FOTORELACJA (fot. Dorota i Wojciech Szota)

ain karim lead

Krystian Strycharski - ksiądz, ultramaratończyk i organizator biegów, 1 maja wystartował do biegu w intencji Polski, 2 maja rano ukończył dystans 147 km. W zeszłym roku ks. Strycharski pobiegł do Rzymu, nie zabierając pieniędzy, prowiantu i bez zapewnionych noclegów. Wtedy pokonywał ok. 60 km dziennie, a do Rzymu dotarł po 30 dniach. Teraz wysiłek był jednorazowy, ale bardzo intensywny. Na pokonanie 147 km, potrzebował 21 godzin 47 minut i 59 sekund.

W tym roku ks. Strycharski planował organizację biegu ultra "Ain Karim" w Warszawie, na dystansie 153 km, który miał się odbyć 1 maja. Epidemia koronawirusa pokrzyżowała te plany. W związku z tym nieliczna grupka biegaczy wyruszyła indywidualnie, w koniecznych odstępach, aby biegiem modlić się za pomyślność Polski.

Każdy z uczestników pokonywał dystans we własnym zakresie i mógł przebiec dowolną odległość. Jedyną wskazówką było używanie tej samej aplikacji do wytyczenia trasy. Ks. Strycharski, po odprawieniu w piątek (01.05) porannej mszy św. w kościele Objawienia Pańskiego w Warszawie-Blizne, pobiegł do Niepokalanowa, potem do Góry Kalwarii, by bieg zakończyć rano (02.05) na warszawskich Siekierkach (Sanktuarium Matki Bożej Nauczycielki).

Większość biegaczy swój trud zakończyła w Niepokalanowie, czyli po przebiegnięciu ok. 43 kilometrów. Cały dystans biegowej pielgrzymki pokonał tylko ks. Krystian Strycharski i towarzyszący mu w oddaleniu Bartosz Banasik.

Warunki podczas biegu były dość trudne ponieważ całą noc padał obfity deszcz.

Bieg był dla mnie wyzwaniem, nie na zasadzie challengu, ale z odpowiedzialności intencji zawierzenia naszego Narodu Maryi. Brałem pod uwagę, że może być różnie (długość trasy, tylko 3 punkty odżywcze, brak snu, bieg na mapę z telefonu), ale gdzieś w głębi serca czułem odpowiedzialność i nie chciałem zawieść Maryi oraz Polaków. Dużym wsparciem był Bartek i lecenie w tandemie trzymając na zmianę koło. To był dobry czas - powiedział ks. Krystian Strycharski.

ain karim 11

Komentarz do tego wydarzenia nadesłał nam też Bartosz Banasik:

"Nigdy wcześniej nie biegłem tak długiego dystansu. Nigdy wcześniej nie musiałem przez tyle czasu samodzielnie nawigować sobie trasy biegu. Nigdy wcześniej nie biegłem tylu kilometrów bez gwarancji punktu odżywczego… a mimo to, decydując się na udział w Biegu Zawierzenia, nie wahałem się nawet przez chwilę. Po ludzku było to trochę szalone, ale... czy nie na tym właśnie polega ZAWIERZENIE? To nie było zwykłe weekendowe wybieganie, czy górskie ultra pośród pięknych plenerów. To była biegowa pielgrzymka, a my mieliśmy poczucie konkretnej misji do wypełnienia. Biegliśmy w dzień i w nocy, w upale i w deszczu, po leśnym błocie i poboczem drogi krajowej. Były momenty radości i poważne kryzysy. Był ból, ale i euforia. Aż w końcu udało nam się dotrzeć do mety tego wyjątkowego biegu. Biegu w którym, KAŻDY był zwycięzcą. Biegu, w którym przeplatał się świat materialny, ze światem duchowym. 147 km, 22h, 4 świątynie, 1 cel w naszych sercach: zawierzenie Polski Maryi. Udało się. Deo Gratias! - napisał Bartosz Banasik

Ks. Strycharski udostępnił nam swój ślad GPS, poniżej infografikaain karim ks strycharski

Codziennie 60 km biegu, w drodze do Rzymu, bez pieniędzy… - Ksiądz Krystian Strycharski
Ultramaratończyk, Ks. Krystian Strycharski rozmawia z Vegą, Koterskim i Amaro

FOTORELACJA (fot. Dorota i Wojciech Szota)