Wyniki
Strona zawodów
Dział - Biegi Ekstremalne / Biegi Górskie
 
Rozmowa z Robertem Celińskim 2014
 
 
Tenzing Hillary Everest Marathon - najtrudniejszy i najwyżej usytuowany bieg na świecie. Robert Celiński zajął 1 miejsce wśród obcokrajowców i piąte w klasyfikacji generalnej! Mimo zmęczenia wysyła krótką relację z maratonu. 
 
Robert Celiński: 14 Tenzing Hillary Everest Marathon za nami, powieliłem miejsce z ubiegłego roku czyli piąte, ale tym razem poprawiłem sie o 14 i pół minuty do czwartego miejsca zabrakło mi 52 sekundy a walczyłem o to miejsce na ostatnich trzech kilometrach.

Rywalizacja w tym roku stała a nieco wyższym poziomie i wystartowało wielu wielu znakomitych zawodników Nepalskich. Jestem bardzo zadowolony z wyścigu i uważam to za wielki sukces i kolejny mój duży krok do przodu. Poprawić wynik o 14 min na tej trasie jest dla mnie dużym progresem.

Nie obyło się bez wywrotek. Miałem dwie większe, po powrocie z Bibre zaliczyłem pierwszą, na której rozwaliłem sobie kolano, ale mogłem kontynuować bieg mimo że mam spora ranę. Druga wywrotka – poważniejsza, to dwa wybite palce u lewej stopy i tu troszkę gorzej bo mam problem z chodzeniem. W trakcie biegu jednak adrenalina działała i mogłem z lekkim dyskomfortem biec już do upragnionej mety. Gdyby nie ta ostatnia wywrotka może byłoby czwarte miejsce ale walcząc o nie biegłem już niestety na samej stopie amortyzując normalne wybicie.

Ale nie narzekam, sam bieg był pełen emocji we mnie, walczyłem o wiele mocniej, szczególnie w miejscach w których mam zawsze wielkie kryzysy mentalne.

Sam start też należał do udanych. Mimo licznych spięć kontaktowych, udało mi się uplasować na ósmym miejscu i utrzymać je przez dwa kilometry po lodowcu. Lodowiec usiany był mnóstwem meczących podbiegów a na tej wysokości zmęczenie jest spotęgowane o wiele bardziej.

Charczałem ale trzymałem się i biegłem do przodu. Kolejne zadowolenie to to, że za mną uplasował się jeden z faworytów tego maratonu, który już dwukrotnie wygrywał ten wyścig i ma rekord życiowy poniżej trzech godzin. Rywalizowałem z nim w środkowej części dystansu przez dłuższy czas, wielokrotnie wymieniając się na prowadzeniu. Lepszy był na zbiegach, ja dochodziłem go na podbiegach i na nieco powiedzmy równiejszych miejscach trasy. Ostatecznie mój upór i wysiłek dały rezultat i zmęczyły go chyba psychicznie a mi dały kolejną pozycję do przodu.

Kryzysowe momenty to podbieg przed Bibre pod Tengboche i po zbiegu zaraz za Tengboche. Mimo krótszej w tym roku aklimatyzacji udało mi się urwać cenne minuty.

To sukces, wyciągnąłem pewne wnioski i następnym razem chyba będę się posługiwał kijkami biegowymi i zrezygnuje z kamel baga z piciem na plecach, napoje będę uzupełniał w miejscach gdzie będą punkty z napojami bo w tym roku belo ich wystarczająco dużo. Było tak chyba pierwszy raz ale będzie to już stały element rywalizacji. Więcej napisze z Katmandu, zdjęć z trasy jeszcze nie mam, ale tez podeślę niebawem :)

POZDRAWIAM I DZIEKUJE WSZYSTKIM TYM, KTÓRZY POMOGLI MI W TYM SKROMNYM SUKCESIE. TO DLA WAS POPRAWILEM CZAS I OBRONILEM MIEJSCE SPRZED ROKU. TO MEGA DOBRE MIEJSCE, KOLEJNY ZAGRANICZNY ZAWODNI9K PRZYBIEGL PO MNIE PRAWIE GODZINE WOLNIEJ.

DZIEKUJE MOIOM PARTNEROM LOTTO EXTREME, NIK, MIASTU LUKOW, 4F, ADIDAS, SPORT KONSULTING GMINIE TRZEBIESZOW. Smile Design clinik.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

{moscomment}