Wyniki 2008 NEW!
Galeria cz.I - start NEW!
Galeria cz.II - trasa NEW!
Galeria cz.III - meta (rolki, wózki)  NEW!

Galeria cz.IV - meta (bieg)  NEW!
Galeria cz.V - meta (bieg)  NEW!

Wojtek Szota: Najpierw dyrektor maratonu złożył meldunek szefowi związku o gotowości do rozpoczęcia imprezy. Za chwilę delegacja biegaczy złożyła kwiaty pod pomnikiem Ofiar Grudnia 70. Dla wielu udział w Maratonie Gdańskim to spotkanie z najnowszą historią Polski dla innych tylko rywalizacja, ale wszystkich czekał jednakowo wielki wysiłek. Wszędzie było widać związkowe koszulki i emblematy. Wrażenie robił stojący przy pomniku ogromny, srebrny trzykołowiec z flagą Solidarności. W pierwszej kolejności do walki ruszają rolkarze i tu ciekawostka.

Ilość zawodników na rolkach jest porównywalna z biegaczami. Do mety dojedzie 219, co przy 344 biegaczach daje rzadko spotykane proporcje. Ciężko mi się wypowiadać, ale trasa chyba sprzyja zmaganiu na rolkach. Trasa to także największa zmiana w Maratonie Gdańskim i wydaje mi się, że mocny atut imprezy. Przyjemnie było przebiec spory fragment gdańską starówką i zakończyć bieg pod Fontanną Neptuna oraz Dworem Artusa. Warunki dobre - wiatr specjalnie nie dokuczał, nieliczne podbiegi zbilansowane zwłaszcza przez pierwsze kilometry, kiedy obszernymi fragmentami zbiegaliśmy z Gdyni do Sopotu. W przyszłości można się spodziewać dobrych wyników... o ile w środku sierpnia nie będzie za gorąco.

Na starcie spotykam Wieśka Nadolnego - związkowca i maratończyka z Warszawy. Spóźniony rusza bez numeru i prosi mnie abym zaświadczył o jego udziale. Niestety w jego tempie jestem w stanie biec około 5 km. Mam nadzieję, że zawody ukończył, a organizator będzie wyrozumiały... w końcu sprawa dotyczy związkowca.

Stosunkowo niewielka frekwencja przypomniała imprezy z przed paru lat. Zwykle biegło się samemu, w dużych odstępach. Tak też było tym razem. Nawrót na Westerplatte (30-35 km) pozwala ocenić sytuację na trasie i pozdrowić kolegów. Na 35 kilometrze spotykam Dominika Drygalskiego. Do końca pobiegniemy już razem, rozmawiając oczywiście o bieganiu i ostatnich imprezach. Dominik zachwala Maraton w Pilznie i robi mi spory apetyt na start w piwnej stolicy. Zawody w Gdańsku są dla niego małym jubileuszem, bo to 140 start na dystansie maratońskim... a jeszcze niedawno świętował swoją "setkę".

Ostatnie kilometry to coraz większe opady deszczu. Mimo zmęczenia, wszyscy ruszają się coraz żwawiej. Dominik rzuca do mijanych kolegów - „masz bilet?" - motywując tym samym do walki i przyłączanie się do wspólnej końcówki. Pokrzykuje też - „głowa do góry... jak powiedział kat do wieszanego...", co w sporym stopniu odpowiada naszej sytuacji. Na szczęście burze rozpoczną się dużo później. Żartując wbiegamy na Długi Targ gdzie jest mnóstwo kibiców, co prawda głównie przypadkowych, ale często żywiołowo reagujących.

Podając numer telefonu podczas weryfikacji, zaraz po biegu można było otrzymać sms ze swoim dokładnym wynikiem. W trakcie rywalizacji biegaczom towarzyszyła również ekipa filmowa, więc mam nadzieję, że możemy się spodziewać w najbliższym czasie ciekawego projektu.

Zwyciężył Jarosław Janicki (2:20:59), mający już 42 lata, a znany z sukcesów na ekstremalnych dystansach. Wśród pań kolejny raz w tym roku triumfowała Arleta Meloch (2:40:06).  Do zobaczenia za rok i zapraszamy do oglądania obszernej galerii ok. 2,5 tysiąca zdjęć przygotowanej przez Doris.



P.S. Pozdrawiam Gorąco Anię Karłowicz, Mariusza Kieslicha, Dominika Drygalskiego, Artura Krajewskiego i kolegę w koszulce bieganie.pl, z którymi miałem dużą przyjemność porozmawiać w trakcie biegu. Dziękuje za doping Ali Sakwie i Eli Hirszler.

 

FOTO RELACJA 

 

{moscomment}