Dorota Raczkiewicz "Drużyna Szpiku": Po co były te Mistrzostwa...
To pytanie z jednego z maili, jaki od Was otrzymałam, no właśnie, po co były te Mistrzostwa? Założenie było proste, wyłonić najszybszego biegacza, udało się został nim „szybki Andrzej" - Andrzej Świętek, tuż za nim był Przemek Walewski i Grzesiu Antosik. Przed zawodami trwały spekulacje, kto wygra, ja obstawiałam, że zawalczą jeszcze Krzysiu Holik, Grzesiu Urbańczyk, Grzesiu Pogorzelski i Jarek Strykowski, no i się nie pomyliłam, bo przecież zajęli kolejne miejsca. A wśród pań najlepsza była oczywiście nasza Magda Bartoszewicz, Ola Dzierzkowska i promyczek Grażynka Chudy.


Bardzo chciałam, aby I Mistrzostwa Polski Drużyny Szpiku w maratonie były naszym świętem. Przez cały rok biegacze byli „głosem chorych", a tego niedzielnego poranka biegli nie tylko dla innych, ale przede wszystkim dla siebie, by się sprawdzić, pokonując słabości, a często i niemoc, ale także by po prostu rywalizować. Na moje zaproszenie odpowiedzieli prawie wszyscy, którzy, na co dzień biegają w Drużynie.  Mówili mi, że to było konkretne „wezwanie do stawienia się w Poznaniu", nawet, jeśli nie mogli pobiec jak Krzysiu Niewiadomski, to mogli być, by kibicować i chyba, co ważniejsze, by się spotkać, porozmawiać. Oj tych spotkań było tak wiele, a każde ważne i wyjątkowe.

Chcieliśmy pokazać, jaka siła tkwi w tym zespole i jak ważny jest jego każdy członek. Ma on swoje miejsce i zadanie. To z tych pojedynczych otwartych serc udało się stworzyć silny biegowo-szpikowy łańcuch, oplatający już całą Polskę. 11 Października stanęliśmy na starcie by dać dowód, że to wielka, silna i wyjątkowa drużyna -Drużyna Szpiku. Ta siła potrzebna jest szczególnie teraz, kiedy chorzy na białaczkę zadrżeli na wieść o tym, że NFZ chce zamknąć oddział transplantacji szpiku w Poznaniu. Tak to prawda. Minister Zdrowia zamyka od stycznia oddziały, na których nie ma intensywnej terapii, nie ważne, ze zdaniem profesora Mieczysława Komarnickiego, każdy pacjent po przeszczepie położony na taki oiom umarłby. Nie ważne, że poznański szpital jest najnowocześniejszym, że mamy największą ilość rejestrowanych potencjalnych dawców, nie spełniamy absurdalnych przepisów i tyle.  Dlatego nasze I Mistrzostwa Polski Drużyny Szpiku w maratonie dedykujemy chorym, którzy teraz nie tylko walczą nie tylko swoje zdrowie i życie, ale także z absurdami polskiego prawa.

Tradycyjnie przyszedł czas na podziękowania. Oj lista będzie długa. Na początek specjalne ukłony dla Pana Prezydenta Ryszarda Grobelnego - dziękuję za objęcie naszej imprezy honorowym patronatem, za życzliwość, otwartość i zrozumienie i bycie kapitanem oczywiście. Od samego początku jest z nami Wicewojewoda Wielkopolski Przemysław Pacia, zatem był i tym razem, dziękuję za puchary, ale przede wszystkim za sympatię i oddanie. Panie Wojewodo dobrze mieć takiego przyjaciela. Serdeczne podziękowania kieruję do naszych gwiazd, Kasieńko nasza, dziękuję, że jesteś, że Ci się chce, tak jak Piotrowi Reissowi, choć harmonogram zajęć ma napięty do granic możliwości. Cieszę się, że była z nami Monika Drybulska, jest zawsze, kiedy Jej potrzebujemy, wsparł nas Marcin Fehlau i Mezzo. Dobrze mieć takich ambasadorów.                                                      

Jak dobrze, że są z nami Wojtusiaki, to ekipa, która wspiera chore na serce dzieci, to oni koordynowali zbiórkę krwi i rejestrację dawców szpiku. Ewunia jesteś wielka. Tuż przed Mistrzostwami powołaliśmy sztab, który zawiadywał on pracami, dziękuję, zatem sztabowcom. Kamili za mrówczą pracę przy pisaniu maili do biegaczy i tworzeniu kolejnych list startowych. I za obstawę wraz z Marzenką naszego stoiska. A jeśli już mowa o stoisku to dziękuję Januszowi-koneserowi za zaangażowanie. Piotruś dobrze, że jesteś, dziękuję Laurze, że wytrzymuje te nasze drużynowe działania. Jak zwykle w dyżury włączył się Andrzej z Kamilą i dziewczynkami, była Marylka z Pawłem i Hania z Andrzejem. Oczywiście nie zabrakło Michała, Kamila i Bodzia, który ja ta mróweczka pracuje przy naszej stronie www.darszpiku.pl. Bodziu to gigant, dziękuję detektywie. Dziękuję Tomkowi mojemu mężowi za wszystkie pilotaże, telefony, kursy gdyby nie on oj nie udałoby się tego powiązać. Ukłony dla Romka Łukawskiego, dziękuję za ten spokój, z którego czerpałam i lekcje dyplomacji, jakie od niego pobrałam. Jest jeszcze jedna osoba, której chce podziękować, ale to w imieniu wszystkich członków Adam - to On pracował nad albumem, to On przygotował wystawę, banery, broszury, to dzięki niemu te mistrzostwa tak wyglądały. Adam dziękuję.

Jest jeszcze kilka komunikatów, ot takich naszych. Chciałam Wam powiedzieć, że cudnie było Was zobaczyć, spotkać, co niektórych wyściskać. Oj naładowałam akumulatory czekając na Was na mecie. Nie znałam wszystkich, część z biegaczy dziwnie na mnie patrzyła, kiedy podchodziłam do nich tuz po ich przekroczeniu linii mety. Pewnie myśleli, co to za baba? To tylko szefowa. Z czasem się poznamy.  Dziękuję za spotkanie, Tomkowi Majewskiemu za wspólnie obejrzany mecz, Krzysiowi Holikowi, że mu się chciało przyjechać, tak jak Bogusiowi Kasprzakowi, Stasiowi Giemzie, Bartkowi Grabkowskiemu, Jarkowi Poczekaleczowi. Jak zawsze byli Grażynka i Heniu Chudzi, Grzesiu Antosik, Pogo, Grzesiu Urbańczyk, Staszek Rusek, Ewa Kasierska, Marek i Tomek Górni z Krysieńką, Jacek Karamucki i Wiesiu Klich. Dobrze wreszcie było spotkać się z Jackiem Gorczycą, Januszem Występskim, Arkiem Grząką, Dominikiem Waliszewskim, Januszem Tybuszewskim, Wojtkiem Szotą, Stasiem Maciejewskim. Dla jednych był to pierwszy maraton jak dla Hani Kramer, Marylki Homan, Tomka Raczkiewicza, Kamila Jackiewicza, Karola Gajdy, czy Ewy Szpot, dla innych ostatni, jak dla Ksawerego Urbańczyka. Ksawery dziękuję, że pobiegłeś go z nami, to zaszczyt być z Tobą w jednej drużynie. To były wspaniałe rozmowy z Karolem, świadkiem, że po przeszczepie można skakać, biegać i pomagać. Wspaniale było wyściskać Justynkę Drzewi, to wspaniała wulkaniczna dziewczyna. I fajnie było pozować do zdjęć Krzysiowi Niewiadomskiemu latającemu fotoreporterowi. A jeśli już o zdjęciach dziękuję serdecznie naszym przyjaciołom z Fotomaratonu Mariuszowi i Sławkowi, Dorotce i Wojtkowi z Maratończyka, Mariuszowi z Am Studio i oczywiście Tomkowi Misiornemu z Fotofinisza.

Dziękuję wszystkim, którzy po raz pierwszy wystartowali z nami, kochani dobrze, że jesteście, bardzo Was potrzebujemy. My, ale jeszcze bardziej chorzy, w ich imieniu dziękuję za Waszą otwartość i chęć niesienia tej naszej idei w świat.

Drużynnicy spotkajmy się w Toruniu na Mikołajach

Przesyłam jak zawsze serdeczności
{moscomment}