Strona zawodów
Dział - Maratony zagraniczne

 

Radosław Wypych: Tydzień po pólmaratonie warszawskim wybrałem się do Bratysławy na maraton (a tydzień przed Orlen Maraton, hm). Blisko, więc był to weekendowy wypad samochodem i jednocześnie zaliczenie maratonu w kolejnej stolicy europejskiej. Nocleg w Hyde Park Hostel na Starym Mieście, które jest dużym obszarem wyłączonym dla ruchu samochodowego. Hostel nie miał własnego parkingu, więc samochód stał kilka ulic dalej, na ogólnodostępnym. Podobno, tak poinformował mnie niezwykle sympatyczny kierownik hotelu "w Bratysławie nie kradną samochodów". Jeden z parkingów strzeżonych hotelu*** oferował postój za 70 euro za weekend. Pozostałe były czynne w godz.7-19.00 i kosztowały 2 euro/godz.

Oczywiście pierwsze kroki skierowałem do biura maratonu, które znajdowało się w nowoczesnym kompleksie handlowo-apartamentowym EUROVEA. Biuro nie było duże : stanowisko odbioru numerów startowych dla maratonczyków, półmaratończyków i sztafet, kilka stoisk: m.in. znanej firmy produkującej odzież sportową, kilku biegów, w tym maratonu warszawskiego. Wszystko sprawnie i można było porozumieć się  po polsku. Pakiet startowy skromny: numer startowy, żel energetyczny, karta maratończyka ważna przez cały weekend, uprawniająca do darmowej komunikacj, bezpłatnych wejść do 11 muzeów i zniżki w wielu restauracjach i pubach. Wpisowe na maraton wynosiło do grudnia 25 euro. Koszulka -opcjonalnie dodatkowe 25 euro.

Na zewnątrz tłum: biegacze, kibice, klienci galerii i zwykli spacerowicze. W czasie, gdy odbierałem pakiet startowy, odbywał się bieg na 10 km. Meta w tym samym miejscu co meta maratonu. Widziałem wielu wykończonych biegaczy, a przecież to tylko "dycha". Widać, że w biegu wystartowało wielu początkujących biegaczy, ale medal rozjaśniał umęczone twarze. Na szczęście pogoda dopisała, słońce i +20 st. C. Teraz był czas na zwiedzanie: fajna starówka, pijalnie piwa ze słowackim trunkiem narodowym za 1 euro i obowiązkowo górujące nad miastem wzgórze zamkowe.

Na szczęście w niedzielę nie musiałem wstawać wcześnie, piechotą do startu 10 min.  Na mecie tłum. Teren startu nie jest był zbyt rozległy, trochę jakby ciasno. 20 min do startu, a  do depozytu - namiot i 4 punkty odbioru toreb - duża kolejka. Niespodzianka, trwało to 5 min i mogę udać się na start. Niestety, strefa startu była dość wąska i początek biegu dość wolny, ale po chwili wbiegliśmy na szerszą aleję. Trasa maratonu składała się z dwóch pętli. Przebiegaliśmy głównymi ulicami Starego Miasta i wzdłuż Dunaju, po ścieżce rowerowej. Na pierwszej pętli było trochę problemów, nazwijmy to logistycznych. Zdarzały się miejsca bardzo wąskie, gdzie było ciasno i trochę przepychania. Gdy biegło trzech biegaczy obok siebie, to trudno ich było wyprzedzić. Problem z wyprzedzaniem mieli również ci, którzy kończyli półmaraton (2131 osób) i sztafety (369 czteroosobowych drużyn). Druga pętla, którą pokonywali tylko maratończycy, to już komfort biegowy (nie wliczając narastającego zmęczenia). Punkty odświeżania komfortowo, co 2,5 km, a w co drugim poza wodą: izotonik, czekolada, banany, coca cola.

Maraton ukończyło 738 osób, w tym 77 kobiet. Mój czas na mecie to 3:50:28 brutto (netto - 50 sek szybciej). Niestety, żeby opuścić strefę mety, trzeba było pokonać schody w górę i w dół które stanowiły przejście nad wjazdem na parking centrum handlowego. Na sztywnych ze zmęczenia nogach nie było to łatwe. Potem już tylko strefa odpoczynku: słodki poczęstunek, miejscowy napój - folokokta, piwo bezalkoholowe, napój piwny smakowy, owoce bez ograniczeń.

Wracam do hostelu. Właściciel wiedział że jestem maratończykiem i moja doba została przedłużona do powrotu z maratonu , na kąpiel i odpoczynek. Bez dodatkowej opłaty.

Maraton w Bratysławie miał pewne niedociągnięcia, ale nie zmienia to faktu, że warto go przebiec. Atmosfera, zaangażowanie organizatorów ich uprzejmość i pomocność, to same plusy. Według mnie tylko trasa powinna przejść małą modyfikację, czyli być trochę szerszą, szczególnie na początku biegu i wzdłuż Dunaju. W przyszłości, jeśli impreza się rozwinie i liczba startujących się powiększy, będzie to konieczne. Trasa została poprowadzona przez bardzo atrakcyjne miejsca, ze sporą liczbą zakrętów, szczególnie na Starym Mieście. Przez to nie można nazwać jej szybką, o czym świadczą wyniki zwycięzców.

Zawsze warto zobaczyć coś na własne oczy, zrób to żeby nie uczestniczyć  w takim dialogu (Cytat z filmu "Chłopaki nie płaczą"):
-Byłeś kiedyś w Stanach?
-Nie.
-No właśnie, a ja znam kogoś kto był i opowiedział mi to i owo. (Cytat z filmu "Chłopaki nie płaczą").
To ty możesz być "kimś, kto był" i opowiedzieć innym "to i owo". Wystarczy wstać z fotela i zrobić pierwszy krok w kierunku swoich marzeń. Czego życzę wszystkim biegaczom:-)

Na zakończenie wyniki zwycięzców:

MARATON - MĘŻCZYŹNI:

1 MWANGI Joel Maina - KENIA  2:18:22    
2 CHESINY Isaac  - KENIA 2:27:55    
3 CHEPKWONY Richard  - KENIA 2:28:10   

MARATON - KOBIETY:
1 KIBOR Alice Jepkemboi - KENIA 2:42:55    
2 SZABO Tunde - WĘGRY 2:44:37    
3 VRAJIC Marija  - CHORWACJA 2:57:32

PÓŁMARATON - MĘŻCZYŹNI:
1 KIPKORIR Edwin - KENIA 1:03:10    
2  KURUI Dickson - KENIA  1:03:17        
3 KIRUI Robert - KENIA  1:03:19

 PÓŁMARATON - KOBIETY:

1KALOVICS Aniko -  WĘGRY  1:17:28    
2NGANGA Jane - KENIA  1:17:43
3KACSER Zita - WĘGRY 1:21:30

 

 

{moscomment}