Strona wydarzenia 
 
Dział - Biegi Ekstremalne / Biegi Górskie 

Lil: Trzy dni, ok. 30 biegów, 300km tras biegowych i rekordowa liczba 8600 odebranych pakietów. Opadły już emocje po 9. Tauron Festiwalu Biegowym, ale kilka wydarzeń z tego biegowego weekendu zapamiętamy na dłużej. 

Na pewno warto przypomnieć rywalizację Iron Run, w której biegacze w jeden  weekend startują w 9 biegach. Wyzwaniem jest tu nie sam dystans (141km), ale logistyka przedsięwzięcia. Uczestnicy Iron Run mają mało czasu na sen i regenerację, a w programie startów m.in. maraton i 64-kilometrowy ultramaraton. Ten ostatni bieg zazwyczaj weryfikuję czołówkę. Nie inaczej było w tym roku. Tu odpadł z rywalizacji Igor Zalewski, wczesny lider zawodów, tu Aneta Ściuba, triumfatorka tegorocznej edycji, upadła i mocno się poobijała.

 Nie stanęło to jej jednak na drodze do zwycięstwa. Linię mety przekroczyła z czasem 14:06:47. Wśród panów nie jest prowadzona klasyfikacja open. Tę konkurencję można wygrać w kategorii powyżej 40 lat, co po raz trzeci zrobił Radosław Ślaski; lub poniżej 40 lat, gdzie tytuł sprzed roku obronił Artur Jendrych. 

Artur decyzję o starcie podjął dopiero w lipcu. Wcześniej trochę mniej trenował, ze względu na szkolenie wojskowe. Nie miał jednak żadnych problemów z obroną tytułu. Według jego deklaracji, nie ma nic przeciwko temu, by Iron Run ukończyć za rok, a na razie planuje stanąć na starcie  Łemkowyna Ultra Trail.

Na trasie Biegu 7 Dolin 100 km swój tytuł sprzed roku obronił Bartosz Gorczyca. Ten zawodnik na krynickich trasach trenuje na co dzień. „Mógłbym ukończyć bieg bez żadnych oznaczeń”- mówił na mecie. Jednak i on miał na trasie cięższe momenty, a rywale nie dawali mu odpocząć. Bartosz utrzymał zwycięstwo z czasem 9:03:45. Na trasie przebywał o 20 minut krócej niż przed rokiem. 10 minut i 11 sekund po nim, Bieg 7 Dolin ukończył Czech  Marek Causidis, który do biegania wrócił po chorobie.   

Sensacją Biegu 7 Dolin był Wojtek Kopeć. Znany maratończyk, tym biegiem zadebiutował w ultra. Pierwszy raz biegł 100 km. Dodać należy, że biegł w butach startowych, z przeznaczeniem na szosę. Za szybkie tempo zapłacił bólem mięśni, problemami z chodzeniem i poważnym osłabnięciem na mecie. Utrzymał jednak trzecie miejsce z wynikiem 09:22:12.

Wśród pań wygrała Ewa Majer (10:21:36), która sporą część trasy pokonywała z bolącym kolanem. Z rywalizacji wycofała się Magda Łączak, która po kilku upadkach podjęła decyzję, że z obolałym kolanem i udem bieg nie sprawiałby jej przyjemności. Drugie miejsce zajęła Paulina Wywłoka (10:41:08). Na najniższym stopniu podium stanęła Paulina Janik (11:15:13).

Rywalizacja maratonu, który pierwszy raz startował w deszczu, była areną triumfu małżeństwa Czarneckich. Rafał Czarnecki był już zwycięzcą maratonu w 2016 r. Przed rokiem ukończył bieg na 2 miejscu. Teraz powrócił na najwyższy stopień podium z czasem 2:45:11. Powód do radości miał jednak podwójny. W rywalizacji pań  z wynikiem 03:26:01 wygrała jego żona Lidia Czarnecka.

Uczestnikom tegorocznego Festiwalu Biegowego w Krynicy spodobała się nowa propozycja w programie imprezy- Drużynowy Bieg 7 Dolin, który można było ukończyć jedynie w trzyosobowych drużynach. Najszybsi okazali się ATTIQ Salming, czyli Piotr Huzior, Piotr Biernawski i Dominik Grządziel.

Miniony weekend biegowy w Krynicy to nie tylko sportowa rywalizacja. Nie brakowało urodzinowego tortu na mecie, tańców do góralskiej muzyki, występów muzycznych, selfie z medalistkami mistrzostw Europy w Berlinie: Igą Baumgart- Witan i Małgorzatą Hołub-Kowalik. Na brak zainteresowania nie mógł narzekać Marcin Świerc, który opowiadał o swoim zwycięstwie w TDS. Swoich sił w bieganiu próbowały również uczniowie z małopolskich szkół i najmłodsi biegacze. 

Uczestnicy imprezy są zadowoleni, chociaż nie zabrakło krytycznych głosów dotyczących zaopatrzenia punktów żywieniowych czy zawartości pakietów startowych. 

 

{moscomment}