wydarzenie ma miejsce w 2h 44m 30s relacji

To co wydarzyło się na ostatnich metrach 39. Maratonu Warszawskiego zapewne przejdzie do historii. Jeszcze około 800 metrów przed metą prowadziła Kenijka Kosgei Recho. Spiker zachęcał do skandowania imienia zwyciężczyni... wtedy dosłownie zawodniczce  "odcięło  prąd".  Kosgei Recho osunęła się na jezdnię. Kiedy próbowała wstać nogi zupełnie odmówiły posłuszeństwa, można było odnieść wrażenie, że zawodniczka nie wie gdzie jest i co się z nią dzieje. Widzowie relacji na żywo mogli zobaczyć desperackie i pokraczne próby powstania. Wyglądało to makabrycznie. Kenijce próbował pomóc jeden z zawodników, ale nie było szans pokonania kryzysu. Pomocy udzielili dopiero medycy. Ostatecznie podwieziona karetką, już samodzielnie minęła linie mety boso, otrzymując gromkie brawa.

 
 
 
 
 

{moscomment}