Maratony zagraniczne

Dział poświęcony maratonom zagranicznym

 

Marcin Kargol: Tekst jest całkowicie subiektywnym odzwierciedleniem odczuć autora i nie musi być tożsama z linią programową Drużyny Szpiku i jej członków również goszczących na maratonie w Barcelonie :)

Plac Hiszpański, Camp Nou, Sagrada Familia, Morze Śródziemne, do tego prawie 20 stopni na plusie i kibice w każdym miejscu na trasie - w takich pięknych okolicznościach przyrody upłynął maraton w stolicy Katalonii. Pomysł wyjazdu na maraton do Barcelony zrodził się w połowie 2010 roku. Mniej więcej w okolicach maratonu w Poznaniu podjąłem ostateczną decyzję - płacę i lecę. Do Hiszpanii polecieliśmy zgraną i uśmiechniętą grupą reprezentującą barwy Drużyny Szpiku. Dream Team wyglądał następująco: Piotr i Laura Szukałowie, Daniel i Justyna Grzelakowie z córką i ja. Do tego w barwach Drużyny Szpiku startowali również Waldemar Pruss, Krzysztof Koralewski i Bartłomiej Fojt.

Napisz komentarz (4 Komentarze)

Wyniki

Paulina Polko: Wyprawę na maraton do Aten zaplanowaliśmy już w marcu, w samolocie powrotnym z maratonu w Rzymie. Wizja przebiegnięcia historycznej trasy z finiszem na legendarnym stadionie Panathinaiko dokładnie w 2500 lat po tym, jak trasę z Maratonu do Aten pokonał Filippides pobudzała wyobraźnię. Entuzjazmu nie studziły ani ciągłe informacje o strajkach greckich samolotów, lotnisk czy miejskiej komunikacji, doniesienia o gwałtownie przebiegających manifestacjach czy nawet wybuchowych przesyłkach krążących po greckiej stolicy. Romek cieszył się na bieg - ja na słońce w listopadzie, oliwki, fetę i baklawę. Maraton ateński jest specyficzny zarówno dla uczestników jak i kibiców. Ci pierwsi muszą się zmierzyć z rzadkimi w klasycznych maratonach długimi podbiegami pod górę, które sprawiają, że rekord tej trasy jest prawie o7 minut gorszy od wyniku Haile Gebrselassie z Berlina.

Napisz komentarz (4 Komentarze)

Radek Wypych: Niedawno prezentowaliśmy Wam pierwszą cześć zdjęć z Maratonu Londyńskiego pokazującą przygodę z bieganiem zupełnie od innej strony. Teraz chcemy przedstawić Wam dalsze zdjęcia świadczące, że fantazja biegających rekreacyjnie nie ma granic:) Mamy nadzieję, że ta moda szerzej też zawita do Polski. Autorem fotografii jest Adam Tyszkiewicz - legendarny szef klubu Relax na warszawskim AWF-ie z przełomu lat 80/90 XX wieku i absolwent tej uczelni.



Napisz komentarz (1 Komentarz)

Radek Wypych: Wszyscy wiemy że maraton to wyzwanie i pokonanie go wymaga dużo wysiłku i poświęcenia. Pot, ból, zmęczenie i wielka radość  to odczucia, które mieszają się podczas biegu. Tym razem chcemy Wam pokazać maraton od radosnej strony. Przebierańcy... pojawiają się często na imprezach biegowych ale nie interesuje ich sportowa rywalizacja. Motywacje mają różne od wspierania akcji charytatywnych po chęć dobrej zabawy. W Polsce jest ich jeszcze stosunkowo mało. Startując jednak w zagranicznych maratonach możemy zobaczyć jak wielką fantazja popisują się uczestnicy. Prezentujemy fotografie przesłane nam przez Adama Tyszkiewicza, z Maratonu Londyńskiego 2008. Autor zdjęć to legendarny szef warszawskiego klubu Relax na warszawskim AWF-ie z przełomu lat 80/90 XX wieku i absolwent tej uczelni. Serdecznie go pozdrawiamy i wszystkich, którzy bawili się w tym czasie w klubie Relax. Polecamy również do czytania relację z tegorocznej edycji Maratonu w Londynie autorstwa Justyny Kowalczyk oraz nieskromnie zapraszamy do oglądania przebieranej imprezy pod patronem  Maratończyka.pl czyli Zimnar walentynkowo-ostatkowy:)

 

Napisz komentarz (4 Komentarze)
Justyna Kowalczyk: 25 kwietnia miałam okazję uczestniczyć w londyńskim maratonie zaliczanym do wielkiej piątki. Nie jest łatwo dostać się na ten maraton. Liczba cudzoziemców startujących w nim jest bardzo ograniczona. Można próbować szczęścia w loterii zgłaszając się nawet do 5 razy lub mieszkać w Wielkiej Brytanii i uzyskać czas kwalifikujących do udziału. Inny sposób praktykowany przez organizatorów maratonu to zgłoszenie się przez jedną z licznych fundacji czy przez biuro podróży posiadające pulę miejsc. Do tej pory taką pulę posiadała też Polska za pośrednictwem Pana Henryka Paskala, jednak nie zdecydował się zarezerwować miejsca dla Polaków w 2010 ze względu na wysoką kwotę udziału przekraczającą 1 000  zł i małe zainteresowanie.

Napisz komentarz (8 Komentarzy)
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Od czasów Oktawiana Augusta chyba nic się nie zmieniło. Polscy biegacze wyjątkowo upodobali sobie „Wieczne Miasto". Poniżej prezentujemy Wam trzy bardzo interesującej relacje z Maratonu Rzymskiego (21.03.2010). Paulina Bolibrzuch towarzyszyła generałowi Romanowi Polko. Nie zabrakło też członków Drużyny Szpiku... a tak było rok temu. Zapraszamy!
Napisz komentarz (0 Komentarzy)
Galeria NEW!

Paulina Bolibrzuch: XVI Maratona di Roma był naszym pierwszym zagranicznym biegiem. Precyzyjnie: biegiem Romka, bo ja biegałam jedynie między punktami, gdzie można było zobaczyć zawodników. Po tygodniach oczekiwań na ostateczną datę maratonu (nie było wiadomo, kiedy odbędą się w Rzymie wybory samorządowe, których organizacja kolidowałaby z biegiem) w październiku 2009 kupujemy bilety na „Norwegiana" i rezerwujemy mały, domowy hotel Texas, niedaleko Piazza della Repubblica, skąd w 10 minut na piechotę można dotrzeć na miejsce maratońskiego startu: pod Koloseum.

Napisz komentarz (8 Komentarzy)
Piotr Szukała: Rzym, Rzym i po Rzymie, a proszę dopiero co na koniec października wpadł mi do głowy iście szatański pomysł: skoro jesteśmy już takimi wytrawnymi maratończykami i nabiegaliśmy wszystko w Polsce czas na Europę a może nawet Świat. A dlaczego Rzym? Ostatnie 2 lata moje inne hobby pozwoliło mi na kilkakrotne odwiedziny w Italii, w tym 2 razy leciałem do Rzymu, a konkretnie Viterbo i z Rzymu poznałem w miarę dokładnie oba lotniska i wschodnią i zachodnią obwodnicę. Szybkie sprawdzenie regulaminu (no, startowe nie za duże! Poznaniak), tanie połączenie lotnicze z WRO i hasło rzucone na naszą Drużynową stronę.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
Mariusz Światlak: Rzym... słyszałem tak wiele na temat tego miasta, ale muszę powiedzieć, że potrafi rozkochać w sobie:) Wąskie uliczki z kawiarenkami, skuterki na ulicach, szaleni kierowcy, tysiące turystów, ogromne i zabytkowe budynki mówiące o naszej przeszłości. To wszystko zapiera dech w piersiach. Po przylocie zaczęliśmy od zwiedzania Rzymu. Panteon, Forum Romanum , Koloseum, Fontana di Trevi, Campo di' Fiori, Plac Navona, schody Hiszpańskie. To tylko niektóre miejsca, które odwiedziliśmy podczas naszego pobytu w Wiecznym  Mieście.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
W Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie odbyła się uroczysta dekoracja zawodników z Polski, którzy ukończyli NYC Marathon 2009. Był wśród nich także Janek Mela, zdobywca obu biegunów, któremu jako dziecku po wypadku amputowano nogę i przedramię. Ukończył maraton w około 6 godzin. Na spotkaniu w Konsulacie obecnym gratulował Tomasz Adamek, który niedawno w walce stulecia pokonał Andrzeja Gołotę.  O tym wydarzeniu donosi  Nowy Dziennik Polish Daily News oraz amerykańska edycja Super Expressu. Materiały nadesłała specjalnie dla serwisu maratonczyk.pl jedna z uczestniczek NYC Marathon - Justyna Kowalczyk :)

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
Justyna Kowalczyk: Maraton w Nowym Jorku był dla mnie drugim maratonem za oceanem w ciągu jednego miesiąca. Stąd, mam jeszcze świeże wspomnienia z Chicago i porównanie do maratonu w Nowym Jork - różnego od tego nad jeziorem Michigan. Podobnie jak przed maratonem w Chicago przyleciałam na 4 dni przed startem. Bazę noclegową miałam również w hostelu - tym razem blisko mety YMCA w Central Parku, bo start i meta w Nowym Jorku są w zupełnie innych miejscach. Już w czwartkowy poranek mogłam przebiec się po pięknych terenach parku z koleżanką Moniką Caban-Benavides. Tego dnia już ustawiano metę i mogłyśmy obserwować przygotowania do wielkiego niedzielnego biegu - już 40. w historii po tej samej trasie kończącej się właśnie w Central Parku. Dla mnie wyjątkowego, bo 40-tego tak jak moje urodziny.

Napisz komentarz (21 Komentarzy)
Bożena Niewiadomy zaprzyjaźniona z serwisem maratonczyk.pl, 1 listopada 2009 wystartowała w New York Marathon. Na razie przesłała do nas kilka słów pełnych emocji, które na gorąco oddają jej radość z ukończenia zawodów. Niebawem obszerniejsza relacja. A Bożenie gorąco gratulujemy! Bożena Niewiadomy: Moi Drodzy zaliczyłam ten wspaniały nie do opisania maraton!!!! Myślałam, że Boston, a później Berlin, były najpiękniejsze ...NYork to wielka nagroda dla biegaczy!!!! i każdemu życzę uczestnictwa w tych zawodach!!!! Walczyłam bardzo, druga połówka: mosty, wiatr i bardzo ciasno.....zegarek trochę mnie oszukał.... na ostatnim kilometrze bałam się czy dam radę, ale dałam. Biegłam z uśmiechem i walczyłam o każdy kilometr... pokonałam swój lęk i tak bardzo się ciesze... to był mój najbardziej pracowity maraton. Teraz czuję się ok! i dzisiaj mogłabym biec znowu:-))))) Dziękuję za wszystkie gratulacje!!!! Na starcie na moście Verezano płakałam, myślałam o wszystkich swoich znajomych biegaczach, żeby mogli tutaj być. Więcej szczegółów później. Czas 3.35.47 !!!! Pozdrawiam wszystkich!!!  

Napisz komentarz (4 Komentarze)
Chicago Marathon

Justyna Kowalczyk: W ostatnią niedzielę miałam okazję uczestniczyć w jednym z największych maratonów zaliczanych do Wielkiej Piątki w Chicago. Do odwiedzenia wietrznego miasta zachęcono mnie na maratońskich targach w Paryżu w tym roku. Dodatkowo chciałam poprawić wynik z Paryża 3 godz. 57 minut i informacja o płaskiej trasie oraz o wspaniałej atmosferze sprawiły, że zapisałam się już w kwietniu na ten maraton. W maju lista uczestników została zamknięta a ja dowiedziałam się, że zostałam wylosowana w loterii na maraton do Nowego Jorku. Zastanawiałam się, który z nich wybrać ostatecznie podjęłam decyzję, że przebiegnę obydwa, nastawiając się na wynik w Chicago i relaks w Nowym Jorku.

Napisz komentarz (13 Komentarzy)
Anna Pawłowska-Pojawa: A dlaczego by nie Azja...?
Tak pomyślałam po tym, kiedy mój misternie zaplanowany wyjazd na pierwszy pozaeuropejski maraton do Marakeszu zaczął się sypać organizacyjnie jeszcze na półtora miesiąca przed wyjazdem. Linie lotnicze zmieniły rozkład, co oznaczało powrót do Polski cztery dni później niż planowałam, na dodatek bardzo ważne firmowe wydarzenie też się przesunęło w grafiku z grudnia na styczeń, a potem na początek lutego. I kiedy na biegajznami napisałam, że mi się plany rozjeżdżają, Robert podrzucił mi pomysł na... Dubaj.

Napisz komentarz (12 Komentarzy)
Nowojorski Maraton to dla wielu maratończyków niedościgłe marzenie.. Marzył o nim także Artur „Arti" Kujawiński z KB Maniac Poznań. Szczęście dopisało mu w ubiegłym roku i udało mu się je zrealizować. 3 listopada 2008 stanął na linii startu i pokonał 39 New York City Maraton z czasem 3:07:07. Swoje doświadczenia i przeżycia związane z biegiem i nie tylko :) opisał w bardzo ciekawym artykule, który otrzymaliśmy wczoraj do publikacji. Ponieważ materiał jest niezwykle bogaty, postanowiliśmy dać naszym czytelnikom szansę zapoznania się z całym tekstem, zatem  odsyłamy do strony prywatnej Artura. Życzymy przyjemnej lektury :)

Napisz komentarz (3 Komentarze)
Dorota Świderska: 2 marca odbył się Barcelona Marathon, na który wybrały się między innymi zawodniczki Klubu Biegacza Galeria Warszawa - Ania Pawłowska-Pojawa "Beauty&Beast"
i Justyna Kowalczyk "Dżastin". Zapraszamy do przeczytania specjalnej, bardzo ciekawej relacji Ani z pobytu w Barcelonie
i zmagań na trasie biegu.
Ania Pawłowska-Pojawa: Barcelona, 2 marca 2008. W Polsce jeszcze zima, choć wyjątkowo łagodna, ale mimo to ziemia zmrożona i twarda, trudno się biega po takiej nawierzchni, trudno się zmusić, żeby w zimy poranek czy wieczór wyjść na mróz czy deszcz, żeby pobiegać. 

Napisz komentarz (18 Komentarzy)
Alex Celiński: Zawodnik klubu Byledobiec Anin - Robert Celiński, wygrał 9. edycję Antarctica Marathon, która odbyła się 5 marca 2008 na Wyspie Króla Jerzego (Szetlandy Południowe). Robert ustanowił jednocześnie nowy rekord trudnej, górzystej trasy 3:09:41. Kolejnego biegacza wyprzedził aż o 20 minut. Zawody ukończyło w sumie 147 zawodników, ponadto kilkadziesiąt osób wystartowało na dystansie półmaratonu. W ten sposób Robert zaliczył maratony na wszystkich kontynentach i został pełnoprawnym członkiem Seven Continents Club. Do klubu należy ponad 170 osób, z czego zdecydowaną większość stanowią obywatele USA. 

Napisz komentarz (21 Komentarzy)
Dorota Świderska: 22-go kwietnia w jubileuszowym - 30-tym Maraton de Madrid - wystartowała liczna grupa zawodników KB Maniac z Poznania. Za nami już kilka dużych maratonów sezonu w Polsce, warto więc dla porównania przeczytać jak bieg maratoński odbywa się w słonecznej Hiszpanii. Pełen ciekawostek materiał przygotował dla nas "Arti" Smile 

Artur "Arti" Kujawiński: "Życie jak w Madrycie" W tym roku razem z 32-osobową grupą MANIAC-ów postanowiłem sprawdzić to znane powiedzenie. Dzięki wielkiej pomocy Urzędu Miasta Poznania udało nam się zrealizować pasjonujący wyjazd na jubileuszowy 30 Maraton de Madrid, który odbywał się 22 kwietnia. 

Napisz komentarz (6 Komentarzy)
Dorota Świderska: Nasz Włoski korespondent ponownie odwiedził Paryż. Tym razem celem było ukończenie Parish Marathon. Kolejna wyjątkowa relacja Danilo! 

Danilo Ferraris: Miesiąc temu po półmaratonu w Paryżu napisałem, że organizowanie biegu dla 18.000 osób to nie jest prosta sprawa.  Po maratonu przekonałem się, że dla prawie dwa razy tyle osób jest chyba łatwiej, bo naprawdę co do organizacji Maratonu w Paryżu to nie można mieć zastrzeżeń.Wszystko odbywało się sprawnie i płynnie. W sobotę odbiór numeru startowego w Pawilonach Expo Center bez żadnej kolejki. Co do pasta party nie mogę się wypowiadać bo tradycyjne z niego zrezygnowałem, dla mnie makaron jest cos co ma być gotowany „ekspresowo" i od razu spożywany!

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
Wojtek Szota: Dziś w naszym serwisie debiutuje nowy korespondent... i w dodatku to „Italiano Vero" jak śpiewał w kultowej piosence Toto Cotugno  czyli prawdziwy Włoch. Panie i Panowie mamy przyjemność przedstawić Wam Danilo Ferrarisa. Specjalnie dla Was Danilo napisał relacje z półmaratonu paryskiego... co więcej, napisał po polsku. To nie jedyna niespodzianka jaką Danilo przygotował ale o tym już niebawem...

Danilo Ferraris: 18 000 biegaczy...  jeszcze w takim tłumie nie biegałem. Biuro zawodów mieściło się w pięknym parku (Parc Floral) na obrzeżach Paryża przy zamek Vincennes. Na pewno nie jest łatwo organizować imprezy o takich rozmiarach, ale wszystko odbywa się w miarę sprawnie, może oprócz faktu, że w sobotę po skrupulatnym sprawdzeniu mojego paszportu i mojego zaświadczenia lekarskiego otrzymałem numer startowy kogoś innego. Dobrze, że zauważyłem to przed opuszczeniem parku.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)