Maratony zagraniczne


13 października 2013 roku, po zakończeniu 14. Poznań Półmaratonu, przedstawiciele firmy ASICS rozstrzygnęli konkurs: „Bilet na Marathon de Paris 2014”. Warunkiem uczestnictwa w konkursie było rozwinięcie hasła „42,195 km to dla mnie…” Laureatem konkursu został Arkadiusz Rzepka z Jeleniej Góry.

Arkadiusz Rzepka przekonał jurorów hasłem: „Dystans 42,195 km jest dla mnie lustrem, w którym widzę prawdziwego Siebie. Tu niczego nie można udawać czy ukryć". Kreatywność biegacza zapewniła mu udział w maratonie paryskim, który odbył się 6 kwietnia 2014 r. ASICS pokrył koszty organizacyjne wyjazdu, a także zaopatrzył biegacza w niezbędny sprzęt biegowy. Poniżej relacja Arkadiusza Rzepki z pobytu w Paryżu.

„Taktyka biegu była prosta - przebiec dystans 42 km 195 m w czasie poniżej 4 godzin. Plan przygotowania do udziału w paryskim maratonie zrealizowałem w 100%. Na 6 i 3 tygodnie przed wyjazdem przebiegłem dwie „trzydziestki”, wziąłem też udział w organizowanym przez Karkonoską Państwową Szkołę Wyższą w Jeleniej Górze „Maratonie na raty”, a 2 tygodnie przed wyjazdem uczestniczyłem w Półmaratonie Ślężańskim.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Dział - Maratony zagraniczne

Okolica jest piękna – turkusowe jeziora, wodospady, lasy, salamandry...
I oczywiście Szakale.

1 czerwca Szakale startowały w biegach organizowanych w ramach Plitvickiego Maratonu nad Plitvickimi Jeziorami w Chorwacji. Do wyboru były 3 dystanse – 5km, połówka i maraton. Na szczęście pogoda sprzyjała – było ok. 13 stopni, od czasu do czasu padało. Na każdej z tras trzeba było zmagać się z podbiegami, na maratonie różnica wzniesień wyniosła aż 840 m., a najdłuższy podbieg miał aż 460 m. Na 5 km ścigali się nasi debiutanci w poważnych biegach: Ewa Otocka (28.43) była 96. na ok. 800 „biegaczek”, Jacek Pacyna (26.54) – 115. na ponad 400 uczestników.

W półmaratonie ścigały się trzy Szakalice. Monika Kaczmarek stanęła na 3. stopniu podium (1.26.40), Ania Otocka pobiła życiówkę – (1.44.29) – 19 miejsce, a Diana Szczęsna ukończyła zawody z czasem 1.52.07. Na trasie maratonu powalczył tylko jeden Szakal – nasz Wielki Książę Maciej Rakowski. Zajął 51 miejsce z czasem 3.27.44

Napisz komentarz (0 Komentarzy)


Do ciekawego zdarzenia doszło na mecie 36. ASICS Stockholm Marathon, który odbył się 31 maja 2014 roku. Meta imprezy znajdowała się  na zabytkowym stadionie olimpijskim. Gdy prowadzący Benjamin Bitok z Kenii, wybiegał na ostatnią prostą, hostessy ubrane w ludowe stroje zgrabnie zarzuciły mu na szyję pokaźny wieniec. Trzeba przyznać, że wymagało to dużej sprawności. Zdezorientowany Keninijczyk z podskakującym na ramionach wieńcem dzielnie dobiegł do mety w czasie 2:13:31 (możecie to zobaczyć na filmiku powyżej - s. 0:31) Tej samej sztuki rezolutne hostessy próbowały z najlepszą wśród kobiet Isabellah Andersson - 2:32:28. Ciemnoskóra Szwedka dała się jednak dogonić dopiero po minięciu mety (s. 0:51). Organizatorzy najwyraźniej byli pewni, ze zawodnicy bez problemu uporają się z ostatnią prostą. Ciekawe co by zrobili gdyby bezpośrednia walka trwała do ostatnich metrów?

Zawody ukończyło 16 075  biegaczy co jest rekordem w 36-letniej historii imprezy. W oficjalnych rezultatach skloasyfikowanych jest 76 maratończyków z Polski. Na trasie zawodników dopingowały setki tysięcy kibiców. Maraton poprowadzony został przez centrum Sztokholmu (5 wysp: Östermalm, Gamla Stan, Södermalm, Längholmen i Djurgärden) oraz nabrzeżem kanałów Morza Bałtyckiego i brzegiem jeziora Mälaren. Biegacze mogli zobaczyć najważniejsze zabytki:  pałac królewski, gmach parlamentu, ratusz, dworzec główny.

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

Organizator:  Zostało już niespełna dwa tygodnie do Półmaratonu w Trokach na Litwie. „General Financing“ pόłmaraton w Trokach odbędzie się już po raz drugi. W tym roku sportowcy staną na starcie  w niedzielę 11 maja. Stara stolica Litwy Troki – jedna z najpiękniejszych miejsc na Litwie. Piękna o każdej porze roku, a szczególnie – wiosną. Dlatego zapraszamy do nas na zawody a także na dłuży pobyt na Litwie więcej niż jeden dzień –  aby wziąć udział w zawodach oraz znaleźć czas na zwiedzanie.

Ubiegłoroczna trasa zawodów była chwalona przez wielu (w roku 2013 w biegu pόłmaratonu uczestniczyło około 500 osόb, 10,5 km biegło ponad 300 osόb, na dystansie 5 km walczyło około 250 sportowcόw, a w sztafecie 2 po 10,5 km – 12 drużyn- gdzie zwyciężyła drużyna z Polski – „Mazurski Pułk Artylerii“. Cała trasa rozciągała się w pobliżu jeziora „Galvė“, prawie przez cały czas biegu można było podziwiać piękno zamku w Trokach, Takimi pięknymi widokami może się pochwalić niewiele imprez biegowych.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

 

Radosław Wypych: Tydzień po pólmaratonie warszawskim wybrałem się do Bratysławy na maraton (a tydzień przed Orlen Maraton, hm). Blisko, więc był to weekendowy wypad samochodem i jednocześnie zaliczenie maratonu w kolejnej stolicy europejskiej. Nocleg w Hyde Park Hostel na Starym Mieście, które jest dużym obszarem wyłączonym dla ruchu samochodowego. Hostel nie miał własnego parkingu, więc samochód stał kilka ulic dalej, na ogólnodostępnym. Podobno, tak poinformował mnie niezwykle sympatyczny kierownik hotelu "w Bratysławie nie kradną samochodów". Jeden z parkingów strzeżonych hotelu*** oferował postój za 70 euro za weekend. Pozostałe były czynne w godz.7-19.00 i kosztowały 2 euro/godz.

Oczywiście pierwsze kroki skierowałem do biura maratonu, które znajdowało się w nowoczesnym kompleksie handlowo-apartamentowym EUROVEA. Biuro nie było duże : stanowisko odbioru numerów startowych dla maratonczyków, półmaratończyków i sztafet, kilka stoisk: m.in. znanej firmy produkującej odzież sportową, kilku biegów, w tym maratonu warszawskiego. Wszystko sprawnie i można było porozumieć się  po polsku. Pakiet startowy skromny: numer startowy, żel energetyczny, karta maratończyka ważna przez cały weekend, uprawniająca do darmowej komunikacj, bezpłatnych wejść do 11 muzeów i zniżki w wielu restauracjach i pubach. Wpisowe na maraton wynosiło do grudnia 25 euro. Koszulka -opcjonalnie dodatkowe 25 euro.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

Pamiętamy bardzo dobrze ubiegłoroczny maraton w Bostonie. Tragiczne wydarzenia nie odstraszyły jednak biegaczy. Ci jeszcze liczniej stawili się na starcie. W tegorocznym maratonie wystartowało prawie 36 tysięcy osób. Bardzo dobrze zabezpieczona trasa, liczne punkty kontrolne pozwalały mieć pewność, że w tym roku nic złego się nie wydarzy. Ubiegłoroczne wydarzenia zostały uczczone chwilą ciszy. Start rozpoczęła rywalizacja wózkarzy, następnie wystartowały kobiety i pół godziny później mężczyźni.

Dość niespodziewanie zawiedli faworyci biegu i po zwycięstwo pobiegł 39-letni Amerykanin Meb Keflezighi, który uzyskał wynik 2:08:37. Zawodnik od początku był zdecydowany na taki wynik i nie zwracając uwagi na rywali realizował od początku założony przez siebie plan.
Zaskakuje jednak nie tylko wynik i wiek zwycięzcy, ale także fakt, że Meb jest pierwszym od 31 lat amerykańskim zawodnikiem, który wygrał bostoński maraton. Po raz ostatni amerykańskie zwycięstwo należało do  Grega Meyera w 1983 roku. Meb Keflezighi ma na swoim koncie srebrny medal olimpijski z Aten. Drugi na mecie był Wilson Chebet (Kenia) - 2:08:48, trzeci Frankline Chepkwony (Kenia) - 2:08:50.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)


Maraton odbył się w miniony weekend (13.04.2014) i uczcił 102 rocznicę urodzin  Kim Ir Sena. Start nastąpił przy pełnych trybunach na stadionie imienia... jak nie trudno zgadnąć, wodza rewolucji w Korei Północnej. Brzmi dość niesamowicie, ale jest to maraton z dużymi tradycjami i został wyróżniony przez IAAF brązową odznaką. Ten zaszczyt spotkał dotąd tylko 72 imprezy na całym świecie i dotyczy biegów na różnych dystansach.  W Polsce jedynym wyróżnionym w ten sposób biegiem maratońskim jest  - Łódź Maraton "Dbam o zdrowie". Poniżej prezentujemy Wam pełną listę.

Trudno ocenić czym kierowało się IAAF (Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych), faktem jednak jest że pierwszy Pyongyang Marathon odbył się już 1981 roku. Kobiety rywalizują od 1984 roku, a od paru lat prawo startu mają nawet cudzoziemcy. Uzyskać zgłoszenie zapewne jest trudniej niż w Berlinie, ale chętnych podobno nie brakuje. Wyjazdy organizują chińskie firmy. Na miejscu każdemu uczestnikowi przydzielony jest do "opieki" miejscowy urzędnik. W roku pojawili się maratończycy z aż 27 krajów.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Gdy my pasjonowaliśmy się maratonami w Warszawie i Łodzi, na świecie odbyło się kilka cenionych imprez. Z Londynu swoją korespondencję przysłała nam Irina Hulanicka (poniżej). Kilka słów chcemy też napisać o Wiedniu zwłaszcza, że jest to impreza w której Polacy odnosili zawsze duże sukcesy. W 1984 roku odbył się pierwszy Maraton Wiedeński. Wygrał wtedy Polak Antoni Niemczak z czasem 2:12:17, drugi był autor najpoczytniejszych książek o bieganiu - Jurek Skarżyński. W kolejnych edycjach Polacy często stawali na podium. W 1995 roku ponownie zwyciężył Polak Piotr Prusik, z czasem 2:15.23.

Do tradycji wiedeńskich sukcesów nawiązała w minioną niedzielę Olga Kalendarowa-Ochal zajmując dobre szóste miejsce, z wynikiem 2:34:19. Najszybsza była Niemka Anna Hahner - 2:28:59. Wśród mężczyzn triumfował Etiopczyk Getu Fekele, z rezultatem 2:05:41, ustanawiając jednocześnie nowy rekord trasy. Najwyraźniej była to dla niego wystarczająca motywacja do szybkiego biegu ponieważ rywale ponieśli do niego spore straty. Drugi był Alfred Kering - 2:08:28, a trzeci Philip Sanga - 2:08:58 - obaj z Kenii.

Napisz komentarz (4 Komentarze)
 
 
Aleksandra Mądzik: Paryż. Kto nie chciałby tam pobyć choć chwilę? a jeszcze żeby połączyć zwiedzanie z pasją biegania? Dlatego kiedy we wrześniu zadzwonił do mnie Robert i powiedział : "Jedziemy na maraton do Paryża" moje pierwsze słowa były "pomyślę", ale serce wiedziało już, że chcę. Było krótko - " Nie pomyślę, tylko jedziemy". Zapisaliśmy się w kilka osób z drużyny Golden Team i pozostało nam tylko czekać. I trenować :)  Podczas jesiennego, wspólnego wybiegania po warszawskich uliczkach, kolega Wojtek opowiadał o Paryżu jako o miejscu z najładniejszą trasą z jaką było dane mu się zmierzyć (ani Nowy Jork ani Boston nie dorównują). Pokusa była jeszcze większa..

Napisz komentarz (3 Komentarze)

Rekordzista świata w maratonie Kebijczyk Wilson Kipsang zwyciężył w Maratonie Londyńskin z wynikiem 2:04:27. Drugi był jego rodak Stanley Biwott, a trzeci Etiopczyk Tsegaye Kebede. Brytyjczycy bardzo liczyli na maratoński debiut mistrza olimpijskiego na 5 000 i 10 000 m – Mo Faraha. Faworyt gospodarzy zajął ósme miejsce z rezultatem 2:08.21. Wynik niezły, ale na pewno poniżej oczekiwań i aspiracji tego bardzo utytułowanego zawodnika. Na mecie Mo Farah tak ocenił swój rezultat: „Nie miałem oczywiście doświadczenia maratońskiego, lecz dziś jestem całkowicie rozczarowany, na pewno jeszcze wrócę na trasy maratońskie bogatszy o to się dziś nauczyłem”.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

Nasza korespondentka Irina Hulanicka przekazuje nam kolejne krótkie informacje z Londynu (10-11.04.2013).

10 kwietnia 2014 r. Londyn
Pogoda - już jest bardzo ciepło.
Dziewczyny z Kenii są pewne, że rekord Pauli Radcliffe w Maratonie jest do poprawienia. Wszyscy są w najlepszych formach. Tiki Gelana (Etiopia) – 2:18:58 (rekord Etiopii). Mistrzyni Olimpijska powiedziała, że jest w najlepszej formie i chciałaby złamać 2:20 na maratonie w Londynie. Po upadku z zeszłego roku już nie ma śladu, ale musi być ostrożna. Organizator maratonu start wózkarzy przenosi o 20 min przed startem elity kobiet. Gelan do maratonu przygotowywała się w swoim kraju. Tirunesh Dibaba (Ethiopia) – debiut. Mistrzyni Olimpijska na 10 km zdaje sobie sprawę, że maraton to nie 10 km, ale jest pewna, że dobrze jest przygotowana do maratonu.

Z samego rana konferencja prasowa elity kobiet:
Priscah Jeptoo (Kenia) – 2:20:14
Florence Kiplagat (Kenia) – 2:19:44
Edna Kiplagat (Kenia) – 2:19:50

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

13 kwietnia w Londynie odbędzie się Virgin Money London Maraton. Nasza korespondentka Irina Hulanicka przekazuje nam krótkie informacje z Londynu (8-9.04.2013). Dziś krótko - co działo się już 8 i 9 kwietnia.

8 kwietnia 2014 r. London

Irina Hulanicka: Ruszył London Marathon. Pogoda - zimny wiatr. 14C
Pierwsza konferencja prasowa – konferencja z podwójnym Mistrzem Świata i Mistrzem Olimpijskim - MoFarah. Pisaliśmy niedawno o jego planach startowych w Londyńskim Maratonie i pechowym upadku w Nowojorskim Półmaratonie.

"Moim głównym celem jest złamanie brytyjskiego rekordu w maratonie. To będzie niesamowity wyścig. Dam z siebie wszystko." – powiedział MoFarah. „Po upadku w Nowym Jorku już nie ma śladu” - dodał MoFarah. Podziękował Davidowi Bedfordowi (koordynator elity London Marathon) za zaproszenia do tego maratonu.

Napisz komentarz (2 Komentarze)
 
 
Aleksandra Mądzik: Za namową grupy Szaleńców z Golden Team, a właściwie Mario pomyślałam, że fajnie byłoby polecieć do Japonii, ale gdzie tam mnie wylosują.... 7 sierpnia zapisałam się i dostałam numer 0000506429. Pozostało czekanie - ponad miesiąc na wyniki. I stało się! 26.09 sprawdziłam maila a tam:

Dear Ms. Aleksandra Madzik, [ID-No: 506429] Congratulations! You have been selected to run Tokyo Marathon 2014

Ucieszyłam się ale ogarnął mnie lekki strach. Tylko ja? Nikt więcej? Jak ja sobie poradzę..? Na szczęście przyjaciele nie zawiedli. Wsparcie było z każdej strony :) Najważniejsza rzecz - opłacić pakiet startowy żeby nic nie przegapić. Potem to już z górki - bilet, nocleg, plan co chce zobaczyć bo przecież nie samym bieganiem człowiek żyje... jednak trochę tego jest...

Trener

Pomyślałam, że jeżeli chce coś osiągnąć nie robiąc sobie przy tym krzywdy to muszę to robić pod okiem fachowca. Wtedy wiadomo, że jest dyscyplina, mobilizacja i sukces murowany. Robert z Golden Team, już wcześniej wspominał mi o Ani, więc umówiłam się na wspólne bieganie, porozmawiałyśmy, pobiegałyśmy po lesie i zdecydowałam się. Wtedy wiedziałam, że to jedna z moich lepszych decyzji. Poczułam, że Ania wie o co mi chodzi, wiedziałam, że jestem w dobrych rękach.

Napisz komentarz (7 Komentarzy)

Maraton w Tokio to jedna z najbardziej cenionych imprez maratońskich świata. Wystarczy wspomnieć, że należy do tzw. World Marathon Majors, czyli elity biegów maratońskich zrzeszających oprócz Tokio także Boston, Londyn, Berlin, Chicago i Nowy Jork. Co ciekawe impreza w obecnym kształcie ma stosunkowo krótką historię i zapoczątkowana została w 2007 roku. Jednak pierwsze i to aż dwa maratony obyłby się już w 1981 roku. Dwie maratońskie imprezy stanowiły sporą trudność dla miasta, dlatego dwa osobne zespoły organizacyjne przygotowywały maraton na przemian. Jeden w latach parzystych (Tokyo International Marathon), drugi w  nieparzystych (Tokyo - New York Friendship International Marathon). Tu można zapytać czy taki scenariusz czeka też Warszawę...

Wczoraj w Tokio (23.02.2014) na starcie  stanęło ponad 36 tys. biegaczy, którzy zostali wyłonieni losowo. Natomiast na trasie zebrało się około 2 milionów kibiców. Zwyciężył 27-letni Kenijczyk Dickson Chumba z nowym rekordem trasy - 2:05:42. Drugi był Etiopczyk Tadesa Tola - 2:05:57, a trzeci rodak zwycięzcy - Sammy Kitwara - 2:06:30. Wśród kobiet triumfowała Etiopka Tirfi Tsegaye - 2:22:23. Zapraszamy do obejrzenia kilku materiałów filmowych z tegorocznej edycji i polecamy zeszłoroczne bardzo ciekawe relacje uczestników z Polski tekst Stanisława Szarawary i wspomnienia Bartka Lipnickiego.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

Dział - PUMA - Zapraszamy

Dominika Stelmach: Paweł, Dorota i Michał - jako zwycięzcy biegowego konkursu marki PUMA – wybrali się w bardzo egzotyczną podróż. Ich celem była Jamajka, a dokładnie festiwal biegów odbywający się tam rokrocznie w grudniu. Każdy z uczestników wyprawy wystartował na innym dystansie – Dorota ukończyła pełny dystans maratonu, Paweł połówkę, a Michał wystartował na 10km.

Michał tak opisuje swoją przygodę (tekst oryginalny):
„Jak to się zaczęło? Na przełomie marca i kwietnia 2013 r. będąc na zakupach w Focus Mall, nie ominąłem mojego ulubionego sklepu w tej galerii, czyli sklepu PUMA... Ulubiony nie tylko z uwagi na jakość i designe sprzedawanych produktów, ale również niespotykaną na co dzień w innych sklepach miłą atmosferę i profesjonalną obsługę... (tylko bez uszczypliwych komentarzy, to nie wazelina!).

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

Evaldas Martinka: Najmilsi nasi przyjaciele, miłośnicy biegania w Polsce! Zawsze na Was czekamy na odbywających się zawodach na Litwie i cieszy nas to, że z każdym startem coraz większa liczba Polaków dołącza do naszego grona.

Z wielką przyjemnością wręczamy nagrody dla najbardziej licznej ekipy z zagranicy, a w personalnych nominacjach w roku 2013 nie raz wspinaliście się na najwyższe miejsca. W roku 2013 nasze imprezy odwiedziło ponad 300 sportowcόw z Polski. To jest najlepszy dowód na to, iż tu trzeba przyjechać i wyprόbować nasze trasy.
 
Wierzymy, że zawody na Litwie wam się spodobały, a liczba miłośników biegania w Polsce, tak jak i na Litwie, co roku się zwiększa. Dlatego serdecznie zapraszamy na najważniejsze starty w miastach Litwy w roku 2014.

Napisz komentarz (3 Komentarze)

Dział - Maratony zagraniczne

Olga Kalendarowa-Ochal o planach startowych, m.in. w Surinamie

23 listopada 2013 Polska drużyna uczestniczyła w jubileuszowych 45. Mistrzostwach Świata Wojskowych w Surinamie. Start był w Saramacce, meta na André Kamperveen Stadion w centrum stolicy Surinamu. Ostatnie metry zawodnicy pokonywali na bieżni stadionu.  Polskę reprezentowali Błażej Brzeziński, Arkadiusz Gardzielewski, Mariusz Giżyński i Michał Karczmarek. Wszyscy zajęli miejsca w pierwszej dziesiątce. Srebro zdobył Błażej Brzeziński z czasem 2:25:18, piąty w klasyfikacji generalnej był Arkadiusz Gardzielewski z czasem 2:26:36, szósty Mariusz Giżyński (2:27:18), a siódmy Michał Kaczmarek (2:27:18). Zwycięzcą w kategorii mistrzostw świata wojska został Brazylijczyk Solonei Rocha da Silva. Nasza reprezentantka Olga Kalendarowa-Ochal wywalczyła srebro. Przed nią była zawodniczka z Namibii Lukeiko Helaia Johannes.


Napisz komentarz (1 Komentarz)
 
Bartosz Olszewski: Podsumowując Swiss City Marathon 2013 mogę powiedzieć tylko jedno: cel zrealizowany! Udało się stanąć na podium, co więcej wygrałem ten maraton. Sam bieg będę strasznie miło wspominał. Niesamowita trasa, niesamowita atmosfera. Naprawdę jest o czym pisać, co wspominać. No to zaczynamy. Jeszcze wszystko pamiętam, więc relacja na gorąco. Zacznijmy dzień wcześniej. Brzuch wieczorem już spisywał się lepiej, ale rewelacji nie było. Zjadłem kilka tostów z miodem na kolację i poszedłem spać o 22. Spało mi się dobrze, ale od 2 w nocy już się co chwila budziłem z myślą, że to już pora wstawać. Jakiś zestresowany byłem tym startem. Wstałem jak zwykle trochę ponad 3 godziny przed startem o 5:50, szybka toaleta i znowu tosty z miodem. Woda, żel przed startem, w kwestii odżywiania wszystko po staremu. Rano jeszcze spacer z muzyką i niespodzianka, zaczyna kropić. Myślałem, że to tylko kilka kropel, bardzo się myliłem… W dodatku mam mimo wszystko trochę ciężkie nogi. W takim dniu powinienem latać, ale nie ma tej lekkości co przed Warszawą.

Napisz komentarz (4 Komentarze)

Relacja
Strona imprezy

Dział - Maratony zagraniczne


Fot. Irina Hulanicka

Irina Hulanicka: 40 Berlin Marathon - Kenijczyk Wilson Kipsang ustanawia nowy rekord świata w maratonie - 2 godziny 3 minuty i 23 sekund. Następnego dnia o 11: 30, po porannym truchcie, nowy rekordzista świata razem z najszybszą kobietą w maratonie w 2013 roku, Kenijką Florence Kiplagat pojawił się na konferencji prasowej, gdzie opowiadał na pytania dziennikarzy.

Kariera:
Wilson zaczął poważnie trenować dokładnie dziesięć lat temu, kiedy zobaczył Kenijczyka Paula Tergata podczas maratonu w Berlinie, który wtedy ustawił rekord świata w maratonie i jako pierwszy zawodnik w historii pobiegł w czasie poniżej 2:05. Wilson wtedy pracował w policji. Pierwszy sukces przyszedł po pięciu latach treningów. W 2007 roku w Nairobi Kipsang przebiegł 10.000 metrów w czasie 28:37 a pierwszy międzynarodowy sukces to bieg na 10 mil w holenderskim Tillburge, ukończony z czasem 46:29.

Debiut Wilsona w maratonie odbył się w Paryżu, w kwietniu 2010 roku, gdzie wygrał uzyskując czas 02:07:13, a już w październiku 2010 roku we Frankfurcie nad Menem pobił rekord trasy 02:04:57. Na początku marca 2011 roku w japońskim Otsu Kipsang  wygrał maraton  z czasem  02:06:13. W październiku 2011 roku na maratonie we Frankfurtcie nad Menem wygrywa po raz drugi - 2:03:42. Wiosną 2012 roku Kipsang wygrywa London Marathon z doskonałym czasem  2:04:44. Na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie ukończył maraton dopiero na trzecim miejscu z czasem 2:09:37. W grudniu, Wilson wygrywa maraton w Honolulu z czasem 2:12:31.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)



Tradycyjnie już ostatnio w Berlinie są ustanawiane rekordy świata w maratonie. Od wczoraj (29.09.2013), nowy rekord wynosi 2:03.23 i jest autorstwa 31-letniego  Kenijczyka Wilsona Kipsanga. Wynik ten jest lepszy o 15 sekund od rezultatu Patricka Makau sprzed dwóch lat. To już ośmy rekord świata pobity w Berlinie w ciągu ostatnich 15 lat. Kipsang za zwycięstwo zarobił 54 tys. dolarów i dodatkowo 68 tys. dolarów za rekord świata. Dobrze spisali się Polacy na 11. miejscu uplasował się Błażej Brzeziński - 2:12:17, 15. był Arkadiusz Gardzielewski - 2:13.53. Wśród kobiet najszybsza była Kenijka Florence Kiplagat, z czasem 2:21.13.

Na uwagę zasługuje wynik trzeciej na mecie 41-letniej Niemki Iriny Mikitenko, która rezultatem 2:24.54 ustanowiła rekord świata w kategorii 40+. Na mecie powiedziała, że "czuję się tak młodo, jak dwudziestolatka, która ma 20-letnie doświadczenie biegowe". Starterem maratonu był legendarny Etiopczyk Haile Gebrselassie, który w Berlinie dwukrotnie poprawiał rekord świata. W maratonie wystartowało 41,120 z 119 krajów. Lista zapełniła się w zeszłym roku już po trzech godzinach zapisów. W Berlinie obowiązywały szczególne środki ostrożności Park Tiergarten, gdzie znajdował się start i meta biegu został otoczony płotem, a każda wchodząca osoba była kontrolowana. Mimo to wraz z Kipsangiem "zafiniszował" jeden z kibiców - widać to na fimiku powyżej. Poniżej relacja "maratończykowej" korespondentki w Berlinie Iriny Hulanickiej.

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Fotorelacja (fot. Irina Hulanicka)

Strona imprezy
Dział - Maratony zagraniczne

Irina Hulanicka koresponduje z Berlina (26-28.09.2013) 

26.09.2013
Z samego rana zimno i pada deszcz. O 11:00 pierwsza konferencja prasowa, kobieca. W tym roku w Berlinie nie ma jednoznacznej liderki. Szanse kobiet są wyrównane. Najwięcej pytań było do Iriny Mikitenko, wszystkich interesowało jak ona trenuje, że w wieku 40-stu lat tak szybko biega maratony.

27.09.2013
Już słonecznie, ale jeszcze ranki zimne. Tym razem konferencja elity mężczyzn. Patrick Makau wycofał się z tegorocznego maratonu, ale przyjechał do Berlina. Kenia znów górą. Wszyscy w dobrym nastroju i nie ma problemu, żeby 29.09.2013 padł rekord w maratonie. Plany treningowe zrobione i teraz zostaje tylko pobiec.Wieczorem wybieramy się na Expo. Już w biurze zauważyliśmy zaostrzone środki bezpieczeństwa. Przy sobie trzeba mieć kartę marathonu i paszporty. 29 września część parku będzie wyłączona z ruchu. Na Expo, które jak roku jest na nieczynnym lotnisku – Tempelhof,  już po wyjściu z metra niektóre miejsca są ogrodzone i nie można tam przejść.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
 
Irina Hulanicka: Kilka miesięcy temu skontaktował się ze mną organizator „Rhein-Ruhr-Marathon” z Diusburga. 9 czerwca 2013r. miał być  w Duisburgu  „30 Rhein-Ruhr-Marathon”.  Biegłam tam 25 lat temu i wygrałam.  Organizator chciał, żebym była tam gościem honorowym przy nagrodzeniu zwycięzców w tym roku. Zgodziłam się.

Wspomnienia z 1988 roku.

Odszukałam dyplom i ulotki z mojego maratonu. Nie za bardzo zgadzało się od strony matematycznej kolejność  maratonów. Biegałam 25 lat temu i biegłam w „8 Rhein-Ruhr-Marathon”.  8 plus 25=33.  Z tego wynika, że w tym roku miał być 33 maraton. Brakuje trzech. Pan „Google” dał odpowiedź: w latach 1990, 1993, 1994 maraton się nie odbył.  Zmienił się organizator. W 1988 się odbywał tylko maraton, teraz razem z maratonem startuje półmaraton i sztafeta maratońska. W 1988 roku start był o 14:00, teraz rano o 9:00. Termin 1988r. – jesień, teraz - wiosna – początek lata. Trasa ta sama, tylko w odwrotnym kierunku.

W 1988 roku w przeddzień maratonu była burza, po której drzewa były powalone. W dzień startu było bardzo zimno i silny wiatr, który dawał bardzo znać na mostach. Nie pamiętam ile razy przebiegaliśmy mosty, ale było to kilkokrotnie.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Dział - Maratony zagraniczne
Strona Maratonu w Kuala Lumpur

Powietrze w W stolicy Malezji Kuala Lumpur odwołano maraton (Standard Chartered KL Marathon 2013) z powodu fatalnego stanu powietrza. Miasto pogrążone jest w smogu, który bardzo ogranicza widoczność i nadaje miastu wręcz surrealistyczny krajobraz. Przede wszystkim jednak stan powietrza jest niebezpieczny dla zdrowia. Powodem tak silnego zadymienia jest wypalania lasów w Indonezji i na innych obszarach Sumatry. Sytuacja powtarza się, co roku w porze suchej (czerwiec-wrzesień) ponieważ mimo zakazów wypalane są  tereny pod plantacje palm olejowych. Organizator wyznaczył nowy termin na 29 września 2013 roku, czyli dzień kiedy odbędzie się jubileuszowy 40. Maraton  w Berlinie. Na frekwencje w Malezji to zapewne nie wpłynie. W tym roku do udziału w imprezie zgłosiło się 33 tys. biegaczy. Wpisowe na dystansie maratonu wynosi od 48 do 68 dolarów. Poniżej kilka obrazków przedstawiających obecną sytuację w stolicy Malezji.


Napisz komentarz (5 Komentarzy)
 
 
Pięć tygodni po tragicznych wydarzeniach podczas Maratonu Bostońskiego, około trzech tysięcy zawodników, którzy nie minęli wtedy mety, dokończyło swój maraton. Impreza  miała na celu przede wszystkim uczcić poległych. Na czele biegowego pochodu niesione były cztery flagi - jedna chińska i trzy amerykańskie - symbolizowały ofiary i kraje z jakich pochodziły. Jedna z flag upamiętniała poległego policjanta, który zginął podczas pościgu za zamachowcami. Organizatorem, tych po części nieoficjalnych uroczystości, byli sami biegacze, pod kierownictwem Alain Ferry. Start nastąpił z Kenmore Square, a meta ulokowana była w tym samym miejscu, co finisz Maratonu Bostońskiego.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Strona  zawodów

Dział - Maratony zagraniczne

Radosław Wypych: Na trzy dni przed maratonem news od organizatorów: „Czy jesteś przygotowany na temperaturę powyżej + 26 stopni? My tak!”. A miało być  tak fajnie:  chłodno,dobra pogoda do biegania. Ale od początku. Wybór maratonu w Rydze był prosty - nigdy tam nie byłem, więc jadę.  Rejestracja w zeszłym roku to koszt ok. 220zł ( w tym bardzo fajna koszulka)  lub 100 zł bez koszulki. Noclegi do wyboru, od hosteli za 37 zł w pokojach wieloosobowych, do wyższego standardu (i oczywiście ceny). Wszystkie blisko rydzkiej starówki oraz startu /mety maratonu.

Do Rygi wyruszyłem samotnie, w piątek wieczorem. Do celu dotarłem następnego ranka. Trochę długo, ale cały dzień przede mną. Koszt przejazdu autobusem to 220 zł w obie strony. Zaraz po przyjeździe zameldowałem się w Central Hostelu. Zaraz potem wyruszyłem do biura zawodów. Poszedłem piechotą, przez Stare Miasto, bo to niedaleko. Zresztą wszędzie było  niedaleko. W powietrzu czuć było zapowiedź jutrzejszej walki : + 31 st C.   Biuro zawodów znajdowało się w"RadissonBlu Hotel Daugava", i nazwałbym je raczej skromnym. Mimo, że tego samego dnia odbywały się biegi na 5 i 10 km oraz półmaraton i maraton, odbiór numerów startowych, dzięki dobrym oznaczeniom stanowił zwykłą formalność.

Napisz komentarz (4 Komentarze)

Andrzej Wojakowski: Kolejnym wiosennym długim biegiem, w którym brałem udział, był maraton w Toronto. Dlaczego tam, dwadzieścia dni po maratonie w Bostonie ? Ponieważ nie byłem wcześniej w Kanadzie. Jednak najważniejszą sprawą dla mnie była możliwość dłuższego pobytu u mojego b. dobrego kolegi ze studiów, Jacka, który od dwudziestu kilku lat mieszka w Toronto. Warunki przygotowawcze, treningowe, lokalowe, żywieniowe, miałem wyśmienite. Niedaleko od domu, w którym mieszkałem był park w dolinie małej rzeczki, a pętla treningowa miała tam długość ponad 10 km. Zresztą na terenie tego parku rozgrywany jest corocznie charytatywny bieg na 10 km o nazwie Terry Run Fox. W drugim parku, trochę w dalszej odległości od miejsca pobytu była całkiem spora górka, na której trenowałem podbiegi. Tak, więc nic tylko trenować, co skrupulatnie wykorzystałem na porannych biegach.

W piątek przed maratonem udałem się do Biura Zawodów, odebrać  zestaw startowy z nr Bib.  W otrzymanym zestawie dostałem dwie techniczne koszulki, w tym jedną w pięknych biało-czerwonych barwach Kanady. Tak ładnej koszulki chyba jeszcze nie dostałem. Przy okazji pochodziłem po niewielkich targach Expo, zwiedzając stoiska, degustując różne specyfiki. Ceny na targach jednak nie na moją kieszeń.

Napisz komentarz (2 Komentarze)