gajda

Obowiązkowe obecnie maseczki ochronne nie ułatwiają życia biegaczom. Brakuje w nich tchu, twarz się poci, a możliwości biegowe spadają. Rząd nie daje biegaczom wyboru, ale specjaliści odradzają. O zasadność biegania w maseczkach zapytaliśmy dr Roberta Gajdę, właściciela Grupy Gajda-Med, prowadzącego Centrum Kardiologii Sportowej, do którego od 33 lat należy rekord Polski Medyków w maratonie ( 1987, Szeged, Węgry. Czas 2:33:08).

Ilona Berezowska: Panie doktorze, oprócz przyjmowania biegaczy w gabinecie, sam Pan biega. Czy robi Pan to w maseczce?

Dr Robert Gajda: Nie, zdecydowanie nie biegam w maseczce i odradzam to innym. Celem uniknięcia zarażenia najlepiej biegać samemu lub z osobami, z którymi stale przebywamy. Z żoną, z dziećmi. Problematyczne byłoby jedynie bieganie w grupie. Podczas zawodów albo grupowego biegania prawdopodobieństwo zarażenia byłoby dużo większe niż podczas samotnego treningu.

I.B.: Czy maseczka rzeczywiście chroni?

Dr Robert Gajda: Jeśli to my jesteśmy zarażeni, to w pewnym stopniu maseczka daje innym osobom, ochronę przed nami. Dzięki maseczce nikogo nie obsmarkamy czy nie obkichamy. Nas jednak chroni przed zarażeniem słabo. Powszechnie używane maseczki tzw. chirurgiczne, mają niewielką skuteczność w kwestii wirusa, natomiast ich wpływ na motorykę oddychania, wentylację jest po prostu gigantyczny. Pieszy na chodniku ma zupełnie inne zapotrzebowanie na tlen niż biegacz, a szczególnie biegacz wyczynowy, który robi trening w określonym tempie i zakresie. Treningu nie robimy przecież na ćwierć gwizdka. Wentyluje się wtedy płuca, a nasz układ krążenia pracuje na najwyższych obrotach. Nie znajduję żadnych podstaw do biegania w maseczce.

I.B.: Czy u biegaczy z astmą i innymi schorzeniami, może dojść do zaostrzenia objawów podczas biegu z maseczką na twarzy?

Dr Robert Gajda: Takie badania nie były robione. Nie mogę więc powiedzieć, czy objawy się zaostrzą. Jednak przede wszystkim maseczki nie spełniają żadnego celu u biegaczy. Wojskowi muszą biegać w maskach i się w nich dusić, ale u nich alternatywą dla tej niekomfortowej sytuacji jest wdychanie toksycznego gazu. Dla nich to kwestia przeżycia. U biegaczy, to jest tak, jakby oddychali przez węższą rurkę. Do tego mają mokrą od potu twarz i zapocony nos. Maseczka w ułamku sekundy robi się na takim biegowym treningu mokra. Biegacz na 10 km potrafi stracić i 2 a nawet i 3 litry wody. Niewiele wtedy zostaje z właściwości takiej maseczki. Na pewno mokra, nas przed niczym nie chroni. Jedynie bardziej „dusi”.

I.B.: Niektórzy biegacze pozbawieni motywacji w postaci zawodów, przesiedzieli czas izolacji na kanapie lub ograniczyli się do treningu ogólnorozwojowego. Jak teraz wrócić do biegania?

Dr Robert Gajda: Zawodowcy, biegacze wyczynowi, którzy mieli 2-3 tygodnie przerwy wiedzą, że ten czas wystarczył, żeby zrujnować ich formę. Żadne ćwiczenia, które wykonywali w domu, nie są w stanie zastąpić treningu w terenie. Tego, który wykonywali na bieżni, w kolcach, na asfalcie, na pełnych obrotach. Biegacze-amatorzy odczują ten spadek formy w mniejszym stopniu. Tu Ameryki nie odkryję. Warto zaplanować ostrożny powrót na ścieżki biegowe. Od mniejszych objętości, krótszego dystansu, mniejszego tempa. W czasie przymusowej przerwy roztyliśmy się, rozleniwiliśmy się, dlatego łatwiej teraz o kontuzje. Powrót do tego, co było przed kwarantanną na niezmienionych zasadach grozi kontuzją, uszkodzonymi Achillesami i całą masą innych urazów. Zachęcam do rozsądku. Zasada jest taka, że im dłużej trwała nasza izolacja, tym dłużej powinno trwać wchodzenie w trening. Jeśli w domu siedziało się 3 dni, to trening nie ulega jakiejś specjalnej modyfikacji, ale gdy ten bezruch trwał 2-3 tygodnie, trzeba zacząć powoli.

I.B.: Nie brakuje osób, które zmęczone bezruchem i siedzeniem w domu, dopiero teraz zaczynają przygodę z bieganiem. Czy to może korzystnie wpłynąć na ich odporność?

Dr Robert Gajda: Oczywiście, że tak. Każda aktywność fizyczna wzmaga odporność. Bieganie nie jest tu wyjątkiem, z tym że mówimy o bieganiu rekreacyjnym. Zawodnicy wyczynowi, w momencie gdy ich forma zwyżkuje, stają się wrażliwi i łatwo łapią infekcję. Po zawodach, szczególnie tych długich i wymagających, odporność spada. Podsumowując, aktywność fizyczna na amatorskim poziomie zdecydowanie zwiększa poziom odporności i wpływa na nas korzystnie. Natomiast, jeśli szykujemy się do startów, a podczas zawodów dajemy z siebie 100 % a nawet więcej, to niestety z tego efektu zwiększonej odporności w tym momencie nie skorzystamy. Zawodowcy to wiedzą. Ten okres jest jednak bardzo krótki. Zachęcam do aktywności rekreacyjnej. Ma wyłącznie same plusy i to jest nie do przecenienia.

Bieganie w masce, maseczce (nasz test)

Wiadomości TVP o bieganiu
Mandat 5 tys. za bieganie? Czy to prawda?
Pościg za rowerzystą dwoma radiowozami (video)
Absolutnie nie rozumiem prześladowania ludzi i dawania mandatów za to, że biegają czy jeżdżą na rowerach - prof. K. Simon
Biegacz na plaży ucieka Policji (video)
Czy 2020 roku odbędą się jakiekolwiek biegi masowe?