Strona imprezy
Galeria
Wyniki

lothse janusz torzewski
Janusz Kalinowski: Drugie zawody cyklu Korona Himalajów i Karakorum – Bieg na Lhotse na pięciokilometrowej trasie przy Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II w środowy wieczór 27 maja 2020 – miały wymiar historyczny, na co może mało kto zwrócił uwagę. Hasło „biegam i pomagam” nabrało nowego znaczenia. Urzeczywistniona została inicjatywa przez Biegaczy Stulecia adopcji materialnej jednego dziecka spośród czwórki, poznanej podczas obozów sportowych w Kenii w ostatnich latach. Szczególną opieką otoczony został 7-letni chłopiec o imieniu Kibwana, syn Mwinjabu i Rehemy z wioski w regionie Bomani.

Urodził się 14 marca 2013 roku. Otrzymał od nas ksywkę Spiderman, nie tylko dlatego że lubi tę postać - mimo że tylko słyszał o człowieku-pająku, a nigdy go nie widział (rodzina nie ma telewizora ani prądu), ale jest bardzo sprawny fizycznie.

A propos wymiaru historycznego. W Polsce jest wiele charytatywnych imprez. Zbierane są środki na leczenie, operacje, rehabilitacje, wsparcie osób niepełnosprawnych itp. Jednak żaden organizator nie podjął się adopcji dziecka z ubogich rodzin krajów afrykańskich, zwłaszcza z Kenii – kraju, który zasłynął m.in. z plejady wysokiej klasy biegaczy. Dziś, w dobie pandemii, tysiącom osób, zwłaszcza dzieciom, widmo głodu zajrzało w oczy. Fajnie było oglądać reprezentantów tego kraju w imprezach od Bałtyku do Tatr, a teraz, gdy proszą o pomoc - większość organizatorów zawodów, którzy ich zapraszali i gościli, zdaje się nie słyszeć ich wołania.

Adopcja Kibwany przypadła też w wyjątkowym czasie – w setną rocznicę urodzin Karola Wojtyły. Jako papież w sposób szczególny ukochał Afrykę, zwłaszcza Kenię, którą odwiedził trzykrotnie. Podczas jednej z pielgrzymek podkreślił, że „bogatym nie jest ten, kto posiada, lecz ten, kto daje”. Najwięcej jednak dają ci, co mało mają, jak np. emerytowany budowniczy elektrowni, urodzony w Rabce, a mieszkający w Gdańsku i przyjeżdżający do Warszawy Jan Kulczycki, który poprzez nabycie czterech medali oraz papieskiej statuetki wspomógł nie jedno, lecz czworo dzieci.

Jeśli ktoś chciałby wspomóc 7-letniego Kibwana i jego rodzinę niewielką chociażby kwotą, zapraszamy na https://zrzutka.pl/3a965n jak również na wyjazd do Kenii w styczniu, aby w dobrych warunkach potrenować i się zrelaksować.

medaleNa zdjęciu: trofea Jana Kulczyckiego, którymi wspomógł kenijskie dzieci.

Wracając do biegu na Lhotse to „ciekawszym wydarzeniem” była kolejna wizyta policji. Przyjechała po tym, jak dostała donos, aby interweniować, bo jacyś ludzie biegają. Po miłej rozmowie wyjaśniającej panowie przyznali, że po 100 latach nadal jest aktualne powiedzenie Marszałka Józefa Piłsudskiego: "Naród wspaniały, tylko ludzie k...".

Nic nie zmieniło się też od czasów II wojny światowej. Jak można przeczytać na portalu „Wielka Historia” donosiciele byli prawdziwą plagą okupowanej Polski. Przez listy od „życzliwych” dziesiątki tysięcy ludzi dostały się w łapy siepaczy z gestapo. Szacuje się, że aż 1/3 osób aresztowanych przez Niemców w okupowanej Polsce „wpadła” w wyniku donosów.

Kiedy uczestnicy biegu zastanawiali się, kto może być donosicielem, jeden z nich wpadł chyba na właściwy trop. To instruktor nauki jazdy samochodem, któremu zwrócił uwagę sędzia, aby jego uczeń nie „rozjechał” biegających. Ten w odwecie zadzwonił na komisariat z donosem, że… na „ślepej” drodze zakłócany jest… spokój. Przypomniało mi się powiedzenie matki, gdy ojciec coś tam marudził w tym temacie: „spokój, to będziesz miał w grobie”.

Na koniec coś bardziej optymistycznego. Odpowiedź minister sportu na pytanie, czy poluzowanie obostrzeń oznacza, że będą mogły się odbywać zawody sportowe? Danuta Dmowska-Andrzejuk: „Od 30 maja będzie możliwość organizacji wszystkich wydarzeń sportowych do 150 osób, ale na razie bez udziału publiczności. Uczestnicy takich imprez, np. biegowych czy rowerowych, nie będą musieli zasłaniać ust i nosa, nie będzie także obowiązku zachowania dystansu społecznego, choć oczywiście jest to zalecane”. Zapraszamy zatem na kolejne zawody 17 czerwca – bieg na K2. Rejestracja poprzez portal datasport.pl

Warto jeszcze zwrócić uwagę na Lhotse. Ta góra Polakom kojarzy się przede wszystkim z tragiczną śmiercią Jerzego Kukuczki, który 24 października 1989 roku podczas forsowania bariery skalnej powyżej 8000 m odpadł od ściany. Lina łącząca go z Ryszardem Pawłowskim nie wytrzymała potężnego szarpnięcia i Jurek runął w trzykilometrową przepaść. Jego partner po dwóch dniach samotnej walki zdołał wydostać się ze ściany. Dlaczego zatem wybrany został majowy termin zawodów? Ano dlatego, że w tym to miesiącu najwięcej było polskich wejść na szczyt tej góry:

14 maja 1986 – Aleksander Lwow, Tadeusz Karolczak
15 maja 2000 – Piotr Pustelnik
10 maja 2001 – Anna Czerwińska jako pierwsza Polka i Dariusz Załuski
24 maja 2012 – Anna Lichota
25 maja 2012 – Kinga Baranowska
20 maja 2017 – Jakub Bojan, Rafał Fronia, Waldemar Kowalewski, Michał Zajączkowski
16 maja 2018 – Sylwia Bajek najmłodsza wówczas (26-letnia) Polka na szczycie
16 maja 2019 – Monika Witkowska

P.S. Ze względu na to, że niektóre osoby biegają korespondencyjnie do 30 maja, wyniki publikowane będą z początkiem czerwca na stronach maratonczyk.pl oraz biegstulecia.pl