mocno. W trakcie biegu uzyskała najszybszy półmaratoński czas w historii – 1:06.54 (w trakcie biegu maratońskiego) i pobiła "po drodze" rekord świata na 30 km. Ukończyła maraton z wynikiem 2:17:01 ustanawiając nowy rekord świata w maratonie w biegu bez udziału mężczyzn. Pokonała w ten sposób dotychczasową mistrzynię świata Paulę Radcliffe, która w 2005 roku, a więc aż 12 lat temu uzyskała czas 2:17:42.  

Rewelacyjnie spisała się na trasie bardzo młoda, 23-letnia pacemakerka Caroline Chepkoech, która prowadząc Mary Keitany, biła kolejno swoje rekordy życiowe na 10, 15, 20 km oraz w półmaratonie, bo do tego momentu prowadziła zwyciężczynię. Od połowy dystansu Keitany kontynuowała już bieg samotnie.

Na drugim i trzecim miejscu przybiegły zawodniczki z Etiopii -  Tirunesh Dibaba  z także rewelacyjnym czasem 2:17:56 i Aselefech Mergia z rezultatem 2:23:08. Tirunesh Dibaba, stała się trzecią zawodniczką w historii, która zeszła poniżej czasu 2:18.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Irina Hulanicka koresponduje z Londynu - przed maratonem:  23 kwietnia 2017 w Londynie rusza Virgin Money London Marathon - jeden z najważniejszych i największych maratonów Świata. W tym roku przebieg maratonu może być ciekawy i może paść rekord świata (2:02:57) w maratonie u mężczyzn. Tak deklaruje zawodnik elity - Kenenisa Bekele, który w 2016 roku w Berlinie otarł się o rekord świata. Poza Bekele są także inni mocni biegacze: Tesfaye Abera (2:04:24), Feyisa Lilesa (2:04:52) – wszyscy z Etiopii, Abel Kirui (2:05:04), Daniel Wanjiru (2:05:21) i debiutujący Bedan Karoki z życiówką 26:52 na 10 000 m - wszyscy z Kenii. Pogoda zapowiada się wyśmienita - +14 stopni Celsjusza, małe zachmurzenie i zimny poranek, kiedy odbywać się będzie start maratonu. Zatem na konferencji prasowej humor zawodnikom dopisywał.

U kobiet też mocna ekipa. Mary Keitany (2:18:37), Florence Kiplaga (2:19:44), debiutująca Vivian Cheruiyot mistrzyni olimpijska w biegu na 5000 m - wszystkie z Kenii, Aselefech Mergia (2:19:31), Mare Dibaba (2:19:52), Aberu Kebede (2:20:30), Tirunesh Dibaba (2:20:35) – wszystkie z Etiopii. O współpracy na trasie nie ma mowy, każda ma swój plan. Na konferencji prasowej padało pytanie o ostatniej wpadce dopingowej zawodniczki z Kenii i o nabieganych kilometrach podczas przygotowań do maratonu. Odpowiedzi były różne od 2 tyś. kilometrów do "nie liczę, ja po prostu biegam".

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona imprezy
Dział - Maratony zagraniczne

W Wielkanocny poniedziałek 17.04.2017 odbyła się 121. edycja Maratonu w Bostonie. Zwyciężył niespodziewanie mało znany Goeffrey Kirui, który ukończył bieg w czasie 02:09:37. Kenijczyk nie był wymieniany w gronie faworytów, jednak to jego dyspozycja tego dnia okazała się najlepsza. Goniący go zawodnik z USA Galen Rupp nie dał rady, stracił do Kenijczyka 21 sekund i na metę wbiegł na drugim miejscu z czasem 2:09:58. Na trasie maratonu w Bostonie od 30 do 33,5 km znajduje się spory podbieg i to tam tak naprawdę okazało się, kto będzie walczył na ostatnich kilometrach. Kenijczyk i Amerykanin zachowali najwięcej sił i na podbiegu odskoczyli od reszty stawki. Najwięcej jednak Kirui nad Ruppem nadrobił na zbiegu. Trzeci na mecie był Japończyk Suguru Osako z czasem 2:10:28.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona imprezy
Wyniki

Dział - Maratony zagraniczne





Maraton Paryski (41.Schneider Electric Paris Marathon - 09.04.2017) zakończył się zwycięstwem kenijskiego małżeństwa: 23-letniej Prurity Rionoripo (2:20:55) i jej rok starszego męża Paula Lonyangata (2:06:10).

Bardzo dobry wynik osiągnęła Katarzyna Kowalska zajmując siódme miejsce z czasem 2:30:24. Polka bliska była pobicia swojego rekordu życiowego z Berlina (2:29.41, 2015). Zabrakło niestety 43 sekund, ale i tak uzyskała minimum PZLA na mistrzostwa świata w Londynie  wynoszące 2:30:45.  Kowalska była też najszybszą z Europejek. Dzięki temu jej finisz mogliśmy zobaczyć podczas relacji w Eurosporcie (filmik powyżej, od 2:10:12 ). Anglojęzyczny komentator stacji przez moment myślał nawet, że realizatorzy pokazują pierwszą Francuzkę.

Dwa dni przed maratonem pani Katarzyna obchodziła swoje 32. urodziny, dlatego składamy jej najserdeczniejsze życzenia.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 
Ania Heneczkowska: Długo zwlekałam ze startem w półmaratonie, o maratonie nawet nie było mowy. Do czasu. Gdyby nie przegrany zakład, pewnie dalej nie wiedziałabym jakie to uczucie - być MARATONKĄ.
 
Jak to się zaczęło

Z myślą o przebiegnięciu tego morderczego dystansu (przynajmniej tak wtedy myślałam) oswajałam się od lipca, kiedy to miał miejsce nieszczęsny zakład. Może to dziwne, ale nie bariera fizyczna stawała mi na przeszkodzie. Wcześniej 9 lat wyczynowo trenowałam triathlon, więc do wysiłku byłam przyzwyczajona. Prawie każda osoba zaczynająca uprawiać tę dyscyplinę ma gdzieś z tyłu głowy marzenie, by kiedyś wystartować w IronManie (najbardziej prestiżowych zawodach triathlonowych), ale nie ja, co to, to nie! Tyle godzin morderczego wysiłku? Nigdy w życiu! I to właśnie bariera psychiczna była moim diabełkiem. Bałam się tego dystansu. Czasami na rowerze nie chciało mi się jechać tyle kilometrów, a tu przecież była mowa o biegu. Jednak się założyłam? Musiałam dotrzymać słowa.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Półmaraton Berlinski to jedna z najbardziej prestiżowych imprez w roku na tym dystansie.   W niedzielę (02.04.2017) podczas już 37. edycji, zwyciężali Gilbert Masai – 59:57 i Joan Melly – 1:08:45 (oboje Kenia). Co ciekawe dzień wcześniej odbywał się półmaraton w czeskiej Pradze i tam padły lepsze rezultaty (piszemy o tym poniżej). Wystarczy wspomnieć, że Joan Melly ze swoim wynikiem nie udałoby się w stolicy naszych południowych sąsiadów, nawet stanąć na podium,. Jednak pod względem popularności imprezy, nic nie jest w stanie pobić Berlina. Na starcie stanęło ponad 34 tys. biegaczy, ze 106 krajów.

Po biegu Gilbert Masai miał pretensje do swojego pacemakera Vincent Kipchumba, który szybko zrezygnował ze swojej powinności. Interesujące jest, że Kipchumba nie zszedł z trasy… tylko dobiegł na drugim miejscu z nowym rekordem życiowym – 1:00:32. Po biegu tłumaczy się w ten sposób: „Nikogo nie było za mną, a ponieważ byłem drugi to postanowiłem biec dalej”. Masai chyba nie był zadowolony z tego tłumaczenia. Trzecie miejsce zajął Kenijczyk Reuben Limaa – 1:01:43.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)