Roman Fosti - Instagram

estonczykRoman Fosti/Instagram

Ilona Berezowska: Od marca ośrodki biegowe w Iten nie mogą przyjmować biegaczy. Podróże zagraniczne również są niemal niemożliwe, ale to wcale nie oznacza, że mekka biegaczy opustoszała. Nadal trenują tam zarówno miejscowi, jak i zagraniczni biegacze. Tych ostatnich nie jest dużo. To zawodnicy, których zakazy i ograniczenia w lotach zastały już w Kenii. Niektórzy myśleli, że będą mogli przeczekać trudny okres w jednym z ośrodków treningowych. Niestety po marcowych decyzjach rządu, musieli je opuścić. Jednym z tych, których pandemia zastała w Iten, jest Roman Fosti. Czterokrotny mistrz Estonii w półmaratonie, złoty medalista mistrzostw kraju z 2018 r., 33 zawodnik mistrzostw świata w Katarze i olimpijczyk z Rio szykował się do maratonu w Rotterdamie, gdzie miał zrobić minimum na Tokio. Plany pokrzyżował mu koronawirus, ale Estończyk nadal trenuje, chociaż przygód mu nie brakuje. Zapytaliśmy, jak wygląda jego życie w Iten w praktyce i jak w treningach przeszkadza mu pandemia.

Ilona Berezowska:  Jakich restrykcji musisz przestrzegać na co dzień?

Roman Fosti: Przede wszystkim muszę wracać do domu przed 19:00 i pozostawać na miejscu do 5:00 rano. W miejscach publicznych należy nosić maseczkę i utrzymywać 1-2-metrowy dystans społeczny. Przed korzystaniem z transportu publicznego i w takich miejscach jak sklepy należy myć ręce. Nie można również korzystać z sauny i siłowni. Nie można się również gromadzić np. w kościele. Oczywiście dla mnie najważniejsze są sprawy biegowe. Bieganie jest dozwolone, ale nie można biegać w grupach.

Ilona Berezowska: Zdaje się, że właśnie z powodu biegania w grupie, pod koniec marca zostałeś zatrzymany przez policję i spędziłeś w areszcie 7 godzin?

No tak. Rzeczywiście mnie to spotkało. Informacja, że bieganie w grupach nie jest dozwolone, wtedy do nas nie dotarła. Nie wiem, czy w ogóle istniała, bo dopiero po naszym aresztowaniu, poinformowali o tym w mediach. W każdym razie podczas biegu zachowywaliśmy duże odległości i nie mieliśmy świadomości, że robimy coś niedozwolonego.



Ilona Berezowska:  Jak teraz wygląda Twój typowy dzień w Iten?

Roman Fosti: Poranny trening, śniadanie, popołudniowy trening i ćwiczenia. Potem przerwa na jakiś sklep albo masaż. O 19:00 kolacja i o 21:00 idę spać.

Ilona Berezowska:  Do kiedy zostaniesz w Kenii?

Roman Fosti: Podejrzewam, że do lipca. Miejmy nadzieję, że do tego czasu wirus przestanie się rozprzestrzeniać. Na razie region, w którym jestem, jest bezpieczny. Nie stwierdzono tutaj żadnych przypadków zakażenia wirusem. Jesteśmy bezpieczni i możemy trenować w dobrych warunkach.

Ilona Berezowska:  Co zamierzasz zrobić z wypracowaną podczas pandemii formą?

Roman Fosti: Mam nadzieję, że przede wszystkim pokonam tu własne słabości. Ciało odczuwa już zmęczenie treningiem górskim i chyba potrzebuję dla równowagi płaskiego terenu na poziomie morza. Pod koniec kwietnia chorowałem i teraz krok po kroku odbudowuję formę z myślą o mistrzostwach Estonii, które są zaplanowane na sierpień. Mam również nadzieję, że 17 października przyjadę do Gdyni, wystartować w mistrzostwach świata w półmaratonie.

Trzymamy kciuki za Twoje plany i życzymy powodzenia