Dział - Biegi Ekstremalne / Biegi Górskie


Rok 2012 (fot. Piotr Siliniewicz)

Igor Błachut: Statystyki to nie jest może najbardziej pasjonująca część analizy zjawiska, jakim jest bieganie po górach, ale relacji zawodników pewnie doczekamy się wkrótce bardzo wielu. Teraz chciałbym Was zachęcić do przyjrzenia się krótkiej, ale barwnej historii Biegu 7 Dolin od strony wyników. Wnioski, szczerze mówiąc, są zatrważające. Dlaczego?

 Bieganie ultra w Krynicy rozpoczęło się wraz z Festiwalem Biegowym w 2010 roku. Wówczas jednak pomysł biegania setki po górach, z dużym przewyższeniem, jawił się zgoła jako niezwykle odważny eksperyment. Niewielu było takich, którzy mieli odwagę pomyśleć o pokonaniu podobnego dystansu. Niewielu też przyjechało w Beskid Sądecki, by się z takim wyzwaniem zmierzyć.  Bieg ukończyło wówczas ledwie 47 osób, w tym 7 pań. Bogowie ultra. Nieustraszeni, twardziele. Najszybszy był znany z dobrych wyników w krótszych biegach Adam Długosz, który pobiegł w 11 godzin i 17 minut. Czas zdawał się kosmiczny. Najlepsza wśród dziewczyn, Iza Cieluch, uporała się z setką w nieco poniżej 16 godzin i nie czas tu budził respekt, ale sam fakt, że dała radę dobiec i jeszcze w końcówce ścigać się o wygraną w gronie pań.

Rok później na starcie było już znacznie bardziej tłumnie. Nagrody finansowe, przekonanie, że jednak się da zmierzyć z takim dystansem – dość, że z walki z trasą zwycięsko wyszły 193 osoby. Wśród pań  - dwudziestu trzech, które dobiegły – wygrała Magda Łączak, osiągając wówczas wynik 11 godzin i 26 minut – czyli ledwie 9 minut wolniej, niż ubiegłoroczny zwycięzca! Jan Wydra, który uzyskał zaś najlepszy wynik w klasyfikacji generalnej, pobiegł w 9 godzin i 35 minut. Był to czas na tyle dobry, że pojawiły się nawet spekulacje, iż zwycięzca korzystał po drodze z niedozwolonej pomocy i w ten sposób oszczędzał czas i kilometry.

W ubiegłym roku z krynicką setką przyjechali się już zmierzyć bardzo dobrzy zawodnicy zza granicy; przeciw nim stawił się zaciąg najlepszych Polaków – ze zwycięzcami z lat minionych, czyli Wydrą i Długoszem oraz eksportową gwiazdą teamu Salomona – Marcinem Świercem na czele. Wszystkich pogodził jednak węgierski rutyniarz Csaba Nemeth, który ustanowił nowy rekord trasy – 8 godzin i 51 minut! Świerc przegrał z nim o zaledwie cztery minuty… Tym razem nie było zarzutów o skracanie trasy. Jan Wydra zresztą pobiegł dokładnie w takim samym czasie, jak rok wcześniej, zajmując trzecie miejsce. Adam Długosz był piąty – nieznacznie przekraczając 10 godzin. Sklasyfikowano aż 293 osoby, w tym 19 pań, wśród których Ewa Majer pobiegła w 11 godzin i 59 minut. Pod tym względem więc rekordu nie było.

 No i Bieg 7 Dolin, który zakończył się raptem kilka godzin temu… Znowu wygrywa Csaba Nemeth, ale w czasie nieznacznie gorszym od swojego rekordu – 8 godzin i 57 minut. Pierwszy z Polaków – Józef Pawlica – tym razem na 3. pozycji, bowiem na drugiej uplasował się Litwin, Gediminas Grinius. Padł jednak rekord frekwencji – do mety dobiegło aż 346 osób, w tym 27 pań. No i Magda Łączak, która zajęła 9. miejsce w klasyfikacji generalnej, uzyskując czas 10 godzin i 7 minut! Własny rekord trasy poprawiła w ten sposób o ponad godzinę i kwadrans…

  Wszystko pięknie, gdzie więc powody do przerażenia? No, tak naprawdę, to nie ma się czego bać… Chyba, że ktoś się porywa na bicie rekordów. Radosne czasy – nie tak odległe, bo to przecież raptem trzy lata temu – już nie wrócą. Zwycięzcy Biegu 7 Dolin (a także innych biegów ultra) pokonują trasy w niezwykle szybkim tempie. Tu nikt przypadkowy się nie zaplącze w okolice podium. Co więcej, panie – nie tylko Magda – również poruszają się w górach w takim tempie, że trzeba się solidnie napracować na treningach, by nie powtórzyć za Maksem Paradysem „Kobieta mnie bije…”. A i tak nie będzie żadnej gwarancji, że się na liście wyników któraś z dziewczyn nie pojawi wyżej. No i kameralne to te biegi już nie będą, oj, nie...  Trudno, postęp kosztuje. Także sportowy.
 
 

{moscomment}