Dobrze jest pochwalić się przed potencjalnymi wyborcami swoimi osiągnięciami sportowymi. Wiedział o tym zapewne Paul Ryan republikański kandydat na wiceprezydenta w Stanach Zjednoczonych. W zeszłym tygodniu, w wywiadzie radiowym, powiedział że jego rekord życiowy w maratonie wynosi poniżej trzech godzin. „Dwie godziny pięćdziesiąt minut i coś tam…” - brzmiały jego słowa. Taki wynik oczywiście od razu przykuł uwagę tych, którzy znają się na rzeczy. Złamanie trzech godzin w przypadku amatorów to wynik elitarny. Skończyło się na tym, że rzecznik partii musiał prostować tę informację. Okazało się, że Paul Ryan faktycznie przebiegł w swoim życiu jeden maraton, w Minnesocie, w 1990 roku. Niestety kandydat na wiceprezydenta nie złamał trzech godzin… i nie złamał nawet czterech godzin. Jego wynik wyniósł wtedy 4:01:25. Pocieszające jest to, że politycy snobują się na maratońskie życiówki:). Mamy nadzieję, że tak też będzie kiedyś w Polsce. Z poważnych polityków to pamiętamy tylko jednego „trójkołamacza” - Mikuláš Dzurinda, premier Słowacji (2002-2006), 2:54.57.

{moscomment}