Wydawało się, że pogoda definitywnie pokrzyżuje plany organizatorom. Burza i nawałnica na 2 godziny przed biegiem mogła spowodować odwołanie imprezy. Szczęśliwie zawody odbyły się zgodnie z planem i  było to wyjątkowe wydarzenie. Zawirowania pogodowe spowodowały, że wiele osób zastanawiało się czy da się rozegrać zawody w tak niepewnych warunkach a mimo to… w tym roku ponownie padł rekord frekwencji. Zawody ukończyło prawie 9 tys. osób, to pół tysiąca więcej niż przed rokiem.

Dla zawodników przygotowane zostały koszulki, które miały bardzo symboliczne znaczenie (więcej tutaj) i najwyraźniej spodobały się uczestnikom gdyż większość startowała w koszulkach biegu i w biało-czerwonych opaskach.

Jubileuszowa edycja 25. Biegu Powstania Warszawskiego, jednej z największych imprez sportowych w Warszawie tradycyjnie odbywała się na dwóch dystansach 5 i 10 km. Przed biegiem zawodników witali kombatanci, a sam start poprzedzało wspólne odśpiewanie Roty i Mazurka Dąbrowskiego. Na trasie pojawiały się rekonstrukcje historyczne, odgłosy walk, muzyka powstańcza oraz zapalone znicze.

Start dystansu na 5 km nastąpił o godz. 20:40. Pierwsi wystartowali zawodnicy niepełnosprawni – na wózkach. Tuż za nimi na trasę ulicami Konwiktorską, Bonifraterską, Miodową, Krakowskim Przedmieściem. Karową, Wybrzeżem Gdańskim i Sanguszki pobiegli biegacze pokonujący jedną pętlę o długości 5 km. O 21.00 pokonując tę samą trasę (dwie pętle) ruszyli zawodnicy biegnący na dystansie 10 km.

Dystans 5 km pierwszy pokonał Artur Kozłowski osiągając wynik 14:22, 43 sekundy za nim na mecie pojawił się Artur Kern z czasem 15:05. Trzecie miejsce zajął Maciek Badurek z rezultatem 15:10. Pierwszy stopień podium wśród kobiet należał do Marioli Ślusarczyk, która ukończyła bieg w czasie 17:05. Druga na mecie pojawiła się Katarzyna Ślusarczyk z wynikiem 18:49. Trzecie miejsce zajęła Weronika Zielińska z rezultatem 19:01.

Na dystansie 10 km, zwyciężył Mariusz Giżyński, który z dużą przewagą ukończył bieg w czasie 30:20. Dopiero ponad dwie minuty za nim na drugim miejscu przybiegł Dariusz Nożyński z wynikiem 32:42. Trzecie miejsce zajął Tomasz Blados, który przybiegł na metę z rezultatem 32:55.   

Wśród kobiet na dystansie 10 km bezkonkurencyjna była czołowa polska triathlonistka i olimpijka Maria Cześnik, która swoje rywalki także zostawiła daleko w tyle. Wynik jaki uzyskała – 36:51, był podobnie jak w przypadku mężczyzn o ponad 2 minuty lepszy od czasu drugiej zawodniczki – Pauliny Lipskiej, która pokonała dystans w czasie 39:20. Trzecie miejsce zajęła Katarzyna Gorlo, która uzyskała wynik 40:00.

Podczas biegu padło dużo rekordów życiowych, jednak bardzo często zawodnicy podkreślali, że w tym biegu ważniejsze niż rywalizacja jest tło historyczne imprezy. W ten sposób biegacze chcieli oddać hołd powstańcom, którzy walczyli o wolną Warszawę.

To niesamowite, że tu gdzie oni ginęli my dziś tak po prostu biegamy – powiedział zwycięzca na dystansie 10 km – Mariusz Giżyński.

W tym roku z inicjatywny Muzeum Powstania Warszawskiego zorganizowano także Sztafetę Pokoleń. Powstańcy Warszawscy przekazali biegaczom dziesięć pałeczek symbolizujących wartości, w imię których walczyli: Wolność, Miłość do Ojczyzny, Wierność, Męstwo, Honor, Prawość, Przyjaźń, Tolerancja, Pomoc Słabszym, Sumienność.

Dodatkowo IPN ufundował każdemu uczestnikowi folder, który pomoże pogłębić wiedzę o 63 dniach Powstania, zdobywaniu PAST-y, akcji "Burza", czy też o wojskowym cmentarzu na Powązkach.

Niestety nie wszyscy, którzy chcieli mogli wystartować w jubileuszowym Biegu Powstania Warszawskiego. Zdobycie pakietu na zawody jest coraz trudniejsze. Udostępnienie większej ilości pakietów startowych nie jest możliwe ze względu na ograniczenia związane z miejscem startu i mety oraz przepustowością trasy. Z drugiej strony to powoduje, że ta impreza staje się biegiem elitarnym.

Organizatorzy zapewniają, że nie jest planowana zmiana trasy, która nie przypadkiem jest zlokalizowana w okolicy Starego Miasta. Są na niej wyznaczone punkty ściśle nawiązujące do walk Powstania Warszawskiego. Powstańcy ginęli także na terenie ośrodka Polonii gdzie zaczyna i kończy się bieg.

Przypomnijmy, że w nocy z 21 na 22 sierpnia 1944 roku, bataliony "Zośka", "Pięść" i „Czata 49", podjęły dramatyczną i nieudaną próbę przebicia się na Żoliborz. Na płycie boiska poległo 12 powstańców. Na murze okalającym stadion Polonii znajdują się „murale” poświęcone tym wydarzeniom, a w fasadzie gmachu głównego wmurowana jest pamiątkowa tablica. Tam gdzie znajduje się najtrudniejszy podbieg w czasie biegu, czyli ul. Sanguszki i Konwiktorska, podczas powstania przebiegała linia frontu.

Jakie są Wasze wrażenia. Dlaczego startowaliście w tym biegu? Co było ważniejsze? Wymiar historyczny, sportowy, atmosfera czy jeszcze coś innego?
 
FOTORELACJA
(fot. Dorota Świderska, Wojciech Szota, Zygmunt Mazurkiewicz)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
{moscomment}