Wyniki
Relacja uczestnika biegu z maratonu koleżeńskiego w Kaliszu: Jest 2.02.2008 jednak za oknem aura zupełnie wiosenna. Zbliżamy się powoli do Kalisza jeszcze tylko na światłach w lewo i zatrzymujemy się przed OSP w Kościelnej Wsi. Wchodzimy do środka zapisy do biegów (maraton lub półmaraton) prowadzi sama Karolina Rakieć. Do startu została jeszcze godzinka więc wraz z innymi biegaczami przebieramy się na sali remizy a następnie wychodzimy żeby się trochę rozgrzać. Część zawodników startuje wcześniej, główny start ma się odbyć o godzinie 10 tej. Przed biegiem głos zabiera Mirza mówi krótko i treściwie, że raczej nie ma co liczyć na życiówki i jest to typowy maraton koleżeński.

Na starcie stanęło około 100 osób. Do nawrotu na agrafce biegniemy w zwartej grupie w tempie około 6 min. na kilometr (około 3 km) po czym stajemy i czekamy na ostatniego. Dopiero teraz Mirza życzy nam powodzenia daje komendę do ostrego biegu. Cała trasa prowadzi ścieżkami leśnymi by po gwałtownym zbiegu po trylince wybiec na polną drogę. Przed 6 km pojawia się wiatr prosto w oczy ,a trochę dalej droga przechodzi w asfaltową, ale za to zaczyna się podbieg aż do końca pierwszej pętli. Na szczycie czekały na nas napoje zimne i ciepłe oraz coś do przekąszenia (banany czekolada..). Kolejne pięć pętli prowadzą tą samą trasą. Jak przystało na maraton koleżeński mogłem wielokrotnie mijać się z biegaczami wymieniając pozdrowienia. Jednak kończąc każde następne okrążenie coraz bardziej odczuwałem trudy tej trasy. Czas końcowy jaki uzyskałem nie był imponujący, ale satysfakcjonuje mnie zupełnie. Na mecie czekał dla każdego medal i ciepły posiłek (kiełbaska i kaszanka). Bieg bardzo fajny, w miłej, swojskiej atmosferze stworzonej przez organizatorów. W zimowej szacie na pewno byłby jeszcze trudniejszy.. 

Nindża{moscomment}