Andrzej "Harcerz" Liśniewski: W dniach 23-25 marca br. nie brakowało sportowych emocji w Polsce ani za granicą. Polscy reprezentanci udowodnili na światowych arenach że są siłą z która trzeba się liczyć. Wspaniałe występy Adama Małysza, Otylii Jędrzejczak oraz reprezentacji Polski w piłce nożnej pozwoliły poczuć dumę z tego że jesteśmy Polakami! ...i mimo tego że naszą rodzimą imprezę Półmaraton Warszawski w kategorii mężczyzn zdominowali zawodnicy zagraniczni należy się cieszyć że jednego dnia, na jednej imprezie biegowej zgromadziło się dobrowolnie na starcie aż 1600 osób w różnych kategoriach wiekowych!  To jest duży sukces organizatorów który świadczy jednocześnie o tym że potrafią przygotować tak duży „spektakl" biegowy oraz o tym że bieganie staje się coraz popularniejszą formą ruchową w ciągle zabieganym społeczeństwie naszego kraju!

...w tym roku w związku z kontuzją postanowiłem Półmaraton Warszawski zaliczyć jako fotoreporter...pozwoliło mi to na wspaniałe przeżycie które na długo zapadnie mi w pamięć!

Dlaczego?...już wyjaśniam!

...przygotowania do Półmaratonu Warszawskiego praktycznie rozpocząłem już w zeszłym roku po odwieszeniu medalu na ścianę gdzie wśród innych wyróżniał się kształtem! Przez kilka miesięcy przypominał mi że w 2007 roku II edycja Półmaratonu Warszawskiego i należy szlifować formę. Za ambitny plan postawiłem sobie startowanie we wszystkich kolejnych edycjach warszawskiej imprezy. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności w lutym oraz odnowioną kontuzją z 2006 roku całkowicie zmieniły plany startowe 2007 roku.

Termin zawodów zbliżał się wielkimi krokami wiec mimo małych problemów zdrowotnych postanowiłem być na trasie, razem z biegaczami!

Sprawdzenie roweru, przewertowanie instrukcji nowego aparatu i w drogę! Atmosferę „święta biegaczy" wyczuwało się już na Bemowie. Jadąc rowerem przez Wolę, Śródmieście można było zauważyć po zachowaniu ludzi, że w powietrzu coś „wisi"! Przemykające się wśród tłumu postacie z torbami, plecakami kierujące się na Stare Miasto były wyraźnym drogowskazem dla mnie że już coraz bliżej miejsca „spektaklu" biegowego a dokładnie miejsca jego rozpoczęcia bo wszystko przecież miało się rozegrać na trasie 21 km po ulicach Warszawy!

Plac Zamkowy został „opanowany" przez biegaczy. Schody kolumny Zygmunta w ciągu niespełna kilkudziesięciu minut stały się najbardziej obleganym miejscem na placu. Na nich robiono pamiątkowe zdjęcia, na nich zbierały się grupy przyjaciół do wspólnego biegania, na nich zapadały ostatnie strategiczne postanowienia co do taktyki biegu. Każdy z biegaczy w tym dniu czuł już przed startem duża dawkę adrenaliny która stopniowo była uwalniana przez organizm podczas biegu!

Niebieska brama startowa, strefa dla Vipów, tłum ochroniarzy, podskakujący biegacze starający się wykorzystać każdą sekundę na rozgrzewkę. Przy barierkach rodziny startujących, przypadkowi przechodnie i Ci którzy chcieliby biec a nie mogą. Wszyscy trzymają kciuki za startujących bo przecież 21 km to poważny dystans.  Walka z wiatrem, słońcem, zawodnikami i z samym sobą!

...godz. 10.00 słychać strzał startowy i doping komentatora...rozpoczęła się walka....

Ruszyłem na trasę rowerem. Musiałem naprawdę mocno naciskać na pedały roweru aby nadążyć za czołówką.

...piękna płaska trasa, wspaniała pogoda, tłum biegaczy z roześmianymi twarzami sprawił ze wszyscy zostali porwani w wir biegowej „zabawy"! Przemieszczając się po trasie Półmaratonu Warszawskiego miałem możliwość pierwszy raz w życiu obserwowania startujących ludzi z perspektywy „siodełka rowerowego"! ...ich radość z każdego przebiegniętego kilometra, ich dramaty gdy mieli kłopoty wytrzymałościowe! Trudno to opisać co dzieje się wśród biegaczy wspólnie biegnących...to „karnawał" życia, piękna, towarzyska a zarazem zacięta walka o każdą minutę, sekundę! Wspólne rozmowy, krótkie porady treningowe, planowanie następnych startów, wspomnienia z poprzednich startów...to tylko kilka tematów, o których rozmawiali biegacze. Tyle radości i życia mieli w sobie wszyscy startujący że udzielało się to kibicom, przechodniom, osobom zabezpieczającym trasę.

Jadąc i robiąc zdjęcia nawet nie zwróciłem uwagi że za chwilę meta! Ocknąłem się w ciemnych czeluściach tunelu na trasie Gdańskiej za którym już tylko kilkanaście kroków było do mety. Stojąc przed metą widziałem u niektórych biegaczy łzy radości po pokonaniu trasy, widziałem łzy bólu po pokonaniu trasy, widziałem łzy rozpaczy u niektórych maszerujących biegaczy...i to było to co mi zapadło głęboko w pamięć!

Czołówka bardzo szybko pokonała trasę Półmaratonu Warszawskiego. Bliska pobicia rekordu Polski w półmaratonie należący od 1995 r. do Kamili Gradus z warszawskiej Legii był Justyna Bąk która wygrał wśród kobiet. Do rekordu sprzed 12 lat zabrakło jej jednak 29 sekund. W rywalizacji mężczyzn triumfował Kenijczyk Michael Karonei. Carrefour Półmaraton Warszawski ukończyło 1606 zawodników w tym liczni przedstawiciele środowiska wojskowego. 

Najważniejsze jednak jest to że wszyscy mogą się czuć zwycięzcami... Ci co wystartowali, Ci co dopingowali, Ci co to wszystko organizowali... 

Ale ale zapomniał bym o minusach które moim zdaniem należy poprawić na następnych zawodach i uwidocznić aby inni organizatorzy działali już na tip top...zbyt mała ilość na trasie punktów nawadniania (pamiętajmy że nie wszyscy startujący to zawodowcy którzy tak jak na reklamie telewizyjnej moczą palec w szklance wody i biegną dalej) oraz zbyt mała ilość kabin toy toy !

...ogólnie tak trzymać przy następnych imprezach...!!!

...ja tam na rowerze byłem. Napoje izotoniczne z bidonu piłem i to co najważniejsze streściłem...

                                                                                                 Andrzej  „HARCERZ"  Liśniewski