Wyniki
Galeria (fot.: Tomasz Staśkiewicz)

Relacja uczestnika: Na pierwszym okrążeniu siarczysty mróz daje się we znaki, ale zaraz potem po kilku rozgrzewających kilometrach malownicza trasa sprawia, że chce się biegać. Jesteśmy na II Radomskim Maratonie Trzeźwości. Impreza, przed rokiem zapoczątkowana jako setny maraton Tadeusza Kraski, to jeden z najładniejszych w Polsce kameralnych maratonów. Trasa prowadzi wokół zalewu Borki, jest płaska i - nie licząc krótkiego  błotnego odcinka -- bardzo szybka. Trzykilometrowe okrążenie to w 2/3 bieg brzegiem jeziora, po środku jest też parkowa alejka, a nawet most, który - podobnie jak każde kółko - trzeba pokonać 14 razy. Dwie "agrafki" sprawiają, że rywalizacja staje się bardzo atrakcyjna -- co kilometr-dwa można dokonać korekty - zobaczyć, jak dużo zyskaliśmy czy straciliśmy do rywala. W pół zamarznięte jezioro ma też jeszcze jedną zaletę -- krajobraz wizualnie skraca dystans (dla zaniepokojonych: GPS wykazał, że trasa nie jest za krótka), pomaga też fakt, że punkt żywieniowy jest rzecz jasna co 3 kilometry, a tuż przed nim można wysłuchać peanów na swoją cześć wykrzykiwanych przez niezmordowanego Wasyla.

Wszyscy połykamy więc okrążenia jedno za drugim. Każdy swoim tempem, ale każdy ukradkiem obserwując swoich stałych rywali. Już na początku tworzy się czołówka. Jednocześnie obok biegną półmaratończycy. W porównaniu z nami zasuwają jak szaleni. Można ich poznać po kolorze numerów startowych, ale komu w ferworze walki przychodzi do głowy, by się im przyglądać. Gdy mija połowa, jest nas wyraźnie mniej, a procent znajomych "maratońskich" twarzy na trasie jest coraz większy. Tadeusz Kraska tym razem pełni rolę organizatora, więc jest gościnny dla rywali i wolnym jak na swoje możliwości tempem godnie przemierza trasę. Jest Agnieszka Mizera, która - jak znać życie - zaraz potem znajdzie sobie kolejne 42 kilometrów (podobno w tym roku zaliczyła 32 maratony). Jest Andrzej Karlak, dla którego to jubileuszowy 50. maraton, jest mistrz ultramaratonów Tadeusz Ruta, który postanowił tym razem wystartować na sprinterskim - jak dla siebie - dystansie. I Basia Muzyka, która imprezy 100 kilometrów od Warszawy na pewno nie przepuści. Jedni biją się z 4 godzinami, inni walczą o kategorie wiekowe, a inni chcą sobie dopisać kolejną gwiazdkę - każdy przeżywa trasę na swój sposób. Mróz i grząski odcinek na pierwszym kilometrze pętli sprawią, że nikomu nie uda się sztuka złamania 3 godzin. Było blisko. Zwycięzcy Bogdanowi Barewskiemu zabrakło 9 sekund. Mimo to wygrał z dużą przewagą wyprzedzając drugiego na mecie Andrzeja Stefańskiego o blisko 7 minut. Trzeciemu Zbigniewowi Pietrasowi dołożył prawie kwadrans, a autorowi, dla którego Radom był okazją do poprawienia sobie życiówki, ponad pół godziny. Wśród kobiet triumfowała prowadząca chyba od samego początku maratonka z Ustrzyk Bożena Iskrzycka przed Martą Mikołajczyk i Agnieszką Mizerą. Na pewno wszyscy zasłużyli na podwójny posiłek, który zafundowali organizatorzy. A jeżeli kogoś zabrakło, to niech wie, że dużo stracił.

Do zobaczenia za rok. 

Jakub

Zwyciężyli: 

Maraton

Mężczyźni
Barewski Bogdan - 03:00:09   - OTK Rzeźnik
Stefański Andrzej - 03:06:49   - Maratończyk Elbląg
Pietras  Zbigniew - 03:14:14 -LKB Rudnik

Kobiety:
Iskrzycka Bożena - 03:34:00 - Ustrzyki Dolne
Mkołajczyk Marta - 03:43:49 - Pułaski Warka
Mizera Agnieszka - 03:57:05 - Wrocław

Pólmaraton

Mężczyźni
Błasiński Artur - 01:18:44 - UKS Technik Radom
Gwarek Tomasz - 01:20:24 - KB Sadek      
Kobajło Ryszard - 01:22:25 - Gródek nad Dunajcem 

Kobiety:
Opowicz Marzena - 01:47:07 -KB Gymnasion Warszawa
Witt Grażyna - 01:56:07 - Grupa Mietka Łukasika  Sopot
Olejniczak-Kot Dorota - 02:53:09 - SBD Energetyk Rybnik 

{moscomment}