Puchar Króla 2016 - top
Start
Puma kostka
Menu główne
Start
Trening
Wyniki
Galeria zdjęć
Zdrowie
Kalendarz
TV MARATOŃCZYK
Maratony Zagraniczne
Biegi Ekstremalne
Biegi na Orientację
Rajdy
Ciekawostki
Historia
Archiwum
Bieganie w reklamie
Narty Biegowe
K2
Triathlon
Ogłoszenia
Testy Sprzętu
Kontakt
monter 2016 pion
Najbliższe Imprezy
IV Bieg Północy
Czerwiec 5, 2016 (11:00)

4. Nocny Wrocław Półmaraton
Czerwiec 18, 2016 (22:00)

Bieg Pawłowicki
Sierpień 28, 2016 (13:00)

WĄBRZESKA DZIESIĄTKA
Wrzesień 3, 2016 (10:00)

34. PKO Wrocław Maraton
Wrzesień 11, 2016 (09:00)

Garmin Ultra Race
Wrzesień 17, 2016 (07:00)

Maraton Północy
Październik 2, 2016 (09:00)

Pełny Kalendarz
Dodaj Imprezę
Kalendarz Imprez
Kwiecień 2016 Maj 2016 Czerwiec 2016
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
Tydzień 17 1
Tydzień 18 2 3 4 5 6 7 8
Tydzień 19 9 10 11 12 13 14 15
Tydzień 20 16 17 18 19 20 21 22
Tydzień 21 23 24 25 26 27 28 29
Tydzień 22 30 31
Dodaj nowe zdarzenie Dodaj nowe zdarzenie
Puchar Króla 2016 - pion
Mazury 2016 - pion
Gdańsk Maraton 2016 - pion
Wrocław Maraton - 2016 - middle

Wanda Panfil - jedyna w historii Polski mistrzyni świata w biegu maratońskim
18.02.2016.
 
Image
Wanda Panfil

Wanda Panfil  - jedyna w historii Polski mistrzyni świata w biegu maratońskim - opowiada o swoich sportowych dokonaniach Marcinowi Janiszewskiemu (rzecznikowi prasowemu MCS Wrocław).

Marcin Janiszewski: Jakie były początki Pani kariery, w którym maratonie zaliczyła Pani swój pierwszy start?

WANDA PANFIL: – Początki mojej kariery były bardzo trudne. Wstawałam każdego dnia 4.30, musiałam iść 5 km przez las do przystanku na pociąg. Nieważne było, czy padał śnieg, deszcz, czy świeciło słońce. W każdych warunkach pokonywałam 20 km pociągiem i czekałam na lekcję godzinę, następnie 8 godzin lekcyjnych w szkole i bezpośrednio po nich treningi w moim klubie Lechia Tomaszów Mazowiecki. Potem powrót do domu codziennie bardzo późnym wieczorem. I tak przez ponad cztery lata. Treningi początkowo były dosyć lekkie, mój organizm adaptował się do wysiłku. Co najważniejsze, miałam fajnego trenera Karola Włodarczyka, który tak konstruował jednostki treningowe, by bieganie sprawiało mi radość. Zaczęłam od dystansów średnich: 800 m, 1500 m i stopniowo wydłużałam dystans aż do królewskiego, jakim jest maraton. Pierwszy mój start maratoński to Berlin Maraton. Wspominam go świetnie, ponieważ nie wiedziałam do końca, jak będzie, jak mój organizm zniesie tak długi wysiłek. Przez to, że nie wiedziałam co mnie czeka, pewnie też mniej się stresowałam. Jak się okazało, pobiegłam na bardzo wysokim poziomie, ustalając mój pierwszy rekord Polski w maratonie. Ponadto zajęłam drugą pozycje open. Ten świetny występ zapewnił mi kwalifikację olimpijską do Seulu.

MJ: Co było najtrudniejsze na początku treningów? Jak sobie z tym poradzić?

WP: – Na początku moich treningów do maratonów, zmieniłam miejsce zamieszkania z Polski na Meksyk. Wówczas zmieniło się w moim życiu wszystko. Pierwszą sprawą była zmiana wysokości, z polskich nizin skok na wysokość 2400 m n.p.m. Drugim z czynników, do których musiałam się przystosować, była zmiana jedzenia. Jadłam więcej owoców, warzyw, mniej mięsa i pieczywa. Trzeci i najważniejszy czynnik to treningi wykonywane codziennie o godz. 7 rano z dosyć dużą intensywnością, w zależności od okresu, w jakim realizowałam dany trening. Po południu o godz. 16 zazwyczaj zaczynałam drugi trening. Było to rozbieganie, sprawność czy elementy siły biegowej. Było ciężko, ponieważ byłam 10000 km od rodzinnego domu, ale wiedziałam, że to niezbędny przystanek na drodze do wielkiego sukcesu sportowego. Poza tym, dzięki pobytowi w Meksyku, miałam zapewnione starty w Stanach Zjednoczonych. Rywalizując za oceanem nabierałam większej pewności siebie i wiary we własne możliwości. Zaczynając trening w Meksyku postawiłam wszystko na bieganie. Wiedziałam, że jestem tu po to aby wykonywać ciężką pracę, a ta zaprocentowała wygrywaniem największych imprez na świecie. Każdy zawodnik przygotowując się do ważnych maratonów powinien postawić sobie odpowiedni cel i konsekwentnie dążyć do jego realizacji. Mój sposób na radzenie sobie z przeciwnościami losu to myśleć pozytywnie i być pewnym tej pracy, którą wykonujesz.

MJ: Ukończyła Pani szereg znanych maratonów na całym świecie (w Bostonie, Seulu, Nagoi, Londynie czy Nowym Jorku) – czy któryś z nich wspomina Pani szczególnie? Może pamięta Pani anegdoty lub wyjątkowe wydarzenia z poszczególnych miejsc?

– Wszystkie światowe maratony, które biegałam, były maratonami prestiżowymi i co ciekawe, każdy z tych maratonów był inny. Dlaczego? Ponieważ obsada każdego z nich była porównywalna do stawki, jaką przyszło mi się zmagać na imprezach rangi mistrzostw świata czy igrzyskach. Największym z moich wspomnień jest start na mistrzostwach świata w Tokio, gdzie wywalczyłam dla Polski  jedyny tytuł mistrzyni świata w maratonie. Kiedy pojawiłam się na lotnisku w Tokio, czekali na mnie dziennikarze z różnych państw i zaczęli zadawać pytania o moją formę. Mówiłam, że jest bardzo wysoka. Wiedziałam, że wszyscy dookoła będą wywierali na mnie presję, np. poprzez rozstawienie moich rywalek wyżej ode mnie. Zawsze będę pamiętać, jak wbiegałam na stadion w bardzo ciężkich warunkach (100% wilgotności i temp. 26 stopni), kiedy usłyszałam głosy moich znajomych poczułam dodatkowy przypływ energii. Byłam pewna, że to mój dzień i mój triumf na mistrzostwach świata. Każdy sportowiec marzy o tym, by na imprezie takiej rangi usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego. To uczucie nieporównywalne do czegokolwiek, kiedy podczas dekoracji stoi się na najwyższym stopniu podium z orzełkiem na piersi, słuchając hymnu narodowego.

MJ: Duże znaczenie ma dla Pani trasa (miasto), po której Pani biegnie?

– Dla mnie trasa, na jakiej przyszło mi się zmagać nigdy nie miała znaczenia. Zawsze byłam skupiona na tym, co i jak mam zrobić. Często się zdarzało, że organizatorzy po maratonie zabierali mnie na trasę całego biegu, by zobaczyć profil. Podczas startu byłam tak mocno skupiona na taktyce, że nie zwracałam uwagi na miasto w którym biegałam.

MJ: Jak – Pani zdaniem – zmieniły się biegi długodystansowe na przestrzeni lat?

W wywiadach wspominała Pani, że czasy uzyskiwane obecnie przez biegaczki są wręcz nieprawdopodobnie dobre. – Moim zdaniem biegi długie zmieniły się globalnie od 1995 roku, kiedy to organizatorzy zaczęli ścigać się między sobą, który maraton jest szybszy, zapominając o ,,czystym sporcie”. Jak wspominałam wcześniej uzyskiwane wyniki na przełomie lat 1995-2015 były mocno kontrowersyjne. Wystarczy spojrzeć na listę zawieszonych federacji i zawodników.

MJ: W ubiegłym roku przyjechała Pani do Wrocławia na 3. PKO Nocny Wrocław Półmaraton. Jakie są Pani wrażenia?

– Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona ogromnym odzewem. To niesamowite, że prawie siedem tysięcy osób zmobilizowało się i zdecydowało przebiec dystans półmaratonu, i to na dodatek w nocy! Wśród nich część osób na pewno była nastawiona jedynie na jak najlepszy czas i mniej skupiona na trasie – tak jak ja w czasie swoich biegów. Wydaje mi się jednak, że teraz, kiedy długie dystanse stają się coraz popularniejsze, wielu uczestników startuje nie tylko dla wyniku, ale i dla dodatkowych atrakcji na trasie – jak rok temu we Wrocławiu, kiedy zapewniono program artystyczny na mostach.

MJ: Podczas tegorocznego 4. PKO Nocnego Wrocław Półmaratonu i 34. PKO Wrocław Maratonu wystartują także „grupy turystyczne”, prowadzone przez pacemakerów – przewodników, którzy opowiedzą o atrakcjach biegaczom z najwolniejszych grup. To dobry pomysł na dalszą popularyzację długich dystansów?

– Jak najbardziej. Przecież nie każdy chce biegać wyczynowo, część uczestników chce się po prostu sprawdzić. I tak sporą część biegaczy podczas dużych maratonów i półmaratonów stanowią ludzie, którzy nie ścigają się, a biegną wolniejszym tempem. Teraz będą mogli dodatkowo posłuchać co nieco o historii Wrocławia. W ogóle te dwa wrocławskie biegi organizuje fajna, młoda ekipa, która jak widać wciąż ma nowe, ciekawe pomysły!

Artykuł pochodzi ze strony wrocławskiego półmaratonu.

 




  Komentarze (3)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Romiszewski, w dniu - 18-02-2016 13:24
To jest prawdziwy twardy charakter. Żeby coś osiągnąć trzeba się napocić. Z pozycji kanapy nic w sporcie się nie osiągnie.  
 
Zawsze podziwiałem i podziwiam Panią Wandę. Wielka kobieta. Serdecznie Panią pozdrawiam!
 2 Dodane przez Jutrzenka, w dniu - 18-02-2016 14:17
Też podziwiam. Wspaniała osobowość, relacja z ludźmi, wytrwałość i dyscyplina. Brawo Pani Wando!
 3 Dodane przez Magdalena, w dniu - 19-02-2016 21:26
Super kobieta. Miałam okazję z Panią Wandą porozmawiać kiedyś. Jest niesamowita :) Zasłużyła swoją pracą na mistrzowski tytuł!

Napisz komentarz
  • Komentarze można zamieszczać bez wcześniejszego zalogowania.
  • Pamiętajcie o poprawnym wpisaniu kodu uwierzytelniającego.
  • Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających ewidentnie kulturę wypowiedzi.

Imię:
Komentarz:

Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Kalenji
Maratończyk na FB
maratonczyk
FALENICA 2016
Bieg Konstytucji - Film 2014
BN 2014
Bieg Powstania 2014
Youtube
Polskie Maratony
Ostatnie komentarze
Brawo Domi. Kobiety górą :)
więcej...
przez Drozd

A niby dlaczego chamstwo. Przecież jest w materiale o Kamilu. Oboje po...
więcej...
przez Bartosz

Faktycznie trochę chamstwo. Kamil pobiegł nieporównywanie lepiej od Do...
więcej...
przez tom

strasznie dyskryminujący tytuł
więcej...
przez waldek

Trzymamy kciuki za RIO!!!!!
więcej...
przez Mega

witam, czy jakies zdjecia z biegu beda dostepne?
więcej...
przez ?

Od siebie polecam obuwie Bates 5161 Zero Mass. Sportowy but taktyczny,...
więcej...
przez BernieFire

Poznań Maraton 2016 - pion
Bez barier - 2016 - pion
Wrocław Maraton - 2016 - PION
K2 - Dział Górski
1
© 2016 MARATOŃCZYK
Untitled Document