Wyniki
FOTORELACJA (fot. Dorota Świderska, Wojciech Szota)
Galeria cz. 1 - cz. 7
Relacja 2014 / Relacja 2013 /Relacja 2012
Strona zawodów
Dział poświęcony imprezie

 
 
Już maratoński poranek zapowiadał, że będzie gorąco. Jeszcze 5 minut przed rozpoczęciem maratonu, nikt praktycznie nie stał na pod bramą startową. Kilkuset maratończyków kryło się pod okolicznymi drzewami i obserwowało swoje zegarki, aby wyjść na rozpalony asfalt dopiero w ostatniej chwili.

Mimo, że Maraton Solidarności rozgrywany jest w sierpniu, to w ostatnich latach pogoda zwykle była łaskawa dla biegaczy. W tym roku jednak wszyscy mogli poczuć, jak naprawdę potrafi palić sierpniowe słońce. O uczestnikach możemy mówić z wielkim uznaniem i pogratulować im hartu ducha. Temperatura wynosiła w cieniu ok. 28 stopni Celsjusza, ile było na słońcu…  strach pomyśleć. Na pewno trudno było mówić o biciu rekordów życiowych. Każdy „ratował się” jak mógł, co głównie sprowadzało się do picia dużych ilości płynów na punktach odżywczych i wylewania wody na głowę. Ci co wystartowali pobiegli jednak rozsądnie i praktycznie obyło się bez większych incydentów medycznych.   
 15 sierpnia to szczególny dzień w historii Polski - Święto Wojska Polskiego upamiętniające Bitwę Warszawską 1920 r. i  Święto Matki Bożej Zielnej. Impreza tradycyjnie rozpoczęła się od uroczystego złożenia kwiatów pod pomnikiem ofiar Grudnia 70 w Gdyni. Delegację biegaczy reprezentowali uczestnicy wszystkich dotychczasowych Maratonów Solidarności. Kilka słów do uczestników skierował  też Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek i Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda.
 
 
Krótką uroczystość zakończyło odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego. To, że maraton ma wymiar patriotyczny było widać po strojach biegaczy. Wielu zawodników zdecydowało się ubrać patriotyczne koszulki, opaski czy emblematy związkowe „Solidarności”.

W tym roku maraton rozegrany został na nowej trasie. Ten bieg to możliwość zobaczenia Trójmiasta w kilka godzin z perspektywy Maratończyka… o ile oczywiście pozwalają na to siły. Start w Gdyni, Sopot i meta w Gdańsku. Po raz pierwszy maraton odwiedził m. in. Park im. Ronalda Reagana. Ogromnym przeżyciem dla wielu uczestników było przebiegnięcie przez II Bramę Stoczni Gdańskiej, obok Sali BHP i Pomnika Trzech Krzyży.

W sierpniu 1980 roku Sala BHP była centrum wielkiego strajku, miejscem powstania i obrad Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (MKS) z Komisją Rządową. Tu podpisano najważniejsze tzw. „Porozumienia Sierpniowe” 31.08.1980r., dzięki którym narodził się Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Sala BHP jest miejscem, gdzie zaczęła się polska droga do odzyskiwania niepodległości.
 

Biegowy trud wieńczyła - naszym zdaniem - najpiękniejsza meta maratońska w Polsce, znajdująca się przy Fontannie Neptuna, obok Ratusza i Dworu Artusa na Długim Targu w Gdańsku. Na Starym Mieście biegaczy witały tłumy turystów. Maratończycy biegli też między straganami trwającego jeszcze Jarmarku Dominikańskiego. Wiele radości zawodnikom sprawili również sami sprzedawcy gorąco ich dopingując.

Warto pamiętać, że Jarmark św. Dominika to najstarsza i największa impreza tego typu w Polsce, oraz jedna z największych w Europie. Jego tradycja sięga XIII wieku, kiedy to gdański klasztor ojców Dominikanów otrzymał od papieża Aleksandra IV przywilej udzielania odpustu w dniu święta ich założyciela. Dziś Jarmark Dominikański rokrocznie przyciąga do Gdańska około 6 milionów turystów i mieszkańców Trójmiasta. W takiej atmosferze, w szpalerze tłumów widzów na Długim Targu, finiszowali maratończycy.

Na Samą rywalizację sportową największy wpływ miała umiejętność radzenia sobie z upałem. Na trasie nie zabrakło stanowisk straży pożarnej, których zadaniem było ustawienie kurtyn wodnych, co trochę ulżyło zmęczonym zawodnikom. O dobrych wynikach można było jednak zapomnieć choć niespodziewanie dobrze poradziła sobie czołówka kobiet. Tylko 16 biegaczy było w stanie złamać granicę 3 godzin.
 
 

Przez większą cześć trasy zdecydowanie prowadzili dwaj zawodnicy Benedek Team. Ostatecznie zwyciężył Kenijczyk Joel Maina Mwangi (2:28:38), pokonując o sekundę Węgra z Debreczyna Tamasa Nagy (2:28:39). Trzecie miejsce wywalczył Pawel Stepanenko z Ukrainy (2:35:32).

Na czwartym miejscu finiszowała najlepsza z kobiet Kenijka Gladys Jepkurui Biwott (2:42:37). Przez moment nawet wkradła się pewna konsternacja ponieważ zdezorientowany spiker zapowiedział, że zbliża się kolejny mężczyzna do mety. Trudno było uwierzyć w tak dobrą lokatę Kenijki. Na szczęście czujna była reporterka Maratończyka.pl - Dorota Świderska, która w ostatniej chwili przekonała obsługę mety do rozwinięcia szarfy dla triumfatorki.

Druga na mecie Rumunka Daniella Cirlan (2:49:56) także spisała się bardzo dobrze i jej wynik był 9 rezultatem tego dnia. Na  najniższym stopniu podium stanęła Ukrainka  Ganna Pechko (3:01:53).

Najlepszym z Polaków był utytułowany 49-letni Jarosław Janicki (2:43:11) z Hermesa Gryfino, który ma już na swoim koncie m.in. wygraną w Maratonie Solidarności. Janicki uplasował się tuż za podium, na czwartym miejscu, nie licząc zwycięskiej Kenijki. Miano najlepszej Polki wywalczyła Małgorzata Tuwalska (3:12:35), zajmując 5 miejsce.
 
 

W Maratonie Solidarności licznie uczestniczą maratończycy z zagranicy. W Tym roku wystąpili biegacze z 22 krajów. Wśród nich sympatyczny Chińczyk  Shuyu Chen, który zgłaszając się do maratonu dopisał w swoim profilu: „I come from Shanghai, China. This is the third time I run Gdansk marathon, because I take this race as one of the best ones in the world” czyli “Pochodzę z Szanghaju w Chinach. Już po raz trzeci biegnę w tym maratonie w Gdańsku,  ponieważ uważam  ten bieg  jako jeden z najlepszych na świecie”
Shuyu Chen zapewne wie, co mówi ponieważ jest maratońskim turystą i startował w ponad dwustu biegach maratońskich na całym świecie. Maratończyka z Chin spotkaliśmy spacerującego na Starym Mieście w Gdańsku. Powiedział nam, że z żalem opuszcza Gdańsk, ale już czeka na niego kolejne wyzwanie biegowe – maraton w Rejkiviku. Gorąco pozdrawiamy Shuyu Chena i mamy nadzieję, że znów spotkamy się za rok.

Większość przyjezdnych uczestników maratonów zwykle łączy start w biegu z urlopem i uczestnictwem w trójmiejskich atrakcjach. Są też tacy jak nasz kolega Radek Wypych z Warszawy, który o trzeciej w nocy wsiadł do pociągu by rano wystartować w maratonie, a popołudniu wrócić do domu. Jak  nam  powiedział to jego 79 maraton i nadal ma ogromną satysfakcje gdy na jego szyi zawieszany jest pamiątkowy medal. A w tym roku medal był wyjątkowo efektowny,  przedstawiał na tle muru okalającego kontur Stoczni, emblemat Solidarności.

Ci co zostali mogli jeszcze następnego dnia kibicować w Gdyni  w popularnym konkursie lotów RED BULL, w którym uczestnicy starają się wykonać lot  z  rampy  startowej  na  samodzielnie wykonanej  oryginalnej machinie latającej,  napędzanej  wyłącznie  siłą  mięśni  ludzkich. Konkurs uświetniły akrobacje pilotów sportowych wykonujących niesamowite ewolucje nad gdyńskim portem.

Zapraszamy na kolejny XXII Maraton „Solidarności”  za rok.

P.S.Tych, którzy znowu chcieliby wystartować w Gdańsku zapraszamy na II Bieg „”Piotr i Paweł” na dystansie 10 km, który odbędzie się już 30-go sierpnia w Parku im. Ronalda Reagana
 
FOTORELACJA
(fot. Dorota Świderska, Wojciech Szota)















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 


















 

















 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

{moscomment}