Barbaro, Jan oraz Jagoda Wąsowska i Piotr Falkowski red. TVP  na Stadionie Olimpijskim
 
Janusz Tybuszewski: 14 lipca 2012r w 100-tną rocznicę maratonu, który odbył się w ramach Igrzysk Olimpijskich w Sztokholmie, organizatorzy corocznego ASICS maratonu zorganizowali „ JUBILEE MARATHON”. Spotka- łem tu swoich przyjaciół z maratońskich tras Barbro i Jana Paraniak. Mieszkają w Huddinge koło Sztokholmu. Często wspólnie odwiedzają nasz kraj. Można ich spotkać na trasach maratonów w Dębnie, Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu, Jastarni. Poznać ich można po charakterystycznym żółto-niebieskim stroju z flagą SWEDEN na piersiach. Prywatnie Jana poznałem przy ok. startu w Barcelonie w 2008 r. Oboje byli wolontariuszami oraz biegli w Jubiler maratonie. Na zakończenie zgodzili się na krótki wywiad.

JT: ilu wolontariuszy pracowało przy maratonie, kiedy rozpoczęły się przygotowania?

JP: nie wiem dokładnie, ale ponad 1500. Plany rozpoczęto ok. 3 lata temu, kiedy nasz przyjaciel został poproszony o znalezienie trasy, która byłaby zbliżona do maratonu w 1912 r. Wiele się zmieniło, powstały nowe drogi, budynki, ale wyszło, że 95% trasy było starej. 14.07.2010 r. był test trasy w jednym kierunku od stadionu olimpijskiego do Sollentuna (półmetek). Dokładnie rok później o godz. 13.48 rozpoczęły się zapisy internetowe.

JT: muszę pogratulować organizacji przed, w trakcie i po maratonie. Lubię historię, tu poczułem się jak bym był w minionej epoce. Podobały mi się stare pojazdy, stroje itp.

JP: myślę, że stroje zostały uszyte prywatnie. Oficjalne stroje słomiane kapelusze, koszule, marynarki przekazali organizatorzy.

JT: szacunek dla maratończyków w 1912r temperatura 30.0 (2012 -20.0), trasa wymagająca, dużo podbiegów, jakie są wasze odczucia po biegu?


Jan Paraniak z autorem tekstu

BP: cieszę się, że temperatura była wysoka, trasa była trudna, miałam tempo dobre do półmetka, poźniej do mety cieszyłam  „urokami maratonu”.

JP: to był wspaniały, sympatyczny, miły, przyjazny maraton, czuło się fantastyczną atmosferę, podobało mi się także zakończenie na stadionie olimpijskim dzień po zawodach.

JT: nie było wysokich nagród, nie widziałem zawodników z Afryki? Twoim zdaniem czy dobry był pomysł, że organizatorzy bardziej na- grodzili zawodników ubranych w stroje wcześniejszego maratonu?

JP: nie było nagród pieniężnych, to chyba nie był interesujący dla elity biegaczy, ja ich nie widziałem.
Dobry pomysł, laureat L. Holst (Szwecja) otrzymał medal z 18-karatowego złota, a trzy następne takie same medale  srebne, w sumie nagrodzono 50 zawodników za stroje.

JT: gdzie można was spotkać w najbliższym czasie w Polsce?


Barbaro Bertilsson Paraniak

JP: w sierpniu jedziemy na Maraton Solidarności do Gdańska, będziemy w Jastarni, wrzesień Wrocław i Warszawa, później Poznań. Mam nadzieję, że dotrwamy do Dębna, razem byśmy spełnili wymogi na koronę maratonów polskich. Mamy biuro podróży „Marathonguiderna”, które organizuje wycieczki na maratony, głównie do Polski.

JT: Jan, wiem, że twoje korzenie są z Polski?


JP: Mój ojciec pochodził z Sanoka i po wojnie w 1948r przyjechał do Norrkoping, poznał tu moją matkę. Cała historia jest długa i ciekawa, można o niej poczytać na mojej stronie www.paraniak.se.

JT: jesteście sportowym małżeństwem, są wnuki? Czy treningi prze- prowadzacie wspólnie?


BP: jesteśmy małżeństwem od 13 lat, poznaliśmy się w 2008 – w drodze na Sydney maraton, rok później po maratonie w Sztokholmie w 1999 r. wdzieliśmy ślub wśród przyjaciół na stadionie. Nie mamy dzieci, Jan ma dwóch synów, od lutego jest dziadkiem, ma wnuczkę.
Trenujemy razem, ale Jan zazwyczaj ma szybsze tempo, wtedy co 2-3 km czeka na mnie. Jesteśmy asystentami trenerów dla początkujących zawodników do Asics lub Jubilee maratonu w Sztokholmie, w tym roku w czwartki systematycznie ćwiczyło ok. 1800 zawodników, teraz grupy będą ćwiczyć do wrześniowego półmaratonu w Sztokholmie.

JT: Dziękuję za rozmowę, do zobaczenia w Polsce

Janusz Tybuszewski TS Opatrunki Toruń


L. Holst Szwecja zwycięzca maratonu – stroje retro
{moscomment}