piotr zukowski pogrzeb 5

Piotrek Żukowski bezdomny maratończyk, został pochowany w zeszły poniedziałek (29.07.2019) na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Nikt tego nie planował, ale jak się okazało ku naszemu zdumieniu, w dniu tym przypadało święto św. Marty, czyli patronki jaką obrał sobie Piotr startując w zawodach.

W rubryce klub, wpisywał "Św. Marta Warszawa", na część słynnej jadłodajni dla bezdomnych, przy Dworcu Centralnym w Warszawie. Prowadził ją kamilianin O. Bogusław Paleczny, który sprzeciwiał się brutalnemu wyrzucaniu bezdomnych z dworca. W latach 1997-98, sprawa ta była szeroko relacjonowana przez media i ostatecznie zakończyła się likwidacją "Baru św. Marty".

W drewnianym kościołku na Bródnie zebrali się najbliżsi i głównie ci, co znali Piotrka z tras biegowych. Bezdomność dopadła go w 1995 roku. Wtedy został eksmitowany wraz z chorą matką, z mieszkania na warszawskiej Woli, na ul. Pereca. Jego mama trafiła do domu opieki, a Piotr na ulicę. Nie znamy powodów tej administracyjnej decyzji, ale najprawdopodobniej były to zaległości czynszowe. Piotrek jak sam mówił, obudził się na klatce schodowej… i postanowił się nie poddać. Od tego momentu bieganie stało się jego życiem. Podziwiał Barbarę Szlachetkę, która zaczęła biegać w maratonach w wieku 41 lat i w pierwszym roku startów ukończyła 52 biegi na dystansie maratonu.

Formalności związane z pochówkiem załatwił jego brat Grzegorz. Powiedział nam, że wyjechał na stałe do Australii, rok przed eksmisją Piotrka. Wtedy wszystkie sprawy lokalowe były uregulowane i nie występowały zaległości czynszowe. Teraz gdy przyjechał do Polski nie spodziewał się, że będzie chował swojego brata. Jednak dzięki tej opatrznościowej wizycie, prochy Piotrka spoczęły w grobie rodzinnym (G19/V/V).

Piotrek od początku tego roku przebywał w szpitalu we Wrocławiu. Chorował na raka prostaty. W dniu 4 czerwca 2019 roku został przewieziony do hospicjum w Trzebnicy - Bentkowo 1. Jego brat dowiedział się, że nawet wtedy się nie poddawał i prosił personel o odżywki i witaminy, ponieważ chciałby jak najszybciej wrócić na maratońskie trasy. Zmarł w dniu 12 lipca, w wieku 64 lat.
- Bardzo się cieszę, że zmarł w czystej pościeli i pod dobrą opieką personelu hospicjum, a nie jak wielu mu podobnych na ulicy - dodał brat Grzegorz.

Stojąc nad grobem Piotrka, wspominaliśmy go wraz z rodziną, koleżankami i kolegami biegaczami. Pamiętamy człowieka biednego, ale nie skarżącego się na swój los, bardzo pogodnego, życzliwego, zawsze skorego do długiej rozmowy i oczywiście wytrwałego, który po ukończeniu maratonu, od razu planował kolejny. Ja pamiętam jeszcze Piotrka jako bardzo uczynną osobę. Zawsze w biurze zawodów chciał mi pomagać, bo wcześniej już wszystko rozeznał i wiedział gdzie należy pójść, gdzie odebrać pakiet startowy, gdzie pobrać posiłek, z kim z organizatorów porozmawiać.

Jego siostra podsumowała nasze wspomnienia stwierdzeniem - to wy biegacze, byliście jego rodziną.

Tajemnicą pozostaje tylko ilość przebiegniętych przez Piotrka maratonów. Było ich ponad trzysta, ale może ktoś się kiedyś dokładnie policzy…
Jedno jest dla nas pewne, ta statystyka na pewno rośnie na niebiańskich ścieżkach.

Wojtek Szota


piotr zukowski pogrzeb 1

piotr zukowski pogrzeb 2

piotr zukowski pogrzeb 3

piotr zukowski pogrzeb 4

piotr zukowski pogrzeb 6

piotr zukowski pogrzeb 7

piotr zukowski pogrzeb 8