Szymon Drabczyk: W niedzielę 22.09.2013r. w Pułtusku odbył się Bieg na 5km i 10km. Nazwano go Pierwszym Biegiem Mateuszowym, ale ja brałem juz udział przed paru latu w zawodach biegowych o podobnej nazwie, rozgrywanych w ramach corocznych Dni patrona Pultuska sw. Mateusza.

Wówczas zawody rozgrywano wyłącznie wokół rynku. Dystans był niewiele dłuższy niż 1000m. W tym roku tylko start i meta były na Rynku, resztę trasy 5-kilometrowej pętli, o bardzo urozmaiconym podłożu (asfalt, kostka, ubity piasek, płyty betonowe, trawa) wyznaczono północnym skrajem miasta, w sporej części wzdłuż prawobrzeżnego walu przeciwpowodziowego nad Narwią. Regulamin zawodów nie przewidywał kategorii wiekowych. Limit uczestników biegu na 10 km wyznaczono na 100 osób.

Ja zapisałem sie na dystans 10 km, czyli dwóch okrążeń. Ostatecznie w kategorii open zająłem czwarte miejsce, choć przez około 8 km byłem w stawce trzeci. Na 800m przed meta dogonił mnie Konrad Latek i przede mną przekroczył linię finiszu. Niestety w trakcie biegu miałem moment, w którym zatrzymałem sie na trasie biegnącej poza zabudowaniami, bo nie byłem pewien na rozwidleniu, w którą z dróg powinienem skręcić. 

Mimo ogólnie bardzo dobrego oszarfowania trasy i obstawienia jej strażakami, zdarzyła sie organizatorom jednak taka luka, której ja - przy wyjątkowym zbiegu okoliczności (brak zawodników, strażaków, szarf w zasięgu wzroku) padłem ofiarą. Ponieważ ostatecznie dość szybko odnalazłem właściwą trasę, trudno mi rozstrzygnąć, czy bez tego zatrzymania byłbym trzeci.

Poza tym organizacja zawodów była dobra, widać było zaangażowanie miejscowej społeczności, żeby impreza wypadła jak najlepiej. W Pułtusku i okolicach w ostatnim czasie bardzo wzrosła popularność biegania. Pojawiło się sporo młodzieży, która systematycznie trenuje i odnosi już liczące sie sukcesu w zawodach.

Fotorelacja (fot. Szymon Drabczyk)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
{moscomment}