Strona na FB

Pazda Pozorska1100 km na 100-lecie odzyskania niepodległości - 10.11.2018

Robert Zakrzewski: "19 września 2008 r., to moje drugie urodziny” – mówi Małgorzata Pazda-Pozorska, rekordzistka Polski w biegu na 100 km. Tamtego dnia, słupszczanka była na granicy życia, doświadczając śmierci klinicznej. Teraz biegnie za swoimi marzeniami, a część z planów już zrealizowała.

Wszystko wydarzyło się jeszcze kilka lat przed rozpoczęciem jej przygody z bieganiem. 26-letnia wtedy Małgorzata, dwa tygodnie wcześniej wstąpiła na nową drogę życia. Życia, które mogło się niespodziewanie zakończyć. Teraz uśmiecha się mówiąc, że zdążyli dopiero co z poślubionym mężem rozpakować prezenty i wywołać pamiątkowe zdjęcia. Jednak już na podróż poślubną zabrakło czasu.

Można powiedzieć, że był to wypadek, ale przy czyjejś pracy. Trafiłam z półpaścem oka na oddział zakaźny. Pomylono leki. Ale już wybaczyłam i nie mam do nikogo żalu. To był błąd ludzki. Błąd w sztuce lekarskiej. Z perspektywy czasu myślę, że może wręcz tej osobie powinnam podziękować. Przewartościowała moje życie raz na zawsze. Doceniam teraz je po stokroć bardziej. Niemożliwe nie istnieje już w moim słowniku.

- opowiada Małgorzata Pazda-Pozorska.

W przypadku śmierci klinicznej ważny jest czas i udana reanimacja. Choć ustaje wiele funkcji życiowych, jak praca serca, to jeszcze przez kilka minut pracuje mózg. To już ostatni etap przed śmiercią biologiczną i faktycznym końcem ludzkiej wędrówki.

W wywiadzie lekarskim z historii pobytu w szpitalu mam wpisane - około 5 minut bez oddechu, bez krążenia. Po tym czasie faktycznie obumiera kora mózgowa. Miałam szczęście. Ogromne szczęście. Coś najprawdopodobniej mam jeszcze do zrobienia na tym świecie. Tak powiedziała mi pewna pielęgniarka w szpitalu, i chyba tak właśnie jest.

- mówi biegaczka.

Relacje osób, które przeżyły śmierć kliniczną pełne są głębokich opisów. Słyszały one głosy, widziały różne wydarzenia, światło w tunelu, czuły bliskość zmarłych osób. Takie odczucia w psychologii mają swoją nazwę jako NDE, czyli bliskie doświadczenie śmierci. Biegaczka woli jeszcze nie opowiadać, o tym co przeżyła na szpitalnym stole, gdy przeżyła kliniczną śmierć. Jeszcze nie teraz.

Tak, jest tunel, wróciłam stamtąd. Jeśli spełni się moje szóste marzenie, to dopiero wtedy będę mogła opowiedzieć o tym dokładnie.

- zdradza tajemniczo.

Jak wspomina, po wszystkim szybko wyszła ze szpitala. Później przyszedł moment na załatwienie spraw często odkładanych na jutro, na później. Najpierw na powiększenie rodziny i dziecko.

Nie miałam skutków niedotlenienia. Z całą tą sytuacją „wybuchło” na oddziale, że tak powiem delikatnie. Nie chciałam dalej tam być. Wszystko zostało zgłoszone w izbie lekarskiej, odpowiednie osoby poniosły konsekwencje.

- mówi.

Pazda Pozorska2013Pierwszy start

Zaczęła uprawiać różne dyscypliny od kitesurfingu, przez jazdę konną, po snowboard, i crossfit. Bieganie pojawiło się dopiero w 2013 roku i to dzięki reklamie. Pewnego dnia, na początku października, w telewizji, zobaczyła spot promujący obuwie do biegania. Widocznie na tyle się spodobał, że miesiąc później wystartowała podczas Biegu Niepodległości w Gdyni.

11 listopada 2013 r. przebiegłam swoje pierwsze 10 km, pamiętam dobrze, że w czasie 49:07. Później chciałam przebiec maraton, którego złamanie 3 godzin było moim drugim marzeniem. Pierwszym było zdobycie pucharku z biegu na 10 km w Gdyni. Podczas przygotowań do tych trzech godzin w maratonie zdarzył się poważny wypadek. 13 grudnia 2015 roku spadłam z konia uderzając głową w pień.

- opisuje.

Gdy Małgorzata zaczyna wyliczać wszystkie swoje kontuzje, jeżą się włosy na głowie i ciało zaczyna boleć od samego słuchania. Złamane obie ręce i nogi, śmierć kliniczna i do tego uraz głowy. Jak mówi, ten ostatni był najgorszy.

Uraz głowy z utratą pamięci i wzroku przebił wszystko. Czy jest gorsza chwila niż ta, że nie pamiętasz, że masz dziecko?! Nie wiem czy jest coś straszniejszego niż krzyczeć : Mam otwarte oczy, dlaczego więc nic nie wiedzę!

- opisuje dramatyczny moment.

Pazda Pozorska2015Rok 2015

Biegaczka znów pozbierała się i wróciła do siebie. Po miesiącu mogła już samodzielnie chodzić, powoli wracały wspomnienia.

W treningach zaczął ją wspomagać trener Paweł Grzonka – szkoleniowiec wielu polskich chodziarzy. Dwa lata po wypadku wygrała Kaliską Setkę (8:31.05). W 2018 roku podczas Mistrzostw Polski na 100 km w Warszawie uzyskała wynik 8:05:38 i zdobyła złoto. Wszystko to były rekordy kraju. Jej aktualny rekord Polski na tym dystansie wynosi 7:55:19 i ustanowiony został we wrześniu 2019 r. w Holandii.

Rekord Polski, to tak przy okazji wyszło. Chciałam po prostu złamać 8 godzin. Bieganie to moja pasja, a nie sposób na zarabianie na chleb. Możliwe, że byłoby inaczej gdybym zaczęła wcześniej. Mój talent odkryto na jakiś zawodach międzyszkolnych, jednak nikomu nie udało się zaszczepić wtedy we mnie „bakcyla”. Za to teraz bawię się świetnie tym wszystkim. Daje mi to ogromną radość i zdrowie.

- przyznaje biegaczka.

Pazda Pozorska3


Małgorzata Pazda-Pozorska jest w biegu po kolejne z sześciu marzeń, tak zresztą też nazywa się jej oficjalny profil na jednym z portali społecznościowych. Teraz oczywiście jak wszyscy ma krótką przerwę. Większość z planów już spełniła, choć jak widać nigdy nawet nie marzyła o rekordzie kraju.

Na swojej liście „odhaczone” ma już zdobycie wspomnianego pucharu podczas biegu na 10 km w Gdyni i złamane 3 godziny w maratonie (2:59:31). W 2017 roku ukończyła wymagający Spartathlon liczący 246 km, oraz reprezentowała Polskę na międzynarodowych zawodach, w 2019 roku startując podczas Mistrzostw Świata w biegu na 50 km i 24-h.

Fot. Mistrzostwa Polski na 100 km - rok 2018

Od śmierci klinicznej minęło prawie 12 lat. Co roku, prócz swoich urodzin, które obchodzi w lutym, zawodniczka wspomina też 19 września. Jak powiedziała, to jej drugie narodziny. Nie robi tego hucznie, nie sprawia sobie prezentów, ale przywołuje w pamięci tamte chwile. Wierzy, że wszystko wydarzyło się po coś.

Przestałam z tamtym dniem odkładać marzenia na później. Przestałam twierdzić, że marzenia się może kiedyś spełnią. Nie, bo one się nie spełnią. To ja je muszę spełnić. Swoją zawziętością, często małymi kroczkami, szczebelek po szczebelku, ale ciągle sukcesywnie napierając ku swoim celom.

- kończy Małgorzata.

Pazda Pozorska2

W przyszłości biegaczka chce wziąć udział w słynnym Ultra-Trail du Mont-Blanc, ostatnio nie miała jednak szczęścia w losowaniu. Szóstego marzenia nie ujawnia, bo to ma być niespodzianka.

Foto: archiwum prywatne, www.maratonczyk.pl