Wyniki
Galeria - cz. I - start
Galeria - cz. II - trasa
Galeria - cz. III - meta cz. 1 NEW!
Galeria - cz. IV - meta cz. 2 NEW!

Wojciech Szota: W zeszłym roku zmieniona została trasa. Po raz drugi biegacze mieli okazję finiszować na Długim Targu w Gdańsku. Dla mnie jest to już wystarczający powód aby tu wystartować. Finisz pod fontanną Neptuna i Dworem Artusa  to duże przeżycie. Tym razem na starcie stanęła rekordowa ilość 530 zawodników z 12 krajów. Finiszujących maratończyków oklaskiwały tłumy bardzo spontanicznych turystów. Biegacze wspaniale dostosowali się do świątecznej atmosfery. Mieliśmy zawodnika, który pokonał metę na rękach, wielu biegaczy prezentowało kolorowe flagi swoich miejscowości i stowarzyszeń a biegający rodzice z dumą kończyli maraton wraz ze swoimi pociechami. Nam bardzo podobał się mały chłopiec, który przed metą wręczył swoje mamie bukiet kwiatów. Wszystko to możecie zobaczyć niżej na naszych zdjęciach.

Gdański maraton święcił swój mały jubileusz. W 1981 roku bieg odbył się po raz pierwszy między pomnikami stoczniowców w Gdańsku i Gdyni. Od 1995 roku rywalizacja toczy się na dystansie maratonu. Od zeszłego roku jest nowa bardzo atrakcyjna i szybka trasa, która wiedzie przez całe Trójmiasto, Westerplatte i kończy się na Długim Targu. Dopisała również pogoda i w połowie sierpnia można było osiągnąć atrakcyjne rezultaty.

Start nastąpił spod pomnika Ofiar Grudnia'70. Najpierw jednak dyrektor maratonu złożył meldunek szefowi związku Solidarność o gotowości do rozpoczęcia imprezy. Chwilę później delegacja biegaczy -  Arleta Meloch, Antoni Cichończuk i Radosław Dudycz - złożyła kwiaty pod pomnikiem.

Od początku ton rywalizacji nadawała około 20-osobowa grupa. Wśród nich biegł mający już 43 lata, zeszłoroczny triumfator Jarosław Janicki. Tym razem jednak walka odbyła się między Wiktorem Starodubcewem z Ukrainy i debiutantem na dystansie maratońskim Karolem Rzeszewiczem z Zantyra Sztum. Ukrainiec zaatakował na kilometr przed metą. Skuteczna kontra dała jednak zwycięstwo Polakawi i on stanął na najwyższym stopniu podium już w swoim pierwszym starcie osiągając wynik 2:20:22.

Swój debiut maratoński zaliczył także były mistrz świata w boksie Dariusz „Tiger" Michalczewski. Jego wynik to 3:58:54. Bokser już zapowiedział kolejne starty i nowe rekordy życiowe.

Wśród kobiet nie miała sobie równych Arleta Moloch, choć tym razem do końca nie była zadowolona ze swojego rezultatu - 2:44:20. „Chciałam uzyskać wynik poniżej granicy dwóch godzi i czterdziestu minut. Na trasie jednak nie czułam się dziś najlepiej, dlatego skoncentrowałam się głównie na osiągnięciu zwycięstwa i jak najrozsądniejszym gospodarowaniu siłami" - powiedziała na mecie Arleta Meloch.

W rywalizacji wózkarzy z napędem bezpośrednim zwyciężył Tomasz Hamerlak a w kategorii Handbike najlepszy był utytułowany Arkadiusz Skrzypiński.

Podczas biegu można było zauważyć wielu obcokrajowców. Podobnie jak w przypadku Cracovia Maratonu duży odsetek zaczynają stanowić „biegający turyści". Na mecie można było nabyć znakomite książki Jurka Skarżyńskiego, który jak zwykle z dużym zapałem dzielił się z biegaczami swoim ogromnym doświadczeniem. Dowiedzieliśmy się także, że Jurek już planuje napisać nową książkę o bieganiu.

Ja chciałbym specjalnie podziękować za wspólny bieg kolegom z Kalisza, a szczególnie Mariuszowi „Mirzie" Kurzajczykowi, dzięki którym mogłem wysłuchać wiele interesujących historii maratońskich i zdarzeń jakie miały miejsce podczas organizowanych przez nich, chyba najsławniejszych ekstremalnych imprez biegowych w Polsce.

FOTO RELACJA
(fot. Dorota Świderska, Wojciech Szota)


{moscomment}