Wyniki
Galeria
Strona imprezy

bieg na makalu 169 55631 1200 800 100
Janusz Kalinowski: W dobie pandemii szczęśliwie dotarliśmy do półmetka zmagań o Koronę Himalajów i Karakorum. 14 października w siódmym z 14 biegów 105 osób „zdobyło” szczyt Makalu. Najszybciej dystans 5 km na trasie przy Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II w Warszawie pokonali Marcin Wysocki (16.51), Michał Gołaszewski (17.30) i Wojciech Skory (17.42). W gronie kobiet po raz siódmy zwyciężyła Agnieszka Żuraniewska (21.39), wyprzedzając Ewę Szyszko (21.53) i Karolinę Sarnowską (22.45).

Liderami klasyfikacji generalnej na półmetku są Skory i Żuraniewska. W siedmiu imprezach udział wzięło 230 osób - 73 zawodniczki i 157 zawodników, a we wszystkich biegach 21 kobiet i 40 mężczyzn. Ale… Kto opuścił nawet i sześć zawodów będzie miał kilka okazji do odrobienia w przyszłym, jak również w 2022 roku, kiedy to w maju zakończy się cykl w 30. rocznicę zaginięcia Wandy Rutkiewicz na Kanczendzondze.

Jak podkreślił Wojtek Skory, biegi przy Centrum Olimpijskim doprowadziły do powstania „wielkiej rodziny”. I nie jest to tylko jego opinia. Takie oceny często przewijały się w tegorocznej, koleżeńskiej rywalizacji, nawet wśród osób, które debiutowały, jak ostatnio np. Halina Baron Browarska.

W biegu na Makalu wzięłam udział z dwóch powodów. Pierwszym była chęć uczczenia 14. rocznicy ślubu, która przypadała właśnie 14 października i podziękowanie Bogu za moją rodzinę, męża Maćka oraz dzieci Kajetanka i Amelkę. Co prawda moi kibice pozostali w domu, ale dwie siostry ze wspólnoty „Pokrzepienie" uczestniczyły także w tym biegu, więc kibicowałyśmy sobie nawzajem.

Drugim powodem była chęć zrobienia pierwszego kroku w kierunku zmiany "osiadłego trybu" życia na "wędrowny". Bo chcieć to móc, nawet jak nie domaga się w tym czy tamtym, jak wszystko stale mówi tobie, że za mokro, za zimno, że boli, że nie ma na to czasu. Muszę ten czas znaleźć, by go nie stracić na stanie w miejscu i narzekanie, bo chciałabym i boję się. Wszystko dzieje się po coś i nie ma przypadków.

Na mej drodze stanął Janusz i okazało się, że to "ten" człowiek, który pomógł drugiemu człowiekowi stać się ,,Najlepszym". Jakiś czas temu obejrzałam z dziećmi ten film, aby pokazać im jak ważna jest determinacja w dążeniu do upragnionego celu, mimo wydawało by się beznadziejnej sytuacji. Tutaj tym celem było samo życie. Film miał być także przestrogą przed zagrożeniami tego świata i pokazaniem, do czego potrafią doprowadzić nałogi i jak wielką walkę trzeba podjąć, by móc zawrócić z tej drogi.

Na nas wszystkich ten film wywarł niesamowite wrażenie, zwłaszcza, że to historia prawdziwego człowieka. To wszystko spowodowało, że poznając Janusza pomyślałam, że chyba to jest jakiś znak do działania, by zawalczyć o siebie, a przez to i mieć siłę by pomagać innym, jak on to robi” – wyjawiła Halina.

Hasło „biegam i pomagam” nie jest pustosłowiem. Minimalna kwota 2000 zł, którą klub Polskie Himalaje planował pozyskać od darczyńców do grudnia 2020 roku, została zebrana na 115 dni „przed czasem”.

Nie kończymy jednak zbiórki na portalu https://zrzutka.pl/3a965n, gdyż potrzeby rodziny nie sprowadzają się tylko do zaspokojenia głodu – mówi prezes klubu Iwona Kotuła. - Z wielką troską rodzice podchodzą do kształcenia dzieci, dlatego też chcemy ich wspierać w procesie edukacji i … rozjaśnić ciemność. W domu rodzina nie ma prądu, gdyż koszt jego doprowadzenia przekracza ich możliwości finansowe. Mamy nadzieję, że za kolejne wpłaty darczyńców uda się zakupić chociażby panele słoneczne”.

Taką okazją będzie 9 grudnia bieg Hakuna Matata – pomóż Kenii. Zachęcamy do wzięcia w nim udziału. Każda osoba otrzyma od Mikołaja upominek. Rejestracja na https://online.datasport.pl/zapisy/portal/zawody.php?zawody=5892