Wojciech Szota: W tym roku odbyły się już wszystkie najważniejsze maratony uliczne w Polsce. W związku z tym tradycyjnie postanowiliśmy podsumować ten rok pod kątem frekwencji, co zwykle jest dość miarodajnym czynnikiem, świadczącym o sile i atrakcyjności imprezy. W naszym zestawieniu liczyliśmy uczestników, którzy osiągnęli metę. Oczywiście duża grupa zawodników robiła to kilkakrotnie, jak choćby redaktorzy serwisu Maratończyk.pl.

Liderem drugi rok z rzędu pozostaje Orlen Warsaw Marathon, na mecie warszawskiego biegu cieszyło się 6 590 zawodników, jednak  impreza i tak zanotowała 10 % spadek uczestników. W dwudziestu najważniejszych imprezach wystartowało w sumie 39 327 zawodników, co w stosunku do zeszłego roku i liczby 39 740 sprawia, że musimy odnotować 1% spadek.


Rynek maratoński osiągnął obecny poziom w 2014 roku i od tego momentu właściwie obserwujemy przepływ uczestników pomiędzy imprezami. To z kolei stawia nowe wyzwania marketingowe przed organizatorami. Powstały nowe maratony, często o charakterze lokalnym, które odbierają uczestników największym imprezom. Ponadto duża część doświadczonych biegaczy szuka nowych wyzwań w biegach górskich, terenowych i na ultra dystansach. Lukę wypełniają natomiast debiutanci. Mimo mody na bieganie i ogromnego wzrostu liczby osób biegających, dystans maratoński nadal jest jednak bardzo elitarny.

W Pięciu największych imprezach (dwa maratony warszawskie, Poznań, Kraków, Wrocław) pobiegło 28 080 osób, co stanowi ponad 71%, wszystkich uczestników, ale to także blisko o 5% mniej niż rok wcześniej. W pierwszej piątce zysk i to pokaźny zanotował Cracovia Maraton (21%). Stracił dynamicznie rozwijający się w poprzednich latach Wrocław, ale na to duży wpływ miała pogoda z rekordowymi upałami w tym roku (ponad 50 stopni Celsjusza).

Ten spadek największych imprez przełożył się na zysk mniejszych organizatorów o ponad 9%. Ta grupa jednak też nie jest jednolita. Zyskały biegi średniej wielkości jak Dębno, Łódź, Katowice, Toruń, ale straciły najmniejsze maratony. Największy wzrost w całym zestawieniu osiągnął Toruń (53%). Impreza jednak musiała odrabiać straty po zeszłym roku. W 2015 roku maraton w Toruniu miał być odwołany z powodów finansowych, a ostatecznie został uratowany w ostatniej chwili przez nowego organizatora.

Duży wzrost osiągneła także Łódź (46%), która w zeszłym roku, poprzez pokrywające się terminy, była ofiarą Orlen Warsaw Marathonu, notując największy 29 % spadek. O niepewnej przyszłości biegu napisał osobno Bartek Sobecki .

Szóstą lokatę zajmuję najstarszy maraton w Polsce czyli Dębno (2 100 uczestników). Korzystny wpływ na ten wynik ma konieczność startu w tej imprezie, aby uzyskać popularną Koronę Maratonów Polskich (ukończenie 5 głównych maratonów polskich - Cracovia, Dębno, Wrocław, Warszawa, Poznań w ciągu 24 miesięcy).

W przyszłym roku rywalizacja pomiędzy organizatorami zapewne jeszcze wrośnie na silnie konkurencyjnym rynku maratońskim. Na pewno maratończycy będą mieli w czym wybierać.


{moscomment}