Podczas porannych biegów zawodnicy faktycznie mylili trasę, m. in. niedokładnie oznaczone były miejsca nawrotów. Jednak sytuacja jaka miała miejsce w czasie wieczornego półmaratonu, chyba jeszcze nigdy się nie wydarzyła w Polsce. W 2013 r. policja nie dopuściła do startu półmaratonu we Wrocławiu. Jednak organizatorzy zostali poinformowani o tym przed strzałem startera. Zdarzało się też, że policja opóźniała starty biegów sprawdzając zabezpieczenia.

 

Teraz impreza została przerwana już po jej rozpoczęciu. Organizatorzy bronią się, że zrobili wszystko, aby bieg był jak najlepiej przygotowany i zabezpieczony. Pod oficjalnym komunikatem na FB, na profilu Wizz Air Katowice Half Marathon jest jednak wiele niepochlebnych komentarzy.

Pojawiła się też chyba największa kontrowersja, która spowodowała ożywioną dyskusję. Organizator m.in. stwierdził:

Po intensywnych negocjacjach, usunięciu zagrożeń na trasie i dodatkowych objazdach uzyskaliśmy zgodę Policji na wznowienie półmaratonu, niestety było to już o godzinie 23 stąd doskonale rozumiemy, że przeważająca większość z Was zdecydowała się zrezygnować ze startu.

Wielu uczestników twierdzi jednak, że był komunikat mówiący o odwołaniu biegu. To może być istotne podczas dochodzenia ewentualnych roszczeń np. zwrotu wpisowego, kosztów transportu, hotelu itp. Pod względem prawnym inaczej będzie oceniana sytuacja gdy bieg się odbył z opróżnieniem, a inaczej gdy został odwołany przez organizatora.

Pojawiły się również spiskowe teorie łączące przerwanie biegu z tarciami wewnątrz samorządu. Wiadomo, że takie inicjatywy wspierają finansowo lokalne władze, czyli jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. To jednak tylko sfera domysłów i my takiej wiedzy nie mamy.

Tak czy inaczej, to smutne wydarzenia dla i tak mocno już nadwątlonego rynku biegowego...