Maratony zagraniczne

 
 
Tomasz Domżalski: Jeśli chcesz przeżyć coś więcej niż tylko radość z nowej życiówki, to Florencja wydaje się idealnym do tego miejscem. Należy jednak mieć na uwadze to, iż nazbyt euforyczny zachwyt sztuką osoby o ponad przeciętnej wrażliwości, może warunkować kiepską formę w dniu maratonu. Kiedy tam dotarłem, była 19.30 i – szczerze powiedziawszy – miasto w pierwszym odczuciu nie rzucało na kolana. Ale tylko na początku. Z pozoru – małe miasto, bo niczym chmur „nie drapało”. Wystarczyło jednak wejść w głąb, wplątać się w ciasne i wąskie uliczki, żeby poczuć majestat dawnego imperium, kunszt architekta Filippo Bruneleschi, Michała Anioła, Leonardo i wielu innych, których nie sposób wymienić jednym tchem. Właściwie całą tę relację można by poświęcić temu, co we Florencji można zobaczyć (a można zobaczyć bardzo dużo). Do Florencji wybrałem się jednak ze względu na organizowany tam maraton i o nim poniżej słów kilka.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 


W przededniu jednego z najbardziej "romantycznych" maratonów świata, chcemy Wam zaprezentować niepublikowany dotąd materiał, jaki nakręciliśmy podczas pobytu we Florencji. Na zapraszanie organizatora gościliśmy na jubileuszowym 30. Firenze Marathon. Nasz krótki reportaż jest przede wszystkim próbą oddania atmosfery maratonu, przebiegającego po wyjątkowych miejscach dla rozwoju kultury i sztuki europejskiej. To bardziej filmowa "pocztówka", w której chcieliśmy zamknąć nasze wspomnienia i podzielić nimi z czytelnikami Maratończyka.pl.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
Relacja zdjęciowa z New Yorka Times


Finisz mężczyzn podczas 2014 TCS New York City Marathon

44. Nowojorski Maraton jak zwykle śledził cały biegowy świat. Co prawda blask Nowemu Jorkowi stara się odebrać Berlin (dziewięć rekordów świata w ostatnich szesnastu latach), ale dla wielu to jest maratońska impreza numer jeden na świecie.

Jeszcze przed startem pogoda rozwiała marzenia o dobrym wyniku. Porwisty wiatr zapowiadał, że zawodnicy skupią się głównie na walce o miejsca. Tak było w rzeczywistości. Wyniki nie są rewelacyjne, ale rywalizacja przyniosła mnóstwo emocji i rozstrzygała się dopiero na finiszu.

Wśród mężczyzn walkę stoczyli Etiopczyk Lelisa Desisa i Kenijczyk Wilson Kipsang. Około 150 metrów przed metą zaatakował Etiopczyk. Kipsang pewny swoich możliwości, wydawał się wręcz zdziwiony tym zrywem i dość komicznie odkręcał głowę w kierunku Desisa, praktycznie nie zmieniając rytmu biegu. Po chwili sam tak mocno przyśpieszył, że jedyną reakcją Etiopczyka było także odkręcenie głowy... ale do tyłu aby sprawdzić czy nikt nie zagraża jego drugiej pozycji. Możecie to zobaczyć w relacji powyżej od czasu 1:47.

Ostatecznie zwycięzca osiągnął rezultat 2:10:59, a różnica na mecie wyniosła 7 sekund. Trzecie miejsce wywalczył Etiopczyk Gebregziabher Gebremariam - 2:12.13. Wilson Kipsang tym samym zwyciężył również w klasyfikacji generalnej World Marthon Majors Wilson czyli "Wielkiej Szóstki" zrzeszającej takie imprezy jak Tokio, Boston, London, Berlin, Chicago i Nowy Jork. Nagroda wyniosła pół miliona dolarów.

Napisz komentarz (2 Komentarze)
 
 

Fot. Radosław Wypych - 2011
 
Maraton w Berlinie ukończyło aż 738 biegaczy z Polski. Do Amsterdamu także wybrała się liczna rzesza naszych rodaków, którzy mieli okazję przebiec przez Rijksmuseum gdzie są dzieła m.in. Rembrandta i Vermeera oraz finiszować na Stadionie Olimpijskim. W wynikach na różnych dystansach znajduję się blisko 200 zawodników, którzy wpisali w formularzu zgłoszeniowym narodowość polską. Najwięcej, bo 145 ukończyło maraton. Najwyżej sklasyfikowany jest Jakub Szymankiewicz z Wronek - 79 miejsce - 02:41:25. Ze znanych osób wypatrzyliśmy generała Romana Polko, który osiągnął wynik - 04:04:32. Jak to było w jednej z poprzednich edycji bardzo ciekawie opisał jeden z uczestników maraonu - Radek Wypych. Zapraszamy do lektury i mamy nadzieję, że ktoś opisze swoje wspomnienia z obecnej odycji i prześle je do nas :)

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Niewątpliwą atrakcją maratonu w Amsterdamie jest przebiegnięcie przez Rijksmuseum. Wśród 5 tysięcy obrazów są m.in. dzieła Rembrandta i Vermeera. To możecie zobaczyć na powyższej relacji filmowej od 0:47. Na podziwianie dzieł mistrzów nie było czasu, ale przez chwilę można było "pooddychać" wielką sztuką.
39. edycja maratonu w Amsterdamie zakończyła się dość nieodziewanym sukcesem 28-letniego Kenijczyka - Bernarda Kipyego.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 


Relacja z 29. SPAR Budapest Maraton – 11 października 2014
 
Marcin Dulnik: Sobota, 11 października 2014, Budapeszt.
To był dzień pełen emocji, znaków zapytania i ciężkiej walki na trasie. Dzień, na który czekałem od czerwca, gdy zdecydowałem się na start w 29. SPAR Budapest Maraton. Był to również dzień, o którym myślałem wykonując kolejne jednostki treningowe, mozolnie budując formę biegową. Wielokrotnie odtwarzałem go w myślach wyobrażając sobie, jak będzie wyglądał start, sam bieg oraz finisz. W myślach ukończyłem ten maraton przynajmniej kilka razy. Przyznam jednak, że nigdy nie wizualizowałem sobie tak słonecznego dnia, jak ten, w którym odbywał się tegoroczny maraton w Budapeszcie.

Może podświadomie wypierałem z myśli taki scenariusz mając w pamięci, że dotychczas w biegach, które odbywały się w pełnym słońcu moja forma była daleka od optymalnej? Po prostu nie lubię biegać w wysokich temperaturach i tyle. Nie biegłem jeszcze maratonu w totalnym upale, w kwietniu Paryżu fakt, było ciepło, ale jednak nie aż tak, jak podczas maratonu w Budapeszcie.

Napisz komentarz (2 Komentarze)
 
 
Marcin Dulnik:  W sobotę, 11 października w Budapeszcie odbył się 29.  SPAR Budapest Marathon, który ukończyło prawie 24 tysiące biegaczy, w tym ponad 160 Polaków. Na dystansie głównym 42,195 km rywalizowało ponad 5 tysięcy zawodników. Najszybszym Polakiem był Mariusz Ignacak z Jaworzna (02:49:52), wśród Polek pierwsza była Anna Siebers z Kowalenka Pomorskiego (03:37:36).

Zawody w Budapeszcie rozgrywane były w bardzo wysokiej temperaturze sięgającej w słońcu 29 stopni celsjusza. Warunki pogodowe przełożyły się na nieco słabsze czasy uzyskane przez człowych zawodników na szybkiej trasie poprowadzone w centrum Budapesztu. Podium maratonu należało do reprezentantów gospodarzy – wśród mężczyzn wygrał Tamás János Nagy z czasem 02:27:14, wśród kobiet najszybciej do mety dotarła Simona Juhász-Staicu z czasem 02:51:08.

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 
 
Marcin Dulnik: W najbliższą sobotę, 11 października odbędzie się 29. SPAR Budapest Marathon. Na starcie maratonu, sztafety maratońskiej, biegu na dystansie 30 km oraz krótszych stanie łącznie ponad 23 tysiące biegaczy. Na biegową imprezę do stolicy Węgier wybiera się m.in. ponad 3 000 osób z 70 różnych krajów. Polacy będą czwartą największą narodowością obecną na maratonie w Budapeszcie. Start w imprezie planujeponad 160 biegaczy, w tymgrupa Spartanie Dzieciom, która pokonała Budapest Marathon również w 2013 roku.

Budapest Marathon to impreza międzynarodowa, organizowana od 1984 roku. Jest wydarzeniem  coraz chętniej wybieranym przez biegaczy, zwłaszcza z krajów zachodnich oraz skandynawskich.  Z roku na rok rośnie zainteresowanie startem w stolicy Węgier również wśród polskich biegaczy. W zeszłym roku maraton ukończyło 93 Polaków, w tegorocznej edycji biegu start planuje ponad 160 zawodników z Polski.


Napisz komentarz (1 Komentarz)

Pękła kolejna granica i do złamania dwóch godzin w maratonie brakuje już tylko 2 minut i 57 sekund. Stało się to za sprawą Kenijczyka Dennisa Kimetto. Uzyskując czas 2:02:57, pobił w Berlinie rekord świata w biegu maratońskim. Gdy w zeszłym roku (29.09.2013) Kenijczyk Wilson Kipsang osiągnął także w Berlinie rekordowy wynik 2:03.23, wielu specjalistów spekulowało, że to osiągnięcie długo się nie utrzyma. Mieli racje i wizja przełamania bariery dwóch godzin jest coraz bliższa. To już dziewiąty rekord świata pobity w Berlinie w ciągu ostatnich 16 lat. Rywalizacja odbywała się przy zachmurzonym niebie, ale w stosunkowo wysokiej temperaturze 20 stopni Celsjusza, więc warunki na pewno nie były idealne.

Kimetto od 20 kilometra biegł w siedmioosobowej czołówce. Decydujący atak nastąpił około 38 kilometra. Wtedy to tempa Kimetto, nie wytrzymał ostatni z uciekinierów Emmanuel Kipchirchir Mutai (Kenia). Ostatecznie dobiegł drugi także z rezultatem lepszym od poprzedniego rekordu świata - 2:03:13. Trzecie miejsce przypadło Etiopczykowi Abera Kuma - 2:05:56. Wśród kobiet triumfowała Etiopka Tirfi Tsegaye z wynikiem 2:20.18, która wyprzedziła swoją rodaczkę Feyse Tadese - 2:20:27 i Amerykankę Shalane Flanagan - 2:21:14.

W maratonie Berlińskim wystartowało 40 tysięcy zawodników ze 130 krajów. Gaża Kimetto za pierwsze miejsce wyniosła 40 tys. euro i dodatkowo 50 tys. euro za rekord świata. Powyżej prezentujemy Wam pełna transmisję z maratonu. Finisz Kimetto od 2:11:48.

Napisz komentarz (4 Komentarze)
 
 
Radosław Wypych: Wszystko zaczęło się 31.12.2013r. Ostatni dzień najniższego wpisowego na wiele europejskich maratonów. Wybrałem Tallin (15.09.2014) - ostatnią stolicę tzw. państw pribałtiki, dawnych republik ZSRR, gdzie jeszcze nie byłem. Wpisowe zapłacone (25euro) i nagle przychodzi refleksja, tydzień wcześniej zapisany jestem na festiwal biegowy w Krynicy, na którym ostatecznie pokonuję trzy dystanse - 15km,10km i maraton. Trudno, przecież nie pierwszy raz biegam co tydzień 42,195km. Nocleg i transport organizowałem na ostatnią chwilę. Lecę LOT-em. Bilet w promocji – 250 pln w obie strony, czas lotu - 1godz.20 min. Autokarem byłoby to ponad 20 godz. Jazdy za ok. 300pln. Nocleg na starówce w Oldhouse Hostelu, w sali 5 osobowej, 9,5 euro za nocleg. Dlaczego wybieram hostele i sale wieloosobowe? Niska cena noclegu jest ważna, ale równie ważne jest spotkanie ludzi z różnych części świata. W moim hostelu byłem jedynym Polakiem. Nocowała tam również

16 letnia Chinka podróżująca samotnie po Europie, para Australijczyków i Japończyków, którzy też przemierzali nasz kontynent, para emerytów ze Szwecji, Łotysze, Szkot opowiadający o zbliżającym się w ich kraju referendum. Dla odmiany śniadanie po maratonie jadłem w towarzystwie maratończyka z Rosji i Ukraińca.

Napisz komentarz (7 Komentarzy)
 
 
Andrzej Wojakowski: Kolejnym moim tegorocznym maratonem było Wilno. Dlaczego tam ? Bowiem oczywiście wcześniej nie byłem na Litwie. Ale jak to w życiu bywa, wieloma sprawami rządzi przypadek, tak było też i tym razem. W Kwietniu br. byłem na targach EXPO przed maratonem Orlenu w Warszawie. Na stoisku  Vilnus Marathon po miłej rozmowie z młodą osobą z obsługi wrzuciłem do urny swój adres  e-mailowy, a nagrodą był udział w maratonie w Wilnie. Szczęście mi dopisało, bowiem wkrótce otrzymałem zwrotną informację, że zostałem zakwalifikowany jako uczestnik i zwolniony z tych kosztów - 28 EUR, niby nie tak wiele patrząc na opłaty w polskich maratonach, ale nie znajduje się codziennie takiej kwoty na ulicy. To na plus, na minus był trochę wczesny jak dla mnie termin tj. 14 września, ze względu na letnie treningi. Nie lubię trenować w upale, a lato tego roku (zwłaszcza w okresie 15 Lipca-15 Sierpnia) było raczej „ciepłe”. Poza tym zostałem później zainfekowany silnym wirusem przeziębienia, kolejny tydzień „w plecy”. Tak więc w okresie ostatnich 2 m-cy, ok. 1 m-c moich przygotowań „do tyłu”. A to wszystko wychodzi później w czasie biegu.
 

Napisz komentarz (1 Komentarz)
 
 
7 kontynentów, 7 maratonów, 7 szkół! Za nami trzeci maraton.
Agata Rybus: Po afrykańskim Sahara Marathon i europejskim Bratislava Marathon przyszła kolej na kolejny, tym razem północnoamerykański etap projektu „7 kontynentów – 7 maratonów – 7 szkół”. 4 maja, twórca i realizator projektu, Dariusz Laksa, wystartował w maratonie w Vancouver.

Przypomnijmy - "7 kontynentów - 7 maratonów - 7 szkół" to projekt stworzony przez Dariusza Laksę, na co dzień nauczyciela wychowania fizycznego w jednej ze szkół podstawowych w Bytomiu. Projekt zakłada udział Dariusza Laksy w 7 maratonach, na 7 kontynentach w ciągu roku. Celem projektu jest pomoc 7 bytomskim szkołom podstawowym, poprzez zaopatrzenie ich w brakujący sprzęt sportowy. Wśród kolejnych etapów projektu znajdują się: maraton w Rio de Janeiro oraz Hokkaido Maraton w Japońskim mieście Sapporo. Sponsorem technicznym projektu jest ASICS Polska.
 
Zapraszamy do zapoznania się z relacją Dariusza Laksy z udziału w maratonie w Vancouver.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)
 
Justyna Grzywaczewska: Marathon 7500 odbywający się w Rumunii, choć startowało w nim już kilku Polaków, nie jest w Polsce znaną imprezą. W Rumunii to klasyk, porównywalny do polskiego Biegu Rzeźnika. W szóstej edycji, która odbyła się w weekend 18-19 lipca jedyna polska ekipa – Magdalena Ostrowska-Dołęgowska i Krzysztof Dołęgowski (inov-8 team) zwyciężyli w kategorii drużyn mieszanych (tzw. MIX-ów)! Zwyciężyli, choć do mety nie dotarli. Jak zresztą żadna z ekip, ponieważ zawody przerwano z powodu fatalnej pogody.

Dystans do pokonania podczas Marathonu 7500 to 90 km. 7500 m to z kolei suma przewyższeń, jakie trzeba pokonać podczas siedmiu sytych podejść, wdrapując się kilkukrotnie o 1500-1700 metrów, między innymi na szczyt Omu (2507 m n.p.m.) - najwyższą górę Bucegów (część Karpat Południowych). - Trasa przypominała kwiatek. Cały czas kręciliśmy się po jednym wielkim masywie, z którego spadaliśmy na różne strony i wracaliśmy. Na Omu wchodzi się trzy razy, z czego dwukrotnie z głębokich dolin z dnami położonymi 1500 metrów pod szczytem – opowiada Krzysztof Dołęgowski. - Płaskich odcinków jest skrajnie mało, dlatego bardzo liczy się umiejętność rozsądnego gospodarowania siłami na podejściach i sprawnego zbiegania w trudnym terenie.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

13 października 2013 roku, po zakończeniu 14. Poznań Półmaratonu, przedstawiciele firmy ASICS rozstrzygnęli konkurs: „Bilet na Marathon de Paris 2014”. Warunkiem uczestnictwa w konkursie było rozwinięcie hasła „42,195 km to dla mnie…” Laureatem konkursu został Arkadiusz Rzepka z Jeleniej Góry.

Arkadiusz Rzepka przekonał jurorów hasłem: „Dystans 42,195 km jest dla mnie lustrem, w którym widzę prawdziwego Siebie. Tu niczego nie można udawać czy ukryć". Kreatywność biegacza zapewniła mu udział w maratonie paryskim, który odbył się 6 kwietnia 2014 r. ASICS pokrył koszty organizacyjne wyjazdu, a także zaopatrzył biegacza w niezbędny sprzęt biegowy. Poniżej relacja Arkadiusza Rzepki z pobytu w Paryżu.

„Taktyka biegu była prosta - przebiec dystans 42 km 195 m w czasie poniżej 4 godzin. Plan przygotowania do udziału w paryskim maratonie zrealizowałem w 100%. Na 6 i 3 tygodnie przed wyjazdem przebiegłem dwie „trzydziestki”, wziąłem też udział w organizowanym przez Karkonoską Państwową Szkołę Wyższą w Jeleniej Górze „Maratonie na raty”, a 2 tygodnie przed wyjazdem uczestniczyłem w Półmaratonie Ślężańskim.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Dział - Maratony zagraniczne

Okolica jest piękna – turkusowe jeziora, wodospady, lasy, salamandry...
I oczywiście Szakale.

1 czerwca Szakale startowały w biegach organizowanych w ramach Plitvickiego Maratonu nad Plitvickimi Jeziorami w Chorwacji. Do wyboru były 3 dystanse – 5km, połówka i maraton. Na szczęście pogoda sprzyjała – było ok. 13 stopni, od czasu do czasu padało. Na każdej z tras trzeba było zmagać się z podbiegami, na maratonie różnica wzniesień wyniosła aż 840 m., a najdłuższy podbieg miał aż 460 m. Na 5 km ścigali się nasi debiutanci w poważnych biegach: Ewa Otocka (28.43) była 96. na ok. 800 „biegaczek”, Jacek Pacyna (26.54) – 115. na ponad 400 uczestników.

W półmaratonie ścigały się trzy Szakalice. Monika Kaczmarek stanęła na 3. stopniu podium (1.26.40), Ania Otocka pobiła życiówkę – (1.44.29) – 19 miejsce, a Diana Szczęsna ukończyła zawody z czasem 1.52.07. Na trasie maratonu powalczył tylko jeden Szakal – nasz Wielki Książę Maciej Rakowski. Zajął 51 miejsce z czasem 3.27.44

Napisz komentarz (0 Komentarzy)


Do ciekawego zdarzenia doszło na mecie 36. ASICS Stockholm Marathon, który odbył się 31 maja 2014 roku. Meta imprezy znajdowała się  na zabytkowym stadionie olimpijskim. Gdy prowadzący Benjamin Bitok z Kenii, wybiegał na ostatnią prostą, hostessy ubrane w ludowe stroje zgrabnie zarzuciły mu na szyję pokaźny wieniec. Trzeba przyznać, że wymagało to dużej sprawności. Zdezorientowany Keninijczyk z podskakującym na ramionach wieńcem dzielnie dobiegł do mety w czasie 2:13:31 (możecie to zobaczyć na filmiku powyżej - s. 0:31) Tej samej sztuki rezolutne hostessy próbowały z najlepszą wśród kobiet Isabellah Andersson - 2:32:28. Ciemnoskóra Szwedka dała się jednak dogonić dopiero po minięciu mety (s. 0:51). Organizatorzy najwyraźniej byli pewni, ze zawodnicy bez problemu uporają się z ostatnią prostą. Ciekawe co by zrobili gdyby bezpośrednia walka trwała do ostatnich metrów?

Zawody ukończyło 16 075  biegaczy co jest rekordem w 36-letniej historii imprezy. W oficjalnych rezultatach skloasyfikowanych jest 76 maratończyków z Polski. Na trasie zawodników dopingowały setki tysięcy kibiców. Maraton poprowadzony został przez centrum Sztokholmu (5 wysp: Östermalm, Gamla Stan, Södermalm, Längholmen i Djurgärden) oraz nabrzeżem kanałów Morza Bałtyckiego i brzegiem jeziora Mälaren. Biegacze mogli zobaczyć najważniejsze zabytki:  pałac królewski, gmach parlamentu, ratusz, dworzec główny.

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

Organizator:  Zostało już niespełna dwa tygodnie do Półmaratonu w Trokach na Litwie. „General Financing“ pόłmaraton w Trokach odbędzie się już po raz drugi. W tym roku sportowcy staną na starcie  w niedzielę 11 maja. Stara stolica Litwy Troki – jedna z najpiękniejszych miejsc na Litwie. Piękna o każdej porze roku, a szczególnie – wiosną. Dlatego zapraszamy do nas na zawody a także na dłuży pobyt na Litwie więcej niż jeden dzień –  aby wziąć udział w zawodach oraz znaleźć czas na zwiedzanie.

Ubiegłoroczna trasa zawodów była chwalona przez wielu (w roku 2013 w biegu pόłmaratonu uczestniczyło około 500 osόb, 10,5 km biegło ponad 300 osόb, na dystansie 5 km walczyło około 250 sportowcόw, a w sztafecie 2 po 10,5 km – 12 drużyn- gdzie zwyciężyła drużyna z Polski – „Mazurski Pułk Artylerii“. Cała trasa rozciągała się w pobliżu jeziora „Galvė“, prawie przez cały czas biegu można było podziwiać piękno zamku w Trokach, Takimi pięknymi widokami może się pochwalić niewiele imprez biegowych.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

 

Radosław Wypych: Tydzień po pólmaratonie warszawskim wybrałem się do Bratysławy na maraton (a tydzień przed Orlen Maraton, hm). Blisko, więc był to weekendowy wypad samochodem i jednocześnie zaliczenie maratonu w kolejnej stolicy europejskiej. Nocleg w Hyde Park Hostel na Starym Mieście, które jest dużym obszarem wyłączonym dla ruchu samochodowego. Hostel nie miał własnego parkingu, więc samochód stał kilka ulic dalej, na ogólnodostępnym. Podobno, tak poinformował mnie niezwykle sympatyczny kierownik hotelu "w Bratysławie nie kradną samochodów". Jeden z parkingów strzeżonych hotelu*** oferował postój za 70 euro za weekend. Pozostałe były czynne w godz.7-19.00 i kosztowały 2 euro/godz.

Oczywiście pierwsze kroki skierowałem do biura maratonu, które znajdowało się w nowoczesnym kompleksie handlowo-apartamentowym EUROVEA. Biuro nie było duże : stanowisko odbioru numerów startowych dla maratonczyków, półmaratończyków i sztafet, kilka stoisk: m.in. znanej firmy produkującej odzież sportową, kilku biegów, w tym maratonu warszawskiego. Wszystko sprawnie i można było porozumieć się  po polsku. Pakiet startowy skromny: numer startowy, żel energetyczny, karta maratończyka ważna przez cały weekend, uprawniająca do darmowej komunikacj, bezpłatnych wejść do 11 muzeów i zniżki w wielu restauracjach i pubach. Wpisowe na maraton wynosiło do grudnia 25 euro. Koszulka -opcjonalnie dodatkowe 25 euro.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

Pamiętamy bardzo dobrze ubiegłoroczny maraton w Bostonie. Tragiczne wydarzenia nie odstraszyły jednak biegaczy. Ci jeszcze liczniej stawili się na starcie. W tegorocznym maratonie wystartowało prawie 36 tysięcy osób. Bardzo dobrze zabezpieczona trasa, liczne punkty kontrolne pozwalały mieć pewność, że w tym roku nic złego się nie wydarzy. Ubiegłoroczne wydarzenia zostały uczczone chwilą ciszy. Start rozpoczęła rywalizacja wózkarzy, następnie wystartowały kobiety i pół godziny później mężczyźni.

Dość niespodziewanie zawiedli faworyci biegu i po zwycięstwo pobiegł 39-letni Amerykanin Meb Keflezighi, który uzyskał wynik 2:08:37. Zawodnik od początku był zdecydowany na taki wynik i nie zwracając uwagi na rywali realizował od początku założony przez siebie plan.
Zaskakuje jednak nie tylko wynik i wiek zwycięzcy, ale także fakt, że Meb jest pierwszym od 31 lat amerykańskim zawodnikiem, który wygrał bostoński maraton. Po raz ostatni amerykańskie zwycięstwo należało do  Grega Meyera w 1983 roku. Meb Keflezighi ma na swoim koncie srebrny medal olimpijski z Aten. Drugi na mecie był Wilson Chebet (Kenia) - 2:08:48, trzeci Frankline Chepkwony (Kenia) - 2:08:50.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)


Maraton odbył się w miniony weekend (13.04.2014) i uczcił 102 rocznicę urodzin  Kim Ir Sena. Start nastąpił przy pełnych trybunach na stadionie imienia... jak nie trudno zgadnąć, wodza rewolucji w Korei Północnej. Brzmi dość niesamowicie, ale jest to maraton z dużymi tradycjami i został wyróżniony przez IAAF brązową odznaką. Ten zaszczyt spotkał dotąd tylko 72 imprezy na całym świecie i dotyczy biegów na różnych dystansach.  W Polsce jedynym wyróżnionym w ten sposób biegiem maratońskim jest  - Łódź Maraton "Dbam o zdrowie". Poniżej prezentujemy Wam pełną listę.

Trudno ocenić czym kierowało się IAAF (Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych), faktem jednak jest że pierwszy Pyongyang Marathon odbył się już 1981 roku. Kobiety rywalizują od 1984 roku, a od paru lat prawo startu mają nawet cudzoziemcy. Uzyskać zgłoszenie zapewne jest trudniej niż w Berlinie, ale chętnych podobno nie brakuje. Wyjazdy organizują chińskie firmy. Na miejscu każdemu uczestnikowi przydzielony jest do "opieki" miejscowy urzędnik. W roku pojawili się maratończycy z aż 27 krajów.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Gdy my pasjonowaliśmy się maratonami w Warszawie i Łodzi, na świecie odbyło się kilka cenionych imprez. Z Londynu swoją korespondencję przysłała nam Irina Hulanicka (poniżej). Kilka słów chcemy też napisać o Wiedniu zwłaszcza, że jest to impreza w której Polacy odnosili zawsze duże sukcesy. W 1984 roku odbył się pierwszy Maraton Wiedeński. Wygrał wtedy Polak Antoni Niemczak z czasem 2:12:17, drugi był autor najpoczytniejszych książek o bieganiu - Jurek Skarżyński. W kolejnych edycjach Polacy często stawali na podium. W 1995 roku ponownie zwyciężył Polak Piotr Prusik, z czasem 2:15.23.

Do tradycji wiedeńskich sukcesów nawiązała w minioną niedzielę Olga Kalendarowa-Ochal zajmując dobre szóste miejsce, z wynikiem 2:34:19. Najszybsza była Niemka Anna Hahner - 2:28:59. Wśród mężczyzn triumfował Etiopczyk Getu Fekele, z rezultatem 2:05:41, ustanawiając jednocześnie nowy rekord trasy. Najwyraźniej była to dla niego wystarczająca motywacja do szybkiego biegu ponieważ rywale ponieśli do niego spore straty. Drugi był Alfred Kering - 2:08:28, a trzeci Philip Sanga - 2:08:58 - obaj z Kenii.

Napisz komentarz (4 Komentarze)
 
 
Aleksandra Mądzik: Paryż. Kto nie chciałby tam pobyć choć chwilę? a jeszcze żeby połączyć zwiedzanie z pasją biegania? Dlatego kiedy we wrześniu zadzwonił do mnie Robert i powiedział : "Jedziemy na maraton do Paryża" moje pierwsze słowa były "pomyślę", ale serce wiedziało już, że chcę. Było krótko - " Nie pomyślę, tylko jedziemy". Zapisaliśmy się w kilka osób z drużyny Golden Team i pozostało nam tylko czekać. I trenować :)  Podczas jesiennego, wspólnego wybiegania po warszawskich uliczkach, kolega Wojtek opowiadał o Paryżu jako o miejscu z najładniejszą trasą z jaką było dane mu się zmierzyć (ani Nowy Jork ani Boston nie dorównują). Pokusa była jeszcze większa..

Napisz komentarz (3 Komentarze)

Rekordzista świata w maratonie Kebijczyk Wilson Kipsang zwyciężył w Maratonie Londyńskin z wynikiem 2:04:27. Drugi był jego rodak Stanley Biwott, a trzeci Etiopczyk Tsegaye Kebede. Brytyjczycy bardzo liczyli na maratoński debiut mistrza olimpijskiego na 5 000 i 10 000 m – Mo Faraha. Faworyt gospodarzy zajął ósme miejsce z rezultatem 2:08.21. Wynik niezły, ale na pewno poniżej oczekiwań i aspiracji tego bardzo utytułowanego zawodnika. Na mecie Mo Farah tak ocenił swój rezultat: „Nie miałem oczywiście doświadczenia maratońskiego, lecz dziś jestem całkowicie rozczarowany, na pewno jeszcze wrócę na trasy maratońskie bogatszy o to się dziś nauczyłem”.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

Nasza korespondentka Irina Hulanicka przekazuje nam kolejne krótkie informacje z Londynu (10-11.04.2013).

10 kwietnia 2014 r. Londyn
Pogoda - już jest bardzo ciepło.
Dziewczyny z Kenii są pewne, że rekord Pauli Radcliffe w Maratonie jest do poprawienia. Wszyscy są w najlepszych formach. Tiki Gelana (Etiopia) – 2:18:58 (rekord Etiopii). Mistrzyni Olimpijska powiedziała, że jest w najlepszej formie i chciałaby złamać 2:20 na maratonie w Londynie. Po upadku z zeszłego roku już nie ma śladu, ale musi być ostrożna. Organizator maratonu start wózkarzy przenosi o 20 min przed startem elity kobiet. Gelan do maratonu przygotowywała się w swoim kraju. Tirunesh Dibaba (Ethiopia) – debiut. Mistrzyni Olimpijska na 10 km zdaje sobie sprawę, że maraton to nie 10 km, ale jest pewna, że dobrze jest przygotowana do maratonu.

Z samego rana konferencja prasowa elity kobiet:
Priscah Jeptoo (Kenia) – 2:20:14
Florence Kiplagat (Kenia) – 2:19:44
Edna Kiplagat (Kenia) – 2:19:50

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

13 kwietnia w Londynie odbędzie się Virgin Money London Maraton. Nasza korespondentka Irina Hulanicka przekazuje nam krótkie informacje z Londynu (8-9.04.2013). Dziś krótko - co działo się już 8 i 9 kwietnia.

8 kwietnia 2014 r. London

Irina Hulanicka: Ruszył London Marathon. Pogoda - zimny wiatr. 14C
Pierwsza konferencja prasowa – konferencja z podwójnym Mistrzem Świata i Mistrzem Olimpijskim - MoFarah. Pisaliśmy niedawno o jego planach startowych w Londyńskim Maratonie i pechowym upadku w Nowojorskim Półmaratonie.

"Moim głównym celem jest złamanie brytyjskiego rekordu w maratonie. To będzie niesamowity wyścig. Dam z siebie wszystko." – powiedział MoFarah. „Po upadku w Nowym Jorku już nie ma śladu” - dodał MoFarah. Podziękował Davidowi Bedfordowi (koordynator elity London Marathon) za zaproszenia do tego maratonu.

Napisz komentarz (2 Komentarze)
 
 
Aleksandra Mądzik: Za namową grupy Szaleńców z Golden Team, a właściwie Mario pomyślałam, że fajnie byłoby polecieć do Japonii, ale gdzie tam mnie wylosują.... 7 sierpnia zapisałam się i dostałam numer 0000506429. Pozostało czekanie - ponad miesiąc na wyniki. I stało się! 26.09 sprawdziłam maila a tam:

Dear Ms. Aleksandra Madzik, [ID-No: 506429] Congratulations! You have been selected to run Tokyo Marathon 2014

Ucieszyłam się ale ogarnął mnie lekki strach. Tylko ja? Nikt więcej? Jak ja sobie poradzę..? Na szczęście przyjaciele nie zawiedli. Wsparcie było z każdej strony :) Najważniejsza rzecz - opłacić pakiet startowy żeby nic nie przegapić. Potem to już z górki - bilet, nocleg, plan co chce zobaczyć bo przecież nie samym bieganiem człowiek żyje... jednak trochę tego jest...

Trener

Pomyślałam, że jeżeli chce coś osiągnąć nie robiąc sobie przy tym krzywdy to muszę to robić pod okiem fachowca. Wtedy wiadomo, że jest dyscyplina, mobilizacja i sukces murowany. Robert z Golden Team, już wcześniej wspominał mi o Ani, więc umówiłam się na wspólne bieganie, porozmawiałyśmy, pobiegałyśmy po lesie i zdecydowałam się. Wtedy wiedziałam, że to jedna z moich lepszych decyzji. Poczułam, że Ania wie o co mi chodzi, wiedziałam, że jestem w dobrych rękach.

Napisz komentarz (7 Komentarzy)