Iwona Lewandowska - fot.: Archiwum prywatne

Iwona Lewandowska – znakomita polska biegaczka długodystansowa. Biła rekordy życiowe na 5 km (15:35) i 10 km (32:56). Zwyciężyła w prestiżowym Biegu Powstania Warszawskiego i Biegnij Warszawo. 14.10.2012 ustanowiła nowy rekord Polski na 20 km, uzyskując wynik 1:07:20. 28.10.2012 w maratonie we Frankfurcie osiągnęła znakomity wynik 2:28:32. Ten wynik dał Iwonie we Frankfurcie 7 miejsce, najlepsze wśród Europejek.

Iwona to kobieta z charakterem – silna, waleczna, życzliwie nastawiona do ludzi i świata. Nam opowiada o swojej walce z kontuzją i planach na przyszłość. Pani Iwono, trzymamy za Panią kciuki i życzymy wymarzonych życiówek.
 
Maratończyk.PL, Magdalena Krause-Pietkiewicz: W styczniu br. przeszłaś operację kolana. Jak przebiega leczenie?

Iwona Lewandowska:
- Artroskopia prawego kolana była konieczna, gdyż myślę o poważnym bieganiu. Fizjoterapia i zastrzyki dawały tylko krótkotrwałą poprawę, dlatego doktor Krochmalski wyciął mi fałdy błony maziowej. Już drugiego dnia po operacji ćwiczyłam na szynie, sama chodziłam i udało mi się zgiąć trochę nogę w kolanie. Z każdym dniem widać było wyraźną poprawę. Kolano wracało do sprawności. Jednak nie tak szybko jak w pierwotnej wersji oceniali lekarze. Mijały tygodnie a ja nadal nie mogłam biegać. Miałam trzy razy ściągany płyn po zabiegu i dodatkowo rozrywane blizny „na żywca”. Jak okazało się to nie była błahostka, po której dwa tygodnie później zacznę truchtać. Okres rekonwalescencji wydłużył się do 2 miesięcy.

Maratończyk.PL: Kiedy planujesz wrócić do ścigania?

IL: - Już nie mogę doczekać się pierwszych startów. Jednak najpierw muszę wrócić do dyspozycji, w jakiej byłam przed kontuzją, co nie jest łatwe. Przeszłam trudne chwile, ale mimo wszystko starałam się myśleć pozytywnie. Przecież jestem silna i chcę walczyć. Jeśli zdrowie dopisze i problemy z kolanem nie będą się odzywać, to zapewniam, że w mgnieniu oka dojdę do siebie. Za kilka dni wybieram się na obóz wysokogórski do Font Romeu. Chcę wrócić stamtąd pełna energii i w dobrej formie, a jestem zdeterminowana i wierzę w swoje możliwości.



Maratończyk.PL: Jakie są Twoje plany startowe?

IL: - Mój plan startowy na rok 2013 jak na razie zszedł na drugi plan. Jeśli będę zdrowa i w dobrej dyspozycji, wtedy zdecydujemy się z trenerem na start w zawodach. Na pewno nic nie będziemy robić na siłę. Obaw żadnych nie mam, nawet wręcz przeciwnie, brakuje mi tej nutki stresu na linii startu, więc pozostaje tylko kwestia wydolności. Priorytetem na ten rok miały być Mistrzostwa Świata w Moskwie, na które wypełniłam minimum PZLA na dystansie maratońskim (2:28:32 – Frankfurt). Jednak zdecydowaliśmy z trenerem, w porozumieniu z PZLA, zrezygnować z tego jakże ważnego startu na rzecz przyszłorocznych Mistrzostw Europy. Drugą kwestią jest powrót do formy po przebytej operacji i rehabilitacji. Moim celem nie byłby sam udział w zawodach tej rangi a walka.  A dodatkowo za wcześnie byłoby na tak długi dystans. Optymalnie będzie, jeśli przygotuję się na lipcowe zawody (Letnia Uniwersjadaw Kazaniu, Mistrzostwa Polski Seniorów w Toruniu, Mistrzostwa Polski Seniorów w biegu na 10 000 m w Inowrocławiu). Na jesieni chciałabym pobiec mocny maraton.

Maratończyk.PL: Która z tych imprez jest dla Ciebie najważniejsza i dlaczego?

IL: - Każdy start dla mnie to swojego rodzaju święto, każdy jest na swój sposób ważny. Ale najważniejszy będzie maraton, który bardzo chciałabym pobiec na jesieni. A gdy na mecie będę wiedziała, że pobiegłam z całych swoich sił, to każdy wynik będzie satysfakcjonował, ale nie obraziłabym się, gdybym przy okazji poprawiła rekord życiowy ;)
 


Maratończyk.PL: Powrót do formy zabiera Pani dużo czasu. Jak Pani to robi, że ma Pani jeszcze czas na pisanie pracy doktorskiej?

IL: - Muszę przyznać, że przez cały ten czas, niestety, mało zrobiłam w kierunku doktoratu. Taki okres, gdy nie biegam, jest dla mnie demotywujący. Zdecydowanie brakowało mi zachęty, jestem wtedy rozbita, bez celu. Nie potrafię zebrać się w sobie, by działać. Najlepiej mi wszystko wychodzi, gdy mam dużo spraw na głowie. Nie mam czasu na zastanawianie się i rozmyślanie. Po prostu wtedy prę do przodu. Gdy trenuję mam ułożony plan dnia i wykonuję wszystko, co zaplanowałam. Gdy mam za dużo czasu, wtedy nie mogę zabrać się za nic. Dlatego nie jest problemem pisanie pracy doktorskiej, nawet w okresie bezpośredniego przygotowania się do maratonu, a dezorganizacja i brak motywacji. Między innymi praca naukowa jest odskocznią, która pozwala mi myśleć nie tylko o bieganiu. Nie potrafiłabym żyć samym sportem, ale i żyć bez niego też się nie da :)

Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała Magdalena Krause-Pietkiewicz
 

Iwona Lewandowska - fot.: Archiwum prywatne
 
 

Iwona Lewandowska - fot.: Archiwum prywatne
 
 
 
 

 
{moscomment}