Foto: http://www.huaweivenicemarathon.it/

Rob: Wenecja znana jest z pięknych zabytków, licznych kanałów i pływających po nich gondol. W tym roku nad Adriatyk przyjedzie Yuki Kawauchi, i to nie w celach turystycznych. Japończyk wystartuje w tamtejszym maratonie. Czy uda mu się powtórzyć sukces z Bostonu?

W połowie kwietnia „biegający amator” z kraju Samurajów, zadziwił świat wygrywając popularny amerykański maraton. Do pewnego momentu jego start w Maratonie Bostońskim traktowany był wyłącznie jako ciekawostka. Nie dawano mu większych szans w walce z zawodnikami z Kenii, Etiopii, czy nawet z USA. Lokalni kibice liczyli na wygraną Galena Ruppa. Ale w trudnych warunkach pogodowych triumfował właśnie Yuki Kawauchi z czasem 2:15:58.

Tamten sukces zmienił życie Azjaty, ale nie jego podejście do biegania. Wracając do kraju w glorii zwyciezcy, 31-letni maratończyk zapowiedział, że chce zrezygnować wreszcie z pracy urzędnika i skupić się na treningach. Wciąż jednak startuje jak za trzech czy czterech. Od Bostonu ukończył dwa maratony, na koncie ma ponad 10 półmaratonów. Dodatkowo wygrał też lokalne biegi ultra na 71 i 50 km.

W Sztokholmie był 4. z czasem 2:22:57, a w ostatnio podczas australijskiego Gold Coast Marathon uplasował się na 9. pozycji z wynikiem  2:14:51. Ten wynik sprawił, że w sumie w dorobku ma już 80. biegów na królewskim dystansie poniżej 2:20:00! To prawdziwy rekord. Przypomnijmy, że jego rekord życiowy wynosi 2:08:14 z 2013 roku.

W niedziele 28 października zawodnik po raz pierwszy wystartuje we Włoszech.  Kawauchi zapowiedział, że już nie może doczekać się startu i bardzo też chciałby wygrać. Nie może też się doczekać prawdziwej włoskiej kuchni. Tiramisu to jego ulubiony deser.

Japończyk do Europy przyjedzie niemal tuż po Maratonie Chicagowskim, który odbędzie się 7 października. Zawodnik wystartuje tam u boku takich sław jak wspomniany Galen Rupp, czy Brytyjczyk Mo Farah. 

{moscomment}