garmin awaria

Wojciech Szota: Do 23 lipca trudno było sobie wyobrazić, że dane treningowe zapisane w chmurze, mogą same kiedykolwiek zniknąć. Awaria platformy Garmin Connect to chyba pierwszy taki przypadek w historii. Amerykański koncern od kilku dni stara się przywrócić funkcjonalność swojej usłudze. Do dziś jeszcze to w pełni nie nastąpiło.

Nasuwa się wiele pytań. Czy ta sytuacja podważy zaufanie do rozwiązań online, bo wszystko może zniknąć w jednaj chwili? Czy warto zabezpieczać się kopiami na innych serwisach, czy pora wracać do tradycyjnego notatnika? Co jest przyczyną awarii? Czy miał miejsce cyberatak? Czy hakerzy mogli wykraść dane kart kredytowych powiązanych z płatnościami Garmin Pay? Czy takie sytuacje będą się zdarzać w przyszłości itp.

Posiadacze urządzeń Garmina przez weekend żyli w niepewności, czy w ogóle uda się odzyskać historię treningów. Sytuacja jest wielowymiarowa. Pewność takich usług była dotąd niepodważalna i większość użytkowników nie ma kopii danych. Dla wielu bardzo ważny jest aspekt psychologiczny. Na forach internetowych znaleźliśmy na przykład takie wypowiedzi:

"Garmin Connect wróci do sprawności i w końcu będzie można wrócić do treningów. Szkoda, że nie mogłem iść potrenować w weekend"

"Może nie brzmi to jakoś fajnie, ale bez statystyk treningu jakoś nie mam motywacji, żeby wychodzić z domu i rozumiem co czują moi koledzy, którzy nie mogą korzystać z Garmin Connect"

"Nie byłoby fajnie gdyby nagle tyle lat pracy zniknęło i wypracowana latami przewaga nad nowszymi użytkownikami zniknęłaby po jakimś ataku hakerów. Nie po to się trenuje, żeby pierwsza lepsza osoba, która się zarejestruje miała tak samo odpicowany profil jak ja"

Jak widać, można w ogóle zrezygnować z treningu. Nie z powodu kontuzji czy złego samopoczucia… ale z powodu awarii serwisu internetowego. Nie ma punktów, nie ma treningu. Oczywiście, nie widzę nic złego w takiej motywacji. Trudno jednak nie zauważać jak wielcy producenci urządzeń GPS, dokonali zmian w postrzeganiu wysiłku. To zupełnie nowe podejście do trenowania, które nasuwa skojarzenie z grami komputerowymi. Taki znak czasu.

gps

Kolejna sprawa to bezpieczeństwo danych osobowych. Mówimy o potężnej bazie danych, w której zawarte są informacje o miejscach, w których bywamy, dane zdrowotne, numery kart kredytowych i wiele innych. Można to analizować na tysiące sposobów począwszy od marketingu, a skończywszy na pozyskiwaniu danych wywiadowczych. W 2017 roku platforma Strava pokazała zagregowane ścieżki biegaczy z miliarda treningów. W ten sposób przypadkowo wskazano lokalizacje tajnych baz wojskowych USA w Turcji, Syrii i Jemenie. W 2018 dzięki aplikacji Polar Flow, pozyskano dane osobowe o żołnierzach rosyjskich, którzy stacjonowali na Krymie.

Według jednej z hipotez atak na serwery Garmina znajdujące się na Tajwanie, może mieć związek z eskalacją napięcia między Chinami i Tajwanem, jakie ma miejsce w ostatnich tygodniach.

Inna hipoteza przypisuje atak rosyjskiej grupie hakerskiej EvilCorp. Miała ona w infrastrukturze Garmina rozprzestrzenić się tzw. ransomware o nazwie WastedLocker.  Wirus ponoć zaszyfrował dane, a za odblokowanie grupa żądała gigantycznego okupu.

Pozostaje mieć nadzieję, że wszystko wróci do normy, choć zaufanie do takich rozwiązań zostało lekko naruszone. W tym miejscu możecie podglądać, co Gamin naprawił, a co nadal nie działa: https://connect.garmin.com/status/

My z naszej strony możemy podpowiedzieć korzystanie z narzędzia Tapiriik, które służy synchronizacji pomiędzy wieloma różnymi kontami aplikacji Garmin Connect, Runkeeper, Strava, TrainingPeaks, SportTracks.mobi, Endomondo, RideWithGPS, TrainAsONE, TrainerRoad, Motivato, Velo Hero, Epson RUNSENSE, Dropbox, Smashrun, BeginnerTriathlete, Pulsstory, Singletracker i SETIO.

Ponadto zapraszamy do grupy Maratończyk.pl na Stravie.

Garmin wydał oświadczenie na temat awarii (29.07.20)