Start arrow Maratony Zagraniczne arrow Maraton w Brukseli  nie zawsze sukces - 7.10.2012

Maraton w Brukseli  nie zawsze sukces - 7.10.2012
12.10.2012.
 
 
Image 
 
Andrzej Wojakowski: Ukoronowaniem moich letnich i wczesnojesiennych przygotowań biegowych był maraton w Brukseli. Poleciałem tam, ponieważ jeszcze nie byłem  Brukseli, a w Belgii w ogóle. Nie bez znaczenia była wczesna rezerwacja biletu lot (pierwszy raz kupiłem bilet po tzw. taryfie CRAZY). Bruksela przywitała mnie lekkim chłodem i deszczem. Ale spotkała mnie też miła niespodzianka. Pierwszy raz zarezerwowałem nocleg w pokojach gościnnych przy Ambasadzie RP (uczyniłem to w ostatniej chwili), a pokój był oddalony tylko o ok. 200 m od Biura Zawodów i Startu w centrum miasta. Położenie fantastyczne, ale w sobotę na parterze w Konsulacie Generalnym RP była „impreza” z muzyką i śpiewami do ok. godz. 24.00, co nie sprzyjało mojemu snu przed biegiem. Za to pierwszy raz wychodząc na start byłem ubrany biegowo już w swoim pokoju.

W niedzielę pogoda poprawiła się. Było trochę chłodno, ale nie było wiatru i świeciło słońce. Pogoda wymarzona do biegania. Plan na Brukselę był trzystopniowy:

1.    Przebiec poniżej 3h
2.    Przebiec poniżej 3:06h (dlaczego akurat tyle – zainteresowani wiedzą)
3.    Pobić swój rekord tj. poniżej 3:11:51

Ale coś wewnętrznie mnie mówiło, że niekoniecznie musi się udać. Ustawiam się w grupie na 2: 59, przy różowych balonikach. O 9.00 start w parku Conquantenaire spod Łuku Triumfalnego (przypomina trochę Bramę Brandenburską w Berlinie), też z rydwanem na szczycie. Na Początku biegniemy obok dzielnicy UE ( nowoczesne budynki ze szkła, aluminium, betonu), dalej aleja do ogromnego Pałacu Sprawiedliwości, aby potem biec kilkoma tunelami w stronę przed-mieść Brukseli. Do 12 km wytrzymuje tempo pierwszego pacemakera (bo na 2:59 było ich aż trzech), ale na następnych 2 km wyprzedza mnie pozostałych dwóch. Za to trasa maratonu jest teraz piękna, wzdłuż parków, obok sporych jeziorek, wszędzie dużo zieleni (nie widać tu jeszcze prawie jesieni), wśród wysokich drzew dających dużo cienia, słońca nie widać. Na półmetku mam czas 1:32:54, nieźle, ale z założenia wiem że drugą połowę mam słabszą. Ok. 23 km po drugiej stronie szerokiej alei widzę pierwszego powracającego biegacza- oczywiście Kenijczyk. Ma ogromną przewagę nad pozostałą czołówką (wiele min.), na mecie widać było różnicę. Na 28 km jest niewielkie, ale ciągle pod górę na dystansie ok. 3 km. Daje mnie się we znaki w moim tempie. Organizacja maratonu bez zarzutu, co 2,5 -5 km stacja napojenia, woda, AA sport drink, a na 35 km można dostać żelek. Często korzystam z tych punktów odnowy, w biegu łapie kubek, zginam go w tzw. dzióbek, wypijam 2-3 niewielkie łyki wody, odrzucam na bok, przyspieszam i dalej biegnę. Na 19 km wypijam swój kofeinowy żelek. Ok. 36 km jestem z powrotem już w mieście, a trasa maratonu łączy się tutaj z trasą półmaratonu. Wcześniej do tego kilometra biegłem prawie samotnie, było cicho, mogłem koncentrować się na biegu. A teraz biegnę w tłumie, nie wiem czy biegnę tak wolno, czy oni tak szybko, ale dużo osób mnie wyprzedza. Do 38 km jest dalej lekko pod górę, a na ok. 39 km przebiegam jeszcze raz przez miejsce Startu tj. pod Łukiem Triumfalnym. Od tej pory trasa biegnie w dół. Można przyspieszyć, ale trzeba mieć siłę. Ale na ostatnim km przed metą budzi się we mnie duch walki, gdy wyprzedza mnie pacemaker z czasem na tyle koszulki 3:15. Znacznie przyspieszam, poza tym jest spory spadek wysokości i gonię do mety, która jest usytuowana na Grand Place (tak jakby w Warszawie na Rynku Starego Miasta). Uzyskuję czas brutto (tylko taki był klasyfikowany) na mecie 3:14:41. Nieźle, ale mogło być lepiej.

Dlaczego?

Wszelkie pretensje oczywiście tylko do siebie. Trenując wg planu Petera Reiffa nie wykonałem całego 8 tygodniowego programu, za mało miałem długich wybiegań (ok. 35km – bo tylko dwa), za mało treningu szybkościowego, za mało gimnastyki siłowej. Poza tym miałem ok. 2 tygodni przerwy w treningu we Wrześniu (pobyt w wysokich górach). Ale nie jest źle.

Trochę statystyki, zająłem 179 miejsce na 1709 biegaczy którzy ukończyli bieg, a swojej grupie wiekowej byłem 14 na (na 178). Jest to moje najwyższe miejsce w swojej kategorii wiekowej spośród wszystkich 13 maratonów w których dotychczas biegałem. Jednak jakiś sukces odniosłem, mały, ale też cieszy.
Jeśli jednak chcę wykonać swoje cele, musze od Listopada znów zacząć rzetelnie trenować na wiosenny maraton. Po zimie w wiosennym maratonie uzyskuję lepsze rezultaty niż na jesieni, może za dużo startów, organizm jest już trochę zmęczony, nie te moce, w przyszłym roku będę miał ponad 53 lata. Ale trzeba walczyć !
 
Image
 
Image 



  Komentarze (2)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Bartek L., w dniu - 15-10-2012 19:46
Serdeczne gratulacje Andrzej, 3.11 to dla marzenie niedoscignione.... jeszcze.....
 2 Dodane przez Jacu, w dniu - 16-10-2012 13:05
Gratulacje ukonczonego biegu, Andy! W Toronto 102-latek biegl w weekendowym maratonie, a obok niego inny ponad 80-latek. Liczy sie aktywnosc latami, a nie biegi minutami. Nie lam sie, masz jeszcze pol wieku truchtania przed soba! Mam nadzieje, ze bedziesz kontynuowal nawet jak czas zacznie Ci sie wydluzac. Pozdro! :)

Napisz komentarz
  • Komentarze można zamieszczać bez wcześniejszego zalogowania.
  • Pamiętajcie o poprawnym wpisaniu kodu uwierzytelniającego.
  • Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających ewidentnie kulturę wypowiedzi.

Imię:
Komentarz:

Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
 
Bieg Konstytucji - Film
Youtube
Polskie Maratony
Ostatnie komentarze
Jestem absolwentem VI LO im. Reytana w Warszawie z 1985r..To ja podawa...
więcej...
przez Lądolód Arktyczny

Tak, niedługo ponownie zostaną uruchomione. Trwają prace administracyj...
więcej...
przez Maratończyk.pl

Witam. Czy jest opcja, aby zobaczyć gdzieś galerie z tego wydarzenia ...
więcej...
przez Przemek

Dobrze pamiętam go z Gymnasionu i pozostałych przekształceń klubu.
więcej...
przez Kamyk

@Konrad, zgodnie z regulaminem numery startowe są przypisane do nazwis...
więcej...
przez Karol

W 1983 r., Elvis Presley odwiedził VI LO im. Reytana w Warszawie
więcej...
przez Czesław Mobutu

a o co włąściwie chodzi? Przeciez nawet gdy biegnie inna osoba to star...
więcej...
przez Konrad

Półmaraton Warszawski - 2019 - pion
© 2019 MARATOŃCZYK
Untitled Document