Strona imprezy

bieg dominika

Robert Zakrzewski: Wszystko wskazuje na to, że w tym roku Marcin Chabowski nie zdobędzie czwartego z rzędu i ósmego w historii tytułu mistrza Polski w biegu na 10 km. Wśród mężczyzn walka o medale rozgrywa się w Gdańsku, podczas Biegu św. Dominika. Zawody zostały jednak odwołane z powodu pandemii koronawirusa.

Niemal tradycyjnie wraz z początkiem sierpnia, nad Motławę, przyjeżdżają najlepsi biegacze w kraju. Piękna gdańska starówka staje się wtedy się areną sportowych zmagań rozgrywanych w ramach Jarmarku św. Dominika, który w tym roku odbywa się już po raz 760. Ale tym razem bez swojej sportowej atrakcji.

Zwykle turyści siedzący w restauracjach mogli obserwować jak na kilku pętlach rozgrywane są biegi na 5 km, dla kobiet i mężczyzn osobno, oraz charytatywny prolog. Jak na dłoni widzieli zmieniający się stan rywalizacji, jedząc ulubione lody, lub pijąc popołudniową kawę.

Punktem kulminacyjnym były mistrzostwa Polski na 10 km rozgrywane od 2010 roku, zawsze w Gdańsku. Impreza przyciągała zawodników nie tylko wysokim poziomem sportowym, ale też nagrodami. Na biegaczy czekały dodatkowe premie za dobre rezultaty. Dla przykładu, uzyskując czas poniżej 29 minut można było otrzymać 1500 zł.

 

Trudno było podjąć taką decyzję. W pierwszej fazie „covid-u”, czyli w marcu i kwietniu, trzeba było walczyć, żeby utrzymać całą strukturę organizacyjną. To się udało, także dzięki „tarczy”. Później musiałem odbudować relacje z partnerami i spiąć budżet, który by pozwolił wykonać główne zadania. Dostałem zielone światło od operatorów jarmarku, żeby organizować imprezę, bo to duża wartość dodana dla miasta. Zrobiliśmy jeszcze mały „sztab kryzysowy”, ale nie otrzymałem rekomendacji od Komendy Wojewódzkiej Policji. Powodem były zbyt duże potoki ludzkie, które mogły stwarzać zagrożenia w kontekście zakażenia COVID-19.

- wyjaśnia Stanisław Lange, dyrektor imprezy.

W zeszłym roku, w biegu elity wzięło udział 39 zawodników. Zwyciężył Kenijczyk Ezra Kering z czasem 28:56, wyprzedzając swojego rodaka Cosmasa Kyeve o 19 sekund. Trzeci na mecie był Marcin Chabowski z wynikiem 29:33, zostając jednocześnie mistrzem Polski na „dychę”. W zmaganiach na 5 km pobiegło 341 pań i 496 mężczyzn. Takie liczby pewnie nie robią na nikim wrażenia, zwłaszcza po codziennych raportach Ministerstwa Zdrowia. Jednak tym razem, w chwili planowania zawodów, limit wynosił zaledwie 150 uczestników.

W marcu, jak wszystko zostało zamknięte myślałem, że jesteśmy bankrutami. Z drugiej strony byliśmy tak słabi, że w naszym imieniu nikt nie był w stanie rozmawiać z rządem. Powiem szczerze, że Polski Związek Lekkiej Atletyki był pasywny. Dlatego z organizatorami niepublicznymi powołaliśmy stowarzyszenie. Chcemy pokazać, że imprezy sportowe to ogromna gałąź, sposób na spędzenie wolnego czasu i duży rynek w którym pracują tysiące osób. Niestety wielu kontrahentów teraz nie zarabia. Udało nam się doprowadzić do spotkania na szczeblu ministerialnym. Chcieliśmy, żeby do końca sierpnia można było rozgrywać imprezy do tysiąca osób. Później zwiększyć jak ma to miejsce na zachodzie Europy. Mam nadzieję, że nasze działanie jakoś wpłynęło na nowe rozporządzenie.

- mówi dyrektor Biegu św. Dominika, choć nie ukrywa, że liczył na więcej. Choć jest to pewien krok do przodu.

Powstaje Polskie Stowarzyszenie Organizatorów Imprez Sportowych i Rekreacyjnych - Organizatorzy biegów mają dość. Chcą być wysłuchani.

Zniesienie ograniczeń z 24 lipca pozwala na rozgrywanie imprez do 250 uczestników jednocześnie, nie licząc osób zajmujących się obsługą wydarzenia. Jak słyszę, daje to już pewną szanse na multiplikowanie biegów – tak jak w programie Biegu św. Dominika. Startów w pewnych odstępach czasu, oraz z zachowaniem reżimów sanitarnych.

I chociaż stadiony zapełnić się mogą się w połowie, to na otwartym powietrzu publiczność nie będzie mogła obserwować zawodów. Zdaniem mojego rozmówcy powstała pewna luka, bo „publiczność-rotacyjna” jak przechodnie, lub turyści to nie to samo co publiczność w sensie kibiców.

W przypadku imprez nie da się zastosować takiego algorytmu, że ustala się pojemność, kibice siadają co drugi rząd i mają zachować 1,5 m odstępu. Ale organ, który będzie rekomendował imprezę przeczyta wprost bez publiczności i trzy osoby stojący przy płotku to już kibice. Dlatego chcielibyśmy pewnego uzupełnienia.

- uważa Stanisław Lange.

Ze względów finansowych nie było możliwe zorganizowanie wyłącznie 11. Mistrzostw Polski na 10 km w sercu Gdańska. Organizacja takiej imprezy na zabytkowej starówce dla 40, czy 900 osób oznaczałaby podobne koszty.

Jak słyszę był jeszcze pomysł, żeby walkę o medale połączyć z 55. Festiwalem Chodu na 20 km (ma rangę MP U20 i U23) i Biegiem Pocztowca. Wszystko wskazuje jednak, że i ta koncepcja nie dojdzie do skutku.

Czy mistrzostwa, które otrzymał Gdańsk mogą się odbyć gdzie indziej? W tym roku kalendarz zawodów mocno się zmienił, więc jak w pewnej piosence wszystko się może zdarzyć. Dodajmy, że mistrzostwa Polski kobiet na 10 km mają odbyć się w Poznaniu podczas Biegu Niepodległości.

BsD2020 odwolanie 850x491