To jeszcze nie czas i miejsce na rywalizację, na walkę i szybkie trasy. Wiedziałam, że w terenie będzie mi trudniej niż na asfalcie, ale nie przejmowałam się tym. Pobiegłam w swoim tempie. Wyszło coś koło 4.01. Początkowo, według aplikacji nie było mnie nawet w pierwszej dziesiątce. Ucięło mi jakieś 1,5 km z dystansu, ale taki jest urok biegania w lesie. Z tego, co wiem, to był problem wszystkich w Lesie Kabackim. Tam są takie miejsca, gdzie satelita nie łapie. Aplikacja brała więc pod uwagę dystans po najkrótszym odcinku. Te kilometry nie miały jednak znaczenia. Dla mnie to był trening, zrobiony w słusznym celu

- powiedziała nam Dominika Stelmach, która w biegu wzięła udział po raz szósty.

wings for life stelmach1Dominika Stelmach - fot. Dominika Szulc (materiały prasowe)

W tym roku był on jedynie namiastką rzeczywistych zawodów.

Wybrałam Kabaty, bo wiedziałam, że spotkam tam innych biegaczy. I to było bardzo fajne. Część biegaczy, brała udział w biegu, inni akurat robili sobie trening. Było bardzo przyjemnie. Dużo rozmów, pozdrowień i uśmiechów. Dzięki aplikacji miałam możliwość porównania się z innymi. Jednak muszę powiedzieć, że tęsknię już do prawdziwych zawodów. Z myślą o nich, buduję formę pod ultra.

Przed Dominiką, na najwyższym stopniu globalnego podium stanęła Nina Zarina. Moskwiczanka nabiegała 54,23 km. Podium pań dopełniła Martyna Kantor (50.38 km).

Najdłużej przed samochodem uciekał Michael Taylor z Wielkiej Brytanii, który zszedł z trasy po pokonaniu 69,9km. Za nim uplasował się Szwed Aron Anderson, który 68,15km przejechał na wózku. Wśród Polaków najdłużej utrzymał się na trasie Dariusz Nożyński, który pokonał 67,1 km i zajął trzecie miejsce globalnie. Darek, podobnie jak Dominika biegł w Warszawie.

wings for life stelmach2

Chociaż bieg był wirtualny, zebrane fundusze są rzeczywiste. Na badania nad urazami rdzenia kręgowego zebrano 2,8 mln EUR.