Nie udało się Mariuszowi Giżyńskiemu uzyskać minimum na igrzyska w Rio de Janeiro (2:11:30). Polak zajął 14 miejsce podczas 34. maratonu we Frankfurcie, uzyskując wynik 2:12:40 (trzeci wynik w karierze). Mimo wszystko bardzo cieszy powrót Mariusza do szybkiego biegania. Przypomnijmy, że jego rekord życiowy z 2012 roku, jest lepszy od obecnego minimum - 2:11.20 (Rotterdam). Szansa na wyjazd do Rio wydaję się być jak najbardziej realna. We Frankfurcie przeszkodziły bóle łydek i... pacemakerzy "szarpiący" tempem biegu - jak na swoim blogu zauważył Mariusz Giżyński. Następną próbę nasz zawodnik podejmie najprawdopodobniej na wiosnę w Rotterdamie.   

Rywalizacja we Frankfurcie była na wysokim poziomie. Zwyciężył Etiopczyk Sisay Lemma (2:06:26), przed Kenijczykami Lanim Rutto (2:06:34) i Alfersem Lagatem (2:06:48). Lemma triumfował też w 2013 roku w Orlen Warsaw Marathonie. Ogromną satysfakcję mogli mieć gospodarze. Na czwartym miejscu uplasował się Arne Gabius, który dzięki wynikowi 2:08:33, pobił 27-letni  rekord Niemiec. To także najlepszy wynik na listach europejskich w tym roku.

Wśród kobiet trzy całe podium wywalczyły Etiopki. Najszybsza była Gulume Tollesa (2:23:12), przed Dinknesh Mekash (2:23:12) i Koren Jelela (2:23:52). Dwie pierwsze zawodniczki wbiegły praktycznie razem na metę. Trudno powiedzieć na ile mocno ze sobą rywalizowały... ale na pewno przeszkodzili im trochę organizatorzy trzymająć za krótką szarfę na mecie. Możecie to zobaczyć tutaj . Na starcie stanęło 14 565 biegaczy.

{moscomment}