Strona zawodów
Filmy 2008-1010

SAN SILVESTRE VALLECANA- Sylwester z 36.000 biegaczy na ulicach Madrytu!

 
Maciej Rudnik: Jaki jest najciekawszy plan na Sylwestra dla biegacza? Wystartować w legendarnym biegu razem z rekordzistami świata oraz mistrzami olimpijskimi i świata na czele, zobaczyć piękne miasto, dwa słynne stadiony piłkarskie, poczuć żywiołowy doping jaki towarzyszy na Tour de France, czyli wziąć udział w największym sylwestrowym biegu na świecie organizowanym w Madrycie nieprzerwanie od 1964 roku - San Silvestre Vallecana. Rekord tej 10 kilometrowej trasy to 26:54 dla mężczyzn i 31:16 dla kobiet. W tym roku organizatorzy przygotowali 35.000 pakietów w biegu ogólnie dostępnym (Popular) i 1000 pakietów w biegu międzynarodowym (Internacional) dla biegaczy spełniających minima czasowe tj. poniżej 38 minut u mężczyzn i poniżej 45 minut u kobiet.
 


  Fot.  Marca Angel Rivero
 
Historia

San Silvestre Vallecana swoją historią przypomina trochę… Bieg Chomiczówki, oczywiście zachowując pewien dystans. Podobnie jak nasz warszawski osiedlowy bieg, również ten madrycki powstał z inicjatywy lokalnych działaczy w madryckiej dzielnicy Vallecas. W obu startuje krajowa elita. Innym podobieństwem jest to, że obydwa biegi bardzo krótko przeżywały trudny okres. Raz w 1990 roku styczniowy Bieg Chomiczówki został przeniesiony na kwiecień, raz w 1969 San Silvestre Vallecana nie odbyło się z powodu kłopotów organizacyjnych.
 
Pierwszym zwycięzca odbywającego się od 1964 roku biegu został Hiszpan Jesús Hurtado, który rok później ponownie wygrał. W 1967 roku pierwszym zagranicznym zwycięzcą został późniejszy złoty medalista olimpijski na 5000 metrów w Meksyku 1968, Tunezyjczyk Mohammed Gammoudi. Od 1978 roku rozgrywany jest też bieg dostępny dla wszystkich chcących w nim wystartować (Popular). Słynna Norweżka, pierwsza mistrzyni świata w maratonie i wielokrotna rekordzistka świata Grete Waitz została pierwszą zwyciężczynią wśród kobiet w 1981r.

Nieprawdopodobnie szybką rywalizację zobaczyli kibice w 2004 roku. Ośmiu zawodników przebiegło dystans 10 km poniżej 29 minut, a szesnastu ukończyło go poniżej 30 minut! Aktualny wówczas rekordzista świata w maratonie kenijczyk Paul Tergat zajął drugie miejsce przybiegając 6 sekund za zwycięzcą Craigiem Mottramem z Australii.
 
Fot. Marca Angel Rivero: Bardzo szybki start w 2004 roku, Paul Tergat i Chema Martinez na mecie 
 


 
San Silvestre Vallecana jako jeden z nielicznych biegów na 10 km, został wyróżniony przez Międzynarodową Federację Lekkiej Atletyki i ma status Silver Road Race IAAF, który dostają najlepiej zorganizowane biegi z najmocniejszą, międzynarodową obsadą. W Polsce jeszcze żaden bieg nie dostał takiego wyróżnienia.
   
 
Sportowe sławy biegają w Sylwestra

Na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat w San Silvestre Vallecana startowali i wygrywali najwybitniejsi i najsłynniejsi biegacze w historii lekkoatletyki. Wśród tych sportowych sław są między innymi: złoty medalista z igrzysk w Los Angeles, pierwszy człowiek, który przebiegł maraton poniżej 2:08, Portugalczyk Carlos Lopes, wspomniana już mistrzyni świata z Helsinek 1983 Grete Waitz z Norwegii, złota medalistka z igrzysk w Seulu i mistrzyni świata oraz trzykrotna mistrzyni Europy w maratonie Portugalka Rosa Mota, mistrz świata i mistrz Europy w maratonie Hiszpan Martin Fiz, aktualna rekordzistka świata w maratonie Paula Radcliffe, mistrzyni świata na 3000 m z przeszkodami i dwukrotna mistrzyni Europy na 5000 m Marta Dominguez, aktualna mistrzyni świata z Daegu na 5000 i 10000 metrów Kenijka Vivian Cheruiyot oraz czterokrotny mistrz świata w półmaratonie i aktualny rekordzista świata na tym dystansie Zersenay Tadesse z Erytrei. To tylko niektórzy, ale tworzą imponującą listę!

 
Fot. Marca Angel Rivero: Rekordzistka trasy Paula Radcliffe 31:16
 
Jednak nie tylko biegowe sławy biorą udział w tym biegu. Startujący w San Silvestre Vallecana mogli biec ramię w ramię z legendą Realu Madryt, dwukrotnym zdobywcą Ligi Mistrzów i ośmiokrotnym mistrzem Hiszpanii Manolo Sanchisem. Najlepszy wynik były kapitan „Królewskich” uzyskał w 2009 roku, kiedy miał 44:55. 
 

Fot. Marca Angel Rivero: Gwiazda Realu Madryt Manuel Sanchis na San Silvestre Vallecana 2010
 
Trasa i rekordy

W pierwszych latach trasa biegu prowadziła wyłącznie po dzielnicy Vallecas. Potem była kilkakrotnie zmieniana, podobnie jak dystans. Od kilku lat 10 kilometrowa trasa obu biegów: San Silvestre Vallecana Internacional i Popular jest taka sama z wyjątkiem dwóch ostatnich kilometrów. Zawodnicy startujący w biegu masowym kończą bieg na jednej z głównych arterii Vallecas ulicy Candilejas. Natomiast ci z biegu międzynarodowego na ósmym kilometrze skręcają w prawo w ulicę Monte Igualdo, zaliczając po drodze długi podbieg. Ostatnie 200 metrów pokonują po czerwonym dywanie rozłożonym na murawie stadionu Rayo Vallecano przed trybuną wypełnioną rozentuzjazmowanymi kibicami. Trasa ma atest RFEA (hiszpański odpowiednik PZLA), ale rekordy nie mogą być uznawane, ponieważ linia startu jest zbytnio oddalona od mety i jest zbyt duży spadek. Trochę przypomina sytuację z bostońskiego maratonu.
 

Fot. Marca Angel RiveroUlice Madrytu, w tle Plaza de la Independencia
 
Rekord trasy należy do mistrza świata na 5000 m z Paryża i srebrnego medalisty ostatnich igrzysk z Pekinu na tym samym dystansie Kenijczyka Eliuda Kipchoge. Ustanowił go w 2006 roku i był wynikiem lepszym od aktualnego wówczas rekordu świata 26:54. Jednak z wspomnianych wcześniej powodów  nie mógł zostać uznany oficjalnie. Wśród kobiet rekord należy do Angielki Pauli Radcliffe, która w 2005 roku przebiegła  dziesięciokilometrową trasę ze stadionu Santiago Bernabeu na stadion Rayo Vallecano w 31:16. Jeśli rekord trasy uzyskany przez zawodowców jest znakomity, to również rekordy uzyskane w biegu ogólnie dostępnym budzą szacunek. Wśród mężczyzn jest to 29:36 a wśród kobiet 35:59! Wyniki te są lepsze od wielu uzyskiwanych przez zawodowców w naszych ulicznych biegach.  
 

Fot. Marca Angel RiveroW środku rekordzista trasy Kenijczyk Eliud Kipchoge 26:54
 
Kibice

Nie każdy miał okazję wystartować w Tour de France i poczuć gorący doping kibiców zgromadzonych na najsłynniejszych górskich etapach. Jednak gdyby ktoś chciał poczuć atmosferę “Wielkiej Petli” może tego zasmakować startując w Madrycie. Wzdłuż trasy znajduje się masa kibiców, którzy bardzo żywiołowo dopingują. Zwłaszcza ostatnie kilometry w dzielnicy Vallecas to prawdziwy wulkan! Ludzie po obu stronach ulicy tworzą wąski szpaler gorąco dopingując zawodników. Nie może zabraknąć sylwestrowych akcentów, w końcu jest to ostatni dzień roku, a Hiszpanie mają gorący temperament. Tym sylwestrowym elementem charakterystycznym dla tego biegu jest psikanie na najszybszych zawodników karnawałową pianką. Nieodzownym widokiem zazwyczaj czarnoskórych zwycięzców jest twarz skąpana w białej piance. Prawdopodobnie w biegach rozgrywanych w innym terminie i miejscu taka sytuacja byłaby krytykowana przez zawodników, ale nie w Vallecas. W końcu to jest Bieg Sylwestrowy w Madrycie.


Fot. Marca
Angel Rivero Nieodzowny widok San Silvestre Vallecana- twarz zwycięzcy Eliuda Kipchoge w pianie
 
Moje San Silvestre Vallecana

Mój pierwszy start w San Silvestre Vallecana miał miejsce w 2007r. Od początku miałem jeden cel: zdobyć minimum i wystartować w tym Internacional (Międzynarodowym) razem z najlepszymi. Dlatego wcześniej musiałem złamać 38 minut na 10 km. Parę miesięcy wcześniej zrobiłem 37:10, tym samym uzyskałem wynik pozwalający mi startować z najszybszymi.

31 grudnia 2007roku był dniem, w którym oniemiałem parę razy.

Pierwszy raz, gdy ok. 19:30 rozgrzewałem się biegając wokół Estadio Santiago Bernabeu i widziałem kilkuset biegaczy, z których każdy przebiegł 10 km poniżej 38 minut, a biegaczki poniżej 43 minut (w następnych latach czas dla kobiet był mniej „wyśrubowany”- 45 minut). Nigdy wcześniej nie robiłem tego w tak szybko biegającym towarzystwie. Odczuwało się wysoki poziom i wielkie sprężenie jego uczestników.

Drugi raz oniemiałem, tuż przed startem, gdy usłyszałem gitarzystę rockowego umieszczonego na takiej wysokiej wieży, gdzie była estrada. Rozgrzewał biegaczy fantastycznie grając utwór U2 „Where the street have no name”. Coś niesamowitego! Madryt, słynny stadion, wokół biegowa elita hiszpańska i międzynarodowa, sylwestrowa noc i muzyk, przygrywający nie gorzej od The Edge’a. Po prostu bajka! Udzieliła mi się adrenalina startowa i zacząłem zdecydowanie za szybko. Poza pierwszym podbiegiem, który zaczyna się tuż po starcie, potem biegnie się w dół kilka kilometrów ulicą Serrano w stronę Parque del Retiro (takie madryckie Łazienki). Na Plaza de la Independencia skręca się w prawo, następnie biegnie się Paseo del Prado w stronę dworca Atocha. Po drodze mija się trzy słynne muzea: Prado. Thyssen-Bornemisza i Królowej Zofii oraz dwie fontanny: Cibeles, gdzie świętują kibice Realu i Neptuna, gdzie świętują kibice Atletico Madryt.

Po raz trzeci oniemiałem, gdy już w dzielnicy Vallecas na ósmym kilometrze zaczął się bardzo długi podbieg. Tam mnie odcięło i to tak porządnie. Zapłaciłem za zbyt szybkie tempo w pierwszej części, ale wtedy gdy nogi odmawiały posłuszeństwa pomogli … kibice! Niekończący się szpaler ludzi, którzy oklaskują, dopingują, wspierają. Taki doping bardzo niesie i pomaga. Poczułem się tam, jak na najsłynniejszym kolarskim podjeździe świata, Alpe-d’Huez. Żeby spotkać tak gorąco zagrzewających kibiców trzeba wziąć udział w Tour de France lub wystartować w Madrycie.

Czwarty raz oniemiałem, gdy wbiegałem na Estadio Rayo Vallecano. Była Sylwestrowa ciemna noc, a tu wbiegało się przy świetle jupiterów na znany piłkarski stadion, na którym cała trybuna jest zapełniona żywiołowymi kibicami. Na samej murawie biegnie się po czerwonym dywanie wykonując „rundę honorową” wokół boiska i kończy tuż przed trybuną z kibicami.

Tyle tych niespodzianek już było, ale czekała mnie jeszcze ostatnia, gdy spojrzałem na swój czas:  38:13. Carramba! Słabiutko.. To nie tak miało być! Pomyślałem sobie od razu, że muszę tu wrócić nie tylko, żeby przeżyć kolejny raz niesamowitą atmosferę tego biegu, ale żeby poprawić wynik. Wracałem dwa razy i dwa razy uzyskiwałem 36:35.


Zdjęcie własne: Autor przed startem w 2009 roku
 
To taka większa garść informacji, refleksji i wrażeń z tego niepowtarzalnego pod wieloma względami biegu. Jeszcze takie praktyczne dane.Wpisowe wynosi 19euro. W pakiecie jest techniczna koszulka z długim rękawem, izotonik przed i po biegu, dyplom oraz film DVD z relacją z biegu. 2 stycznia w największej sportowej hiszpańskiej gazecie „Marca” ukazują się wyniki z czasami wszystkich uczestników.

San Silvestre Vallecana.

San Silvestre Vallecana Popular ma limit 35.000 biegaczy, którzy są podzieleni na dziewięć stref czasowych: <38, <42, <45, <48, <50, <52, <55,<60, +60 oraz debiutanci. Przynależność do strefy jest na podstawie potwierdzonych wyników. Pierwszy start jest o godz.17:30, a potem są jeszcze trzy. San Silvestre Vallecana Internacional ma limit 1000 biegaczy, którzy muszą legitymować się wynikiem poniżej 38 minut dla mężczyzn i 45 minut dla kobiet, uzyskanym w 2011 roku. Start jest o godz.19:57 z uwagi na relację telewizyjną na żywo.
 
  
Tysiące biegaczy przed startem w 2010 roku

San Silvestre Vallecana to bieg dla każdego - szybcy mogą się ścigać, początkujący mogą poczuć smak wielkiej imprezy, zawodowcy mogą się zmierzyć z najlepszymi, a szukający zabawy spędzić kilkadziesiąt minut w radosnym tłumie biegaczy. Oczywiście poza sylwestrowym bieganiem w Madrycie jest też wiele innych atrakcji, pięknych miejsc, słynnych muzeów oraz trzy drużyny grające w Primera División :-) 
 
 Rok 2010
 
 Rok 2009
 
 
 
 
 
Rok 2008
 

{moscomment}