Dorota Raczkiewicz „szefowa Drużyny Szpiku”: Bez wątpienia nasi drużynowi chłopcy z Zakładu Poprawczego nie tylko znaleźli sposób, ale mieli odwagę zrobić krok do przodu. Krok, który dla części z nich jest szansą na nowe - lepsze życie. Bycie w Drużynie Szpiku to ciągła gotowość do niesienia pomocy, czasem heroicznej, a innym razem takiej zwykłej codziennej, niejednokrotnie niezauważanej. Oni odpowiedzieli na to zobowiązanie, zostali krwiodawcami, potencjalnymi dawcami szpiku, biegaczami, futbolistami, ale także wolontariuszami owiedzającymi dzieci na oddziałach szpitalnych, animatorami organizującymi Dzień Dziecka.
Stali się głosem chorych, wołających o pomoc, ale także ambasadorami zmian, bo przecież w „ich świeci” takie postawy nie są częste, ani popularne, pokazali, że można wziąć swoje życie za rogi i chcieć rozprawić się z przeszłością. To oczywiście nie jest gwarancja, ze teraz już zawsze będzie różowo, ale to znak, że nie musi być tylko szaro.

Doskonale pamiętam kiedy postanowiłam powołać Drużynę Szpiku w Zakładzie Poprawczym, pamiętam rozmowy z wychowawcami i dyrektorem, bałam się, a niektórzy mówili po co to...
Wiem, że warto było dla nich, ale i dla nas, którzy mogliśmy zdać egzamin z integracji. Bez wątpienia zdaliśmy go, ale jeszcze bardziej Oni.
Dlatego myślę, że ten tytuł POZNAŃSKIEGO WOLONTARIUSZA ROKU DLA CHŁOPAKÓW Z ZAKŁADU POPRAWCZEGO  to wyróżnienie dla nas wszystkich, a dla chorych i cierpiących kolejny sygnał, ze w tym swoim życiowym maratonie nie są opuszczeni i osamotnieni.

 

 


{moscomment}