Dział - Maratony Zagraniczne
Strona zawodów

Irina Hulanicka: 24.09.1986 - Mój start na maratonie w Berlinie Zachodnim. Pobiegłam nieźle 2:39:38 - szóste miejsce.

25.09.2011 - Znów jestem na maratonie w Berlinie, ale w innej roli.
2011 rok od samego początku nie był przychylny dla mojego biegania. W związku z tym przestałam walczyć z naturą i wymyśliłam, że jeżeli nie biegam sama, to mogę opowiadać o maratonie innym – pracować w biurze prasowym maratonów. W kwietniu był maraton w Londynie, a we wrześniu maraton w Berlinie. Na początku trochę był stres. Ale wysiadając z autobusu, zauważyliśmy, że tak dużo w Berlinie się nie zmieniło. Część zachodnia została zachodnią, a część wschodnia - wschodnią.

W metrze kupujemy bilet na 7 dni, żeby uniknąć spotkania z kanarem, jak to było 25 lat temu, do dziś pamiętam i nie chcę powtórki. Od razu jedziemy na konferencję prasową: pojedynek Iriny i Pauli. Obie dziewczyny uśmiechnięte, wypoczęte i chcą pobiec jak najlepiej. Chętnie pozują do zdjęć. Robimy kilka zdjęć, bierzemy parę autografów, wysyłamy e-maile. Idziemy do wynajętego mieszkania, które jest w samym centrum Berlina. Wieczorem spacer po nocnym Berlinie. Następnego dnia konferencja prasowa: pojedynek Heile i Patrika.Partrik był nieśmiały, pierwszą role odgrywał tu Heile. Czy w niedzielę będzie tak samo?

Po południu jesteśmy na targach, które są na lotnisku Tempelhof, które zostało zamknięte 2 lata temu. Stoisk było tak dużo, że na końcu nie pamiętasz, co było na początku. Sobota rano - bieg na śniadanie około 6 km tempo - bardzo wolne. Ba, 25 lat temu było tak samo. Meta na stadionie Olimpijskim. To robi wrażenie i wtedy i teraz. Po południu maraton rolkarzy. Kibicowaliśmy. Widok jest zachwycający. Ale oni mają prędkość. Widzieliśmy kilka kraks, dziękuję bardzo. Jestem za delikatna, na oglądanie też. 25.09.2011 niedziela 6:00 - już jesteśmy na nogach. Idziemy na start. Ludzi jest bardzo dużo.

Zauważyłam takie zjawisko. Dziwne, ale prawdziwe. Są wolne przenośne toalety, ale zawodnicy załatwiają się w krzakach. Mamy trudność dotrzeć i robić zdjęcia na starcie. Ale udało się. Strzał... Poszli. A my biegiem do biura prasowego, żeby nadawać maraton on-line. Po 2 godzinach walki wszystko było jasne. Rekord maratonu 2:03:38, wygrywa Patrik. Heile nie kończy maratonu. Irina druga, Paula trzecia. Trochę później konferencja prasowa Patrika, Iriny i Pauli.
Żeby poczuć atmosferę maratonu idziemy na metę. Podziwiamy biegaczy. Później rundka po Berlinie Wschodnim. A w poniedziałek ostania konferencja z udziałem zwycięzców i Iriny. Wracając do mieszkania odwiedziliśmy park, gdzie kiedyś trenowaliśmy. A wieczorem wracamy do Polski autobusem. Spotykamy Polaków, którzy biegali maraton. Nowe znajomości. Starzy znajomi. Temat ten sam - maraton. Rozmowy. Podróż mija szybko. 5:00 jesteśmy w Warszawie. Koniec.
Berlin bez zmian, tylko my jesteśmy dwa razy starsi.

Fotorelacja z konferencji prasowej
(fot. Irina Hulanicka)

{moscomment}