W miniony weekend odbył się Bieg Rzeźnika w wersji ultra. Do pokonania na bieszczadzkich ścieżkach były odpowiednio 100 km i 140 km. Za tydzień natomiast zawodnicy zmierzą się tradycyjnej formule dwuosobowych zespołów, na dystansie 78 km.

W zeszłym roku po raz pierwszy odbyły się zawody na trasie dwa razy dłuższej niż to miało miejsce przez lata. Wtedy z 248 uczestników, na metę dotarło tylko 16 biegaczy. Duża część rywalizacji toczy się w nocy, więc oprócz niesamowitej wytrzymałości trzeba cały czas zachowywać koncentrację, zwłaszcza na karkołomnych zbiegach. W tym roku bieg na 140 km ukończyło 47 osób, w tym 35 w limicie 24 godzin. Ta sztuka nie udała się niestety żadnej z kobiet.

Na mecie w Cisnej jako pierwszy finiszował Tomek Komisarz z czasem 18:16:15. To jego kolejny sukces po wygraniu "Niepokornego Mnicha" i "Ultra Maratonu Podkarpackiego". Drugi na mecie z prawie godzinną stratą zameldował się Wiesław Chyłek osiągając rezultat 19:15:40. Trzeci był Piotr Choroś, jeden z nielicznych uczestników, którzy ukończyli zeszłoroczną edycję. Udało mu się złamać 20 godzin - 19:58:19.

Na dystansie 100 km triumfował Sebastian Białobrzeski, deklarujący wcześniej udział na dłuższym dystansie. Regulamin dopuszczał jednak ukończenie rywalizacji po 100 km i w ten sposób został on zwycięzcą  z czasem 13:01.53.

W tym roku dwa dni przed startem organizatorzy byli zmuszeni zmienić trasę ponieważ Bieszczadzki Park Narodowy cofnął zgodę na imprezę w takim kształcie jak dotychczas. Trasa ominęła malownicze części Bieszczadzkiego Parku Narodowego, Połoninę Caryńską i Wetlińską. Za tydzień kolejna odsłona Rzeźnika.
 
 
{moscomment}