gss 2

Robert Zakrzewski:  A może tak rzucić wszystko i wyjechać w Sudety? Na taki pomysł wpadli ultramaratończycy Jarosław Haczyk i Tomasz Pawłowski, który zmierzą się z Głównym Szlakiem Sudeckim. Zwykle wędrowcom przejście 440 km trasy zajmuje kilkanaście dni. Oni chcą biegiem zrobić to w ponad 80 godzin. Wszystko podczas wyzwania „ GSS solo i w duecie”

Główny Szlak Sudecki, to jedna z najdłuższych tras w polskich górach. Prowadzi atrakcyjnymi zakątkami przez Góry Izerskie, przez Karkonosze, Góry Sowie, do Gór Opawskich. Wydaje się jednak, że trasa pozostaje nieco w cieniu bardziej znanego Głównego Szlaku Beskidzkiego, czy Orlej Perci.

Jednak właśnie uroki Sudetów postanowili odkryć na nowo dwaj biegacze, mający spore doświadczenie w imprezach ultra i nie tylko. Swoje wyzwanie planowali od dłuższego czasu.

To było coś o czym myślałem przez wiele lat, ale jakoś zawsze ciężko było wcisnąć je gdzieś między starty. W obecnej sytuacji, gdy odwołanych zostało wiele imprez powstał impuls, żeby pobiec. Pamiętam, że 15 maja mieliśmy z Tomkiem biec ultramaraton na Węgrzech. Nie wiem czy z nudów, ale zadzwoniłem do niego z pytaniem, czy nie zrobimy „sudeckiego”. On się nie zastanawiał i powiedział, że jest za. Dodał, że chyba czytałem mu w myślach, bo 2-3 dni temu dostał przewodniki o szlaku. Wstrzeliliśmy się idealnie.

- opowiada Jarosław Haczyk, który jesienią w ramach kultowego Ultra-Trail du Mont-Blanc miał pobiec PTL ( 280 km), i to już po raz czwarty.

gss 1

Biegacze chcą pokonać szlak bez żadnego wparcia, stąd solo w nazwie projektu, a wszystko co potrzebne biorą ze sobą. Po wstępnym pakowaniu, bez wody, plecak ważył 10 kg. Jak mówi jeden z nich, pozbędą się jeszcze „dodatkowych bajerów”.

Analizowaliśmy prognozy pogody, żeby zminimalizować wyposażenie, bo to co zabierzemy ze sobą, to będziemy mieli przez całą trasę. Nie chcemy żeby plecaki były przeładowane, ale też nie można zabrać rzeczy zbyt mało. W grę wchodzą przecież możliwe opady deszczu, burze i zimniejsze noce. Oprócz jakiś ubrań na zmianę, musimy mieć ze sobą też zapas jedzenia. Na szlaku nie będzie co 10 km schroniska, albo sklepu. Czasem parę godzin nie trafimy na nic.

- wyjaśnia biegacz.

gss 3

Szykując się do wyzwania Jarosław Haczyk i Tomasz Pawłowski przyjeżdżali trenować na Głównym Szlaku Sudeckim. Chcieli w ten sposób lepiej poznać „rywala”. Jak się okazuje w międzyczasie zdążyli się z nim się też zaprzyjaźnić.

Sudety bardzo nas zaskoczyły i to pozytywnie. Szlak jest przepiękny. Jest to miejsce warte zobaczenia, a jak jest możliwość, to trzeba poznać trasę. Nie wystarczy profil, bo on nie oddaje skali trudność. Dodatkowo szlaki nie zawsze są idealnie oznaczone. Przebiegnięcie fragmentu pozwala wyeliminować pewne błędy w trakcie wyzwania. Takie treningi oprócz zalet motorycznych dały nam też możliwość wypisania miejsc, gdzie znajduje się jakaś wiata, sklep, czy restauracja. Tam gdzie byliśmy pytaliśmy czy będzie otwarte w długi weekend.

- tłumaczy Jarosław Haczyk.

Oprócz warunków pogodowych, ważny będzie też wypoczynek. Lepiej się wyspać na zapas, bo w trakcie wyzwania może nie być okazji.

Pierwszej nocy z czwartku na piątek nie mamy zamiaru spać. Jak będzie kryzys, to może położymy się w jakiejś wiacie na 10 minut. Tak żeby zamknąć oczy. To zazwyczaj wystarcza, wiem już z doświadczenia. Druga noc będzie kluczowa. Chcemy przespać się kawałek za Dusznikami. Jeżeli nam się uda dotrzeć w tym czasie i nie będziemy zbyt wcześnie, albo za późno to skorzystamy. A jak nie to będziemy kombinować z jakąś lepszą wiatą.

- opowiada uczestnik wyzwania.

gss 4

Najbardziej znany czas uzyskany na Głównym Szlaku Sudeckim wynosi 82 godziny i 46 minut z 2018 roku. Jego autorem jest ultramaratończyk Rafał Bielawa, który wystartował z Prudnika i biegł szlakiem w kierunku Świeradowa-Zdroju. Biegł w formule ze wsparciem.

Ze względów logistycznych Jarosław Haczyk i Tomasz Pawłowski ruszą w odwrotną stronę. Wystartują 11 czerwca o 4 nad ranem i wystartują ze Świeradowa-Zdroju. Na trasie mogą spotkać jeszcze jedną dwójkę biegaczy, która wystartowała już 6 czerwca.

Rafał to jest dobry biegacz i jego czas będzie ciężko poprawić. Zwłaszcza, że ciężar na plecach robi swoje i tempo nie jest takie jak by się chciało. Do tego traci się czas na wejście do sklepu itd. Ale chcemy to zrobić w najlepszym możliwym czasie i dotrzeć w niedzielę do Prudnika. Pewnie wszystko się okaże po pierwszej dobie. Co do trasy, to robimy ją odwrotnie tylko ze względów logistycznych. Ze Świeradowem jest trudniejsze połączenie komunikacyjne, a z Prudnika będzie miał nas kto odebrać.” - mówi z uśmiechem biegacz.

Ich zmagania śledzić będzie w mediach społecznościowych, udostępnią też zapis GPS. Biegacz nie wyklucza, że po ukończeniu Głównego Szlaku Sudeckiego zmierzą się z jego beskidzkim odpowiednikiem.