Wyniki
Relacja TVP Sport

 Galeria cz.I NEW!
Galeria cz.II NEW!
Galeria cz.III NEW!
Galeria cz.IV NEW!
Galeria cz.V NEW!
Galeria cz.VI NEW!

 

Łódzki Maraton, który powrócił po dwuletniej przerwie zapisze się w historii z wielu powodów. Na starcie imprezy pojawiło się ponad tysiąc zawodników. Część uczestników startowała na dystansie 10 km. Maraton ukończyło blisko pół tysiąca biegaczy.
Mimo, że start nastąpił o godz. 8.00 było bardzo gorąco. Upalne letnie słońce utrudniało rywalizację sprowadzając ją walki ze swoimi słabościami. Maratończycy bardzo zmęczeni wpadali na metę pojedynczo.

Granicę trzech godzin udało się złamać tylko piętnastu zawodnikom, w tym czterem kobietom... i to finisz pań dostarczył kibicom największych emocji. Po raz pierwszy meta maratonu znajdowała się w Łódzkiej Atlas Arenie. Pierwsza do hali wbiegła Polka - Agnieszka Janasiak z Poznania. Jednak bolesny skurcz sprawił, że upadła. Dopingowana przez Piotra Pobłockiego podniosła się i kontynuowała walkę o zwycięstwo. Tuż za nią do Areny wbiegła Białorusinka Maryna Damantsevich. Wtedy Agnieszka przewróciła się po raz drugi. Podniosła się znów i wciąż była na prowadzeniu. Maryna Damantsevich nie dawała za wygraną i widząc, że Polka ma trudności zerwała się do ataku. Obie panie przecięły linie mety w tym samym czasie. W geście triumfu ręce do góry uniosła Agnieszka Janasiak. O zwycięstwie zadecydowała fotokomórka. Maryna Damantsevich pokonała Polkę zaledwie o 0,3 sekundy! Trzecie miejsce przypadło Arlecie Moloch - 2:50:39.

Rywalizacja mężczyzn była spokojniejsza. W ciężkich warunkach znakomicie poradził sobie Sammy Limo z Keni, osiągając bardzo przyzwoity wynik - 02:16:39. Drugi był Tanzańczyk Joseph Daudi - 2:21:21, a trzecie zajął Maciej Miareczko z Włocławka - 2:23:30.

Ciężkie warunki utrudniły szybkie bieganie, ale na szczęście organizator przygotował bardzo dużo punktów odżywczych i kurtyn wodnych. Ponadto wolontariusze mimo upału z dużym sercem pomagali biegaczom i wspierali ich dopingiem. Maratończycy mieli też wiele okazji aby podziwiać „Ziemię Obiecaną", przebiegając obok Pałacu Poznańskiego czy biegnąc ulica Piotrkowską. Hala Areny też dobrze spisywała się jako meta, ponieważ panował w niej przyjemny chłód. Organizatorzy przygotowali także dla zawodników i kibiców atrakcje w postaci występów estradowych różnych zespołów muzycznych i tanecznych. Wielkie brawa za część artystyczną. Nie brakowało też zespołów na trasie. Naszym zdaniem - udany powrót maratonu do Łodzi. 

{moscomment}