Dział - Biegi Ekstremalne / Biegi Górskie

Etap 1: Bielsko-Biała - Klimczok - Błatnia - Bystra - Salmopol - Skrzyczne - Ostre - Barania Góra - Fajkówka - Węgierska Górka - Hala Boracza - Rysianka - Hala Miziowa - Korbielów 

Etap 2: Korbielów - Mędralowa (Wielki Jałowiec) - Markowe Szczawiny - Babia Góra - Przełęcz Krowiarki - Kiczorka - Zawoja 

Etap 3 (bez pomiaru): Zawoja - Przełęcz Przysłop - Stryszawa - Krzeszów - Leskowiec - Żar - Porąbka - Hrobacza Łąka - Przełęcz Przegibek - Magurka - Bystra - Szyndzielnia - Bielsko-Biała  

Relacja Roberta Celińskiego: Udało mi się zrealizować mój drugi tegoroczny cel w biegach ultra - ukończyłem Beskidy Ultra Trail na dystanie 220 km. Nie powiem, żebym jakoś specjalnie przygotowywał się do tej imprezy i nie miałem żadnego celu, jeżeli chodzi o czas i zajęte miejsce - chciałem po prostu pokonać całą tę trasę. To ona mnie tak pociągnęła - start z mojego miasta, szlaki wijące się w górę w dół po zboczach Beskidu Śląskiego, Żywieckiego i Małego, po drodze wybiegnięcie na Babią Górę - Królową Beskidów, najwyższy szczyt w Polsce poza Tatrami.

Moim sprzymierzeńcem była pogoda - w czasie biegu nie padało i nie wiało. Przez poprzedni tydzień opady były spore i na trasie zalegało sporo błota, które urozmaicało nawierzchnię, ale też znacząco spowalniało. Zacząłem w piątek o 8 rano i na początku dużą część trasy udało mi się przebiec. Na Baraniej Górze poznałem 3 osoby, z którymi spędziłem potem sporo czasu na trasie - Marcina Rembiasza z Nowego Sącza, Charliego z Manchesteru i Laszlo z Budapesztu. 
 
Razem z Marcinem przebiegłem cały nocny odcinek z Węgierskiej Górki przez Rysiankę, Korbielów, Babią Górę i Kiczorkę. Jestem mu bardzo wdzięczny za towarzystwo i pomoc - mobilizował mnie do utrzymania konkretnego tempa. W Zawoi Marcin mnie wyprzedził i pogubił się trochę, bo organizatorzy w dziwnym miejscu postawili punkt kontrolny. Tutaj zaczął mi padać telefon, a ponieważ chciałem mieć kontakt z Anulką, musiałem zrezygnować z dalszego pomiaru trasy, bo to zjada baterię. Na moich mapkach są tylko dwa etapy, ale i tak jestem dumny z mojego RunCalc-a, że ekonomiczne rejestrował trasę. Gdybym tylko mógł przez godzinę podładować baterię w Zawoi, na pewno dociągnąłby do końca. Odcinek z Zawoi do Stryszawy pokonaliśmy razem z Charlim, dogoniliśmy Laszlo i doszliśmy do Krzeszowa. Tam z kolei dołączyli do mnie Anulka i Spajk. Przed Łamaną Skałą dogonił nas Marcin, który wcześniej gubił się na trasie. Anulka zeszła z grani Beskidu Małego, Marcin pobiegł szybciej, a ja maszerowałem dalej sam, rzadko podbiegając. Charliego i Laszlo doszedłem na Żarze, ale potem oszczędzałem się w czasie zejścia do Porąbki i już więcej ich nie widziałem. Wieczorne wyjście na Hrobaczą Łąkę strasznie mi się dłużyło, ale nagrodą był widok rozświetlonego krzyża na szczycie i chwila odpoczynku w schronisku. Na Przełęczy Przegibek dołączyła do mnie Anulka i ostatnie 23 km pokonaliśmy razem. Jestem jej bardzo wdzięczny za wsparcie - poświęciła dla mnie cały weekend. Nogi bolały mnie potwornie, szybciej podchodziłem, niż schodziłem, ale z każdym krokiem meta była coraz bliżej. Z Szyndzielni na Dębowiec zeszliśmy o 3 w nocy z soboty na niedzielę, 21 godzin przed limitem czasu, więc z dużym zapasem. Zająłem ósme miejsce, ale to nie miało dla mnie większego znaczenia. Po biegu Anulka odwiozła mnie od razu do domu i po prawie dwóch dobach bez zmrużenia oka, mogłem w końcu się wyspać :-)

Kiedy znajomi biegacze gratulowali mi przebiegnięcia takiego dla nich niewyobrażalnego dystansu po górach, zacząłem się zastanawiać, do czego można to porównać. Przebiegnięcie trasy pięciu maratonów górskich np. Karkonoskiego lub Gór Stołowych bez przerwy? Wspięcie się z poziomu morza na wirtulaną najwyższą górę świata (11 tys. m), wyżej niż latają samoloty pasażerskie (oczywiście nie biorę tu pod uwagę zmiany temperatury i gęstości powierza), a potem zbiegnięcie w gół? Rzeczywiście, jest to jakiś wyczyn ;-)

Nie zamierzam już więcej powtarzać tego typu szaleństw, ale raz w życiu warto coś takiego przeżyć - pozostają wspaniałe wspomnienia i jest się czym chwalić ;-)
 
Etap 1
 
 
 
Etap 2
 
 
 

  •     Całkowita długość trasy: 220 km
  •     Całkowity czas przejścia: 43 godziny
  •     Przewyższenie: +11000 m, -11000 m
  •     Najwyższy punkt: Babia Góra - 1725 m n.p.m. 
 
 
Poniżej kilka zdjęć, które Anulka zrobiła mi na odcinku Krzeszów - Łamana Skała i jedno nocne spod Koziej Górki nad Bielskiem: 
 

Z Charlim i Laszlo na najnudniejszym odcinku na trasie - asfalcie ze Stryszawy do Krzeszowa
 

Chwila odpoczynku w budynku OSP w Krzeszowie
 

Ruszamy na Groń Jana Pawła II; Laszlo z numerem alarmowym 112 ;-)
 

Spajk patrzy na mnie z wyrzutem, że coś się dzisiaj ociągam ;-)
 

Humor cały czas dopisuje :-)
 

Piękne widoki z Leskowca na południe - szczyt Babiej przykryty chmurką
 

Z Marcinem przed Łamaną Skałą - wcześniej przebiegliśmy razem bardzo długi nocny odcinek od Węgierskiej Górki do Zawoi
 
 
Widok spod Koziej Górki na Bielsko - jeszcze tylko podejście na Szyndzielnię i w dół do mety pod Dębowiec
 
www.byledobiec.pl
 
 
 
 
{moscomment}