Wojciech Szota: To był jeden z moich najsmutniejszych biegów. Chwilę przed startem do Grand Prix Warszawy dowiedziałem się, że nie żyje Adam Flisak. Wielu z nas bardzo dobrze go znało. Jak sam mówił - biegał od zawsze. Miał za sobą karierę zawodniczą w zapasach, grał też w rugby. Następnie był trenerem zapaśników w warszawskich klubach Drukarz, AWF, Orzeł, nauczycielem WF, sędzią lekkoatletycznym. Od lat 70-tych brał regularny udział w imprezach biegowych.
Po zawodach pojechaliśmy do jego domu na warszawskiej Pradze i porozmawialiśmy z jego bratem. Dowiedzieliśmy się, że Adam zasłabł podczas zawodów w Ożarowie Mazowieckim.  Zabrało go pogotowie i jakiś czas leżał w szpitalu w Pruszkowie. Nie odzyskawszy przytomności zmarł tydzień temu. Pochowany został na cmentarzu Żbikowskim w Pruszkowie. 

Ostatni raz widziałem Adama na Meczu Polska - Austria. Razem dopingowaliśmy reprezentacje przed telebimem na Polach Mokotowskich. Mimo, że był od nas sporo starszy to grywał nawet z nami w piłkę nożną. Potem wakacje, wszyscy się rozjechali na urlopy. Mieliśmy się spotkać na dzisiejszym biegu... 

Brat mnie wprowadził do niewielkiego pokoiku Adama. Schludnie, wszystko ładnie ułożone, na ścianach medale, obrazek Matki Bożej, sporo sportowych pamiątek, puchary. Zauważyłem medal z Biegu Art Profi w Ełku, gdzie pomagał nam w organizacji, medale z  Warsaw Run z 2006 i 2007 roku.

Adam urodził się 17.05.1946 w Murnau w Niemczech. Jego matka w czasie okupacji została schwytana w łapance i wywieziona na roboty a ojciec był jeńcem wojennym. Po wyzwoleniu przez Amerykanów, ślubu udzielił im polski ksiądz. Mimo możliwości wyjazdu do Ameryki rodzice wrócili do Polski a Adam związał swoje życie ze sportem. Czasami opowiadał mi o swoich trenerskich przygodach - wychował wielu sportowców. Interesował się światem, polityką, dużo czytał dlatego po każdym biegu musieliśmy coś tam z nim przedyskutować. 

W ostatnich latach po pobiciu i ciężkim urazie głowy był na rencie inwalidzkiej. Mimo to startował w zawodach. Należał do naszego klubu Art Profi, który raczej jest nieformalną grupą miłośników biegania i wydawcą Maratonczyka.pl. Przed wakacjami zdobył z nami Puchar Marszałka na Woli, był na koleżeńskim biegu Truskawki gdzie musiałem z nim rozegrać mecz w ringo:) 

Jego brat powiedział, że niestety wypalał codziennie przynajmniej 2 paczki papierosów, pił dużo kawy i zażywał leki. Nie udało mu się zwalczyć nałogu. Przy nas prawie nie palił. Mam nadzieję, że sport i bieganie długo ratowały jego życie. 

Będzie go nam brakowało... 

Adam kiedyś podał mi swoje rekordy życiowe, oto one (niestety nie ma dat):

Maraton Warszawski - 3:15
Półmaraton w Sochaczewie - 1:43
15 km, Mińsk Mazowiecki - 56:07
10 km, Bieg Siarkopolu - 38:20
5 km. Bieg Konstytucji - 19:05

 


{moscomment}