Wroclaw Maraton 2019 - top
Start arrow Maratony Zagraniczne arrow Wilno - nie tylko marato - relacja uczestnika

Wilno - nie tylko marato - relacja uczestnika
23.09.2014.
 
Image
 
Andrzej Wojakowski: Kolejnym moim tegorocznym maratonem było Wilno. Dlaczego tam ? Bowiem oczywiście wcześniej nie byłem na Litwie. Ale jak to w życiu bywa, wieloma sprawami rządzi przypadek, tak było też i tym razem. W Kwietniu br. byłem na targach EXPO przed maratonem Orlenu w Warszawie. Na stoisku  Vilnus Marathon po miłej rozmowie z młodą osobą z obsługi wrzuciłem do urny swój adres  e-mailowy, a nagrodą był udział w maratonie w Wilnie. Szczęście mi dopisało, bowiem wkrótce otrzymałem zwrotną informację, że zostałem zakwalifikowany jako uczestnik i zwolniony z tych kosztów - 28 EUR, niby nie tak wiele patrząc na opłaty w polskich maratonach, ale nie znajduje się codziennie takiej kwoty na ulicy. To na plus, na minus był trochę wczesny jak dla mnie termin tj. 14 września, ze względu na letnie treningi. Nie lubię trenować w upale, a lato tego roku (zwłaszcza w okresie 15 Lipca-15 Sierpnia) było raczej „ciepłe”. Poza tym zostałem później zainfekowany silnym wirusem przeziębienia, kolejny tydzień „w plecy”. Tak więc w okresie ostatnich 2 m-cy, ok. 1 m-c moich przygotowań „do tyłu”. A to wszystko wychodzi później w czasie biegu.
 
Ale w drogę. Transport, stosunkowo tani (142- zł w obie strony) autokarem litewskiej firmy przewozowej Simple Express, bezpośrednio z Warszawy i w ciągu 8 godz. jestem w Wilnie w centrum handlowym Panorama. Autokar czysty, punktualny, a z udogodnień to mały monitor z tyłu fotela z wieloma przydatnymi funkcjami np. grami, co skrzętnie wykorzystałem w powrotnej drodze grając w szachy (dostawałem tęgie lanie) i rozwiązując sudoku ( nieźle mnie szło na średnim i zaawansowanym poziomie). Centrum handlowe Panorama było korzystnie dla mnie położone również z tego powodu, bo mieściło się tutaj Biuro Zawodów. Odbieram swój pakiet startowy od ładnych, uśmiechniętych wolontariuszek i idę do swojego miejsca zakwaterowania. Tak blisko od miejsca startu i finiszu jeszcze nie byłem, ok. 15 min. pieszo od Placu Katedralnego, głównej areny zawodów.

Tak więc w niedzielę rano wychodzę tylko w stroju biegowym na miejsce startu. Niestety pogoda była zbyt dobra, ciepło, słonecznie, a w południe dobrze ponad 20 stopni. Nie jest to idealna pogoda dla biegaczy. Start maratonu i półmaratonu punktualnie o godz. 9.15. Trasa maratonu to 2 okrążenia po mieście i prowadzi przez wiele ciekawych miejsc, m. in. wzdłuż rzeki Wilii, potem ok. 2-3 km w terenie leśnym (dobrze, bo w cieniu), ale i po starym mieście. Niestety nie jest to trasa na rekord, bo trasa jest pofałdowana, nie jest płaska, a zwłaszcza dwa podbiegi, pierwszy na 10 km i drugi na 19 km dają w „kość”. Ale pierwsze okrążenie kończę z czasem 1:38:08, trochę słabiej niż w poprzednich moich biegach, ale wychodzą braki treningowe, wysoka temp., trudniejsza trasa. Na początku drugiego okrążenia na moście na Wili miałem indywidualną sesję zdjęciową wykonaną przez Rasę, osobę goszczącą mnie. Na tym okrążeniu pustki, biegaczy dużo mniej. Biegnę do 34 km, później przechodzę w marsz ( w cieniu), ale na słońcu biegnę, zmykam ze słońca, aby się dodatkowo nie nagrzewać. Od strony organizacyjnej stacje napojenia są często i dobrze przygotowane, brak było jednak izotoników (mi trafiło się tylko raz), ale były też od czasu do czasu cząstki pomarańczy i kawałki bananów. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że byłem b. głodny (brak energii) i 2-3 razy posilałem się owocami. Na drugim okrążeniu pierwsze wzgórze pokonuję biegowo, ale drugie już nie, część w marszu, część w biegu (metodą ala Galloweya) i dalej do przodu. Ostatnie 2 km są już dobrze z górki, wpadam na metę z czasem 3:46:48. Jak na mnie to dosyć słaby rezultat, bowiem na wiosnę miałem dokładnie o 30 min. lepszy, ale wyszły wszystkie braki. Na mecie dostaję ciekawy medal, ale o wodę muszę się upomnieć, bo chwilowo jej nie było. Kręcę się chwilę po Placu Katedralnym, ale wracam szybko na kwaterę, po prysznic, obiad i szybko, bo o godz. 15.05 mam powrotny autokar. Wszystko udało się , miałem nawet 10 min. nadwyżki, co wykorzystałem kupując dodatkowe litewskie piwo, wydając ostatnie monety (Lity). Ale Litwa już żyje Euro. Wszędzie ceny jeszcze w Litach, ale również i w Euro, a od nowego roku już tylko Euro na Litwie.

Niedzielę poświęciłem na maraton, ale od czwartku wieczorem (wtedy przyjechałem), piątek i sobotę poświęciłem na zwiedzanie tego interesującego miasta. Pierwszego dnia Rasa pokazała mi Wilno biedne (drewniane chaty z lokalnym folklorem), ale 500 m dalej przepiękne wieżowce (szkło i aluminium). Ale najbardziej urokliwe jest Stare Miasto. Tylu kościołów (wiele w barokowymi wnętrzami) to za jednym razem chyba wcześniej nie zwiedziłem, ale również cerkwie, byłe żydowskie getto, galerie obrazów. Byłem nawet z Rasą na otwarciu interesującej czasowej wystawy malarstwa z obrazami m. in. Marca Chagalla. Tego malarza będę chyba kojarzył z moimi maratonami, bowiem w okresie ostatnich 2 lat podczas moich maratońskich eskapad trzy razy zwiedziłem okresowe wystawy Marca Chagalla, a jedna była stricte monograficzna. Na uliczkach Starego Miasta było wielu turystów, z Polski też. Sporo Polaków startowało w różnych biegach, bo tego dnia był festiwal biegowy: maraton, półmaraton, 10 km, sztafeta i Mini Run (4,2 km , w którym brała udział Rasa). W sobotę , w czasie zwiedzania miasta wiele razy spotykałem młode pary podczas ślubnych ceremonii. A mają tutaj ciekawy zwyczaj, bowiem po ceremonii w kościele, po wyjściu na zewnątrz, urządzane jest małe przyjęcie. Lampka szampana, trochę słodyczy, smaczne ciastka, które próbowałem dwa razy przyłączając się do życzeń dla młodej pary, składanych przeze mnie po angielsku.

 Miasto wielokulturowe, w czasie zwiedzania m. in. na Uniwersytecie Stefana Batorego jest bardzo wiele śladów polskości, szczególnie w Kościele Uniwersyteckim, ale i w innych miejscach również. Ale też często słychać język rosyjski, bowiem dalej sporo Rosjan mieszka w Wilnie. Blok w którym mieszka Rasa (czysta Litwinka) w większości zamieszkały jest przez Rosjan. Wrażeń z tak krótkiego pobytu wiele, nie sposób je zmieścić w tej relacji. Serdecznie polecam Wilno ma maraton (niedaleko z Polski) i na poznanie tego urokliwego miasta. Jakie plany na następny rok ? Może Londyn, pożyjemy, zobaczymy. Ale trzeba trenować więcej, zimą łatwiej bo nie ma wysokich temperatur.
 
Image
 
Image 
 
 
 




  Komentarze (1)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Jacek, w dniu - 01-10-2014 13:10
Podziwiam, Andy, ze Twoja pasja wciaz pomaga Ci zakonczyc bieg sukcesem mimo zmagan z wirusem. Gratuluje, gratuluje i bede czekal na wiecej szczegolow... przy piwie! :)

Napisz komentarz
  • Komentarze można zamieszczać bez wcześniejszego zalogowania.
  • Pamiętajcie o poprawnym wpisaniu kodu uwierzytelniającego.
  • Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających ewidentnie kulturę wypowiedzi.

Imię:
Komentarz:

Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Kalenji
 
Bieg Konstytucji - Film
Youtube
Polskie Maratony
Ostatnie komentarze
Jestem absolwentem VI LO im. Reytana w Warszawie z 1985r..To ja podawa...
więcej...
przez Lądolód Arktyczny

Tak, niedługo ponownie zostaną uruchomione. Trwają prace administracyj...
więcej...
przez Maratończyk.pl

Witam. Czy jest opcja, aby zobaczyć gdzieś galerie z tego wydarzenia ...
więcej...
przez Przemek

Dobrze pamiętam go z Gymnasionu i pozostałych przekształceń klubu.
więcej...
przez Kamyk

@Konrad, zgodnie z regulaminem numery startowe są przypisane do nazwis...
więcej...
przez Karol

W 1983 r., Elvis Presley odwiedził VI LO im. Reytana w Warszawie
więcej...
przez Czesław Mobutu

a o co włąściwie chodzi? Przeciez nawet gdy biegnie inna osoba to star...
więcej...
przez Konrad

Półmaraton Warszawski - 2019 - pion
© 2019 MARATOŃCZYK
Untitled Document